Reklama

Łódź: Akcja Namioty Wyklętych

2018-03-04 21:15

Jadwiga Kamińska

Marek Kamiński

Stowarzyszenie Studenci dla Rzeczypospolitej w Łodzi już po raz kolejny zorganizowało akcję Namioty Wyklętych. Co roku namioty stawiane są w różnych miejscach miasta. W tym roku namiot stanął na placu przed Bazyliką Archikatedralną. Zmieniając miejsca organizatorzy chcą dotrzeć do wszystkich mieszkańców Łodzi, aby opowiedzieć jaka była prawdziwa historia Polski, przybliżyć Żołnierzy Wyklętych, którzy odegrali ważną rolę w historii, walczyli dla naszej Ojczyzny i pragnęli jej wolności.

- Prawdziwą historię zaczęłam poznawać na studiach. W rodzinie nikt na ten temat nie rozmawiał. W szkole także nie miałam dostępu do tych wiadomości. Młodzi ludzie chcą prawdy i nie chcą być oszukiwani, chcemy być świadomymi Polakami, swojej historii, swojego narodu – powiedziała Anna Sar współorganizatorka akcji.

- W celu upamiętnienia życia Żołnierzy Niezłomnych organizujemy Namioty, aby przybliżyć działaczy ruchu antykomunistycznego, polskich patriotów, którzy mieli zostać przeklęci i zapomniani – mówiła Maria Olechowska prezes Stowarzyszenia - Stawiamy na edukację dzieci już od najmłodszych lat, chcemy wychować nowe pokolenie Polaków.

Reklama

Na najmłodszych łodzian odwiedzających namiot czekały kolorowanki, gry, konkursy, układanki (godło i flaga Polski). Zwycięzcy konkursów byli nagradzani koszulkami i słodyczami. Starsi mogli otrzymać publikacje m.in. o Danucie Siedzikównie „Ince”, Stanisławie Sojczyńskim „Warszycu”, czy o Rotmistrzu Witoldzie Pileckim.

W akcję Namioty Wyklętych włączyło się Stowarzyszenie Historia Koluszek, której członkowie pomogli w utworzeniu ekspozycji, wypożyczyli mundury i repliki broni.

Dla Anety Herman, która interesuje się historią, jest bardzo ważne, aby przypominać bohaterów narodowych, oddawać im hołd i o nich pamiętać.

Marek Kamiński

Foto: Marek Kamiński

Tagi:
żołnierze wyklęci

Oni umarli, byśmy my mogli być wolni

2018-08-01 10:32

Tadeusz Szereszewski
Edycja podlaska 31/2018, str. IV

15 lipca br. Mszą św. koncelebrowaną połączoną z poświęceniem tablicy ku czci kpt. Antoniego Wodyńskiego – z udziałem Andrzeja Melaka – posła RP, Pawła Zaleskiego – radnego Rady Dzielnicy Miasta St. Warszawy Praga Południe, Stefana Madrasa – pełnomocnika Wojewody Podlaskiego, 18. Zmechanizowanej Jednostki Wojska Polskiego w Białymstoku – uczczono pamięć Żołnierzy Wyklętych w Brańsku

Tadeusz Szereszewski
Kompania Repezentacyjna Wojska Polskiego

Inicjatorem powstania pomnika był ks. prał. mjr Roman Wodyński, kapelan SZŻAK. Jego brat Antoni ps. „Odyniec” zginął z rąk UB we Wrocławiu w wieku 23 lat. Żołnierze pełnili wartę honorową przy urnie z ziemią z warszawskiej kwatery „Łączka” na Powązkach oraz przy pomniku.

Uroczysta Eucharystia z wartą honorową

Mszy św. sprawowanej w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Brańsku przewodniczył ks. Marcin Górski. Koncelebrował ks. Roman Wodyński. Ks. dziek. Janusz Łoniewski, proboszcz parafii powitał bp. Antoniego Dydycza, koncelebransów, parlamentarzystów, żołnierzy, przedstawiciela białostockiego IPN, pełnomocnika wojewody, konsula z Kanady, lokalnych samorządowców, miejscowe społeczeństwo, harcerzy, poczty sztandarowe, młodzież, dzieci i zaprosił do wspólnej modlitwy.

W homilii bp Dydycz nawiązał do odśpiewanego na wejście pierwszego nieoficjalnego hymnu „Gaude Mater Polonia”, najstarszej pieśni religijnej „Bogurodzicy”, podkreślając, że kiedy rozbrzmiewa ich śpiew, to zawsze Polska cieszy się wszystkimi swoimi dziećmi. Wskazał na wymowę, słów: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, aby odzyskały one właściwą pozycję w naszym myśleniu, postępowaniu i kulturze. Pamięcią i modlitwą objął wszystkich, którzy poprzez zesłania, obozy koncentracyjne, walkę z okupantem, strukturami UB oddali swoje życie, aby Polska była Polską. Ksiądz biskup odwołał się do przypadającej 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, przypominając, że to dzięki Żołnierzom Wyklętym możemy żyć w wolnej Polsce. Marzeniem bp. Dydycza jest, aby w 100-lecie odzyskania niepodległości na każdym domu, ulicy powiewała biało-czerwona flaga.

Bp Antoni Dydycz przestrzegał słowami poety, że „byli wśród nas tacy, co śpiewali obcym, odpowiadając, że i w naszych czasach bywa podobnie”. – Nie możemy zapomnieć o Cmentarzu Orląt Lwowskich, mieście kresowym Lwów, o bitwie o Monte Cassino otaczając poległych głęboką czcią, bo oni umarli, byśmy mogli być wolni. Bo niepodległość, to wolność wewnętrzna, osobista, wypływająca z miłości, niepodlegająca złu, obcym, nie powierzchowna, tylko zewnętrzna – zaznaczył ksiądz biskup . Zwracając się ku harcerzom, pocztom sztandarowym, podkreślił wymowę sztandaru, jego siłę i potęgę.

Na zakończenie Mszy św. ks. mjr Wodyński podziękował sponsorom, którzy włączyli się w budowę pomnika, wszystkim uczestniczącym, a szczególnie księdzu biskupowi za wzniosłą homilię, Wojsku Polskiemu, orkiestrze i pocztom sztandarowym.

Modlitwy i przemówienia

Po Mszy św. odsłonięto przed kościołem pomnik Żołnierzy Wyklętych. W płycie pomnika złożono urnę z ziemią z grobu jamy Żołnierzy Wyklętych z kwatery „Ł” na warszawskich Powązkach. Modlitwie przy pomniku przewodniczył ks. dziek. Olszewski, który dokonał jego poświęcenia.

– Przywrócić pamięć o Żołnierzach Wyklętych z kwatery „Ł”, tych, którzy w naszym imieniu stawiali opór bezprawiu, komunizmowi, który niszczył i niweczył wszystko – mówił Andrzej Melak, poseł PiS, prezes Komitetu Katyńskiego.

Przemawiali również przedstawiciel białostockiego IPN i wojewody. – Bracia i siostry mojego dziadka pochodzili z Koszewa położonego koło Brańska. Szóstka rodzeństwa była w AK, a trójka z nich po wojnie była aresztowana. Otrzymali wyroki, w tym areszt we Wronkach, od kilku miesięcy do prawie dwóch lat. U babci w zaroślach przez pewien czas ukrywali się „Łupaszka” i „Jasienica” – przypomniał radny Paweł Zalewski.

– Nie wiem, gdzie jest mogiła mojego brata. Pobrano ode mnie próbki DNA. Ten pomnik jest moim hołdem dla Żołnierzy Niezłomnych i brata Antoniego, którego szukam przez całe moje życie – mówił nie kryjący wzruszenia ks. Wodyński.

„Odyniec”

Ziemia z kwatery jest symbolem powrotu żołnierzy z Podlasia, którzy zginęli za wolną Polskę. Brat ks. Romana, Antoni Wodyński ps. „Odyniec”, urodził się 1 czerwca 1924 r. w Bujakach. Był oficerem Armii Krajowej i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, podporucznikiem 6. Brygady Wileńskiej, dowódcą patrolu i członkiem sztabu tej brygady. Od listopada 1942 r. walczył w strukturach AK. W 1943 r. zbiegł z transportu przymusowych robotników do Rzeszy. Od kwietnia 1945 r. był dowódcą drużyny egzekucyjnej oddziału samoobrony ppor. Teodora Śmiałowskiego „Szumnego” w obwodzie Bielsk Podlaski AK-AKO, walczył z oddziałami NKWD i UB. Od czerwca 1946 r. był dowódcą patrolu oraz oficerem dyspozycyjnym i członkiem sztabu 6. Brygady Wileńskiej, a od lutego 1947 r. był dowódcą patrolu żandarmerii tej brygady. W latach 1946-47 pełnił funkcję łącznika między dowódcą 6. Wileńskiej Brygady Władysławem Łukasiukiem „Młotem”, a Komendą Okręgu Wileńskiego AK. Często przyjeżdżał do Wrocławia z meldunkami i pocztą mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. W czasie jednej z misji do Wrocławia został postrzelony w brzuch przez UB i aresztowany w czasie próby ucieczki z zasadzki urządzonej przez UB w mieszkaniu żony „Młota” – Jadwigi Łukasiuk. Mimo stanu agonalnego, został poddany brutalnemu przesłuchaniu. Zmarł 8 lipca 1947 r. Miejsce jego pochówku jest nieznane.

Za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 2007 r., Antoni Wodyński został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W kwietniu 2017 r., pośmiertnie został awansowany na stopień kapitana.

Uroczystości zakończyły się odczytaniem Apelu Poległych, salwą honorową i złożeniem wieńców i kwiatów pod obeliskiem. Pamiętano o agapie i żołnierskiej grochówce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Ks. Józef Augustyn SJ: tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół

2018-09-22 09:59

ks. Józef Augustyn SJ, maj / Warszawa (KAI)

- Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności – pisze ks. Józef Augustyn SJ. Odnosząc się do kryzysu, w jakim znajduje się Kościół na skutek ujawniania się kolejnych faktów wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, podkreśla, że wiernym należy się słowo wyjaśnienia a duszpasterze nie mogą przyjmować postawy dyplomatycznego milczenia.„Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu” – podkreśla.

http://jaugustyn.jezuici.pl/

Publikujemy tekst ks. prof. Józefa Augustyna SJ

Józef Augustyn SJ

Kiedy cierpi Lud Boży...

22 września 2018

Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna. Oliwy do ognia dodał abp Viganò, który publicznie zaatakował Papieża Franciszka oskarżając go o tuszowanie skandalicznych zachowań kard. McCarricka, wzywając Ojca świętego do ustąpienia. Fakt bez precedensu. Zapiera dech. Wielu komentatorów stwierdza, że działania wymierzone w Papieża były starannie przemyślane i zaplanowane, a termin ogłoszenia był wybrany tak, by zmusić Franciszka do zabrania głosu w sprawie.

Kard. Gerhard Müller mówi, że „trudne chwile, które przeżywa dzisiaj Kościół, spontanicznie przywodzą na myśl XVI-wieczną schizmę Kościoła oraz sekularyzację życia duchowego w przededniu rewolucji francuskiej”. Po oskarżeniach abpa Viganò, list Ojca świętego z 20 sierpnia br. skierowany do całego Kościoła w sprawie seksualnych nadużyć dzieci i młodzieży przez duchownych został w mediach zmarginalizowany. Dla nas nie traci on jednak swojej mocy i staje się zasadniczym punktem odniesienia w podejmowaniu problemu nadużyć osób duchownych wobec dzieci i młodzieży.

1. W tej napiętej sytuacji media świeckie publikują liczne komentarze na temat problemów pedofilii w Kościele, stawiają hipotezy, snują domysły, podgrzewając sytuację, świadome faktu, że problem ten dotyka tak wierzących, jak i osoby dystansujące się wobec wiary. Media katolickie piszą na ten temat raczej mało, ostrożnie, ogólnikowo, czasami nawet obronnie, unikając konfrontacji. Nie wiemy, co w tej sytuacji myśleć i co mówić. Ujawnia się tutaj cała nasza bezradność i niemożność jasnego, zdecydowanego działania. Nabrzmiałego problemu wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych nie da się dzisiaj w żaden sposób ominąć, przemilczeć. Musimy się z nim bezpośrednio zmierzyć.

2. Dzisiaj wielu pyta wprost: jaki jest rozmiar problemu w polskim Kościele. Na ten temat wiemy bardzo mało. Ostatnio jeden z biskupów podał, jaka jest liczba przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich przez jego księży. Boimy się liczb. Ale ów lęk jest przeciwko nam. Konieczne są nam wiarygodne informacje o skali zjawiska, jakie są dostępne w Kościele w Polsce w tej chwili. Pomoże nam to zlokalizować problem, by móc stawiać mu czoła. Zdania wypowiadane niekiedy przez księży: „Ja się z tym problemem nigdy nie spotkałem”, by zdystansować się do tematu, brzmią niewiarygodnie. Wiernym trzeba jasno powiedzieć, że mamy problem i chcemy rozwiązywać go z całą stanowczością i zdecydowaniem. Nie podając liczb narażamy się na oskarżenia, że chcemy coś ukrywać, maskować. Wierni czytając raporty na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży z Australii, ze Stanów, Niemiec czy Irlandii, w których padają wysokie cyfry, mogą mechanicznie przenosić je na polski teren. To niebezpieczne, ponieważ zniekształca prawdę o naszym polskim problemie.

3. Wielu wiernym wali się dzisiaj obraz duszpasterzy, którym mogą zaufać i powierzyć swoje dzieci. Wielu też z nich czuje się zagubionych; nie wiedzą, co powiedzieć swoim dzieciom, uczniom na katechezie, którzy o to wprost pytają. Wierni chcieliby usłyszeć z ust swoich pasterzy słowo komentarza, wyjaśnienia, umocnienia na duchu, zachęty, wsparcia duchowego i ludzkiego. Jesteśmy im to winni. W tej sytuacji nie mamy prawa przyjmować postawy dyplomatycznego przemilczania, wycofanego wyczekiwania, zostawiając wiernych w ich bólu, niepewności, zagubieniu. Mamy ich umacniać w wierze. Nam duszpasterzom konieczna jest świadomość, że obecny stan, w jakim znalazł się Kościół, to dla wiernych jak ich pasterzy wielka próba wiary i stan ciężkiego kuszenia. Wszelkie pomysły, jak komentować temat, jak go rozwiązywać winny być badane, rozeznawane, od jakiego ducha pochodzą; od ducha dobrego czy też ducha złego. Odniesienie się do tej bolesnej sprawy dla wszystkich, duchownych i świeckich, to kwestia wiarygodności naszego świadectwa.

4. Nie budzi zaufania wiernych, kiedy pasterze wypowiadają się chętnie komentując sytuację Kościoła, gdy ten przeżywa dni zwycięstwa i chwały, a milczą, gdy bywa poniżony i upokorzony z powodu własnych błędów, zaniechań czy wręcz nieprawości. Gdy wierni, szczególnie młodzi, przestają ufać swoim duszpasterzom, odsuwają się nie tylko od Kościoła, ale także od wiary: porzucają praktyki religijne, zaniedbują modlitwę, przestają korzystać z sakramentów świętych. Jeżeli nie podejmujemy wysiłku, aby podtrzymać ich zaufanie do nas duszpasterzy - pasterzy, ich zachowanie i wybory obciążają także nasze sumienia. Pan powierzył ich przecież naszej pieczy. Musimy rozumieć, że młodym bardzo trudno jest pogodzić się z faktem, że ci którzy mieli pomagać dzieciom we wzrastaniu w wierze, miłości i czystości serca, stali się dla nich agresorami; odarli je z poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata dorosłych oraz dziecięcej niewinności. Dzieci, ludzie młodzi po traumie wykorzystania seksualnego czują się – nawet po wielu latach – upokorzeni, winni i zbrudzeni. Ból i poczucie zdrady jest tym większe, gdy sprawcą jest osoba duchowna, którą dziecko spontanicznie kojarzy z Bogiem. Nasze unikanie zabrania głosu w sprawie przestępstw seksualnych księży na szkodę małoletnich budzi u wielu podejrzenie, że stajemy po stronie sprawców przeciwko ofiarom i ich rodzinom.

5. Musimy świadomie zrezygnować z postawy obronnej oraz z drażliwego reagowania, gdy temat wykorzystania seksualnego jest wywoływany kolejny raz w mediach. Nie służy prawdzie ani oczyszczeniu podkreślanie, że fakty wykorzystywania małoletnich przez księży, to zaledwie nikły procent, podczas gdy większość faktów ma miejsce w rodzinach oraz w jednym czy drugim środowisku, w których żyją i wychowują się dzieci. I choć jest to prawdą, to jednak nie może być usprawiedliwieniem ani relatywizacją nawet dla jednego przestępczego zachowania. Za deklaracjami, które padały wiele razy: „zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”, muszą pójść konkretne czyny, fakty. Słowom przeprosin, jakie wygłaszamy po raz kolejny, muszą towarzyszyć czyny aktywnego zaangażowania na rzecz ofiar i ich rodzin, oraz prewencji. Kościół winien otwarcie i publicznie zapewniać ofiary wykorzystania seksualnego przez duchownych, że będą wysłuchane z zaufaniem i współczuciem, z życzliwością i uwagą, gdy zgłoszą się ze swoją krzywdą, oraz że otrzymają pomoc, wsparcie i zadośćuczynienie stosownie do zaistniałej sytuacji.

6. Zgłaszanie się osób pokrzywdzonych przez duchownych i ujawnienie sprawców Kościołowi i organom ścigania, jest istotne dla przezwyciężenia zaistniałego kryzysu, ponieważ tylko w ten sposób można przerwać ów przestępczy proceder. Milczenie ofiar, maskowanie krzywdy dzieci tak przez kapłańskie środowisko, jak i przez przełożonych, stanowi dla sprawców zachętę do kontynuowania czy też rozwijania niegodziwych czynów. Zgłaszanie się ofiar molestowania seksualnego przez księży nie powinno być traktowane jako ciężar, ale wręcz jako dar. To dzięki ich świadectwu, które wymaga od nich nieraz heroicznej postawy, Kościół może skutecznie walczyć z przestępstwem wykorzystywania seksualnego małoletnich w szeregach kapłańskich.

7. Przełożeni winni otwarcie wezwać księży, kleryków, osoby konsekrowane oraz osoby świeckie pracujące z dziećmi w przestrzeni kościelnej, które mają na swoim sumieniu owe niegodziwe czyny, by zgłaszały się do swoich bezpośrednich przełożonych celem rozeznania zaistniałej sytuacji oraz podjęcia stosownych kroków kanonicznych i prawnych. Życie wielokrotnie pokazało, że faktów wykorzystania seksualnego dzieci przez duchownych na dłuższą metę nie da się ukryć. Im później się one ujawniają, tym cięższe bywają konsekwencje. Każde oskarżenie księdza o wykorzystywanie seksualne małoletnich, nawet po dziesięcioleciach, uderza boleśnie w cały Kościół z ogromną siłą rażenia. Wobec przywoływania przez media sprawdzonych faktów tuszowania przestępstw księży i zakonników przez ich przełożonych w różnych krajach, byłoby rzeczą ważną, by otwarcie upewniać wiernych, że działamy przejrzyście i nie chronimy księży i osób konsekrowanych, które krzywdzą dzieci i młodzież poprzez przestępcze zachowania.

8. Konieczne są szczere spotkania wyższych przełożonych: biskupów i prowincjałów ze ich księżmi - zakonnikami, za których ponoszą odpowiedzialność, celem podjęcia wspólne refleksji, jaki sposób dawać dzisiaj wiarygodne świadectwo prawdziwej skruchy, prawości serca, współczucia wobec ofiar i ich rodzin oraz zaangażowanej troski o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Spotkania te winny zaczynać się szczerą modlitwą wynagradzającą, prośbą o skruchę serca oraz o odwagę i światło Ducha Świętego. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Konieczne są także szkolenia, by poznać postawę i strategię sprawców, skutki wykorzystania oraz zasady profilaktyki.

9. Tylko mocą Ducha możemy stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się Kościół. Wbrew wszystkiemu mamy być nadal wiarygodnymi świadkami Jezusa i Jego Ewangelii. Zbyt wielu z nas, księży i zakonników, wciąż jeszcze pomniejsza czy wręcz lekceważy problem, uważając, że podnoszenie go przez media, to wyraz ataku na Kościół i próba zniszczenia go. Nie widzą potrzeby przyznania się do winy, wyrażenia skruchy czy też zajęcia się ofiarami. Nieraz wręcz oskarżają ofiary, że szkodzą Kościołowi.

10. Odważne, pełne pokory i skruchy stawianie czoła w Kościele przestępstwom seksualnym księży na szkodę małoletnich to nie tylko problem wiarygodności, ale wręcz jego istnienia w danej społeczności, bo te przestępcze czyny niektórych duchownych przyćmiewają blask Ewangelii, bardziej niż prześladowania (Benedykt XVI). Doświadczenia wielu krajów pokazują, że wierni masowo odchodzą od Kościoła tam, gdzie księża i ich przełożeni tolerują, ukrywają, pomniejszają lub lekceważą problem. Z takimi „zastępcami Chrystusa” nie chcą mieć nic wspólnego. I choć z pewnością nie jest to jedyny powód, to jednak zgorszenie zachowaniem księży bywa nieraz tą ostatnią kroplą, która dopełnia kielich goryczy. Zaangażowane i odważne działania Kościoła w obronie dzieci i młodzieży służy nie tylko jego ewangelizacyjnej misji, ale stają się także przykładem dla współczesnego świata, w którym dzieci nagminnie stają się ofiarami przemocy, także seksualnej. Bez szczerych działań naprawczych trudno będzie społeczeństwu uznać, że problem w Kościele jest lustrzanym odbiciem problemu społecznego.

11. List Papieża Franciszka o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez osoby duchowne stanowi dla nas bezcenną inspirację, w jaki sposób angażować wszystkich wiernych do stawienia czoła zaistniałemu kryzysowi w Kościele. Usilna modlitwa i post to początek i fundament wszystkich naszych działań w tym względzie. Podejmowane inicjatywy społeczne i kościelne: wszelkie spotkania, konferencje, szkolenia prewencyjne, a nade wszystko praca z ofiarami nadużyć wykorzystania seksualnego i z ich rodzinami, winny brać swój początek w modlitwie. Tylko Duch Święty może nam podpowiedzieć, co mówić, jak komentować wydarzenia, jak się zachować wobec niesłusznych oskarżeń czy też prowokacyjnych zachowań. Bez modlitwy i postu nie zniesiemy presji społecznej, niepokoju wiernych, pytań ludzi młodych, którzy konfrontują nas zadając trudne pytania, by sprawdzić naszą wiarygodność i szczerość.

12. Gdy „Kościół hierarchiczny, Matka nasza” (św. Ignacy Loyola) głęboko dzisiaj cierpi z powodu nadużyć seksualnych, władzy i sumienia niektórych kapłanów i osób konsekrowanych i ich przełożonych, winniśmy – jako jego dzieci - otoczyć go i wspomagać naszą szczerą modlitwą, gorącą miłością, postem i jałmużną udzielaną ubogim, oraz prawdziwym synowskim przywiązaniem. W XVI wieku, gdy Kościół był rozrywany przez herezje, apostazje, gorszące życie duchownych oraz wewnętrzne spory, św. Ignacy Loyola pisał w „Ćwiczeniach duchownych”: „Odłożywszy na bok wszelki sąd własny powinniśmy trzymać umysł nasz gotowy i skory do posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, a jest nią nasza święta Matka – Kościół hierarchiczny”. Wobec bezpośredniego ataku na Papieża, który przewodzi całemu Kościołowi, wspierajmy go naszą synowską i braterską miłością i modlitwą. Święty Ignacy w książeczce „Ćwiczeń” w kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, podpowiada nam trzy pytania: „Co uczyniłem dla Chrystusa? Co czynię dla Chrystusa? Co chciałbym uczynić dla Chrystusa?” Radykalne, pełne wyrzeczenia, miłości i poświęcenia, szukanie Chrystusa: poznawanie Go, miłowanie całym serce i całą duszą, codzienny wysiłek naśladowania Go – oto jedyna skuteczna droga odnowy Kościoła, prawdziwej Oblubienicy Chrystusa, Pana naszego. Tylko na tej drodze możemy zrozumieć głębię krzywdy wyrządzonej dzieciom i ich rodzinom przez niegodziwych ludzi Kościoła. Gdy w duchu wiary, w każdym dziecku skrzywdzonym przez księdza, dostrzeżemy poniżone, znieważone i upokorzone Oblicze Chrystusa, zrezygnujemy z pomniejszania i tuszowania problemu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Senator Artur Warzocha zaprasza do Warzbusa

2018-09-26 13:32

AKW

Magda Nowak/Niedziela

Artur Warzocha rozpoczął 25 września 2018 r. swoją kampanię wyborczą na prezydenta Częstochowy w terenie. Krótka konferencja prasowa odbyła się przed budynkiem Ratusza na pl. Biegańskiego. Kandydata z ramienia Prawa i Sprawiedliwości przedstawił senator Ryszard Majer, podkreślając, że to jedyny kandydat, który może zmienić miasto.

Zobacz zdjęcia: Senator Warzocha rozpoczął kampanię

Artur Warzocha zaznaczył, że w trakcie kampanii chce spotkać się z mieszkańcami wszystkich dzielnic, aby poznać ich potrzeby i bolączki. Będzie przemierzał miasto pieszo, ale będzie też będzie jeździł WarzBusem. Pojazd jest łatwy do rozpoznanie – jest w kolorze ciemnoniebieskim, a z boku jest umieszczone zdjęcie Artura Warzochy z premierem Mateuszem Morawieckim.

Jak mówił Artur Warzocha kampania wyborcza, to dobry czas na debaty, które powinny się odbywać między kandydatami na radnych, kandydatami na urząd prezydenta i komitetami wyborczymi. – Ale debaty w wyborach samorządowych w naszym mieście wychodzą bardzo słabo, szczególnie niechętni debatom, są ci, którzy władzę piastują władze, bo jest to okazja do podsumowania ich czteroletnich dokonań – dodał kandydat.

Jak podkreślił Artur Warzocha kandydaci z listy PIS są otwarci na propozycje debat, ale postanowili odbyć przede wszystkim szeroką debatę z mieszkańcami miasta. - Niech Częstochowianie potraktują Warzbus, jako doskonałe miejsce do spotkania i debaty – zapraszał senator Warzocha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem