Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Kiedy kochasz – jarzmo jest lekkie

2018-10-10 11:21

Anna Skopińska
Edycja łódzka 41/2018, str. I

Piotr Drzewiecki
Abp Salvatore Pennacchio nałożył paliusz Metropolicie Łódzkiemu

Być może potrzebowałem paliusza, by zrozumieć o co chodzi w jarzmie – jarzmem jest człowiek, jest osoba. Kiedy to jarzmo jest ciężkie i staje się nie do uniesienia? Odpowiedziałby nam papież Franciszek – kiedy jest wyłącznie prawem, strukturą, rzeczą, obowiązkiem, kiedy jest władzą – mówił abp Grzegorz Ryś w homilii podczas uroczystości nałożenia paliusza. – Jeśli za tym prawem, strukturą i obowiązkiem zaczynasz widzieć osobę, tą jedną zagubioną owcę, kiedy ona się liczy, a nie programy, procenty i statystyki, jarzmo staje się lekkie – dodał. I podkreślił: – Mówię to także do was, którzy jesteście pasterzami w swoich domach: liczy się osoba!

Podczas Mszy św. celebrowanej w uroczystość św. Faustyny – patronki Łodzi – w łódzkiej bazylice archikatedralnej nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio nałożył na ramiona Metropolity Łódzkiego paliusz – oznakę władzy metropolitalnej i łączności ze Stolicą Apostolską. W liturgii uczestniczyli m.in.: kard. Kazimierz Nycz i abp Stanisław Gądecki, a także liczna delegacja przedstawicieli bratnich Kościołów chrześcijańskich, władz miasta i województwa oraz wiernych. Uroczystość poprzedziła procesja z relikwiami św. Faustyny – z kościoła pod jej wezwaniem do katedry.

W kazaniu abp Grzegorz Ryś mówił przede wszystkim o znaczeniu paliusza dla niego samego i dla całej wspólnoty łódzkiego Kościoła. – To znak jedności z osobą św. Piotra, znak misji pasterskiej i znak jarzma, jakie nosi się razem z Chrystusem na ramionach. Mam pełną świadomość, że nie da się prowadzić ludzi do Ewangelii, jeśli się samemu nią nie żyje – mówił. Wskazał, że chce wobec obecnych i razem z nimi powiedzieć „Amen” na każde ze słów – kluczy opisujących misję pasterską żyjącego Piotra – papieża Franciszka – by także przez osobę łódzkiego Pasterza działy się w tym Kościele te wskazania, tzn.: wyjść do innych, słuchać, towarzyszyć, włączać, radość, jedność, dary Ducha Świętego. Podkreślał, jak ważne jest prawidłowe odczytanie znaku jarzma, które towarzyszy pasterskiej posłudze. – Znakiem jarzma jest nie tylko paliusz, ale jest też kapłańska stuła – mówił. Dlatego Jezusowe duszpasterstwo powinno być skupione na osobie. – Jezus mówi – kiedy to jarzmo, jakim jest człowiek, staje się dla ciebie ciężkie – wtedy, kiedy tobie zabraknie cichości i pokory serca, to wtedy drugi człowiek stanie się nie do uniesienia. Wtedy problem nie jest w człowieku – jest w pasterzu – podkreślał. Nadzieję na takie przeżywanie powołania daje łaska. – Łaska przychodzi przed zobowiązaniem, łaska przychodzi przed obowiązkiem, w tej łasce pokładam nadzieję. Zapraszam was do takiej nadziei. Ojciec Święty Franciszek ciągle mówi, byśmy się odważali razem śnić, to oznacza mieć razem nadzieję – powiedział.

Reklama

Gratulacje Metropolicie złożył przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki oraz pierwszy łódzki metropolita abp senior Władysław Ziółek. Abp Grzegorz Ryś jest trzecim metropolitą łódzkim, po abp. seniorze Władysławie Ziółku i abp. Marku Jędraszewskim – obecnym metropolicie krakowskim.

Paliusz metropolitalny to biały wełniany pas, połączony ze sobą, zwyczajowo o szerokości kilku centymetrów. Zakładany na ornat na ramiona i opuszczany końcami na piersi oraz plecy. Ozdobiony jest wyszytymi sześcioma czarnymi równoramiennymi krzyżami, zakończony czarnymi, jedwabnymi fragmentami. Noszony jest wyłącznie jako element stroju liturgicznego, mający podkreślić funkcję i władzę metropolity w zgromadzeniu oraz jego łączność ze Stolicą Apostolską. Posiadanie paliusza przez metropolitów wymagane jest Kodeksem prawa kanonicznego.

Tagi:
abp Grzegorz Ryś paliusz

Paliusz dla naszego Metropolity

2018-07-04 11:10

Ks. Paweł Kłys
Edycja łódzka 27/2018, str. I-VI

Ks. Paweł Kłys
Papież Franciszek wręcza paliusz abp. Grzegorzowi Rysiowi

Uroczyste nałożenie paliusza na ramiona Księdza Arcybiskupa odbędzie się w bazylice archikatedralnej w liturgiczne wspomnienie św. Faustyny Kowalskiej – patronki miasta Łodzi, w piątek 5 października, po procesji, która wyruszy o godz. 18.30 z kościoła pw. św. Faustyny (Plac Niepodległości), na Mszy św. Paliusz nałoży nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio.

W homilii Ojciec Święty zwrócił uwagę na to, że: – Nierzadko odczuwamy pokusę bycia chrześcijaninem, zachowując rozsądny dystans od ran Pana. Jezus dotyka ludzkiej nędzy, zapraszając nas, abyśmy byli z Nim i dotykali cierpiącego ciała innych osób. Wyznanie wiary naszymi ustami i naszym sercem wymaga – jak tego zażądał od Piotra – utożsamienia „podszeptów” złego ducha. Ojciec Święty podkreślił, że: – Jezus chce wyzwolić swoich uczniów, swój Kościół z pustego triumfalizmu: pozbawionego miłości, służby, współczucia, pozbawionego ludu. Chce wyzwolić od pewnej wyobraźni bez ograniczeń, która nie potrafi zakorzenić się w życiu wiernego ludu,  lub – co gorsza – sądzi, że służba Panu wymaga wyzbycia się zakurzonych dróg historii. Odwołując się do Mateuszowej ewangelii, papież zauważył, że – nadal w milionach twarzy żywe jest pytanie: czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Wyznajemy naszymi ustami i sercem: Jezus Chrystus jest Panem. To jest nasz stały śpiew, do którego wznoszenia jesteśmy zapraszani każdego dnia – zaznaczył.

Ksiądz Arcybiskup zapytany o to, czym jest dla niego ta uroczystość i paliusz, którzy otrzymał z rąk Ojca Świętego, bez wahania odpowiedział: – Jest on dla mnie znakiem jedności z Piotrem. Jest to jedność wielowymiarowa, Piotra trzeba znać i być z nim w komunii. W XX wieku mamy szczęście do wielkich papieży, począwszy od czasów Soboru Watykańskiego II, po Franciszka, który jest wielkim prorokiem. Niewątpliwie wielkim zadaniem każdego metropolity jest czynić obecnym osobę Piotra, który ma na imię Franciszek w polskim, w łódzkim Kościele – w łowickim, skoro jest to metropolia, żeby otwierać na nauczanie Papieża.

Na Placu św. Piotra obecni byli pielgrzymi z całego świata, w tym także duża grupa z archidiecezji łódzkiej, którzy przybyli wraz ze swymi duszpasterzami oraz indywidualnie. – Kiedy mieliśmy wakat na stolicy naszej diecezji, modliłem o nowego pasterza – mówił Krzysztof Nowakowski. – Słuchałem często na Youtube kazań i rozmów bp. Rysia z Krakowa i czytałem jego książki. Ale nigdy nie przypuszczałem, że mógłby on przyjść do Łodzi, ale kiedy nadszedł 14 września – dodam były to moje urodziny – dowiedziałem się, że nowym arcybiskupem został bp Grzegorz Ryś. Dziś nie mogłoby mnie tutaj w Rzymie nie być. Musiałem przyjechać, aby wraz z nim się modlić i mu towarzyszyć – dodał. – Jestem bardzo wdzięczna Panu Bogu za to, że tutaj przyjechałam i mogłam towarzyszyć i modlić się wraz z Księdzem Arcybiskupem – tłumaczyła s. Ewa, jadwiżanka wawelska.

Abp Grzegorz Ryś jest trzecim metropolitą łódzkim, który otrzymał z rąk Ojca Świętego paliusz – znak jedności pomiędzy papieżem uosabiającym Kościół powszechny, a metropolitą – stojącym na czele Kościoła partykularnego. Pierwszym, który otrzymał paliusz w metropolii łódzkiej był abp Władysław Ziółek. Miało to miejsce w uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła 29 czerwca 2004 r., a dokonał tego św. Jan Paweł II. Dziewięć lat później papież Franciszek nałożył paliusz drugiemu metropolicie łódzkiemu abp. Markowi Jędraszewskiemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Św. Jana od Krzyża

Benedykt XVI - papież

Audiencja generalna, 16 lutego 2011 r.


św. Jan od Krzyża

Drodzy bracia i siostry,
Dwa tygodnie temu przedstawiłem postać wielkiej mistyczki hiszpańskiej Teresy od Jezusa. Dziś chciałbym opowiedzieć o innym ważnym świętym z tych ziem, duchowym przyjacielu św. Teresy, który wraz z nią reformował karmelitańską rodzinę zakonną: św. Janie od Krzyża, ogłoszonym Doktorem Kościoła przez Piusa XI w 1926 roku i nazywanym w tradycji Doctor Mysticus - Doktor Mistyczny.

Jan od Krzyża urodził się w 1542 r. w małej wiosce Fontiveros w pobliżu Avili, w Starej Kastylii jako syn Gonzalo de Yepesa i Cataliny Alvarez. Rodzina była bardzo biedna, gdyż ojciec, pochodzący ze szlachty toledańskiej, został wypędzony z domu i wydziedziczony za to, że poślubił Catalinę, ubogą tkaczkę jedwabiu. Osierocony przez ojca w dzieciństwie, Jan jako 9-latek przeniósł się z matką i bratem Franciszkiem do Medina del Campo koło Valladolid, będącego ośrodkiem handlowym i kulturalnym. Uczęszczał tam do Kolegium Doktrynarzy, wykonując także różne najprostsze prace dla sióstr z kościoła-klasztoru św. Magdaleny. Następnie, ze względu na swe przymioty ludzkie i wyniki studiów, był najpierw pielęgniarzem w szpitalu [Niepokalanego] Poczęcia, a później w kolegium jezuitów, świeżo utworzonym w Medina del Campo: Jan wstąpił tam w wieku 18 lat i przez trzy lata studiował nauki humanistyczne, retorykę i języki klasyczne. Pod koniec formacji miał już jasne rozeznanie co do własnego powołania: życia zakonnego i wśród wielu zakonów obecnych w Medina, poczuł się wezwany do Karmelu.

Latem 1563 rozpoczął nowicjat u karmelitów w tym mieście, przyjmując imię zakonne Maciej. W następnym roku wysłano go na prestiżowy Uniwersytet w Salamance, gdzie przez trzy lata studiował sztuki i filozofię. W 1567 został wyświęcony na kapłana i wrócił do Medina del Campo, aby odprawić swą prymicyjną Mszę świętą, otoczony miłością najbliższych. Właśnie tutaj doszło do jego pierwszego spotkania z Teresą od Jezusa. Spotkanie to było decydujące dla obojga: Teresa przedstawiła mu swój plan reformy Karmelu, obejmujący również męską gałąź zakonu i zaproponowała Janowi, aby przyłączył się do niej „dla większej chwały Boga”; młodego kapłana tak bardzo zafascynowały idee Teresy, że stał się wielkim orędownikiem tego projektu. Oboje będą wspólnie pracować kilka miesięcy, podzielając ideały i propozycje, aby jak najszybciej otworzyć pierwszy dom karmelitów bosych: nastąpiło to 28 grudnia 1568 w Duruelo - samotnym miejscu w prowincji Avili. Wraz z Janem utworzyli tę pierwszą zreformowaną wspólnotę męską trzej inni jego towarzysze. Odnawiając swe śluby zakonne według pierwotnej reguły, cała czwórka przyjęła nowe imiona: Jan nazwał się wówczas „od Krzyża”, jak będzie później powszechnie znany. Pod koniec 1572 r., na prośbę św. Teresy, został spowiednikiem i wikariuszem klasztoru Wcielenia w Avili, w którym święta byłą przełożoną. Były to lata ścisłej współpracy i przyjaźni duchowej, która wzbogaciła oboje. W owym czasie powstały też najważniejsze dzieła terezjańskie i pierwsze pisma Jana.

Przystąpienie do reformy karmelitańskiej nie było łatwe i przysporzyło Janowi nawet wielkich cierpień. Najdramatyczniejszym zdarzeniem było w 1577 jego porwanie i uwięzienie w konwencie karmelitów dawnej obserwancji w Toledo i niesprawiedliwe oskarżenie, jakie potem nastąpiło. Święty pozostawał uwięziony przez wiele miesięcy, poddawany upokorzeniom i ograniczeniom fizycznym i moralnym. Napisał tam, obok innych utworów poetyckich, słynną Pieśń duchową. W końcu w nocy z 16 na 17 sierpnia 1578 udało mu się uciec w sposób "awanturniczy", chroniąc się w klasztorze karmelitanek bosych w tym mieście. Święta Teresa i jego towarzysze z ogromną radością świętowali jego uwolnienie i po krótkim okresie odzyskiwania sił Jan udał się do Andaluzji, gdzie spędził dziesięć lat w różnych konwentach, zwłaszcza w Grenadzie. Pełnił coraz ważniejsze urzędy w zakonie aż po wikariusza prowincjalnego i uporządkował swe rozprawy duchowe. Wrócił następnie na swą ziemię ojczystą jako członek zarządu generalnego terezjańskiej rodziny zakonnej, cieszącej się niemal całkowitą samodzielnością prawną. Zamieszkał w Karmelu w Segovii, sprawując urząd przełożonego tej wspólnoty. W 1591 zrzekł się wszelkiej odpowiedzialności i miał wyjechać do nowej prowincji zakonnej w Meksyku. Przygotowując się do długiej podróży z dziesięcioma innymi towarzyszami wycofał się do samotnego konwentu w pobliżu Jaén, gdzie poważnie zachorował. Jan znosił z bezprzykładną pogodą i cierpliwością wielkie cierpienia. Zmarł w nocy z 13 na 14 grudnia 1591, gdy jego współbracia odmawiali Oficjum poranne (Jutrznię). Pożegnał się z nimi słowami: „Dziś odchodzę, aby śpiewać Oficjum w niebie”. Jego doczesne szczątki przeniesiono do Segovii. Beatyfikował go Klemens X w 1675, a kanonizował Benedykt XIII w 1726.

Jan jest uważany za jednego z największych poetów lirycznych literatury hiszpańskiej. Istnieją cztery główne jego dzieła „Droga na Górę Karmel”, „Noc ciemna”, „Żywy płomień miłości” i „Pieśń duchowa”.
W „Pieśni duchowej” święty Jan przedstawia proces oczyszczania duszy, a mianowicie stopniowe radosne posiadanie Boga, dopóki dusza nie dojdzie do odczucia, że kocha Boga taką samą miłością, jaką On kocha ją. „Żywy płomień miłości” rozwija tę perspektywę, opisując bardziej szczegółowo stan przemieniającego zjednoczenia z Bogiem. Jan zawsze odwołuje się w porównaniach do ognia: tak jak ogień im bardziej rozpala się i pochłania drewno, tym bardziej staje się płomieniem, tak też Duch Święty, który w ciemną noc wygładza i „oczyszcza” duszę, z czasem ją oświeca i rozgrzewa, jak gdyby była płomieniem. Życie duszy jest nieustannym świętem Ducha Świętego, który pozwala zakosztować chwały zjednoczenia z Bogiem w wieczności.

„Droga na Górę Karmel” ukazuje wędrówkę duchową z punktu widzenia stopniowego oczyszczania duszy, niezbędnego do osiągnięcia szczytów doskonałości chrześcijańskiej, symbolizowanej przez szczyt Góry Karmel. Takie oczyszczenie jest proponowane jako droga, na którą człowiek wkracza, współpracując z Bożym działaniem, aby uwolnić duszę z wszelkiego przywiązania czy uczuć sprzecznych z wolą Bożą. Oczyszczanie to, które - aby osiągnąć jedność miłości z Bogiem powinno być całkowite - rozpoczyna się od oczyszczenia życia zmysłowego, następnie przechodzi w to, które uzyskuje się za pomocą trzech cnót teologalnych: wiary, nadziei i miłości, oczyszczających intencje, pamięć i wolę. „Noc ciemna” opisuje aspekt "bierny", czyli interwencję Boga w ten proces "oczyszczania" duszy. Sam tylko wysiłek ludzki nie wystarcza bowiem, aby dotrzeć do głębokich korzeni skłonności i złych nawyków osoby: może jedynie je wyhamować, ale nie wykorzenić całkowicie. Aby to uczynić, konieczne jest specjalne działanie Boga, który radykalnie oczyszcza ducha i przygotowuje go do miłosnej jedności z Nim. Św. Jan określa takie oczyszczenie jako „bierne” właśnie dlatego, że choć akceptuje je dusza, to dokonuje się dzięki tajemniczemu działaniu Ducha Świętego, który niczym płomień ognia pochłania wszelką nieczystość. W tym stanie dusza jest poddawana wszelkiego rodzaju próbom, jak gdyby znajdowała się w nocy ciemnej.

Te wskazania dotyczące głównych dzieł Świętego pomagają nam zbliżyć się do ważnych punktów jego obszernego i głębokiego nauczania mistycznego, którego celem jest opisanie niezawodnej drogi do osiągnięcia świętości, stanu doskonałości, do którego Bóg powołuje nas wszystkich. Według Jana od Krzyża wszystko to, co istnieje, stworzone przez Boga, jest dobre. Przez stworzenia możemy dojść do odkrycia Tego, który pozostawił w nich swój ślad. Wiara jest bowiem jedynym źródłem danym człowiekowi, aby poznał Boga takim, jakim On jest sam w sobie, jako Boga Jedynego w Trójcy. Wszystko to, co Bóg chciał przekazać człowiekowi, powiedział w Jezusie Chrystusie, swym Słowie, które stało się ciałem. Jezus Chrystus jest jedyną i ostateczną drogą do Ojca (por. J, 14,6). Wszelkie rzeczy stworzone są niczym wobec Boga i nic nie znaczą poza Nim: w związku z tym, aby osiągnąć doskonałą miłość Boga, wszelka inna miłość musi dostosować się w Chrystusie do Bożej miłości. Stąd św. Jan od Krzyża nalega na potrzebę oczyszczenia i ogołocenia wewnętrznego, aby przemienić się w Bogu, który jest jedynym celem doskonałości. „Oczyszczanie” to nie polega na zwykłym fizycznym braku rzeczy lub ich używania: tym, co czyni duszę czystą i wolną, jest bowiem wyeliminowanie wszelkiej nieuporządkowanej zależności od rzeczy. Wszystko jest umieszczone w Bogu jako centrum i celu życia. Długi i żmudny proces oczyszczania wymaga oczywiście wysiłku osobistego, ale prawdziwym bohaterem jest Bóg: wszystko, co może uczynić człowiek, to „dostosować się”, być otwartym na działanie Boże i nie stawiać mu przeszkód. Żyjąc cnotami teologalnymi, człowiek się uwzniośla i nadaje wartość swojemu zaangażowaniu. Rytm wzrastania w wierze, nadziei i miłości idzie w parze z dziełem oczyszczenia i ze stopniowym jednoczeniem się z Bogiem, aż do przemienienia się w Nim. Gdy osiąga się ten cel, dusza zanurza się w samym życiu Trójcy Świętej, tak że św. Jan mówi, iż dochodzi ona do miłowania Boga tą samą miłością, jaką On ją kocha, gdyż kocha ją w Duchu Świętym. Dlatego właśnie Doktor Mistyczny twierdzi, że nie ma prawdziwego zjednoczenia w miłości z Bogiem, jeśli nie osiąga ono swego szczytu w jedności trynitarnej. W tym najwyższym stanie święta dusza poznaje wszystko w Bogu, nie musi już przechodzić przez stworzenia, aby dotrzeć do Niego. Dusza czuje się teraz zalana przez Bożą miłość i w pełni w niej się raduje.

Drodzy bracia i siostry! Na koniec pozostaje pytanie: czy ten święty ze swoją wielką mistyką, z tą płomienną drogą na szczyty doskonałości ma coś do powiedzenia nam, zwyczajnemu chrześcijaninowi, żyjącemu w warunkach dzisiejszego życia lub czy jest wzorem, przykładem jedynie dla niewielu wybranych dusz, które mogą rzeczywiście wejść na tę drogę oczyszczenia, mistycznego wznoszenia się? Aby znaleźć odpowiedź, musimy przede wszystkim pamiętać, że życie św. Jana od Krzyża nie było „lataniem na mistycznych obłokach”, ale było to bardzo twarde, bardzo praktyczne i konkretne życie zarówno reformatora zakonu, gdzie napotykał mnóstwo oporów, jak i przełożonego prowincjalnego czy też w więzieniu swych współbraci, gdzie był narażony na nieprawdopodobne zniewagi i fizyczne znęcanie się. Było to ciężkie życie, ale właśnie w czasie miesięcy spędzonych w więzieniu napisał on jedno ze swych najpiękniejszych dzieł. Możemy w ten sposób zrozumieć, że droga z Chrystusem, pójście za Chrystusem, „Droga" nie jest dodatkowym ciężarem do już dostatecznie ciężkiego brzemienia naszego życia, nie jest czymś, co czyniłoby to brzemię jeszcze cięższym, ale jest czymś zupełnie innym - światłem, mocą, która pomaga nam nieść ten ciężar. Jeśli ktoś nosi w sobie wielką miłość, to dodaje mu ona jakby skrzydeł i znosi on znacznie łatwiej wszystkie trudności życiowe, ponieważ nosi w sobie to wielkie światło; jest nim wiara: być kochanym przez Boga i pozwolić, aby być kochanym przez Boga w Jezusie Chrystusie. To pozwolenie, aby być kochanym, jest światłem pomagającym nam nosić brzemię każdego dnia. Świętość zaś nie jest naszym bardzo trudnym dziełem, ale właśnie ową „otwartością”: otwieraniem też okien naszej duszy, aby mogło wejść światło Boże, niezapominanie o Bogu, gdyż właśnie w otwarciu na Jego światło odnajdujemy moc i radość odkupionych. Módlmy się do Pana, aby pomógł nam znaleźć tę świętość, pozwolić się Bogu miłować, co jest powołaniem nas wszystkich i prawdziwym odkupieniem.
Dziękuję.

kg, st (KAI)/Watykan

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polska Wschodnia to nie Polska B

2018-12-15 09:07

Premiera wyjątkowego dzieła Adama Bujaka z udziałem m.in. Marszałka Marka Kuchcińskiego.

Kancelaria Sejmu RP/Marta-Marchlewska
Marszałek Marek Kuchciński na promocji albumu

177 miejscowości, krajobrazy, zamki, pałace, kościoły zostały ukazane w albumie "Polska Wschodnia" autorstwa Adama Bujaka, który w środę został zaprezentowany w Zamku Królewskim w Warszawie. „Album wydobywa wielki potencjał, jaki w Polsce Wschodniej tkwi,” mówił marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Marszałek Sejmu, który objął patronatem honorowym wydanie albumu, zwrócił uwagę na "niezwykły charakter" Polski Wschodniej. Dodał, że w albumie szczególnie "uderzyło go znakomite uchwycenie chwili życia, ludzi w różnych chwilach życia".

Ocenił, że album wydobywa wielki potencjał, jaki w Polsce Wschodniej tkwi, "nie tylko w kategoriach pięknych obszarów przyrodniczych czy wartości, walorów ekologicznych, ale także właśnie historycznych i kulturowych. Mam nadzieję, że album przyczyni się do wydobywania potencjału Polski Wschodniej ku pożytkowi mieszkańców naszej części Polski Wschodniej i ku pożytkowi całej Polski," podkreślił Kuchciński.

Autor albumu, Adam Bujak, powiedział, że podczas kilku lat pracy nad albumem przejechał dwadzieścia tysięcy kilometrów, docierał do "najistotniejszych, najpiękniejszych pejzaży i zabytków, którymi możemy pochwalić się w świecie. Możemy śmiało powiedzieć, że Włochy czy Francja mają genialne zabytki, ale Polska Wschodnia jest zupełnie inna i ta właśnie inność może przyciągać wielu turystów oraz wielu fotografików," podkreślił Adam Bujak. „Przepiękny album o Polsce Wschodniej to znakomita lekcja historii polskich ziem przeznaczona także dla pokolenia młodych Polaków, którzy tę część Polski kojarzą głównie z pięknem i nieskażoną naturą. Mój album ‘Polska Wschodnia’ bezsprzecznie udowadnia, że ta część kraju to coś znacznie więcej. Mit, że to ‘Polska B’ dawno powinien odejść do lamusa” – dodał Adam Bujak.

Bp Antoni Dydycz, który napisał esej wprowadzający do albumu, powiedział, że w trakcie pisania kierował się tym, żeby Polskę Wschodnią ukazać od strony ludzkiej, kulturowej i religijnej. Jak mówił, zależało mu na tym, że pokazać, że Polska Wschodnia nie jest ani Polską B ani C.

Album pokazuje Polskę Wschodnią, którą Adam Bujak przemierzył z aparatem fotograficznym. Na 440 kartach ukazanych zostało 177 miejscowości, różnorodne krajobrazy, zjawiska przyrodnicze, zamki, pałace, kościoły, miejsca pamięci narodowej. Nie zabrakło fotografii obyczajów, obrzędów, krajobrazów, pomników męczeństwa.

W albumie zamieszczonych zostało aż 600 zdjęć. Książka jest hołdem autora złożonym w rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Istotną jej wartość stanowi ponadto oryginalny tekst napisany przez wieloletniego ordynariusza drohiczyńskiego biskupa Antoniego Dydycza.

W wydarzeniu, oprócz autora albumu Adama Bujaka, wzięli udział m.in. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, autor eseju wprowadzającego biskup senior dr Antoni Pacyfik Dydycz, historyk prof. Wojciech Roszkowski, poseł PiS Jan Szewczak, prezes wydawnictwa Biały Kruk Leszek Sosnowski oraz aktorka Halina Łabonarska.

Album ukazał się nakładem wydawnictwa Biały Kruk.

Więcej na https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/polska-wschodnia

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem