W środę w Sejmie Kaczyński nazwał posła KO Romana Giertycha "głównym sadystą" w związku ze śmiercią swojej współpracowniczki Barbary Skrzypek. Inni posłowie PiS krzyczeli: "morderca".
W piątek Kaczyński został spytany przez dziennikarzy w kuluarach sejmowych, czy przeprosi za swoje słowa skierowane do Giertycha. "Absolutnie nie" - powiedział prezes PiS. "Mam nadzieję, że je powtórzę" - dodał.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kaczyński w rozmowie z dziennikarzami nawiązał do cytatu z "Potopu" Henryka Sienkiewicza, jakie skierował w środę do niego Giertych. "Mów mi wuju" - powiedział poseł KO do prezesa PiS.
"Jeżeli chodzi o parantele, to niektórzy heraldycy twierdzą, że jestem bardzo dalekim krewnym rodziny królewskiej brytyjskiej" - powiedział Kaczyński. Dlatego - jak dodał odwracając się do stojącego obok Giertycha - oczekuje, by ten zwracał się do niego "najjaśniejszy panie".
Kaczyński pytany przez dziennikarzy, czy obawia się kar finansowych za nazwanie Giertycha "sadystą", powiedział, że obawiałby się, "gdyby miał jakieś poczucie moralnej winy". "Ale takie poczucie może powstać tylko wtedy, gdyby za różnego rodzaju wypowiedzi pod adresem ludzi naszej strony, także moim, też była kara" - podkreślił. "A tutaj Prezydium jakoś nie karze, nawet najgorszego chamstwa. Po prostu dlatego, że jest po tamtej stronie, a poza tym dlatego, że reprezentuje no ten poziom kultury. Pamiętajcie, że to, co dzieje się w Polsce, to jest po prostu następstwo PRL" - ocenił lider PiS.
W piątek Prezydium Sejmu zdecydowało, że 51 posłów PiS na sali obrad naruszyło powagę izby, kierując do posła KO Romana Giertycha bezpodstawne oskarżenia podczas środowego posiedzenia. Wicemarszałek Piotr Zgorzelski dodał, że Jarosław Kaczyński i Iwona Arent stracą połowę uposażenia na trzy miesiące. Pozostali mają stracić połowę uposażenia przez dwa miesiące.