Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Łódź: abp Ryś modlił się na cmentarzu za zmarłych w samotności

2018-11-02 17:55

xpk / Łódź (KAI)

Bożena Sztajner/Niedziela

Oni nie są bezimienni – mają imię, bo na ich czołach wypisane jest imię Boga - mówił abp Grzegorz Ryś podczas Mszy św. sprawowanej w intencji zmarłych w samotności i bez domu. Liturgię sprawowano na łódzkim Cmentarzu przy ul. Zakładowej w miejscu, gdzie pochowani są biedni i bezdomni.

– Gdy zrodził się ten pomysł, by tu dzisiaj sprawować Eucharystię miałem gdzieś w głowie te krzyże, których jest tutaj wiele, a na których jest napisane NN – mężczyzna lat tyle i tyle. Ktoś może powiedzieć: bezimienni. To nie prawda! Oni mają imię, bo na ich czołach wypisane jest imię Boga – jesteś chrześcijaninem, jesteś dzieckiem Boga, należysz do Niego! – mówił abp Ryś.

Na liturgii zgromadzili się duchowni, siostry zakonne oraz wierni, którzy odpowiedzieli na zaproszenie metropolity łódzkiego, by modlić się za tych, którzy odeszli w samotności, a których grobów nikt nie odwiedza.

– Diecezja to są ludzie. Dzisiaj sobie uświadamiamy, że to są ludzie, którzy nie tylko chodzą po naszych ulicach, i których spotykamy w naszych Kościołach, ale to są także ci ludzie, którzy są już po drugiej stronie – mówił we wstępie do Mszy św. arcybiskup łódzki. – Gdy przechodziłem i przyglądałem się tabliczkom na nagrobkach zauważyłem, że w wielu przypadkach nie ma na nich daty urodzin. Nie wiadomo kiedy się urodzili i gdzie się urodzili, ale wiemy, że zmarli tutaj – a więc są nasi – są częścią naszej diecezji. Módlmy się za nich! – apelował abp Ryś.

Reklama

W czasie Mszy świętej lekcje starotestamentalną i  nowotestamentalną odczytali podopieczni sióstr Misjonarek Miłości, a śpiewy animowały siostry Jadwiżanki Wawelskie wraz przedstawicielkami ss. Służebniczek i ss. Karmelitanek Dzieciątka Jezus.

- Ci wszyscy ludzie, którzy są tutaj pochowani, na pewno wiele razy w swoim życiu cierpieli, ale to, co było najważniejsze w tym cierpieniu, to właśnie to, że cierpisz tam gdzie kochałeś. Wielu z nich było ludźmi bezdomnymi – co nie znaczy, że nie mieli rodziny. Wielu z nich żyło w domach pomocy społecznej, nie znaczy, że nie mieli nikogo kogo kochali, ale w pewnym momencie, ta miłość stała się cierpieniem – zauważył abp Ryś.

Po zakończeniu liturgii odbyła się procesja po cmentarzu, w czasie której modlono się za zmarłych pochowanych na tej łódzkiej nekropolii, ale także na innych cmentarzach Polski i świata.

Przed błogosławieństwem metropolita łódzki podziękował wszystkim za obecność i wspólną modlitwę oraz zapowiedział, że za rok również odbędzie się w tym miejscu wspólna modlitwa za zmarłych w samotności i bez domu.

Tagi:
Łódź zaduszki abp Grzegorz Ryś

Zapomniani w środku wielkiego miasta

2018-10-31 08:30

Anna Skopińska
Edycja łódzka 44/2018, str. V

Ich mieszkania, wbrew brudowi wokół, są pełne ciepła żyjących tu osób. Pośród pięknych domów, w centrum miasta. Zapomniani przez wszystkich

Maria Niedziela
Łódź to miasto kamienic – wiele z nich zostało już wysiedlonych

Na ścianach pełno zdjęć – dzieci, wnuków. Biblioteczka z książkami, w niej Katechizm Kościoła Katolickiego. Tuż obok łóżka, na półce, flakoniki z perfumami. Wokół czysto, schludnie. Mieszkają tu oboje z mężem. Ona po wylewie, zawale, z chorobą stawów, podaje trzęsącą się dłoń, podtrzymując ją drugą ręką. Widać, że kiedyś była piękną kobietą. Dziś też jest, choć przecież choroba odcisnęła swoje piętno. On troszczy się o nią, raz w tygodniu zabiera na rynek, by choć przez chwilę mogła pobyć wśród ludzi, czyta jej książki, podaje herbatę. Właśnie czekają na księdza z Komunią św.

Aż nie do uwierzenia, że mieszkanie, w którym jestem, stanowi część przeznaczonej do rozbiórki kamienicy. Zagrzybionej, śmierdzącej, wilgotnej, bez okien, wody, kanalizacji, bez tego, co potrzebne człowiekowi do życia. W budynku tylko oni i druga kobieta z niepełnosprawnym, dorosłym już synem. Także jej mieszkanie – wbrew brudowi wokół, jest pełne ciepła żyjących tu osób. Pośród pięknych domów, w centrum miasta. Zapomniani przez wszystkich.

Dla niej wszystko

– Co dalej z nami będzie? Mój stan zdrowia się pogarsza, potrzebuję urzędniczej łaski, ale nikt nie chce nam pomóc i natrafiamy tylko na bezduszność – płacze kobieta. – A chcemy tylko godnie żyć! Chcemy, by ktoś zobaczył w nas ludzi! – dodaje.

Razem z mężem są jedną z dwóch rodzin, która do dziś pozostała w kamienicy przy Zgierskiej. Jej mąż mówi o sobie nawet: „Kamienicznik”, tylko, że to może żartobliwe określenie wypowiada z żalem i bólem. Robi wszystko, by tu jakoś żyć. By stworzyć swojej żonie poruszającej się ledwo o kulach jakieś warunki. – Wie pani, zrobiłbym dla niej wszystko – mówi. Mieszkają tu od wielu lat – on 50, ona 30, w warunkach urągających ludziom – bez wody, kanalizacji, z grzybem, walącym się dachem, wilgocią, śmierdzącym szambem w podwórku, do którego muszą wylewać wodę i nieczystości, toaletą, która niczego takiego nie przypomina. – Nigdy nie wyciągałam do państwa ręki po nic, sama na wszystko zarabiałam – opowiada kobieta. Jej płacz, jej skarga poruszają serce. Nie docierają jednak tam, gdzie dotrzeć powinny.

Rodzinne fotografie

To, co uderza w tym miejscu – każda z rodzin w swoim mieszkaniu – mimo pękających ścian, ogromnych zacieków, okien, które mogą wypaść i wilgoci za ścianą – bo pustostany – starała się stworzyć dom. Jest czyściutko, schludnie, na ścianach rodzinne fotografie. – A urzędnicy kwalifikują nas jako patologię – mówią.

Kamienica od 2002 r. przeznaczona jest do rozbiórki, jednak do dzisiaj jej mieszkańcy nie otrzymali od miasta mieszkań, do których mogliby się wyprowadzić. Urzędnicy proponują im zastępcze lokale w suterynach, zdemolowane, w opłakanym stanie, tuż obok melin. Nikt nie pofatyguje się, by sprawdzić, kto mieszka w kamienicy i kim jest.

Kim jesteśmy?!

Kilka tygodni temu nagle dostali nakazy, że mają 30 dni na to, by się stamtąd wynieść. Interweniowali wielokrotnie. Jeden z urzędników napisał im nawet, że miasto musi ich wykwaterować tak, jak zrobiło to z 10 innymi rodzinami z tego budynku. – Napisał, że te rodziny zostały wykwaterowane, ale nie sprawdził – gdzie? Na cmentarz! Bo nikt nie doczekał się lokalu – mówią z goryczą. I przypominają swoich sąsiadów, którzy zmarli w oczekiwaniu na wyprowadzkę.

Remont w kamienicy? Ostatni był w 1963 r. – Od tamtej pory wszyscy o nas zapomnieli – przyznają. Z relacji ludzi wynika, że raz na jakiś czas zaglądają tu jedynie osoby z nadzoru budowlanego – sprawdzić, czy jeszcze budynek stoi. Poza nimi – nikt. Tu przy Zgierskiej płacą za lokale prawie 300 zł miesięcznie. Usiłowali sobie znaleźć sami mieszkania. Tuż obok, na Liściastej, są bloki, a w nich mieszkania socjalne. – To nie dla was – usłyszeli od pracowników administracji. – Ale kim my jesteśmy?! – pytają. – Kimś gorszym? – mówią z żalem. I trudno powstrzymać łzy, gdy słyszy się takie słowa. Choć tu przecież tyle miłości wzajemnej, tyle troski, tyle serca. I trudno nie przyznać im racji – zapomnieli o nich wszyscy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Abp Ryś: kiedy się spotykasz z ubogimi, zawsze więcej dostajesz niż przynosisz

2018-11-19 08:06

KAI

"Kiedy się spotykasz z ubogimi, zawsze więcej dostajesz niż przynosisz. Zawsze" - mówił abp Grzegorz Ryś podczas Mszy św. sprawowanej w łódzkiej katedrze w II Światowym Dniu Ubogich.

"Pan Bóg jest tym który ludzi gromadzi, a szatan ludzi rozprasza" - mówił metropolita łódzki odnosząc się do dzisiejszej Ewangelii. "Kiedy Jezus nam obiecuje, że nas zgromadzi, to uświadamia nam to, że bardzo często jesteśmy oddzieleni, często od ludzi nam bliskich. Bardzo często sami ludzi wypychamy i odgradzamy się od nich" - dodał.

Abp Ryś podkreślił, że "człowiek nie może realizować się inaczej, jak będąc z innymi, we wspólnocie. Zabierzcie człowiekowi to poczucie, że ma dla kogo żyć. Wtedy rodzi się dramat. Pozbawcie człowieka drugiego obok niego, wtedy rodzi się dramat" - mówił kaznodzieja.

Metropolita łódzki pytał "co jest najważniejsze w tygodniu ubogich, co jest najważniejsze w podejściu do ubogich? Spotkanie. Z niego człowiek zawsze wychodzi bogatszy. Kiedy się spotykasz z ubogimi, zawsze więcej dostajesz niż przynosisz. Zawsze" - przekonywał.

Abp Ryś ubolewał nad współczesnymi podziałami w społeczeństwie. "Nie ma słowa, które częściej poda jak słowo podział. Dwóch Polaków, trzy partie polityczne, cztery pomysły na to jak zmienić kraj. Podział. Rodziny rozwalone, przyjaźnie rozwalone. To wszystko sprawia, że nie możemy rosnąć, że straciliśmy szansę bycia dla innych. Tak się nam wydaje, że to co nas od nich oddziela jest nie do przekroczenia. Jezus mówi dziś - zgromadzę was" - podkreślił abp Ryś.

"Pomyślmy chwilę o tych wszystkich relacjach w życiu, które straciliśmy, które sami zaprzepaściliśmy. Pomyślmy o wszystkich ludziach, których wyrzucaliśmy za drzwi. Pomyślmy o tych, którzy nas wyrzucili za drzwi. Pomyślcie, że Jezus jest w stanie zebrać nas z powrotem i mówi: już stoję w drzwiach. Wiedzcie, że blisko jest - we drzwiach"- dodał metropolita łódzki.

Po komunii Abp Ryś udzielił specjalnego błogosławieństwa wolontariuszom, którzy po Mszy Świętej wyszli na ulice Łodzi aby podzielić się z mieszkańcami chlebem. Poświęcony został także samochód, zakupiony z datków księży. Zbiórka przeprowadzona była podczas rekolekcji dla kapłanów Archidiecezji Łódzkiej.

Przed archikatedra zaparkowanych był autobus, z którego wydawana była ciepła zupa, herbata, a także odzież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święta Cecylia - patronka muzyki kościelnej

2018-11-19 14:11

Teresa Sotowska / Warszawa (KAI)

Kościół wspomina 22 listopada św. Cecylię, której imię - według "Złotej legendy" Jakub de Voragine'a - wywodzi się od określenia "Caeli Lilia" (lilia niebios). Kult św. Cecylii szeroko się rozpowszechnił, a od czasów średniowiecza jest patronką muzyki kościelnej.

GRAZIAKO
Bazylika katedralna Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sandomierzu - posąg św. Cecylii

Pochodząca prawdopodobnie z V wieku legenda głosi, że Cecylia żyła na przełomie II i III wieku w zamożnej rodzinie w Rzymie. Już we wczesnej młodości złożyła ślub czystości, toteż gdy rodzice wydali ją za mąż za pogańskiego młodzieńca Waleriana, w noc poślubną powiedziała mu o tym dodając, że strzeże jej potężny Anioł. Gdy Walerian chciał zobaczyć tego Anioła, Cecylia poradziła mu, by się ochrzcił. Poprosił więc papieża Urbana I (222-230) o chrzest, po czym ujrzał Anioła, który Cecylii i jemu nakładał na głowy wieńce z rajskich róż i lilii. Wkrótce potem ochrzcił się jego brat Tyburcjusz.

Całą trójka otaczała troskliwą opieką prześladowanych chrześcijan, aż w końcu sami zostali skazani na śmierć. Walerianowi i Tyburcjuszowi ścięto głowy, a Cecylię chciano udusić w gorącej kąpieli. Kiedy to się nie udało, kat na próżno usiłował trzema uderzeniami topora odciąć głowę świętej. Zmarła w trzy dni później, 22 listopada 230 r., na skutek odniesionych obrażeń.

Papież Urban kazał pochować Cecylię w centrum katakumb Kaliksta. W 821 r. na polecenie papieża Paschalisa I doczesne szczątki Cecylii przeniesiono do kościoła noszącego jej wezwanie na Zatybrzu, wzniesionego na fundamentach jej domu rodzinnego. Podczas przebudowy świątyni w 1599 r. znaleziono nietknięte zwłoki Cecylii, co uwiecznił w 1600 r. rzeźbiarz Stefano Maderna. Jego rzeźba, przedstawiająca leżącą św. Cecylię z zawiązanymi oczami i rękami, znajduje się do dziś w głównym ołtarzu kościoła na Zatybrzu, a jedna z pierwszych kopii - w katakumbach Kaliksta.

Od początku średniowiecza św. Cecylia jest patronką muzyki, muzyków, śpiewaków i budowniczych instrumentów, a także poetów. Ma to źródło w mylnym odczytaniu pochodzącej z VIII w. treści antyfony oficjum godzin ("Cantantibus organis Caecilia virgo in corde sua soli Deo decantabat dicens" - Gdy zabrzmiały instrumenty, w swoim sercu dziewica Cecylia śpiewała tylko Panu). Dlatego św. Cecylia przedstawiana jest w sztuce sakralnej m.in. przy organach, ale też z innymi instrumentami muzycznymi. Niekiedy w sztuce przedstawiana jest wraz z Walerianem, czasem też z ranami na szyi.

Ku jej czci powstawały bractwa i towarzystwa muzyczne: w 1584 r. powstało w Rzymie "Fraternitá dedi musici", których patronami była Matka Boska oraz święci Grzegorz i Cecylia. Kontynuacją tego bractwa jest istniejąca do dziś Akademia św. Cecylii. W Londynie istniało w latach 1785-1861 Caecilian Society. W 1868 r. bawarski muzyk Franz Xaver Witt założył w Bamberdze Ogólnoniemieckie Towarzystwo im. św. Cecylii, które kształci muzyków do pracy w kościele oraz wydaje literaturę i muzykę kościelną. Od 1870 r. towarzystwo to jest organizacją na prawie papieskim i od pewnego czasu ma siedzibę w Ratyzbonie jako "Cäciliednverband" troszcząc się - zgodnie z odnowionymi w 1991 r. statutami - o "sprawy muzyki kościelnej w duchu apostolstwa przez muzykę". Ponadto znane są utwory muzyczne - "ody ku czci św. Cecylii" - m.in. G.F. Händla. Z uroczystością Cecylii wiązano festiwale muzyczne od XVI w. we Francji, od XVII w. - w Anglii i od XVIII w. - w Niemczech.

W sztuce polskiej postać św. Cecylii występuje rzadko. Jest to m.in. posążek renesansowy w kościele św. Idziego w Krakowie, namalowany przez Guercina obraz z XVII w. w katedrze poznańskiej, czy XVII-wieczny obraz ołtarzowy w kościele parafialnym w Janowie Lubelskim, który przedstawia scenę koronowania Cecylii i Waleriana wiankami róż. Pielęgnowanych jest natomiast wiele wydarzeń muzyki sakralnej, którym patronuje św. Cecylia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem