Reklama

By pozostał ślad

2018-09-04 13:45

Anna Skopińska
Edycja łódzka 36/2018, str. IV

Archiwum parafii
Pikniki przyciagaja młodszych i starszych

– Kapłan i zakonnik może być kimś normalnym, ale jednocześnie ma mieć świadomość, że żyje dla Boga – mówi o. Artur Kiliszek, pasjonista, kończący swoją dziewięcioletnią kadencję proboszcza parafii pw. Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

A co oznacza normalność? – To otwartość na drugiego człowieka i umiejętność słuchania tego, co mówi przez niego Bóg – dodaje. O. Artur opowiada o swoim czasie tu – w Łodzi. O tym, jak przez 22 lata pracował i przebywał z ludźmi, jak uczył się od nich pokory i wiary. I w swoją opowieść wplata postaci pasjonistów, swoich współbraci, którzy odeszli już do Pana, ale zostawili piękny ślad. W jego i w ludzkich sercach. I którzy w nim pozostawili jakąś swoją cząstkę.

Spośród wielu pasjonistów pracujących ofiarnie i z wielkim zaangażowaniem na łódzkim Teofilowie od ponad 60 lat, którzy już odeszli do Pana, o. Artur wspomina z czasu swojej 9-letniej kadencji czterech zmarłych zakonników: o. Mariusza Ratajczyka, o. Wojciecha Kowalczyka, o. Piotra Sobola i o. Romualda Dobrzyńskiego. Czy to było doświadczenie w tym łódzkim klasztorze swego rodzaju świętości? – Tak – odpowiada.

Świętość

I snując opowieść o niezwyczajnych, ale przecież tak zwyczajnych osobach, nie kryje wzruszenia. – Dla o. Mariusza drugi człowiek był najważniejszy: spotkanie z nim, otwartość na ludzi świeckich – mówi. – I być może ja też z tego skorzystałem – dodaje. Bo nie tylko ludzie w parafii czuli, że ten człowiek jest dla nich i jest po to, by im służyć.

Reklama

O. Mariusz Ratajczyk przez 3 lata był proboszczem parafii i poprzednikiem o. Artura. Zmarł nagle w wieku 42 lat, angażując się ofiarnie na nowej placówce pasjonistów na Białołęce w Warszawie. To była pierwsza tak nagła śmierć w zakonie, odejście, które mocno dotknęło pasjonistów.

Potem był o. Wojciech Kowalczyk – młody, bo 39-letni pasjonista, który zmarł na raka. Ojciec wspomina jego niezwykłą postawę kontemplacji. – Każdą chwilę umiał wykorzystać na chwałę Bożą, czy był w kaplicy, czy robił cokolwiek innego, był zatopiony w Panu Bogu. I to się czuło – choćby jadąc czy wracając z nim ze szpitala, ta świętość od Wojtka przenikała człowieka, dawała wewnętrzny spokój. To było kolejne takie mocne doświadczenie – stwierdza o. Artur i dodaje, że dzięki o. Wojtkowi zobaczył, jak można żyć zjednoczonym z Jezusem Ukrzyżowanym, znosić z Nim cierpienie, w pełni zawierzyć Jego woli.

Szczególnie ciepło o. Artur wspomina o. Piotra Sobola, z którym zaczynał i przechodził swoją kapłańską, zakonną drogę. On niesamowicie potrafił pokazać ludziom, że jest z nimi, że nie ogranicza się do spełniania swoich kapłańskich powinności, ale też znajdzie czas, by porozmawiać, zainteresować się tymi, których Bóg mu dał, śmiać się z nimi i pocieszać. To był prawdziwy duszpasterz, który miał charyzmat głoszenia Dobrej Nowiny, towarzyszenia i słuchania. Dlatego tak wiele osób korzystało z kierownictwa duchowego o. Piotra. A potem te niesamowite dary rozwinęły się jeszcze w posłudze kapelana hospicyjnego. O. Piotr Soból zmarł w ubiegłym roku, 11 września, w wieku 47 lat.

Dobroć

I ostatni pasjonista, którego odejście tak poruszyło serce. To o. Romuald Dobrzyński. – Chodząca dobroć i dar wyjścia do ludzi, prosty i niezwykły zakonnik – wspomina o. Artur. – Wszystkim mówił „dziękuję” i do wszystkich się uśmiechał, nawet wtedy, gdy schorowany był w pełni zdany na opiekę innych. Nie miał daru wybitnego intelektu, ale przewyższał wszystkich przede wszystkim swoją otwartością serca, dobrodusznością, prostolinijnością i życzliwością oraz tym, że dla wielu ludzi był niczym ojciec, dziadek, wujek – mówi.

Uśmiech przywołuje wspomnienie wychodzenia o. Romualda do ludzi po Mszach św. – Niczym w jakiejś diasporze polskiej poza granicami kraju on nawiązywał bliskie relacje w 10-tysięcznej miejskiej parafii – dodaje. O. Artur opowiada o godzinach spędzonych przez współbrata w konfesjonale, o spowiedziach pod kapliczką czy pod krzyżem, bo ktoś nagle tego potrzebuje. Mówi też o autentyczności o. Romualda. – Był taki sam względem zakonników jak i świeckich. I umiał cieszyć się jak dziecko z najprostszych rzeczy. Może dlatego na jego pogrzebie tyle osób płakało? Miał niezwykłą łaskę bycia z drugim człowiekiem – kończy.

Od takich wzorców można uczyć się jeszcze większej otwartości na bliźniego i nielękania się trudnych wyzwań. Wspominając tych, którzy odeszli do Pana, zmarli w czasie jego 9-letniej kadencji proboszcza i przełożonego wspólnoty; podkreśla, że od każdego z nich otrzymał tak wiele, choć nie wszystko mógł dostrzec wtedy, gdy byli razem we wspólnocie. Potrzeba czasu, aby więcej wiedzieć to, co Bóg czyni w nas i poprzez nas. Przypomina słowa śp. bp. Chrapka o tym, aby iść przez życie tak, by pozostawiać po sobie ślad. Po zmarłych współbraciach – pasjonistach, zdaniem o. Artura, pozostał w sercach ludzi bardzo wyraźny ślad, ślad kapłana bliskiego, ludzkiego, empatycznego i życzliwego.

Drugi człowiek

I ta cała opowieść o łódzkim kapłaństwie o. Artura we wspólnocie zakonnej – najpierw skupionym wokół dzieci i młodzieży, z profesjonalnym teatrem, ze spotkaniami, z wyjazdami i rekolekcjami; potem wokół spraw kościoła, który miał być nie tylko piękną świątynią, ale przede wszystkim wspólnotą serc; wokół współpracy ze świeckimi, z ludźmi, przed którymi trzeba się otworzyć i umieć mówić „dziękuję”, „przepraszam”; wokół Mszy św. o uzdrowienie, zapraszanych charyzmatykach – krąży wciąż po śladach tych czterech współbraci, którzy byli sobą i dali tak piękne świadectwo umiłowania kapłaństwa, zgromadzenia zakonnego i ludzi.

I nie sposób ukryć łez, gdy o. Artur mówi o mocnym „dlaczego?”, które zadawał Bogu, gdy zdarzały się kolejne choroby i śmierci. – A kiedy człowiek woła do Boga, to On zawsze daje odpowiedź – podkreśla. I takiej wiary, co jest prosta i potrafi przyznać się do bezradności, uczył swoich parafian: ministrantów, młodzież, dzieciaki, ludzi z rady duszpasterskiej, z grupy Odnowy. Przez to zyskał ich serca. – Pragnę w moim życiu kapłańskim i zakonnym jeszcze wrócić do Łodzi, bo nie potrafię bez niej żyć – uśmiecha się. Cieszy się, że może zostawić parafię swojemu następcy o. Wojciechowi, pasjoniście, z zastępem ludzi świeckich chcących pomagać i służyć na wielu obszarach.

Pasjoniści chcąc jak najlepiej prowadzić zapoczątkowane przed 60-ciu laty wielkie dzieło przybycia ich zgromadzenia na łódzki Teofilów – od o. Jana Wszędyrównego, pierwszego proboszcza i budowniczego świątyni – mają możliwość pozostawienia w sercach wiernych tego niezwykłego śladu obecności Bożej dobroci i miłości. I to jest ten ślad.

Tagi:
proboszcz

Najpierw człowiek, potem człowiek Boży

2018-10-16 11:31

Janusz Pasik
Edycja małopolska 42/2018, str. VII

– Dobro innych jest u niego zawsze na pierwszym miejscu. Jest wzorem człowieka i kapłana – tak o ks. prałacie Józefie Proroku, budowniczym kościoła i swym pierwszym proboszczu mówią wierni z parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Janusz Pasik
Życzenia Jubilatowi składali wzruszeni parafianie

Wierni z Mistrzejowic 6 października świętowali 80. urodziny ks. prałata. Był to czas wielkiej wdzięczności Panu Bogu i Jubilatowi. Na uroczystość przybyli zaproszeni goście. Wydarzenie rozpoczęło się Mszą św. koncelebrowaną, której przewodniczył ks. Józef Prorok, a homilię wygłosił jego wieloletni współpracownik, ks. Andrzej Kopicz, proboszcz parafii św. Maksymiliana w Mistrzejowicach. Po Eucharystii, podczas spotkania z parafianami i gośćmi, przedstawiono prezentację z najważniejszymi wydarzeniami z życia Jubilata.

Boży kapłan

Ks. Józef urodził się 6 października 1938 r. w Mucharzu k. Wadowic. W czasie wojny został wraz z rodziną wysiedlony do Wąwolnicy, gdzie przeżyli bardzo trudny czas okupacji. Po powrocie uczęszczał do szkoły podstawowej w Mucharzu, a następnie ukończył Liceum im. św. Augustyna w Warszawie, po którym wstąpił do krakowskiego seminarium. Święcenia kapłańskie przyjął w 1964 r. z rąk bp. Karola Wojtyły. Jako kapłan pracował w parafiach w Poroninie, Myślenicach, Zakopanem, Suchej Beskidzkiej oraz w Międzybrodziu Bialskim. Do prowadzenia wspólnoty w Mistrzejowicach został poproszony z parafii Matki Bożej Wniebowziętej w Oświęcimiu. Nominację otrzymał 15 sierpnia 1990 r. z rąk kard. Franciszka Macharskiego i od tego momentu rozpoczął pracę przy budowie nowej wspólnoty i świątyni.

Posługując jako proboszcz, ks. Józef bardzo mocno zżył się z parafianami. Znany jest z wielkiej życzliwości, pogody ducha i przyjaznego usposobienia. Nigdy nie przechodzi obojętnie obok drugiego człowieka. Z zainteresowaniem i wrodzoną empatią wsłuchuje się w potrzebyinnych. Dobro innych jest u niego zawsze na pierwszym miejscu. To wzór człowieka i kapłana. Ks. Józef do dziś wspomina słowa przyjmującego go do seminarium abp. Eugeniusza Baziaka, który powiedział do młodych kleryków, że najpierw musi być homo (człowiek), a potem homo Dei (człowiek Boży). Nadal wytrwale i z ochotą służy w konfesjonale, gdzie nieustannie wspiera zagubionych i potrzebujących nawrócenia. Jubilat jest przykładem kapłana, który swe powołanie przeżywa w duchu pełnego zawierzenia Bogu i Maryi.

Swoiste rekolekcje

Życzenia z okazji jubileuszu płynęły ze wszystkich stron. „Życzę Czcigodnemu Jubilatowi obfitych darów Ducha Świętego i wzrostu w łasce Bożej. Na dalsze lata życia i kapłańskiej posługi upraszam w modlitwie szczególną opiekę Najświętszej Maryi Panny, Matki Kapłanów” – napisał do ks. Proroka, za pośrednictwem Sekretariatu Stanu, papież Franciszek. Kard. Dziwisz dołączył w prezencie do życzeń kopię obrazu Diny Bellotti, przedstawiającą św. Jana Pawła II.

Abp Jędraszewski podkreślił wielki wkład ks. Proroka w budowanie życia religijnego w czasie przemian ustrojowych w Mistrzejowicach i Nowej Hucie. Dziękował za kapłańską posługę i trud budowy kościoła materialnego, ale też duchowego. „Zaangażowanie duszpasterskie dostojnego Jubilata, m.in. na stanowisku proboszcza parafii Wniebowzięcia NMP w Oświęcimiu, a przede wszystkim jako budowniczego kościoła i pierwszego proboszcza parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w nowohuckich Mistrzejowicach, przyczyniło się wydatnie do duchowego wzrostu wielu katolickich rodzin archidiecezji krakowskiej” – podkreślił w liście gratulacyjnym Arcybiskup.

Ks. Andrzej Kopicz podczas homilii dziękował ks. Józefowi za lata współpracy i wzór życia kapłańskiego, jaki mu dawał.

– Te trzy lata, które spędziliśmy razem, starając się uwielbiać Boga i pokazując wszystkim, że tutaj będzie świątynia, drogi Jubilacie, traktowałem jako swoiste rekolekcje – powiedział i podkreślił duchowość maryjną ks. Proroka, jego wielkie zawierzenie Matce Bożej. Uroczystość jubileuszową zakończyły życzenia, które złożyli kapłani, w tym byli wikariusze i współpracownicy ks. prałata, przedstawiciele Rady Parafialnej, Rady Dzielnicy, a także grup parafialnych i wielu wiernych, osobiście pragnących pogratulować ks. Józefowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koniec, czyli początek

2018-11-14 11:41

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2018, str. 33


Fragment obrazu Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny”

Pierwsi chrześcijanie myśleli, że koniec świata nastąpi rychło. Być może jeszcze za ich życia. Choć Jezus powiedział, że „o dniu owym lub godzinie nikt nie wie”. Dzisiaj jest na odwrót. Jakikolwiek koniec świata wydaje się tak daleki, że prawie nierealny. Czym miałby być zapowiadany przez Jezusa koniec? Słowa o spadaniu gwiazd z nieba nasuwają myśl o jakiejś kosmicznej katastrofie. Takowa niewątpliwie kiedyś nastąpi, bo przecież wiemy, że chociażby słońce nie jest wieczne i nasz układ słoneczny kiedyś się rozpadnie. Nie to jest jednak istotą ewangelicznego końca świata. Jego istotą jest powtórne przyjście Chrystusa. Będzie to godzina Sądu Ostatecznego i triumfu dobra. Wszelkie zło zostanie definitywnie pokonane: „nieprzyjaciele Jego – jak poucza nas List do Hebrajczyków – staną się podnóżkiem pod Jego stopy”.

Koniec jawi się zatem jako początek, wypełnienie się dziejów, nastanie „nowego nieba i nowej ziemi”. Jezus Chrystus, „złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy”, już zwyciężył świat. Ale historia świata jeszcze się toczy, a wraz z nią pleni się zło. Ono już przegrało, lecz tym bardziej próbuje zawładnąć światem. W pierwszym czytaniu mowa jest, że nastąpi ucisk, „jakiego nie było, odkąd narody powstały”. Ludzkość przeszła przez okropieństwa XX-wiecznych totalitaryzmów. Być może czekają nas jeszcze gorsze czasy, ale ostatnie słowo należy do Chrystusa, Syna Człowieczego, przed którym każdy stanie. I nie dopiero na końcu świata, ale po swej śmierci. A to perspektywa w gruncie rzeczy nieodległa. Bo ileż lat życia nam pozostało? Ta perspektywa nie powinna przejmować nas lękiem, ale Bożą bojaźnią. Lęk paraliżuje i skupia na sobie samym. Bojaźń Boża natomiast każe nam patrzeć na Boga w postawie zaufania, której uczy nas psalmista: „Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem. Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem”.

Tak! Naszym przeznaczeniem jest spotkanie z Chrystusem. Nie grób i unicestwienie na wieki, ale wieczne szczęście. Postawa zaufania z jednej strony oznacza pewną bierność wobec tego, komu zaufaliśmy, ale z drugiej – wskazuje także na aktywność. „Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie” – śpiewamy w aklamacji przed Ewangelią. Czuwać to – jak nauczał Jan Paweł II – być człowiekiem sumienia, a człowiek sumienia jest gotowy w każdej chwili stanąć przed Bogiem. W tej drodze wspomagają nas aniołowie. Zaistnieliśmy nie tylko, by lepiej lub gorzej przeżyć 70, 80 lat. Bóg stworzył nas dla siebie. Nasza śmierć ma być zatem wejściem do nowego życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

RŚA: 44 ofiary zamachu na katedrę i obóz uchodźców

2018-11-19 15:06

ts / Bangi (KAI)

Ponad 40 osób zostało zabitych wskutek ataku uzbrojonych bojowników na katedrę katolicką oraz położony w jej pobliżu obóz dla uchodźców w mieście Alindao w Republice Środkowoafrykańskiej. Według miejscowych mediów rebelianci z ugrupowania „Unité pour la Paix en Centrafrique” wtargnęli na teren kościelny w Alindao i zabili m.in. wikariusza generalnego tej diecezji, ks. Blaise'a Madę oraz drugiego księdza, Celestine'a Ngoumbango, proboszcza parafii Mingala.

Brat Benedykt Pączka

O modlitwie za ofiary krwawego zamachu zapewnił papież Franciszek podczas tradycyjnego spotkania z wiernymi na Anioł Pański 18 listopada na Placu św. Piotra.

„Po splądrowaniu i podpaleniu katedry rebelianci weszli do obozu uchodźców, gdzie zabili co najmniej 42 osoby”, poinformował agencję „Fides” ks. Amos Boubas, pochodzący z RŚA kapłan przebywający na studiach w Rzymie. Według jego informacji obaj duchowni zostali zabici podczas ostrzału rezydencji biskupiej. Bp Cyr-Nestor Yapaupa troszczy się obecnie o ewakuację osób, które przeżyły i przeniesienie ich do stolicy kraju, Bangi, powiedział ks. Boubas będący w kontakcie z księżmi w swoim kraju.

„Niepokoimy się, że rozmowy pokojowe w Republice Środkowoafrykańskiej załamią się i na nowo wybuchnie wojna domowa”, powiedział niemieckiej agencji katolickiej KNA Klaus Krämer, przewodniczący międzynarodowego dzieła pomocy „missio Aachen” z Akwizgranu.

Atak rebeliantów wypędził 26 tys. uchodźców z Alindao, gdzie od 2017 r. mieli schronienie. „To martwi, gdyż dotychczas uchodźców chroniło porozumienie zawarte między rebeliantami i wojskami rządowymi, które teraz zostało złamane”, stwierdził dyrektor „missio”.

Od obalenia prezydenta François'a Bozizé w 2013 r. w kraju położonym w sercu kontynentu afrykańskiego toczy się wojna domowa. Według danych ONZ przed walkami uciekło już 1,2 mln mieszkańców. Rebelianci kontrolują coraz większe regiony kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem