Reklama

Wanda Półtawska: Człowiek nie jest byle kim, jest stworzony na obraz Boga

2018-03-13 14:37

Piotr Drzewiecki

Piotr Drzewiecki

Od roku szkolnego 2017\2018 w Salezjańskiej Szkole Podstawowej dzieci uczą się w klasach jednorodnych – osobno dla dziewczynek i osobno dla chłopców. Z tej racji zorganizowano konferencję o edukacji zróżnicowanej. Najważniejszym gościem i prelegentem była dr Wanda Półtawska, doktor nauk medycznych, profesor Papieskiej Akademii Teologicznej, przyjaciółka św. Jana Pawła II.

Konferencja została zorganizowana dla całego środowiska Zespołu Szkół Salezjańskich w Łodzi, a więc dla rodziców, nauczycieli, absolwentów i przyjaciół szkoły. Witając przybyłych gości, ks. Julian Dzierżak SDB, dyrektor szkoły, wyraził radość z dużego zainteresowania spotkaniem przedstawicieli z różnych środowisk. - Większość z nas czuje się zniszczona przez koedukację. Wprowadzając edukację zróżnicowaną, musimy się poważnie zastanowić co dajemy dzieciom, by otrzymały od nas więcej i uczyły się skuteczniej – mówił inspektor salezjański ks. Andrzej Wujek SDB, w słowie wstępnym konferencji.

Piotr Drzewiecki

Sesję rozpoczął ksiądz prof. Zbigniew Formella SDB z Salezjańskiego Uniwersytetu Papieskiego w Rzymie wykładem: „Wychowanie a kształcenie zróżnicowane: pomiędzy procesem rozwojowym a osobowością nauczyciela-wychowawcy”. – „Jest poważna różnica pomiędzy dorosłym a dorastającym. Szkoła ma uczyć i wychowywać. Ma przede wszystkim uczyć myślenia. Koedukacja została wprowadzona z pobudek ideologicznych, co nie oznacza, że złych. Ale mówienie o zaburzeniu przyszłych relacji damsko-męskich jest już typowo argumentem ideologicznym (…) Obecnie zbyt duża jest już od dzieciństwa rola i obecność kobiet w życiu młodych chłopców. Dziewczynki są z natury bardziej refleksyjne, chłopcy bardziej asertywni. Chłopcy są zdecydowanie faworyzowani przez wychowawców, zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn (…) Ten kto uczy danego przedmiotu, uczy także pewnych wartości. Jest to tzw. Ewangeliczna zasada siania. Jeśli ziarno ma dobrą glebę, dobrego nauczyciela, plon będzie duży. Ale składa się na to wiele czynników. I to od nauczycieli zalezy te czynniki znaleźć, wskazać i przekazać kolejnym pokoleniom” – mówił ks. Formella.

O metodach i technikach w edukacji zróżnicowanej opowiedziała dr hab. Magdalena Dzięgielewska z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. - „Jeden program realizowany oddzielnie dla dwóch grup, ale różnymi metodami. Liczy się jedność w różnorodności. Dawanie przykładu zgodnie z sentencją, że „słowa uczą, a przykłady pociągają”! Nauczyciel powinien posiadać hobby, którym dzieli się z uczniami. Stara się zarazić ich pasją. Liczy się także poszukiwanie autorytetów” – mówiła Dzięgielewska. Z kolei Rafał Rak, dyrektor szkoły podstawowej dla chłopców „Nawigator” w Szczecinie zaprezentował metody i techniki w edukacji zróżnicowanej, stosowane w jego szkole – „Co liczy się w edukacji chłopców? Silne emocje, aktywność fizyczna, dyscyplina, lekcje czytania, wizyty autorów i znanych osób (autorytety), gry terenowe. Ważne są rozmowy między nauczycielami, wymiana doświadczeń i dobrych praktyk. Liczy się także różnorodność form dydaktycznych stosowanych przez nauczycieli” – mówił Rak.

Reklama

W czwartym wystąpieniu socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego Maciej Koniewski przedstawił prezentację nt: „Naukowe podstawy i dyskusja wokół edukacji zróżnicowanej ze względu na płeć”. Wskazał w nim na bezpośredni wpływ rówieśników na wychowanie i kształcenie dzieci, pośredni wpływ nauczyciela. Prelegent zauważył również, że ważne jest dopasowanie płci nauczyciela do płci dziecka.

Dr Wanda Półtawska wygłosiła prelekcję nt. „Dlaczego osobno?” - „Nie znam państwa, nic o was nie wiem. Ale jedno wiem – wszyscy umrzecie. Inaczej żyje człowiek, który wie, że życie ma swój kres. Jest on stworzony, nie tylko urodzony. Inaczej żyje człowiek, który wie, że ma ono swój koniec. Wtedy nadaje mu się odpowiedni wymiar. To jest nawiązanie do nauczania świętego poety i teologa Karola Wojtyły. „Człowiek nie jest stworzony dla ziemi, tylko dla nieba” (…) Dobrze dzieci można wychować tylko wtedy, jeśli dorośli ich nie zepsują. Ja od 70 lat bronię dzieci przed dorosłymi. Dzieci mają asystencję Ducha Świętego” – mówiła Wanda Półtawska.

- „Jakie błędy robią szkoły, które są koedukacyjne? Koedukacja zniszczyła przede wszystkim kobietę. Proszę robić nie klasy, a szkoły męskie i żeńskie. Trzeba wszystko robić dla nich osobno, bo to jest inna jakość. Kobieta rozwija się, ale jest potencjalnie matką od stworzenia. Nie ma dzieci bez matki, ale ona musi do tego dojrzeć. „Światu brakuje mądrości, zwłaszcza mądrości Bożej”. Mądrość trzeba w sobie wypracować, nie da się jej kupić. Mnie interesują dwie sprawy – dlaczego małżeństwo się rozwodzi oraz dlaczego młodzież cudzołoży. To jest klęska tego wieku, młodzież jest zniszczona przez dorosłych. Do ślubu wcale nie idą narzeczeni, ale rodzice nienarodzonego jeszcze dziecka” – wskazywała pani doktor, która przez ponad 70 lat pracuje w poradni małżeńskiej.

Piotr Drzewiecki

Przyjaciółka św. Jana Pawła II zwróciła się do rodziców i nauczycieli: - „Chodzi o wychowanie na dziś, a nie na jutro. To nie jest przygotowanie do małżeństwa, bo ono jest dla dorosłych. Dziś oni są córka, syn, matka, ojciec. I tego musimy się uczyć! Dlatego tak ważna jest młodość. Mamy do dyspozycji dzisiaj! I tak macie prowadzić uczniów, by nie było złych czynów ze strony nauczycieli, jak i uczniów. Człowiek ma być przygotowany do śmierci. Nauczyciele szkół katolickich muszą pokazać, że dziecko ma ducha i jest duchem. I nauczyć je dobrze żyć. Wiara, która ma doprowadzić do świętości, jest trudnym wyzwaniem. „Wiara jest łaską, ale Ty masz rozum, i rozum Ci podyktuje, że jest Bóg. Żadna istota rozumna nie może być niewierząca” (Jan Paweł II). Muszą być świętym, bo w niebie są tylko święci. (…) Rozum, wola i sumienie. W tym macie pomóc młodzieży. Macie dać wiedzę, ale ona jest najmniej ważna. Jest to podstawowy problem właściwej hierarchii wartości. Człowiek nie jest byle kim, jest stworzony na obraz Boga, czyli każdy jest wspaniały! (…) Szkoła ma zadania większe niż miała. Musi spełniać rolę wychowawców – rodziców. Dzieci wychowują rodziców swoją obecnością, uczniowie wychowują nauczycieli” – nawiązała pani profesor.

Na zakończenie Wanda Półtawska porównała dojrzewanie kobiet i mężczyzn: -„Kobiecie trudniej być człowiekiem – bo człowieczeństwo to rozum, wola i sumienie. A kobiecość to emocje, przeżycia i wyobraźnia. Trzeba je wziąć i je opanować. Chłopcy z biegiem czasu mądrzeją, albo i nie. Mężczyźni dziś są infantylni. Chłopców trzeba wychować do męstwa i uczciwości” – mówiła Półtawska.

W ostatnim wystąpieniu asystent – wychowawca z Oświęcimia kleryk Łukasz Wójcik SDB zaprezentował temat: „Koedukacja a wychowanie do męskości w kontekście specyfiki rozwoju chłopców”. Wskazał w nim na kilka wymiarów wychowania młodych chłoców: wymiar psychologiczny, osobowy i pedagogiczno-społeczny. – „Chłopiec najlepiej wyraża swoją męskość w obecności kobiety, ale rodzi się ona w obecności drugiego mężczyzny! Musimy starać się zrozumieć różnicę w płci i być na nie wyczulonym. Kluczowa jest nie unifikacja, a personalizacja, byśmy widzieli potencjał i go wykorzystali” – mówił salezjanin. Konferencja zakończyła się krótkim panelem dyskusyjnym i wspólnym obiadem.

Tagi:
spotkanie

Spotkanie Unionistów

2018-11-29 21:49

Kamil Krasowski

W Domu Księży Emerytów w Zielonej Górze 29 listopada odbyło się spotkanie członków Unii Apostolskiej Kleru. Spotkanie miało charakter modlitewno – duszpasterski.

Karolina Krasowska
Blok konferencyjny odbył się w bibliotece DKE

– Unia Apostolska Kleru to stowarzyszenie kapłańskie. Należą do niego księża naszej diecezji. W sumie jest to międzynarodowe stowarzyszenie, które działa też w Polsce – mówi ks. Piotr Wadowski, dyrektor diecezjalny Unii Apostolskiej Kleru, który jej członkiem został jeszcze jako diakon w 2012 r.

Pełna nazwa stowarzyszenia brzmi Unia Apostolska Kleru Najświętszego Serca Pana Jezusa, dlatego jej głównym celem jest szerzenie tego kultu i gromadzenie się wokół Serca Jezusowego. Większość członków stowarzyszenia stanowią starsi księża, ponieważ Unia dość mocna była w naszej diecezji wcześniej. Obecnie stowarzyszenie liczy ok. 10 -12 członków i drugie tyle sympatyków.

W programie spotkania znalazły się: Nieszpory z medytacją, modlitwa za zmarłych księży naszej diecezji, adoracja Najświętszego Sakramentu oraz blok konferencyjny. W spotkaniu uczestniczyli bp Tadeusz Lityński, który omówił realizację programu duszpasterskiego „W mocy Bożego Ducha” w naszej diecezji oraz bp Paweł Socha.

Dyrektor DKE ks. Robert Kufel wygłosił wykład pt. „Kapłani niezłomni naszej diecezji”. - Dotyczy to prac związanych z moim słownikiem, bo chciałbym pokrótce powiedzieć jak zbierałem materiały, do jakich dokumentów dotarłem i przybliżyć kilka wybranych życiorysów księży, którzy szczególnie po 1945 r. doznali krzywd, a także byli więzieni przez UB i prześladowani. Są to księża diecezjalni i zakonni, którzy pracowali w naszej diecezji w latach 1945 - 55 - powiedział ks. Robert Kufel.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i na świecie

2014-12-22 13:23

oprac. kw (KAI) / Warszawa / KAI

Od wieków chrześcijanie na całym świecie w różnorodny sposób obchodzą święta Bożego Narodzenia. Choinka jest znana niemal wszędzie, choć w Burundi przystraja się bananowca, a w Indiach drzewko mango. Najsłynniejszą kolędę „Cicha noc" przetłumaczono na 175 języków, najpiękniejsze szopki są podobno we Włoszech, a we Francji jada się podczas Wigilii ostrygi.

BOŻENA SZTAJNER

Korzenie tradycji związanych z Bożym Narodzeniem sięgają odległych czasów. Nierzadko zwyczaje te wywodzą się jeszcze z rytuałów pogańskich, na których miejsce wprowadzano później święta chrześcijańskie, nadając im zupełnie nowe znaczenie. Znacząca jest tu data. W wielu kulturach w przeróżny sposób starano się podczas przesilenia zimowego „przywołać” słońce z powrotem na ziemię i sprawić, aby odrodziła się przyroda.

Istotny jest także rys eschatologiczny świąt Bożego Narodzenia. Miejsce zostawiane przy wigilijnym stole przeznaczano dla „przybysza”, czyli dla duchów przodków. W Polsce zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Miał on wówczas wymowę patriotyczną – dodatkowe nakrycie symbolicznie zarezerwowane było dla członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii.

Boże Narodzenie było także czasem wróżb. Wyjątkowość tego dnia polegała na tym, że jego przebieg miał znaczący wpływ na cały nadchodzący rok. Jedną z polskich tradycji jest kładzenie siana pod wigilijny obrus. Ciągnięto z niego słomki – im dłuższa, tym więcej pomyślności czekało danego człowieka w następnym roku. Jeszcze dzisiaj dość powszechna jest wiara w to, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podsłuchujący je ludzie dowiadywali się ponoć najczęściej o zbliżającej się śmierci własnej albo kogoś z rodziny.

Chrześcijaństwo od początku swego istnienia nadało tym zwyczajom nowy sens, wytworzyło też swoje obrzędy. Niestety we współczesnej, zeświecczonej kulturze często zapomina się o chrześcijańskich źródłach tego święta.

ŻŁÓBEK

Żłóbek w dzisiejszej postaci zawdzięczamy św. Franciszkowi. Historia tej tradycji jest jednak znaczenie dłuższa i sięga piątego wieku. Wtedy, jak głosi podanie, żłóbek Jezusa przeniesiono z Betlejem do Rzymu i umieszczono w bazylice Matki Bożej Większej. Także Pasterkę w Rzymie odprawiano początkowo tylko w tym kościele.

To we Włoszech zaczęto w uroczystość Bożego Narodzenia wystawiać żłóbki, w których umieszczano figury Świętej Rodziny, aniołów i pasterzy. Do rozpowszechnienia tego zwyczaju przyczynił się św. Franciszek. Z przekazów pozostawionych przez jego biografa – Tomasza z Celano – wiemy, że w wigilijną noc Biedaczyna z Asyżu zgromadził w grocie w miejscowości Greccio okolicznych mieszkańców i braci, by w prosty sposób pokazać im, co to oznacza, że „Bóg stał się człowiekiem i został położony na sianie ". W centrum jaskini leżał wielki głaz, pełniący rolę ołtarza. Przed nim bracia umieścili zwykły kamienny żłób do karmienia bydła, przyniesiony z najbliższego gospodarstwa. W pobliżu, w prowizorycznej zagródce, stało kilka owieczek, a po drugiej stronie wół i osioł. Jak pisał kronikarz, zwierzęta „zaciekawione, wyciągające szyje w stronę żłobu, pochylając się i jakby składając pokłon złożonej w nim figurce przedstawiającej dziecię Jezus". Postaci do szopki wybrano spośród obecnych braci i wiernych. Zapalonymi pochodniami św. Franciszek rozjaśnił niebo, a w lesie ukryli się pasterze, którzy na dane hasło wznosili gromkie okrzyki. Do dziś szopka w Greccio przyciąga corocznie rzesze turystów.

Obecnie najsłynniejsze są szopki toskańskie, sycylijskie i neapolitańskie. W Szwajcarii, w Niemczech i w Austrii modne są żłóbki „grające". W Polsce do najbardziej znanych należą szopki krakowskie, prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej. Powstanie tej tradycji przypisuje się murarzom i cieślom. Nie mając zatrudnienia w zimie, chodzili oni z takimi szopkami-teatrzykami od domu do domu i tak zarabiali na swe utrzymanie. Wzorem architektonicznym był dla nich przede wszystkim kościół Mariacki, ale wykonywano także miniatury Wawelu, Sukiennic i Barbakanu. Od 1937 r. z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego odbywa się konkurs na najpiękniejszą „Szopkę Krakowską”.

Już w średniowieczu wystawiono przy żłóbkach przedstawienia teatralne zwane jasełkami. W Polsce najbardziej znanym utworem tego gatunku jest „Polskie Betlejem" autorstwa Lucjana Rydla.

WIECZERZA WIGILIJNA

Uroczystość Bożego Narodzenia wprowadzono do kalendarza świąt kościelnych w IV wieku. Dwieście lat później ustaliła się tradycja wieczornej kolacji, zwanej wigilią. Wieczerza wigilijna jest niewątpliwie echem starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłku, zwanego z grecka agape, będącego symbolem braterstwa i miłości między ludźmi. Gdy w drugiej połowie IV w. Synod w Laodycei zabronił biesiadowania w świątyniach, zwyczaj ten przeniósł się do domów wiernych. W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wkrótce po przyjęciu chrześcijaństwa, choć na dobre przyjęła się dopiero w XVIII w.

Wigilia (łac. czuwanie) – pierwotnie oznaczała straż nocną i oczekiwanie. W słowniku kościelnym nazywa się tak dzień poprzedzający większe święto. Dawniej w każdą wigilię obowiązywał post. Do stołu wigilijnego siadano, gdy zabłysła pierwsza gwiazda. Miała ona przypominać Gwiazdę Betlejemską prowadzącą pasterzy i magów do Betlejem.

Na wschodzie Polski i na Ukrainie pierwszą potrawą jest kutia – pszenica lub jęczmień zaprawiana miodem, migdałami i śliwkami. Po modlitwie i czytaniu Pisma Świętego następuje podzielenie się opłatkiem, który jest symbolem Eucharystii.

W północnej Anglii jeszcze do połowy XX wieku podawano w Wigilię „mugga”, czyli owsiankę z miodem. Zwyczaj ten pochodził jeszcze z czasów Wikingów. W Szkocji tradycyjnie spożywa się „Athol Brose” – owsiankę z whisky.

W Walii tradycją jest Calennig – jabłko, ustawione na trójnogu z patyczków, naszpikowane migdałami, goździkami i innymi przyprawami oraz przybrane zielenią. Chodzące po kolędzie dzieci ofiarowują je w zamian za małe datki.

W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka świni i gotowane mięso owcze lub specjalne danie przygotowane z solonej i gotowanej ryby, która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni. Potrawę tę, podawaną z boczkiem, nazywa się Lutefisk.

W Szwecji tradycyjna uczta wigilijna składa się z rozmoczonej suszonej ryby, galarety, wieprzowej głowizny i chleba. We Włoszech podaje się ravioli z mięsnym farszem i ciasto drożdżowe z korzeniami. W Danii je się słodki ryż z cynamonem i pieczoną gęś z jabłkami.

Peruwiańskim przysmakiem podczas świąt Bożego Narodzenia są świnki morskie. Mięso tych zwierząt ma niewiele tłuszczu i jest tanie, dlatego może być świetną alternatywą dla wieprzowiny. Tradycja jedzenia świnki morskiej jest bardzo silna w andyjskich krajach. Na dowód tego, w katedrze w dawnej stolicy imperium Inków – Cusco, na obrazie przedstawiającym ostatnią wieczerzę, Chrystus i jego uczniowie jedzą właśnie świnkę morską.

Tradycyjnie w całej Ameryce Łacińskiej na Wigilię nie może zabraknąć kakao z mlekiem i babki z rodzynkami, zwanej „panetón" (od słowa „pan”, które oznacza chleb). Jest to zwyczaj pochodzący z Włoch, ale rozpowszechniony w wielu krajach. Ostatnio coraz popularniejszy staje się też szampan, którym jest musująca „sidra", czyli wino z jabłek.

PASTERKA

Pasterka jest pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do stałej praktyki Kościoła. Pierwsze Msze św. o północy 24 grudnia sprawowano w Betlejem. W Rzymie zwyczaj ten znany był już za czasów papieża Grzegorza I Wielkiego, pasterkę odprawiano przy żłóbku Chrystusa w bazylice Matki Bożej Większej. Charakter tej liturgii tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon".

CHOINKA

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, rozpowszechniony był wśród ludów germańskich. Wierzono, że szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. W czasie przesilenia zimowego zawieszano u sufitu mieszkań jemiołę, jodłę, świerk lub sosenkę jako symbol zwycięstwa życia nad śmiercią. Kościół chętnie ten zwyczaj przejął. Choinka stawiana była na znak narodzin Jezusa Chrystusa – rajskiego drzewka dla ludzkości.

Starożytni Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą, bluszczem, laurem, kiedy przygotowywali się do obchodów przypadających w dniach 17-24 grudnia święta boga urodzaju, Saturna. Odbywały się wtedy procesje ze światłem i obdarowywano się prezentami.

Najstarsze pisemne świadectwo o ozdobionym na Boże Narodzenie drzewku pochodzi z 1419 r. Wtedy to niemieccy piekarze z Fryburga ustawili choinkę w szpitalu Świętego Ducha, przybierając ją owocami, opłatkami, piernikami, orzechami i papierowymi ozdobami. Od XVI w. zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród cechów i stowarzyszeń w miastach, a także w domach starców i szpitalach.

Do Polski zwyczaj stawiania choinek w domach przeniósł się z Niemiec w XVIII w. Jednak już znacznie wcześnie w naszym kraju przybierano dom na wigilię Bożego Narodzenia. W izbie zawieszano podłaźniczkę i sad oraz ustawiano snopy zboża.

Podłaźniczka jest to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami i orzechami i zawieszana nad drzwiami sieni. W domu stawiano ją w kącie centralnego pomieszczania, tzw. czarnej izby. Była symbolem życiodajnej siły słońca, stanowiła ochronę gospodarstwa od złych mocy i uroków.

Zwyczaj choinkowy rozpowszechniony jest niemal na całym świecie. W święta Bożego Narodzenia umieszcza się choinki w kościołach i domach, na placach i w wystawowych oknach. Najdroższą choinkę wystawiła pewna firma jubilerska w Tokio, w 1975 r. Oceniono ją na blisko trzy miliony dolarów. Najwyższa choinka stanęła przed wiedeńskim ratuszem w tym samym roku, a liczyła 30 metrów.

W Burundi tradycyjną bożonarodzeniową choinkę zastępują bananowce. Znaleźć je można w każdej szopce w tym kraju. Zgodnie z lokalną tradycją symbolizują one szacunek, z jakim witany jest rodzący się Jezus. Banan jest w Burundi symbolem przywitania gościa, dlatego nawet gdy prezydent kraju udaje się z wizytą do jakiegoś miasta, to trasę jego przejazdu dekoruje się młodymi bananami.

W Indiach w roli choinek występują drzewka mango. Tak samo przybiera się je ozdobami i słodkościami.

KOLĘDY

W dorobku kulturalnym i folklorystycznym Polska jest jednym z krajów, które mają najwięcej kolęd. Nasza tradycja zna ich blisko 500.

Najbardziej znaną, choć nieznanego autorstwa, jest „Cicha noc" śpiewana w 175 językach, w najodleglejszych zakątkach świata. Po raz pierwszy kolędę tę wykonano z akompaniamentem gitary podczas pasterki w 1818 r. w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga. W następnych latach śpiewano ją na dworze cesarza Franciszka Józefa. Zarejestrowano już ponad tysiąc wersji tej kolędy.

W Polsce z kolędowaniem łączy się zwyczaj przebierańców. Pierwotnie, już od XVI w. Polsce żacy, dziś chłopcy przebierają się za Heroda, trzech króli, śmierć, pasterzy, turonia. Śpiewają kolędy, niosą szopkę lub gwiazdę. W czasie od Bożego Narodzenia do uroczystości Objawienia Pańskiego obchodzą domy i zbierają dary.

ŻYCZENIA I PODARKI

Łącznie w całym świecie liczba wysyłanych kartek bożonarodzeniowych sięga kilku miliardów. W krajach anglosaskich jest to zwyczaj tak popularny, że na jedną osobę przypada średnio kilkanaście świątecznych kart. Istnieją całe firmy wydawnicze specjalizujące się w tej dziedzinie.

W USA dzieci telefonują do św. Mikołaja, a ten zjeżdża tam na spadochronie, bądź przyjeżdża na saniach. Warto zauważyć, że jego współczesny wizerunek – gromko śmiejącego się brodacza w czerwonym kaftanie wymyśliła Coca-Cola. Koncern ten użył w swojej reklamie postaci św. Mikołaja po raz pierwszy w 1930 r.

W Anglii dzieci stawiają w przedsionku swoich pokoi buty lub pończochy, a św. Mikołaj napełnia je w nocy łakociami. W Holandii przyjeżdża na białym koniu, a dzieci piszą do niego listy. Ma w różnych krajach różne nazwy: Santa Claus, Pan Heilige Christ, Befana, Dziadek Mróz.

Prezenty we Francji przynoszą, w zależności od regionu i rodzinnych tradycji, Aniołek, Dzieciątko Jezus lub, najpopularniejszy i najbardziej podobny do św. Mikołaja, „Pere Noël”. Pozostawia on, niezauważony, podarki w świąteczny poranek 25 grudnia. Wieczorem 24 grudnia należy zostawić pod choinką parę własnych butów, aby Pere Noël wiedział, gdzie położyć nasz prezent.

BOŻE NARODZENIE W EUROPIE ZACHODNIEJ

Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii już dawno zatraciły swój religijny charakter i stały się po prostu dniami wolnymi od pracy, kiedy to można najeść się do syta, odebrać prezenty, odwiedzić rodzinę i znajomych i nacieszyć oko świątecznymi ozdobami.

O godzinie 15.00 cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe przemówienie do swoich poddanych. Słuchają go obowiązkowo wszyscy – nawet antymonarchiści. Pod koniec obiadu pociąga się tzw. crackersy, czyli ładnie opakowane tubki tekturowe, w których znajduje się kapiszon, wybuchający przy rozrywaniu papieru, a także drobne bibeloty i żarty (na ogół kompletnie niezrozumiałe dla cudzoziemców) zapisane na kawałku papieru. Mężczyźni po obiedzie często wymykają się do lokalnego pubu, a żony sprzątają i zmywają stosy naczyń.

Występuje tam zwyczaj całowania się pod jemiołą, praktykuje się go szczególnie na biurowych, przedświątecznych „parties”, odbywających się bądź to w biurach, bądź też w wynajętych salach pubowych. Tradycyjne też bogato dekoruje się ulice, sklepy i domy prywatne.

W Irlandii nadal jeszcze utrzymuje się w Wigilię starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy, mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę. Na wsiach przed świętami myje się domy i budynki gospodarskie oraz bieli je wapnem na cześć nadchodzącego Chrystusa.

We Francji Boże Narodzenie obchodzi się przede wszystkim jako święto rodzinne, które niestety wiele straciło ze swego religijnego charakteru. Można to zrozumieć w kraju, w którym stale praktykuje zaledwie 8 proc. z 70 proc. jego mieszkańców, deklarujących się jako katolicy. W dni ważnych świąt kościelnych notuje się jednak znacznie wyższy, dochodzący do blisko 30 proc., napływ ludzi do kościołów. Drugi dzień świąt jest normalnym dniem roboczym.

We Francji na świateczny stół podaje się ostrygi, kaszankę i pieczonego indyka. W zachodniej Europie coraz częściej, szczególnie w dużych miastach, na świąteczny obiad wychodzi się cała rodziną do dobrej restauracji.

Tradycyjne francuskie desery to „buche de Noël” – bożonarodzeniowe polano i „mendiants” – żebracy. Pierwsza z tych potraw to rolada z kremem lub lodami, imitująca grubą gałąź – polano, które niegdyś wkładano do kominka, by ogrzało dom po powrocie rodziny z pasterki. Ciasto polewa się czekoladą i ozdabia motywami „leśnymi”. Mendiants, znane głównie na południu kraju, to kruche okrągłe ciasteczka, bogato ozdobione bakaliami, które oznaczać mają brązowe kolory habitów zakonów żebraczych.

Niewątpliwie do najważniejszych atrakcji świątecznego stołu należą też czekoladki. W wielu domach robi się jeszcze okrągłe miękkie czekoladki, ale na ogół są one kupowane. Paczuszka eleganckich czekoladek z renomowanej cukierni stanowić może doskonały prezent pod francuską choinkę.

Francuzi zwracają też ogromną uwagę na wina, które towarzyszą świątecznym potrawom, a szampan (w najgorszym wypadku dobre wino musujące) jest nieodłącznym elementem świątecznego posiłku.

W Wielkiej Brytanii w dzień Bożego Narodzenia obowiązkowo na stole pojawia się indyk, z farszem (ale podawanym osobno) z bułki tartej i przypraw oraz brukselka. Na deser pudding na gorąco, czyli gotowana na parze masa z suszonych owoców, bułki tartej i łoju, podawany z gęstymi sosami na bazie brandy lub rumu, podaje się ponadto „mince pies”, czyli ciastka nadziewane suszonymi owocami i czekoladową roladę albo tort z twardym jak kamień lukrem. Wieczorem je się na ogół zimną wędlinę, przede wszystkim szynkę.

Francja nie zna opłatka i zwyczaju dzielenia się nim, a jego rolę w instytucjach spełniają spotkania z okazji tradycji „migdałowego króla”. Organizuje się je od Trzech Króli w praktyce przez cały styczeń wokół okrągłego ciasta drożdżowego bądź francuskiego z migdałowym nadzieniem. Są one okazją do składania życzeń współpracownikom, wyborcom, klientom itp. Podobnie, kartki z życzeniami (raczej noworocznymi niż świątecznymi) wysyłane są z reguły dopiero po Nowym Roku i przychodzą przez cały styczeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Polska Wschodnia to nie Polska B

2018-12-15 09:07

Premiera wyjątkowego dzieła Adama Bujaka z udziałem m.in. Marszałka Marka Kuchcińskiego.

Kancelaria Sejmu RP/Marta-Marchlewska
Marszałek Marek Kuchciński na promocji albumu

177 miejscowości, krajobrazy, zamki, pałace, kościoły zostały ukazane w albumie "Polska Wschodnia" autorstwa Adama Bujaka, który w środę został zaprezentowany w Zamku Królewskim w Warszawie. „Album wydobywa wielki potencjał, jaki w Polsce Wschodniej tkwi,” mówił marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Marszałek Sejmu, który objął patronatem honorowym wydanie albumu, zwrócił uwagę na "niezwykły charakter" Polski Wschodniej. Dodał, że w albumie szczególnie "uderzyło go znakomite uchwycenie chwili życia, ludzi w różnych chwilach życia".

Ocenił, że album wydobywa wielki potencjał, jaki w Polsce Wschodniej tkwi, "nie tylko w kategoriach pięknych obszarów przyrodniczych czy wartości, walorów ekologicznych, ale także właśnie historycznych i kulturowych. Mam nadzieję, że album przyczyni się do wydobywania potencjału Polski Wschodniej ku pożytkowi mieszkańców naszej części Polski Wschodniej i ku pożytkowi całej Polski," podkreślił Kuchciński.

Autor albumu, Adam Bujak, powiedział, że podczas kilku lat pracy nad albumem przejechał dwadzieścia tysięcy kilometrów, docierał do "najistotniejszych, najpiękniejszych pejzaży i zabytków, którymi możemy pochwalić się w świecie. Możemy śmiało powiedzieć, że Włochy czy Francja mają genialne zabytki, ale Polska Wschodnia jest zupełnie inna i ta właśnie inność może przyciągać wielu turystów oraz wielu fotografików," podkreślił Adam Bujak. „Przepiękny album o Polsce Wschodniej to znakomita lekcja historii polskich ziem przeznaczona także dla pokolenia młodych Polaków, którzy tę część Polski kojarzą głównie z pięknem i nieskażoną naturą. Mój album ‘Polska Wschodnia’ bezsprzecznie udowadnia, że ta część kraju to coś znacznie więcej. Mit, że to ‘Polska B’ dawno powinien odejść do lamusa” – dodał Adam Bujak.

Bp Antoni Dydycz, który napisał esej wprowadzający do albumu, powiedział, że w trakcie pisania kierował się tym, żeby Polskę Wschodnią ukazać od strony ludzkiej, kulturowej i religijnej. Jak mówił, zależało mu na tym, że pokazać, że Polska Wschodnia nie jest ani Polską B ani C.

Album pokazuje Polskę Wschodnią, którą Adam Bujak przemierzył z aparatem fotograficznym. Na 440 kartach ukazanych zostało 177 miejscowości, różnorodne krajobrazy, zjawiska przyrodnicze, zamki, pałace, kościoły, miejsca pamięci narodowej. Nie zabrakło fotografii obyczajów, obrzędów, krajobrazów, pomników męczeństwa.

W albumie zamieszczonych zostało aż 600 zdjęć. Książka jest hołdem autora złożonym w rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Istotną jej wartość stanowi ponadto oryginalny tekst napisany przez wieloletniego ordynariusza drohiczyńskiego biskupa Antoniego Dydycza.

W wydarzeniu, oprócz autora albumu Adama Bujaka, wzięli udział m.in. marszałek Sejmu Marek Kuchciński, autor eseju wprowadzającego biskup senior dr Antoni Pacyfik Dydycz, historyk prof. Wojciech Roszkowski, poseł PiS Jan Szewczak, prezes wydawnictwa Biały Kruk Leszek Sosnowski oraz aktorka Halina Łabonarska.

Album ukazał się nakładem wydawnictwa Biały Kruk.

Więcej na https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/polska-wschodnia

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem