Reklama

Smacznego karpia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na ojcowiznie pana Stanisława hodowla ryb ma długą tradycję. Wiedza na temat zarybiania, karmienia, odpowiedniego przygotowania stawów, przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, co najmniej od czasów międzywojennych. Uczyli się jej także bracia Stanisława Sopickiego, zanim rozpoczęli swą posługę duszpasterską.
- W Brazylii nie ma zwyczaju zasiadania do stołu wigilijnego tak zastawionego jak w Polsce. Karpia w Wigilię też się nie podaje. Krzysztof, który jest ekonomem w seminarium, zaczął więc małą hodowlę ryby, podobnej nieco do karpia, żeby na święta przybliżyć atmosferę panującą u nas w Boże Narodzenie. Na polską wigilię zaprasza swych przyjaciół i razem świętują. Jeżeli Jan nie jest gdzieś w lasach Amazonii to też zjawia się na wieczerzy u Krzysztofa - mówi Stanisław Sopicki.

Długa droga na stół

Hodowla karpia zaczyna się od tzw. miesięcznika, niewiele większego od ziarna owsa. Wpuszcza się go do wody w lipcu i po 4 miesiącach, gdy osiągnie wielkość około 12-15 cm, sortuje. Mniejsze sztuki zasilają jeden staw, większe drugi. Wtedy zaczyna się dla nich okres zimowania. Niespełna 500 kg tych ryb, przy dobrym zagospodarowaniu zamieni się później w 3,5 t dorodnych karpi. Czas ich chowu, od tzw. miesięcznika, aż do osiągnięcia masy handlowej, wynosi półtora roku.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Właściwy smak

Reklama

Żeby nadać karpiowi odpowiednie walory smakowe trzeba nie tylko zadbać o to, co ryba zje, ale także, w jakich warunkach żyje. - Karmienie odbywa się co drugi dzień. Do wody wrzucam paszę, która składa się z kukurydzy, pszenicy i jęczmienia. Jeżeli się zaniedba systematycznego karmienia, to odbija się to na przyroście wagowym karpa. Niektórzy, żeby szybko uzyskać odpowiednią masę handlową, dokarmiają ryby paszą granulowaną. Odbija się to jednak na jakości mięsa, które ma zupełnie inny zapach i smak - wyjaśnia Stanisław Sopicki.
Niekorzystnie na walory konsumenckie wpływają także zaniedbania w przygotowaniu stawów do eksploatacji. Jeżeli nie odmuli się akwenu, nie wybierze osadu, czy nie zdezynfekuje za pomocą wapnowania to ryba, będąc skazaną na egzystencję wśród szuwarów, korzeni i zgnilizny roślinnej, po prostu nienaturalnie śmierdzi. Takie środowisko sprzyja także rozwojowi pijawek, które pasożytują na ciele karpia i nie dodają mu ani walorów smakowych, ani tym bardziej estetycznych.

Myśliwi pod ochroną

Prawdziwą plagą hodowców karpia są kłusownicy i to nie tyle ci ludzcy, co ci zwierzęcy. Wydry i kormorany potrafią mocno przetrzebić znajdujące się w stawie ryby i to praktycznie bezkarnie. Gatunki te są bowiem pod ochroną, a próby ich odganiania często przypominają walkę z wiatrakami. Polująca w nocy wydra jest w stanie zjeść około 20 kg karpia, natomiast kormoran robi jeszcze więcej szkód, bo choć zje niewiele, to przy wyławianiu ryb wiele z nich głęboko rani. - Strat, jakie wyrządzają wydry i kormorany, hodowcom nikt nie zwraca. Żeby pokazać, jak są one dotkliwe, trzeba by być przy odławianiu. Wtedy wszystko doskonale widać. Należę do Stowarzyszenia Producentów Karpia przy dolinie Soły i Wieprzówki i nikt z tworzących je osób nie widział nigdy żadnych pieniędzy, jakie wypłaciłoby Ministerstwo Ochrony Środowiska z tytułu odszkodowania za szkody, które wyrządziły zwierzęta będące pod ochroną - mówi Stanisław Sopicki.

„Gaja” broni karpia

Od kilku lat w centrum Bielska-Białej organizowana jest przed Wigilią akcja wykupywania karpi i wypuszczania ich do jeziora Żywieckiego. Pomysłodawcami tego przedsięwzięcia jest grupa ekologów z klubu „Gaja”, która swój projekt ochrzciła mianem „Jeszcze żywy karp”.
- Mogę zrozumieć troskę o warunki transportu karpia i sposób jego sprzedaży, ale kupowanie go, aby następnie wypuścić do jeziora to już głupota. To tak, jakby przyjść na ubój z zamiarem wykupienia świń i puszczenia ich do lasu. Zwierzęta hodowlane są po to hodowane, by mieć z nich mięso. Taki jest tego sens. Gdyby było inaczej musielibyśmy mięsa nie jeść - twierdzi Stanisław Sopicki.
Jak zaznacza hodowca, oswobodzony przez ekologów karp bez przeszkód zaaklimatyzuje się w nowym środowisku. Mimo iż będzie pozbawiony dosypywanego ręką ludzką pożywienia, bezproblemowo zastąpi je naturalnym planktonem. - Po wpuszczeniu karpia do jeziora, najgorsze będą dla niego pierwsze trzy dni. Szukając karmy staje się wtedy łatwym łupem dla wędkarzy. Z czasem to się zmieni i stanie się bardziej ostrożny. Im dłużej będzie żył w jeziorze, tym bardziej zwiększy czujność nie tylko na pułapki zastawiane przez wędkarzy, ale i na ataki drapieżników, takich jak sum bądź szczupak - wyjaśnia Sopicki.

Bożonarodzeniowy szał

Największy ruch w interesie hodowcy karpia datują na cztery dni przed Wigilią. To nic innego jak kulminacja całego jesiennego sezonu, którego apogeum przypada na święta Bożego Narodzenia. - Wtedy zawsze coś się sprzedaje. Ludzie najczęściej przyjeżdżają bezpośrednio do mnie, aby kupić rybę prosto ze stawu. Dziennie sprzedaje się jej od 10 do 50 kg. Ilość ta wzrasta wraz ze zbliżaniem się daty 24 grudnia - opowiada Stanisław Sopicki.
U frydrychowickiego hodowcy oprócz karpia, można kupić także inne ryby, takie jak m.in. liny bądź szczupaki. - Szczupaki trzymam, bo dbają o zdrowie wszystkich karpi. Sztuki chore bądź słabe, albo zranione przez kormorany są przez nie eliminowane. Średnio na 1 ha wpuszczam 3-4 szczupaki - zaznacza brat brazylijskich misjonarzy Stanisław Sopicki.
Ci, którzy ze wszystkich ryb najbardziej cenią te złowione własnoręcznie, też mają tu pole do popisu. W stawach u Stanisława Sopickiego wędkowanie jest bezpłatne. Nie płaci się ani za spędzony nad stawami czas, ani za ilość przywiezionych z sobą wędek. Jedyna opłata, jaka jest pobierana, to ta za rybę, którą się złowiło i chce się zabrać do domu. Warto o tym pamiętać zastanawiając się, gdzie miło i tanio spędzić czas z wędką.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Papież w szpitalu: zabieg przebiegł pomyślnie

2026-10-13 20:05

[ TEMATY ]

Leon XIV

PAP/EPA

Lekarze, którzy operowali Ojca Świętego przekazali szczegóły dotyczące dzisiejszego zabiegu. Papieżowi usunięto dolny płat prawego płuca, a badanie śródoperacyjne potwierdziło rozpoznanie gruczolakoraka płuca.

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej przekazało pierwsze informacje po operacji, którą przeszedł dziś Ojciec Święty w Poliklinice Gemelli.
CZYTAJ DALEJ

Czujesz się samotny, nawet wśród ludzi? Pomódl się tą tajemnicą

2026-10-13 21:00

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

pexels.com

Samotność nie zawsze oznacza pusty dom. Można być otoczonym ludźmi i jednocześnie czuć, że nikt naprawdę nie wie, co dzieje się w naszym sercu. Dzisiejsza tajemnica Różańca przypomina, że Bóg przychodzi także do naszej samotności.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję