Reklama

Pasja czynienia dobra

Lubi ciszę, kontakt z przyrodą, pracę i modlitwę. To - jak mówi - jego „umiłowane zajęcia”. Chwile wolne spędza chętnie na koncertach muzyki poważnej. Nie ma telewizora, ogranicza do minimum korzystanie z Internetu, by mieć więcej czasu na spotkanie z Bogiem i z człowiekiem. Te spotkania i pomoc drugiemu człowiekowi stały się jego największą „pasją”

Niedziela kielecka 51/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ksiądz Jan Jagiełka od najmłodszych lat stara się zauważać człowieka, który jest w potrzebie. Wychowywany był w duchu miłości do bliźnich. Z uśmiechem wspomina „dawne dobre czasy”, gdy jako mały chłopiec był zachwycony akcją „niewidzialna ręka”. Pomoc drugiemu człowiekowi sprawiała mu przyjemność. Atmosfera domu rodzinnego sprzyjała temu. Mama Aniela, pracowita, uczciwa, pogodna i pobożna kobieta wychowywała siedmioro dzieci, ucząc je pracowitości i zamiłowania do książek. Wieczorami siadali przy ciepłym kaflowym piecu i mama czytała „Baśnie Andersena”. Przenosili się w inne światy, przeżywali cudowne przygody, poznawali niesamowite miejsca. Stawali się wrażliwymi ludźmi. Rozmiłowanie do czytania książek pozostało. Dziś półki jego szaf uginają się pod ich ciężarem. Dziś również poznaje „inne światy”, te, do których wszyscy podążamy.

W wyznaczonym kierunku

Reklama

Gdy miał dziewięć lat, tuż po przyjęciu Pierwszej Komunii Świętej został ministrantem. Tak z marszu i „na całego”. Dobrze czuł się przy ołtarzu. Z nostalgią wspomniana ks. kan. Romana Wojtana, który przed ministrantami szeroko otwierał drzwi swojego serca i drzwi plebanii. Ten świątobliwy kapłan umiał przyciągać do Kościoła młodych ludzi. Był (i nadal jest) ich dobrym nauczycielem i przewodnikiem. W niedzielę zapraszał starszych ministrantów na obiad. Autentyczna przyjaźń z tym kapłanem miała wpływ na Janka i jego odkrywanie powołania do prezbiteratu. To on pożyczył Jankowi pierwszą w jego życiu Biblię. Miłość do książek szybko spowodowała, że sięgnął po kolejne pozycje z dziedziny biblijnej. Poznawał Ewangelię i jej przesłanie.
Do szkoły średniej uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego im. Romualda Traugutta w Wolbromiu. Tu należał do „Kręgu biblijnego” prowadzonego przez ks. Ryszarda Zaborka. Około 30 młodych ludzi codziennie czytało osobno ten sam rozdział Nowego Testamentu, a w soboty spotykało się w mieszkaniu Księdza Prefekta, by wspólnie czytać i medytować przypadający na ten dzień rozdział. Później dzielili się Bożym Słowem. Mówili o tym, jak ono dotyczy ich życia, konkretnie tu i teraz w realiach, w których żyli. Spotkania kończyły się ok. 22. Musiał iść 2 km do stacji, później jechał pociągiem, a następnie przez las przejść 5 km do domu. Droga wcale mu się nie dłużyła. Na nowo przeżywał biblijne spotkanie, a w sercu nadal trwał klimat osobistego spotkania z Jezusem. Te spotkania spowodowały, że zrozumiał, iż modlitwę trzeba przeżywać świadomie i świadomie wypowiadać słowa do Boga, który żyje.
W wakacje ich grupa uczestniczyła w rajdach po Bieszczadach. Pamięta, ile radości sprawiały im te spotkania. Wspólne śpiewanie piosenek, najpierw rajdowych, a później religijnych. Wspólne modlitwy i Eucharystie w plenerze. Noce pod gwieździstym niebem. Z tego Kręgu wywodzi się 4 kapłanów i wielu świeckich mocno zaangażowanych w życie Kościoła. Rzucone wtedy ziarno wydało plon.
W III klasie szkoły średniej pojechał ze starszymi kolegami na rekolekcje dla maturzystów. Chwile spędzone w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach wywarły na nim niezapomniane wrażenie. To tu zachwycił się wspaniałymi konferencjami profesorów Seminarium. Urzekł go klimat tego miejsca. Na zakończenie rekolekcji w samotności modlił się w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem. Miał wewnętrzne odczucie, że chyba Jezus chce go mieć w kapłaństwie. Sam nie był pewien, lecz przyrzekł, że będzie się modlił o dar rozeznania powołania.
Następnego roku ponownie przyjechał na rekolekcje. Znowu spotkał się z Jezusem w seminaryjnej kaplicy. Po zdanej maturze złożył dokumenty do kieleckiego Seminarium.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wybrać własną drogę

Reklama

Na kilka miesięcy przed egzaminem dojrzałości wypełniali w szkole formularze, wpisując nazwę uczelni, do której zamierzają złożyć dokumenty. Jan w swojej szczerości napisał, że pójdzie do Seminarium Duchownego. Kiedy wypełniony formularz przeczytał wychowawca, wezwał go do siebie i przyjaźnie zasugerował, żeby wziął nową deklarację i napisał, że idzie na jakąkolwiek inną uczelnię, np. Akademię Rolniczą. Powiedział mu, żeby nie pisał o swojej chęci zostania kapłanem, ponieważ może nie zdać matury. Takie były realia życia w państwie rządzonym przez komunistów.
Jan zmienił deklarację. Aby „uwiarygodnić swój życiowy wybór” zdawał nawet chemię i biologię na maturze. Po zdaniu egzaminu dokumenty zostały przesłane na Akademię Rolniczą w Krakowie.
Po pielgrzymce Jana Pawła II w 1979 r. i pamiętnej Eucharystii na krakowskich Błoniach, Jan złożył dokumenty w kieleckim Seminarium. Wróciły wspomnienia chwil spędzonych na rekolekcjach. Wrócił czas żarliwej modlitwy w seminaryjnej kaplicy. Był u siebie.
W Seminarium spotkał grupę oazową, która nauczyła go autentycznej miłości do Pisma Świętego i modlitwy psalmami. Jak twierdzi, bardzo dużo zawdzięcza starszemu koledze Tomkowi, który podarował mu mały egzemplarz Pisma Świętego. Ma je do dziś. Na pierwszej stronie widnieje dedykacja: „Jankowi, mojemu braciszkowi, aby zamieszkał w tej Księdze i odnalazł w niej siebie”. Rzeczywiście w Piśmie Świętym znalazł Boga Ojca, Jezusa - Brata i Przyjaciela, Ducha Świętego - Miłość, Maryję Matkę, ciepło, pokój, ufność. - Biblia stała się dla mnie domem i medytując ją, coraz bardziej odnajduję siebie, ten proces cały czas trwa - wyznaje.

Podać dłoń

Reklama

Było to chyba na pierwszym roku. Poszedł do ojca duchownego i zwierzył się mu, że zastanawia się, czy nie wstąpić do zakonu albertynów, ponieważ odczuwa w sobie duże pragnienie służenia potrzebującym. Ojciec duchowny rozwiał jego obawy mówiąc, iż diecezja kielecka też potrzebuje św. Alberta. - To moje „powołanie w powołaniu” mogłem spełniać już w seminarium, gdyż codziennie udawałem się do osoby niepełnosprawnej, zanosiłem jej posiłki i sprzątałem mieszkanie - wspomina. Z alumnami z koła charytatywnego odwiedzali osoby niepełnosprawne, zabierali je na spacery, na wydarzenie religijne i kulturalne. Stawali się ich opiekunami, byli dla nich „drugą rodziną”.
Jak nieść radość, miłość i Chrystusa drugiemu człowiekowi? Tego uczył ich ks. Wojciech Piwowarczyk, kandydat na ołtarze z naszej diecezji. Wraz z nim udawali się do chorych, czytali czytania Mszy św., śpiewali pieśni, a ojciec Wojciech spowiadał i celebrował Mszę św. Był to wspaniały czas uczenia się miłości do drugiego człowieka. W kaplicy ks. Wojciecha przy ul. Czerwonego Krzyża w Kielcach uczestniczył także w Mszach św. dla osób głuchoniemych i niewidomych. Spotykał się z członkami kół miłosierdzia z różnych parafii diecezji kieleckiej. W 1981 po raz pierwszy pojechał z ks. Piwowarczykiem na wczasorekolekcje dla osób niepełnosprawnych do Szewnej k. Ostrowca Świętokrzyskiego. Na kolejne wakacje z niepełnosprawnymi pojechał w 1983 i 1984 r. Dwa lata później już jako ksiądz prowadził wczasorekolekcje razem z ks. Piwowarczykiem w Kazaniowe k. Końskich. Dobrze wspomina ten czas. Miał wspaniałego nauczyciela.

Kapłańskie drogi

25 maja 1985 r. w bazylice katedralnej w Kielcach przez posługę bp. Stanisława Szymeckiego został wyświęcony na prezbitera. Pierwszą parafią, do której został skierowany, była parafia św. Wojciecha w Kielcach. Pracował tam dwa lata. Oprócz sprawowania Mszy św., spowiedzi i innych zajęć duszpasterskich, katechizował młodzież z Liceum Ogólnokształcącego im. Hanki Sawickiej i opiekował się grupą ponad 100 dzieci i młodzieży z oazy.
Nauczony doświadczeniem uważał, że młodzież należy związać z osobami potrzebującymi. Tak też się stało. Niektóre kontakty i przyjaźnie z niepełnosprawnymi przetrwały do dziś. - Posługa chorym i niepełnosprawnym w moim rozumieniu była weryfikacją zachwytu nad Słowem Bożym i Jezusem spotykanym na modlitwie. Miałem wrażenie, że klaskanie w dłonie i śpiewanie „Alleluja” podczas pieśni uwielbienia powinno być sprawdzone w konkretnej codziennej posłudze osobom posługującym - mówi wspominając tamten czas.
Bp Szymecki wiedząc o zaangażowaniu ks. Jana na rzecz osób niepełnosprawnych, wysłał go w 1987 r. do Rzymu na studia w Papieskim Instytucie Duchowości „Teresianum”, a później w Instytucie Duszpasterstwa Chorych i Służby Zdrowia „Camillianum”. Tym sposobem studiował na dwóch fakultetach. Po obronie pracy doktorskiej w 1994 r. powrócił do Kielc.
Lata spędzone w Wiecznym Mieście odcisnęły się w jego pamięci na zawsze. Z nostalgią wspomina te chwile. To cudowne miejsce, w którym spędził kilka lat swojego życia. Czasem do niego wraca. Ostatnio był tam z grupą niepełnosprawnej młodzieży, która w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach tworzy grupę „Uśmiech”. Znowu wróciły wspomnienia.

Razem z potrzebującymi

Po powrocie do Kielc bp Kazimierz Ryczan mianował go wicerektorem Wyższego Seminarium Duchownego. Posługę tę pełnił przez 4 lata. Rektorem Seminarium był w tym czasie ks. Marian Florczyk, dzisiejszy biskup. Od 1998 r. do 2005 był ojcem duchownym kleryków. Przez te jedenaście lat posługi w seminarium wykładał też teologię duchowości, medycynę pastoralną, hagiografię i przez pewien okres również język włoski i historię zbawienia. Był też wykładowcą w Świętokrzyskim Instytucie Teologicznym.
W 2005 r. został dyrektorem Domu dla Niepełnosprawnych w Piekoszowie. Czuje się tu dobrze. W końcu zawsze był blisko potrzebujących osób i zawsze chciał blisko nich być. - Kontynuuję pracę moich wspaniałych poprzedników, dyrektorów tego Domu: ks. Wiktora Walochy, ks. Józefa Knapa i ks. Witolda Janochy - podkreśla. Wydaje się, że znalazł miejsce, którego szukał przez lata. Tu może realizować swoje pomysły i swoje pragnienia. Może codziennie spotykać się z potrzebującymi ciepła, dobrego słowa i pomocnej ręki ludźmi.
Gdy opowiada o kolejnych zrealizowanych inwestycjach, o które wzbogacił się Dom, ożywia się. - To wszystko robimy, aby pomóc potrzebującym - mówi, wymieniając długo kolejne prace zrealizowane w ostatnich latach.
Nie rozstaje się z konfesjonałem, modlitwą, spotkaniami z drugim człowiekiem; nie unika rozmów o problemach, które wspólnie można pokonać. Nadal jest wierny swojej pasji modlitwy, spotykania Boga w dziełach napisanych przez świętych i przebywania z Nim obecnym w drugim człowieku.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święte dzieci Kościoła. Św. Franciszek i św. Hiacynta Marto

[ TEMATY ]

Fatima

dzieci fatimskie

Archiwum sanktuarium w Fatimie

Dzieci fatimskie, którym objawiła się Matka Boża – Hiacynta, Łucja i Franciszek

Dzieci fatimskie, którym objawiła się Matka Boża – Hiacynta, Łucja i Franciszek

Nie licząc tzw. świętych młodzianków, z chwilą kiedy papież dokonał ich kanonizacji, dzieci z Fatimy stały się najmłodszymi świętymi Kościoła. Oboje zasnęły w Panu, nie będąc jeszcze nastolatkami. „Kościół pragnie jak gdyby postawić na świeczniku te dwie świece, które Bóg zapalił, aby oświecić ludzkość w godzinie mroku i niepokoju” – mówił Jan Paweł II 13 maja 2000 roku, dokonując ich beatyfikacji. Uzdrowioną osobą, dzięki której rodzeństwo oficjalnie uznane zostało za święte, był mały chłopiec – tylko trochę mniejszy od nich...

Dziecko wiszące nad przepaścią, próbujące sforsować parapet okna lub barierkę balkonu – skąd my to znamy? Jeśli macie dzieci, być może też tego kiedyś doświadczyliście albo śni wam się to w nocnych koszmarach. Taki właśnie przypadek wydarzył się brazylijskim małżonkom João Batiście i Lucilii Yurie. Około 20 wieczorem 3 marca 2013 roku ich mały pięcioletni synek Lucas bawił się z młodszą siostrą Eduardą w domu swojego dziadka w mieście Juranda, leżącym w północno- -wschodniej Brazylii. Co mu strzeliło do głowy, żeby zbyt niebezpiecznie zbliżyć się do okna? Nie wiadomo. W jego przypadku zabawy przy oknie zakończyły się jednak najgorzej, jak tylko mogły – wypadł. Niestety, okno znajdowało się wysoko – sześć i pół metra nad ziemią, a właściwie nad betonem. Uderzywszy z impetem o twarde podłoże, malec pogruchotał sobie czaszkę, a część tkanki mózgowej wypłynęła na zewnątrz. Nieprzytomnego chłopca zabrała karetka. Jego stan był krytyczny, zapadł w śpiączkę. Z placówki w Jurandzie wysłano dziecko w niemal godzinną drogę do szpitala w Campo Mourao. Po drodze jego serce dwa razy przestawało bić. Dawano mu niewielkie szanse na przeżycie – minimalne, prawie żadne.
CZYTAJ DALEJ

Premier zaapelował do Polaków przebywających w Iranie o pilne opuszczenie tego kraju

2026-02-19 13:56

[ TEMATY ]

apel

Canva

Premier Donald Tusk zaapelował w czwartek do Polaków przebywających w Iranie o pilne opuszczenie tego państwa oraz zaniechanie wyjazdów do niego. Rzecznik MSZ zapewnił z kolei, że polska ambasada w Iranie na bieżąco monitoruje rozwój sytuacji, a na tę chwilę jej obsada nie jest zmniejszana.

- Proszę natychmiast opuścić (...) Iran i w żadnym wypadku nie wybierać się do tego kraju - zwrócił się szef rządu do Polaków przebywających w tym państwie lub planujących wyjazd tam.
CZYTAJ DALEJ

Skandal! Wizerunek pierwszej damy bezprawnie wykorzystany przez aborcjonistki

2026-02-19 21:20

[ TEMATY ]

Marta Nawrocka

zrzut ekranu

Aborcjonistki z „Aborcyjnego Dream Teamu” bezprawnie wykorzystały wizerunek pierwszej damy Marty Nawrockiej, promując przekazywanie 1,5 proc. podatku na swoją działalność. Słowa prezydentowej wykorzystują do promowania aborcji.

Pierwsza dama Marta Nawrocka w ostatnim wywiadzie w TVN24 zadeklarowała, że jest za życiem i przeciwko aborcji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję