Reklama

Czas pomóc pomagającym

2018-11-29 10:13

Anna Skopińska

Archiwum

Pomaganie polega na stwarzaniu takich warunków potrzebującemu pomocy, w których jego problemy znajdą rozwiązanie, a potrzeby zostaną zaspokojone -to Pani słowa…

Niejednokrotnie słyszałam od starszych pacjentów, że chcieliby już odejść, że tak byłoby lepiej, że trudno im patrzeć na znużenie, zabieganie i rozżalenie opiekującymi się nimi bliskimi. Niektórzy mówili: Myślałem, że będę odchodzić z tego świata kochany, a dziś wiem, że moje odejście przyniesie ulgę zajmującej się mną córce. Aby starsi, schorowani ludzie nie myśleli w ten sposób, aby czuli się kochani, a ich potrzeby były zaspokojone należy pomóc ich opiekunom. (...)


Tagi:
wywiad

Reklama

Prymas Polski: w sprawie wykorzystania osób małoletnich przez duchownych najważniejsze są osoby wykorzystane

2019-03-26 07:24

„Tylko przez otwarte zmierzenie się z tym problemem, wrażliwość na osoby skrzywdzone, a także ukaranie sprawców, Kościół może pokazywać drogę do rozwiązania tego problemu w skali globalnej” – mówi Prymas Polski abp Wojciech Polak w wywiadzie dla najnowszego Przewodnika Katolickiego.

Episkopat.news

Publikujemy pełny tekst rozmowy:

Piotr Jóźwik, „Przewodnik Katolicki”: Zacznę nietypowo. Chciałem podziękować za to, że podczas prezentacji wyników badań na temat wykorzystania seksualnego nieletnich w Kościele przypomniał Ksiądz Prymas, że w tej sprawie najważniejsza powinna być dla nas nie obrona instytucji, a ofiar.

Abp Wojciech Polak: Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. W sprawie wykorzystania osób małoletnich przez duchownych najważniejsze są osoby wykorzystane. To z ich punktu widzenia powinniśmy do tego problemu podchodzić. Mówimy tutaj o dramacie człowieka, który został wykorzystany i skrzywdzony w swojej niewinności. Stąd też słowa, które powiedziałem na konferencji prasowej, że w moim sercu są ból, rozgoryczenie, wstyd i jednocześnie poczucie winy, że do czegoś takiego doszło w Kościele, wobec osób, które są naszymi siostrami i braćmi.

PK: W taki sposób myśli chyba wiele osób. To dlatego wśród nich pojawił się duży opór wobec słów, które wcześniej padły na tej konferencji – że wykorzystanie nieletnich jest problemem globalnym, że stworzono taką zbitkę słowną jak „pedofilia w Kościele”. Żeby było jasne: zgadzam się z tymi tezami. Ale nie mogę zgodzić się z tym, żeby prowadzona w taki sposób obrona instytucji miała pierwszeństwo przed ofiarami.

– Taką szeroką perspektywę też trzeba zakreślać, ale powinniśmy zacząć z drugiej strony, od człowieka. Chrystus stał się człowiekiem po to, abyśmy w każdym człowieku widzieli Jego oblicze. To dlatego Kościół mówi, że powinniśmy okazywać szacunek każdemu. Dlatego ten problem wewnątrz Kościoła jest tak bardzo bolesny. Jest jak krwawiąca rana. Tylko przez otwarte zmierzenie się z tym problemem, wrażliwość na osoby skrzywdzone, a także ukaranie sprawców, Kościół może pokazywać drogę do rozwiązania tego problemu w skali globalnej.

PK: Pomocniczy biskup z Krakowa Damian Muskus OFM powiedział: „ogarnia nas gniew na duchownych i przywódców Kościoła i na zawiedzione zaufanie, jakie w nich pokładamy”. Taki gniew może być „ślepy”, ale może być też „słuszny”. Czy taki „słuszny” gniew może być dla nas krokiem w stronę poważnego zmierzenia się z problemem, w którym – mam takie wrażenie – świeccy jak dotąd tylko przyglądali się temu, co zrobią biskupi?

– Papież Franciszek w sierpniowym liście do ludu Bożego pisze o odpowiedzialności nas wszystkich, nie tylko biskupów, ale całego Kościoła. Oby ten gniew nie był tylko dowodem pewnej bezradności, ale żeby pokazał, że przejmujemy się tym problemem i chcemy pomóc w jego rozwiązaniu. Jak? Chociażby przez podejście do osób skrzywdzonych, które boją się powiedzieć o swojej traumie nawet najbliższym i cierpią w samotności. Jeśli ten „słuszny gniew” otworzy na nich nasze serca, jeśli ich wysłuchamy i przyjmiemy, to może być to początek drogi ku uzdrowieniu.

PK: Ostatnio w Warszawie grupa świeckich uruchomiła telefon zaufania „Zranieni w Kościele”, pod który mogą dzwonić osoby, które zostały skrzywdzone przez duchownych. Za tą inicjatywą stoją fachowcy. A co w tej sprawie może zrobić zwykły człowiek?

– Wrócę do wrażliwości, o której przed chwilą rozmawialiśmy. Postarajmy się ją przełożyć na konkretne zachowania: zdolność słuchania, niekwestionowania tego, co ktoś do nas mówi, nawet jeśli opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce lata temu. Pamiętajmy, że nie jest łatwo przełamać lęk i wstyd. Nie jest łatwo wyjść ze skorupy bólu i samotności.

PK: Modlitwa? Post?

– Jak najbardziej. Papież Franciszek mówi, że nie odbierając odpowiedzialności poszczególnym sprawcom, mamy tutaj do czynienia z działaniem Złego. A innej drogi niż modlitwa, post, przebłaganie i zadośćuczynienie nie ma, by przełamać to działanie. Innym sposobem jest też wspieranie duchownych, by dojrzewali na swojej kapłańskiej drodze i żeby budowali relacje z wiernymi w taki sposób, żeby wszyscy czuli, że razem odpowiadamy za to, co dzieje się w Kościele.

PK: Czy powinniśmy się modlić także za sprawców?

– Tak, ta modlitwa w pierwszym rzędzie dotyczy tego, żeby uznali oni zło, które popełniają, i żeby podjęli drogę nawrócenia i pokuty.

PK: Duży opór wywołały słowa o tym, że musimy być miłosierni dla sprawców…

– W miłosierdziu nie chodzi o pobłażliwość czy tanie współczucie. Prawdziwe miłosierdzie to stawanie w prawdzie i przyjęcie konsekwencji, które z prawdy płyną, niekiedy bardzo poważnych.

PK: Przejdźmy do zebranych danych. Co Księdza Prymasa najbardziej w nich uderzyło?

– Po pierwsze, choć mieliśmy świadomość istnienia tych wykroczeń, to mogliśmy zobaczyć ich skalę w Kościele w Polsce. Za danymi statystycznymi kryją się twarze konkretnych osób, które zostały skrzywdzone. Jestem przekonany, że nie jest to zbiór zamknięty. Istotna wydaje się również informacja, że wielu sprawców dopuszcza się tych czynów w wieku 30–40 lat, a więc już po kilku lub kilkunastu latach kapłaństwa. Musimy więc pracować nad stałą formacją księży i dbać o to, by dobrze przeżywali swoje kapłaństwo. To już się dzieje, zarówno w seminariach, jak i potem.

PK: A konkretniej?

– Dziś już standardowo w procesie rekrutacyjnym do seminariów przeprowadzamy screening psychologiczny, czyli szereg badań, w których jesteśmy w stanie wykluczyć takich kandydatów, których niedojrzałość nie pozwala na przyjęcie do seminarium. Ten test powinien jednak jeszcze bardziej zwracać uwagę na stronę psychoseksualną człowieka. Druga sprawa to ocena rozwoju i dojrzewania, także od strony ludzkiej kandydatów do kapłaństwa, podczas której nie tylko obserwuje się sam rozwój przyszłych duchownych, ale również go weryfikuje. Podobne badania powinniśmy przeprowadzać już po święceniach. Oczywiście z pomocą fachowców.

PK: Czy problemem nie są też codzienne relacje panujące w Kościele? Mówię tu o relacjach księży ze swoimi przełożonymi, czyli biskupami, kolegami, czyli innymi duchownymi i wreszcie świeckimi. Wydaje się, że tu mogłoby być dużo lepiej.

– To prawda. Te relacje muszą być przede wszystkim dojrzałe. Można to osiągnąć na dwa sposoby. Pierwszy to stworzenie warunków sprzyjających budowaniu takich relacji. A więc po kolei. Księża powinni mieć zaufanie do swoich biskupów, żeby nie bali się im mówić nawet o najtrudniejszych sprawach. Tego nie da się zadekretować, to trzeba zbudować. Dalej, księżą nie powinni odcinać się od swoich kolegów – ktoś, kto zostaje z boku i żyje sam, będzie słabł. Wreszcie świeccy – oni nie powinni traktować księdza jedynie jako szafarza pewnych usług religijnych, ale powinni wchodzić z nim w relacje. I to takie, w których ksiądz jest jednym z członków wspólnoty. Dzięki temu w takiej wspólnocie można poruszać nawet trudne tematy i mówić prawdę prosto w oczy.

Drugi sposób budowania właściwych relacji to korzystanie z zasad, które pokazują, jak tworzyć dobrze działające i bezpieczne środowiska. Z takich reguł korzystają instytucje świeckie. Również Kościół powinien takie zasady przyjąć, jak choćby ta, by bez naprawdę ważnych powodów nie przyjmować dziecka w prywatnym pokoju. Takie i tym podobne wskazania będą zawarte w przygotowywanych w diecezjach programach prewencji.

PK: Uda nam się wyjść z tego kryzysu?

– Wszystko zależy od tego, jak do niego podejdziemy. Jeżeli będziemy realizować to, o czym wcześniej mówiliśmy – gotowość zmierzenia się z tym problemem, wrażliwość duchownych i świeckich na skrzywdzonych i troszczyć się o nich – to nam się uda. Ale jeśli uciekniemy w jakieś obronne reakcje albo zamkniemy się na ten problem, mówiąc na przykład, że trzeba go przeczekać, to skutek będzie opłakany. Mówiąc ewangelicznie: przyszycie nowej łaty do starego sukna nic nie da, spowoduje tylko jeszcze większe rozdarcie.

Piotr Jóźwik, „Przewodnik Katolicki” / Gniezno

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziś Dzień Świętości Życia - okazja do podjęcia Duchowej Adopcji

2019-03-25 09:40

Anna Rasińska / Warszawa (KAI)

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego, przypadającą 25 marca, Kościół przeżywa Dzień Świętości Życia. To dobra okazja, by zatroszczyć się o życie najbardziej bezbronnych dzieci; poczętych, ale jeszcze nienarodzonych, którym grozi śmierć. W intencji dziecka zagrożonego aborcją można podjąć się modlitwy zwanej Duchową Adopcją.

Czym jest Duchowa Adopcja?

Pełna nazwa tego aktu brzmi: "Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego Zagrożonego Zagładą". Nie jest to zatem prawna adopcja dziecka po urodzeniu. To modlitwa wstawiennicza w intencji życia, które poczęło się w łonie matki, a jednak nie zostało przez nią przyjęte. Modlitwa ta ma na celu ocalenie życia, zagrożonego aborcją.

Istota Duchowej Adopcji wynika z osobistego modlitewnego i uczynkowego wstawiennictwa do Jezusa Chrystusa. - To maleństwo jest niechciane, niekochane, nieoczekiwane i skazane na śmierć przez własnych rodziców. Osoby, które podejmują taką modlitwę, pomagają rodzicom w przyjęciu dzieciątka. W akceptacji - tłumaczy Barbara Szyc z Ośrodka Duchowej Adopcji na Jasnej Górze.

Owoce codziennej modlitwy

Na owoce Duchowej Adopcji nie trzeba długo czekać, a zaznaje ich nie tylko poczęte dziecko, ale również osoba podejmująca to wyzwanie. - Modlitwa ratuje to dzieciątko. Pomaga rodzicom w przyjęciu darów rodzicielstwa, ale ratuje też wszystkich, którzy wzięliby udział w zabiciu dziecka, nawet lekarzy, personel medyczny, osoby które namawiają do tego grzechu - tłumaczy Barbara Szyc. Jak podkreśla, dla niektórych powodem aborcji jest poczęcie się dziecka w "nieodpowiednim czasie", jednak dla Pana Boga nie ma "nieodpowiedniego czasu".

Duchowa Adopcja leczy także zranienia spowodowane grzechem aborcji - pomaga kobietom, które zdecydowały się na usunięcie ciąży uporać się z syndromem postaborcyjnym. Pozwala matkom odzyskać wiarę w Boże Miłosierdzie, przynosząc pokój serca.

Sekret skuteczności

Sekret skuteczności ślubów tkwi w bezinteresowności. Osoba, która się ich podejmuje nie pozna za życia ani objętego modlitwą dziecka, ani jego rodziców. - Ludzie w ten sposób odpowiadają na potrzeby Pana Boga, Maryi i całego świata. Wszyscy pamiętamy "Czarny marsz". Akurat po tym wydarzeniu kilka osób przyjechało do naszego ośrodka, by w odpowiedzi na to zjawisko, podjąć Duchową Adopcję - wspomina członkini Ośrodka.

Modlitwa obdarowuje łaskami również osobę, która ją odmawia. Przede wszystkim przez możliwość pogłębienia wiary i relacji z Chrystusem, pomaga walczyć z egoizmem, uczy systematycznej modlitwy... Ale zdarzają się też inne cuda.

Modlitwa za dziecko, o dziecko?

Okazuje się, że Duchowa Adopcja to również doskonała forma modlitwy dla bezdzietnych małżeństw, które nie mogą mieć potomstwa. Zdarza się, że podczas trwania ślubów małżonkowie niespodziewanie dowiadują się, że sami również zostali obdarowani nowym życiem. - Znam parę, która długo starała się o dziecko i po 4 miesiącach Duchowej Adopcji okazało się, że poczęli swoje dzieciątko. Potem przyjechali na Jasną Górę by podziękować Matce Bożej. To absolutny dar z nieba! Wyraz wdzięczności za modlitwę w intencji małych aniołków - podkreśla Barbara Szulc, dodając, że zna wiele podobnych przypadków.

Jak zacząć?

Zobowiązanie to obejmuje okres dziewięciu miesięcy. Polega na codziennym odmawianiu jednej tajemnicy różańcowej – radosnej, bolesnej lub chwalebnej (Ojcze nasz i 10 Zdrowaś Maryjo) oraz specjalnej modlitwy w intencji dziecka i jego rodziców. Do modlitw można też dołączyć dowolnie wybrane postanowienia (np. częsta spowiedź i Komunia święta, adoracja Najświętszego Sakramentu, czytanie Pisma Świętego), nie jest to jednak obowiązkowe. Duchowej Adopcji może podjąć się każdy.

Wskazane jest, by przyrzeczenia były przeprowadzane uroczyście, chociaż można je złożyć także prywatnie. W niektórych parafiach podjęcie duchowej adopcji wiąże się z ceremonią złożenia ślubów. W innych celebruje się wypełnienie tego postanowienia; po Eucharystii duchowi i rodzice organizują wspólne przyjęcie z urodzinowym tortem symbolizującym przyjście na świat wymodlonego dziecka. Bywa, że grupa modlących się wspólnie wiernych zakłada przy parafii wspólnotę osób, które spotykają się na wspólnej modlitwie w wiadomej intencji.

By złożyć ślubowanie w sposób prywatny wystarczy odczytać formułę przyrzeczenia, najlepiej w kościele, przed Krzyżem lub obrazem. Od tego momentu przez kolejnych dziewięć miesięcy należy odmawiać wskazane modlitwy w intencji dziecka i rodziców. Najlepiej pierwszego dnia zapisać datę rozpoczęcia i zakończenia modlitwy.

- Ta modlitwa jest niezwykła! Porusza serce Boga! - zachęcają członkini Ośrodka Duchowej Adopcji, podkreślając, że dla Stwórcy każde dziecko jest cenne, ponieważ powierzono mu indywidualną misję do spełnienia na Ziemi, życiowe powołanie.

***

Według danych Ośrodka Duchowej Adopcji w zeszłym roku 990 osób z różnych parafii, podjęło uroczyste zobowiązanie Duchowej Adopcji, jednak większość ludzi decyduje się na osobiste złożenie przyrzeczenia.

Duchowa Adopcja to owoc objawień w Fatimie, stanowiąca odpowiedź na wezwanie Matki Bożej do modlitwy różańcowej, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy, które najbardziej ranią Jej Niepokalane Serce.

Pierwszy ośrodek Duchowej Adopcji powstał w kościele ojców paulinów w Warszawie. Stąd rozprzestrzenia się na cały kraj i poza jego granice.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mocni Duchem i wiedzą

2019-03-26 08:20

Grzegorz Jacek Pelica

Grzegorz Jacek Pelica

Moc Ducha Świętego w rodzącym się Kościele - to tytuł 16. edycji Archidiecezjalnego Konkursu Wiedzy o Nowym Testamencie. Po przygotowaniach i eliminacjach szkolnych, 19 marca rozstrzygnięto go w Szkole Podstawowej im. Kazimierza Górskiego w Wierzbicy. Patronat nad konkursem objął dziekan dekanatu siedliskiego i proboszcz parafii pw. Matki Bożej Ostrobramskiej w Wierzbicy ks. Krzysztof Proskura, który ufundował nagrody i wyróżnienia oraz wójt gminy Wierzbica Zdzisława Deniszczuk, która zapewniła wszystkim uczestnikom drugie śniadanie. Sekretarzem konkursu i głównym organizatorem była Halina Rybaczuk, katechetka z Wierzbicy, przy wsparciu wikariusza ks. Grzegorza Garbacza.

Oprócz pogłębienia wiedzy biblijnej, ze szczególnym uwzględnieniem księgi Dziejów Apostolskich, która opisuje historię chrześcijan w pierwszym wieku i działanie Ducha Świętego w Kościele czasów apostolskich, konkurs miał na celu pogłębienie wiedzy o wartościach i właściwych postawach, której efektem jest zapobieganie uzależnieniom i nałogom. W finale zmagań, mających wykazać wiedzę w zakresie jednej z najobszerniejszych i najtrudniejszych ksiąg Nowego Testamentu, wzięło udział 27 uczestników z kilkunastu szkół z całego województwa.

Zwycięzców wyłoniła komisja w składzie: ks. Tomasz Atras, ks. Grzegorz Opoka, ks. Michał Bijak i Marian Gański. Spośród uczniów najstarszych klas szkoły podstawowej nagrody otrzymali: Oliwia Zając (Niepubliczna Szkoła Podstawowa w Kaniem), Wiktoria Świderczuk (SP w Lisznie) i Dariusz Stepczuk (SP w Wierzbicy), Alan Kieś (SP nr 7 w Chełmie). Przyznano dwa wyróżnienia; otrzymali je Łukasz Staniak i Natalia Stepczuk (SP w Wierzbicy). W kategorii młodzieży gimnazjalnej najlepszymi okazali się: Magdalena Puk (SP nr 1 w Chełmie), Justyna Niedźwiecka (SP w Lisznie) i Amelia Kuchcewicz (SP nr 2 w Łęcznej). Wyróżniono: Marcelinę Zakrzewską (SP nr 2 w Łęcznej), Michała Bielawskiego (SP nr 18 w Lublinie) oraz Aleksandrę Kaźmierak i Natalię Hanczaruk (SP w Wierzbicy). Wiedzę gimnazjalistów oceniali: ks. Grzegorz Garbacz, Elżbieta Kurzempa, Ewa Protasiewicz i Grzegorz Jacek Pelica.

Kolejna edycja konkursu zaplanowana została dla szkół podstawowych na marzec przyszłego roku, a tematem będzie prawdopodobnie jedna z Ewangelii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem