Reklama

Biegli dla Bohaterów

2018-05-12 20:47

Jadwiga Kamińska

Marek Kamiński

Kilkaset osób wzięło udział w Biegu dla Bohaterów, który po raz pierwszy został zorganizowany w Łodzi. Taką formą biegu, formą aktywności fizycznej chcieli uczcić pamięć tych, którzy tylko dlatego zostali zamordowani, że byli Polakami, że nosili polski mundur, że nie chcieli wyrzec się polskości.

- 12 maja obchodzimy rocznicę ostatniego transportu jeńców do Katynia. Bestialsko zamordowani Polacy, którzy mieli do wyboru zdradę albo śmierć za Polskę, wybrali Polskę.

Zobacz zdjęcia: Biegli dla Bohaterów

Oddając im hołd w tym właśnie biegu, oddajemy hołd wszystkim, dzięki którym mówimy po polsku i żyjemy w wolnym kraju – powiedział Michał Owczarski prezes Zarządu Fundacji Życie, organizator biegu.

Miejsce biegu wybrano przy Pomniku Katyńskim obok świątyni Matki Bożej Zwycięskiej zbudowanej jako wotum pomnik wdzięczności za zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, za Cud nad Wisłą.

Reklama

- Nieprzypadkowa jest ta bliskość pomnika i świątyni. Można by powiedzieć, że Katyń był zemstą Stalina, zemstą Sowietów za tamto zwycięstwo odniesione w Bitwie Warszawskiej, która przesądziła o losach naszej Ojczyzny, Europy i świata. Dlatego dzisiaj jesteśmy właśnie tutaj – powiedział proboszcz parafii ks. prał. Tadeusz Weber.

Po odmówieniu modlitwy za zmarłych, złożeniu kwiatów i zapaleniu zniczy odbyła się ceremonia wręczenia pucharów trzem pierwszym zawodnikom w poszczególnych kategoriach wiekowych. Natomiast każdy uczestnik biegu otrzymał pamiątkowy biało-czerwony medal. Spotkanie i biegi były piękną lekcją historii dla najmłodszych łodzian.

- Na tej imprezie promujemy wartości patriotyczne, tożsamość, ale także dobre zachowanie i pomoc innym, bo przez to stajemy się dla siebie bohaterami – mówił Michał Owczarski.

Tagi:
bieg

Motywacja: Miłość

2018-05-16 11:24

Katarzyna Dziedzic
Edycja rzeszowska 20/2018, str. VII

Wystartowali ze znakiem krzyża, biegnąc, idąc, jadąc na rowerach czy pielgrzymując w zorganizowanych grupach po to, by w imię Boże dotrzeć na metę – do stóp Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Niechobrzu. Od 32 lat w pierwszym dniu maryjnego maja Matka Najświętsza przyjmuje w swym Zakątku gości. Pod szyldem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka spotykają się ludzie, którym zależy na tym, aby żyć w wolności, uwolnić siebie czy innych od nałogów, nie tylko alkoholizmu. A skuteczną drogą do tego jest modlitwa, wyrzeczenie, wysiłek

Marcin Dziedzic
Bieg to miłość...

– Dlaczego 30-letnia tradycja pielgrzymowania do Niechobrza z KWC od dwóch lat ma nową formę, nazywana jest Biegiem Trzeźwości?

Ks. Grzegorz Kot, diecezjalny duszpasterz trzeźwości: – Ruch Światło-Życie i jego założyciel sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki jako akcent położony na rozwój i wychowanie dojrzałego człowieka, nowego człowieka zakłada formę przeżyciowo-wychowawczą, w charyzmacie jest to określone, dlatego taką solą odróżniającą nas od innych wspólnot jest właśnie Krucjata Wyzwolenia Człowieka, czyli dążenie nasze do wolności wewnętrznej, do walki z grzechem, słabością, nałogiem, zniewoleniem, a że alkohol jest taką nadal, niestety, popularną i bolesną formą zniewolenia w naszym społeczeństwie, więc trzeba z nią walczyć. Środki docierania do człowieka są różne, w charyzmacie jest to określone: sport, wyprawa otwartych oczu, doskonalenie siebie. Bieg, nordic walking czy wyprawa rowerowa to wspaniałe formy pracy nad sobą, skierowane właśnie w stronę wolności. To wszystko, co dziś przeżywamy, wpisane jest w 32. Pielgrzymkę Krucjaty Wyzwolenia Człowieka do Niechobrza, do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, aby w Jej ręce złożyć nasze troski. W dalszym ciągu poza biegaczami, chodziarzami czy rowerzystami, przybywają piesi pielgrzymi z okolicznych miejscowości: Czudca, Nockowej, Rzeszowa – par. św. Judy Tadeusza. Ta nowa, rozbudowana forma ma na celu obudzenie ludzi młodych, całych rodzin w oparciu o hasło „Nie piję, bo kocham”. Wolność oparta na miłości ma największy sens.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak powstała Litania Loretańska?

Justyna Wołoszka
Edycja szczecińsko-kamieńska 18/2007

Miesiąc maj, poświęcony jest w szczególny sposób Matce Bożej. Jest to miesiąc nabożeństw, podczas których rozbrzmiewa w kościołach, przy kapliczkach czy figurach przydrożnych Litania do Najświętszej Maryi Panny, nazywana popularnie Litanią Loretańską.

BOŻENA SZTAJNER

Miesiąc maj, poświęcony jest w szczególny sposób Matce Bożej. Jest to miesiąc nabożeństw, podczas których rozbrzmiewa w kościołach, przy kapliczkach czy figurach przydrożnych Litania do Najświętszej Maryi Panny, nazywana popularnie Litanią Loretańską.
Termin „litania” (gr. lite, łac. litanea = prośba, błaganie) oznacza dosłownie modlitwę błagalną. Od innych modlitw błagalnych różni się specyficznym układem. Złożona jest z szeregu wezwań-inwokacji, po których następuje stała odpowiedź, np.: „Módl się za nami” - w litaniach do Matki Bożej i świętych, a jeśli zwracamy się do Chrystusa lub innych Osób Boskich - „Zmiłuj się nad nami” lub „Wysłuchaj nas, Panie”.
„Wśród form modlitwy do Najświętszej Dziewicy zalecanych przez Kościół znajdują się litanie. Polegają one na dość długiej serii wezwań do Maryi, następujących po sobie w jednakowym rytmie i stwarzających jakby modlitewny strumień uwielbień i błagań. Wezwania bowiem, przeważnie bardzo krótkie, składają się z dwu części: pierwsza jest wychwalaniem (Panno łaskawa), druga - błaganiem („Módl się za nami”) („Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii”).

Przeczytaj także: Nowe wezwanie w Litanii Loretańskiej

Geneza Litanii Loretańskiej jest trudna do ustalenia. Najprawdopodobniej w swej charakterystycznej formie i podstawowym zarysie pojawiła się w manuskrypcie paryskim z końca XII wieku Można również wykazać, że niektóre wezwania skierowane do Maryi znajdowały się w Litanii do Wszystkich Świętych, z biegiem czasu dodawane nowe tytuły maryjne stawały się coraz liczniejsze i stopniowo utworzyły nową grupę, która oderwała się od początkowego pnia. Litania zwana jest „Loretańską” od miasteczka Loreto, położonym w prowincji Ancona, we Włoszech, gdzie znajduje się słynne sanktuarium maryjne. Wierzono, że w XIII wieku został przeniesiony przez aniołów do Loreto Domek Nazaretański, w którym przyszła na świat Matka Boża. Faktem jest, że litania była szczególnie propagowana i odmawiana przez pielgrzymów w tym sanktuarium maryjnym. Przybrała tam ostateczną formę i zaczęła promieniować na cały Kościół. Z roku 1531 pochodzi świadectwo używania jej w tym sanktuarium. Po raz pierwszy ukazała się drukiem w 1572 r. we Florencji i zawierała 43 wezwania. Do końca XVI wieku jeszcze co najmniej 20 razy, co świadczy o jej wielkim rozpowszechnianiu.
W dokumentach papieskich pojawiła się o niej wzmianka w 1581 r. w bulli „Redituri” papieża Sykstusa V, który udzielił za jej odmawianie 200 dniowego odpustu i zachęcał wiernych do jej odmawiania. Kolejne odpusty przypisali do niej Pius VII oraz Pius XI w 1932 r. Natomiast papież Benedykt XIV urzędowo ją zatwierdził i zezwolił stosować w publicznym kulcie Kościoła.
Wezwania Litanii Loretańskiej podlegały zmianom (dzisiejsza wersja litanii zawiera 52 wezwania). Usuwano lub wzbogacano ją nowymi wezwaniami w zależności od potrzeb i okoliczności. I tak w ciągu wieków oficjalnie dodano następujące inwokacje: „Wspomożenie wiernych” przypisywana Piusowi V w związku ze zwycięstwem nad Turkami pod Lepanto (1571); „Królowo bez zmazy pierworodnej poczęta” - Piusowi IX, dzień przed ogłoszeniem dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP (1854); Leon XIII wprowadził wezwanie „Królowo Różańca świętego” (1883) oraz „Matko dobrej rady” (1903). W 1908 r. Kościół w Polsce uzyskał zgodę na włączenie tytułu „Królowo Korony Polskiej” (przekształcone po drugiej wojnie światowej w „Królowo Polski”). „Królowo pokoju” włączył Benedykt XV (1917), a papież Pius XII - „Królowo wniebowzięta” (1950) w związku z ogłoszeniem dogmatu o Wniebowzięciu NMP; „Matko Kościoła” (tytuł nadany przez Pawła VI w czasie Soboru Watykańskiego II) Jan Paweł II przyznał prawo Konferencji Episkopatów do włączenia go do litanii (1980); Janowi Pawłowi II zawdzięczamy też wezwanie „Królowo Rodziny” (1995). Oprócz zezwoleń na powszechne wprowadzenie inwokacji, wydano wiele zezwoleń ograniczonych do poszczególnych diecezji lub zgromadzeń zakonnych. I tak np. franciszkanie uzyskali pozwolenie na umieszczenie (na ostatnim miejscu) własnego wezwania „Królowo zakonu serafickiego” (1910), a karmelici stosują od 1689 wezwanie „Królowo szkaplerza świętego”.
Co do pobożnej praktyki odmawiania lub śpiewania Litanii warto przytoczyć fragment „Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii”. Czytamy tam: „W wyniku rozporządzenia papieża Leona XIII o kończeniu odmawiania różańca w październiku śpiewem Litanii Loretańskiej liczni wierni byli przeświadczeni, że litania jest tylko rodzajem dodatku do różańca. W rzeczywistości jednak jest ona czymś niezależnym. Litanie bowiem mogą stanowić samodzielny element hołdu składanego Maryi, być śpiewem procesyjnym, stanowić część nabożeństwa Słowa Bożego lub innych aktów liturgicznych”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Częstochowa: pożegnanie absolwentów Niższego Seminarium Duchownego

2018-05-23 07:50

Jolanta Kobojek

Ostatnie lekcje mieli z końcem kwietnia, na początku maja przystąpili do zdawania egzaminów maturalnych, a w niedzielę, 20 maja oficjalnie zakończyli szkołę. Mowa o 11 absolwentach, którzy przez ostatnie 3 lata uczyli się w Niższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Częstochowskiej.

Uroczystości związane z otrzymaniem świadectw rozpoczęły się Mszą św. sprawowaną w Bazylice Archikatedralnej pw. Św. Rodziny. Eucharystii przewodniczył rektor NSD, ks. Jerzy Bielecki.

„Tak się złożyło, że akurat w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, kiedy rodzi się nowy Kościół, możemy ucieszyć się tymi 11 absolwentami. Wiemy, że przeżywamy obecnie pewien kryzys, gdy chodzi o powołania kapłańskie, że w seminariach jest mniej niż zwykle, tym bardziej potrzeba tej modlitwy i troski o to, ażeby Kościół mógł dalej rosnąć, bo przecież to dzieje się przez Eucharystię , która sprawują właśnie kapłani” – mówił na zakończenie Mszy św. ks. Bielecki.

Druga część spotkania miała miejsce w budynku seminarium, znajdującym się w bliskim sąsiedztwie katedry. Uczniowie, nauczyciele i rodzice uczestniczyli w uroczystej akademii, gdzie padło wiele podziękowań i słów wywołujących wzruszenia.

„Przyszliśmy tu trzy lata temu. Świat wtedy wydawał nam się całkiem inny. Wszystko wokół było piękne i pełne kolorów. Wychodzimy stąd dojrzalsi, pełni doświadczeń, posiadając większy bagaż wiedzy. Teraz już dostrzegamy cienie tych pięknych, wyrazistych kolorów. Przez ten czas odbyliśmy podróż, podczas której to właśnie Wy nauczyliście nas, jak żyć i jak wykorzystywać własne zdolności. Za to Wam z całego serca dziękujemy” - mówił w imieniu tegorocznych maturzystów Bartłomiej Kaprzyk. Dziekan szkoły zwrócił uwagę na fakt, że chociaż szkoła kończy pewien dotychczasowy etap, to jednocześnie otwiera drzwi do dorosłości: „Choć chwila ta zamyka pewien rozdział naszego życia, nie możemy mówić tu o końcu. Teraz możemy powtórzyć słowa Winstona Churchilla: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku”. Wchodzimy w nowy etap naszego życia, lecz na zawsze zapadnie nam w pamięć ta szkoła. Każdy teraz uda się do swoich domów i zacznie nowe życie, zacznie pisać nowy rozdział książki, która nosi tytuł: moje życie”.

Zakończenie klas trzecich to także okazja do podziękowań wyrażonych przez rodziców. Ojciec absolwenta, Kamila Szczerbaka zdradził: „Pamiętam wielkie wrażenie, jakie podczas przyjazdu na pierwsze zebranie zrobił na mnie widok uczniów elegancko ubranych w garnitury, a później w komże i wspólny udział we Mszy św. Pamiętam również atmosferę ciepła, zrozumienia i dobra. tego nie czuje się w innych szkołach. Jeśli dodamy do tego życie we wspólnocie, wspólne spędzanie wolnego czasu, wspólne wykonywanie codziennych prac, z których uczniowie często byli zwalniani w domach, to przekonujemy się, że jest to rzeczywiście Niezwykła Szkoła”.

Swoją wypowiedz Pan Szczerbak zakończył słowami: „Księże Rektorze, to dzięki Wam to miejsce jest niezwykłe, ale jednocześnie wszyscy tu pracujący jesteście za tę niezwykłość odpowiedzialni. Musicie się o nią troszczyć, pielęgnować ją, by kolejne roczniki absolwentów mogły ją poczuć. Dlatego proszę Was, nie szukajcie dróg na skróty, uproszczeń i ułatwień, które zmieniłyby charakter tego miejsca. Trwajcie w tym, co robicie, bo wykonujecie tu kawał dobrej roboty”.

Niższe Seminarium Duchowne to szkoła z internatem. Wszyscy uczniowie mieszkają przez 3 lata wspólnie i tylko co dwa tygodnie wyjeżdżają na weekend do domu. To powoduje, że rodzi się między nimi wiele przyjaźni. Już podczas tegorocznego zakończenia klas trzecich czuło się, że trudno było im kończyć ten etap młodzieńczego życia. Maturzyści, którzy tworzyli klasę niesamowicie utalentowaną artystycznie skomponowali specjalnie na ten dzień piosenkę o NSD. Ich koledzy z klasy drugiej przygotowali natomiast prezentację multimedialną charakteryzującą poszczególnych maturzystów.

Podziękowaniom i wspomnieniom wydawało się, że nie ma końca. Po zakończeniu części oficjalnej, przeniosły się one do seminaryjnego refektarza. Tam jeszcze przez długi czas padło wiele miłych słów kierowanych pod adresem księży, nauczycieli, rodziców i kolegów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem