Reklama

Aspekty

Kapłan i patriota

„Polska stoi dziś na straży własnej wartości i honoru Europy. Więcej niż kiedykolwiek potrzeba nam hartu ducha, zdrowia i tężyzny moralnej, jeżeli chcemy wytrwać zwycięsko aż do końca” – tak w jednym z grypsów w śledczym więzieniu gestapo w Rawiczu pisał aresztowany w Wielki Piątek 1941 r. o. Leander Henryk Kubik – benedyktyn, który skatowany przez hitlerowców zmarł 14 października 1942 r. w więzieniu we Wronkach. Słowa te wydają się być dzisiaj tak bardzo aktualne wobec coraz bardziej postępującej relatywizacji Europy i potrzebującego nawrócenia świata

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 12/2018, str. IV

[ TEMATY ]

kapłan

Karolina Krasowska

O. Leander Henryk Kubik spoczywa w Nowym Kramsku u boku swej matki

O. Leander Henryk Kubik spoczywa w Nowym Kramsku u boku swej matki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziś, jak nigdy wcześniej, potrzebujemy mocnych i wyraźnych autorytetów kapłanów, swoim życiem nauczających wierności Panu Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. Kapelan Czarnego Legionu bez wątpienia był i wciąż jest dla nas takim świadkiem, a szczególnie teraz, kiedy obchodzimy 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.

Ojciec Leander

Reklama

Henryk Kubik urodził się 4 stycznia 1909 r. w Starym Kramsku (parafia Nowe Kramsko) na Ziemi Babimojskiej. Był trzecim z siedmiorga dzieci Marianny i Karola Kubików. Jego ojciec był rolnikiem, zaś matka zajmowała się gospodarstwem domowym. Małemu Henrykowi przyszło dorastać w czasach, kiedy Polska znajdowała się pod zaborami, a Stare i Nowe Kramsko, jak i cała Ziemia Babimojska, były pod panowaniem pruskim. Dzięki Kościołowi i duchowieństwu mieszkańcy parafii oparli się jednak ponadstuletnim, silnym wpływom germanizacyjnym i zachowali swój język ojczysty, silną wiarę katolicką, kulturę i polski charakter. W 1915 r. 6-letni Henryk rozpoczął naukę w niemieckiej szkole podstawowej w Starym Kramsku. Przeżył też pierwszą tragedię – śmierć ojca na froncie pierwszej wojny światowej pod Białymstokiem. Odtąd wychowaniem dzieci zajmują się matka i wuj Walenty Kubik. Po ukończeniu szkoły podstawowej w 1919 r. przyszły kapłan kontynuował naukę kolejno w polskim gimnazjum w Wolsztynie, Pyzdrach oraz gimnazjum prowadzonym przez Ojców Oblatów w Lublińcu. W 1929 r. wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego we Włodzimierzu Wołyńskim, a w listopadzie tego samego roku przyjął obłóczyny na seminarzystę. Stamtąd w 1930 r. został przeniesiony do Wyższego Seminarium Duchownego w Łucku, gdzie przez rok studiował filozofię. Idąc za głosem powołania, wstąpił do Zakonu Świętego Benedykta w Lubiniu i tam w styczniu 1933 r., po ukończeniu postulatu i nowicjatu, złożył pierwsze śluby zakonne, przyjmując imię Leander. Po złożeniu ślubów zakonnych studiował w klasztorach w Grüssau (Krzeszów), Beuron i Emaus w Pradze, gdzie 6 czerwca 1937 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk legata papieskiego na Czechosłowację abp. Franciszka Rittera. Po prymicjach o. Leander udaje się na pielgrzymkę po sanktuariach maryjnych do Wilna, Częstochowy, Lwowa i Krakowa. Z kolei po powrocie odbiera długo oczekiwane obywatelstwo polskie i kończy studia u Ojców Dominikanów na warszawskim Służewie (1937-38).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To ja jestem

Reklama

Wybuch II wojny światowej zastał o. Leandra w klasztorze benedyktynów w Lubiniu. Od stycznia 1940 r. zastępował on internowanego proboszcza z Siemowa, a od sierpnia tego roku już na stałe objął tam swoją pierwszą parafię, dzięki czemu uniknął wywózki do obozu. – W Siemowie k. Gostynia daje się poznać jako gorliwy kapłan. Głosi patriotyczne, pełne nadziei kazania. Nie nawołuje do walki, ale zachęca wiernych słowami: „Przetrwajcie, nie upadajcie na duchu; zło nie może wiecznie trwać, to się kiedyś wszystko musi skończyć, tylko zawierzcie Panu Bogu” – opowiada Joachim Niczke ze Starego Kramska, który zbiera materiały i pamiątki związane z o. Leandrem. Jego niezłomna postawa została zauważona przez dowódców Armii Krajowej, wobec czego został kapelanem powstającego w Gostyniu młodzieżowego oddziału AK, tzw. Czarnego Legionu. Oddział wkrótce został zdekonspirowany, a jego członkowie, w tym także ich opiekun duchowy, aresztowani. Świadkiem aresztowania o. Leandra była p. Pelagia Naskręt z Siemowa: „Miałyśmy po 19 lat, był Wielki Piątek 1941 r. Ja i moja już nieżyjąca koleżanka Maria Janicka około godz. 10 przyszłyśmy do kościoła, by posprzątać i ustroić Grób Pański. W kościele były dwie pary nowożeńców oczekujących na spowiedź, które chciały wziąć ślub w Wielkanoc. Po chwili przyszedł do konfesjonału o. Leander. Gdy wyspowiadał młode pary, zaczął odmawiać brewiarz, a gdy pary wyszły z kościoła, wstał, wyszedł z konfesjonału i swoim zwyczajem podszedł do bocznego ołtarza Matki Bożej Bolesnej, ukląkł i zaczął się modlić. Gdy tak się modlił może z 15 minut, nagle z wielkim hukiem prawie jednocześnie otworzyły się drzwi od zakrystii i główne drzwi wejściowe do kościoła. W drzwiach stanęło po dwóch gestapowców w płaszczach, w hełmach, z karabinami. Moja koleżanka, gdy ich zobaczyła, chciała uciekać, ale gestapowcy zagrodzili jej drogę i kazali wracać, więc podbiegła i drżąca przytuliła się do mnie. Gestapowcy stanęli. Rozglądali się po kościele, a zauważywszy klęczącego o. Leandra podeszli do niego. O. Leander wstał i zapytał ich po niemiecku: „Kogo szukacie panowie?”. „Księdza Henryka Kubika” – odpowiedzieli. „To ja jestem” – oznajmił. Wtedy wymierzyli w niego karabiny i powiedzieli: „Jest ksiądz aresztowany” i dwóch gestapowców po bokach i dwóch z tyłu z karabinami gotowymi do strzału wyprowadzili o. Leandra głównym wejściem z kościoła do samochodu i odjechali”.

Bo tak czynił Chrystus

O. Leander wraz z innymi aresztowanymi trafił do więzienia w Rawiczu. Bity i torturowany nie przyznał się do działalności w tajnej organizacji; nikogo nie oskarżył, nikogo nie wydał. Słowem, podobnie jak Danuta Siedzikówna „Inka” i wielu późniejszych Żołnierzy Niezłomnych, zachował się jak trzeba. Nie został również oskarżony przez żadnego ze współwięźniów. Tak po wielu latach o. Leandra wspominał jeden ze współwięźniów, nieżyjący już p. Marian Sobkowiak z Gostynia, który zabiegał o pamięć o kapłanie: „Tylko dzięki o. Leandrowi przeżyłem gehennę tego obozu. Byłem bardzo młody, miałem wtedy zaledwie 16 lat; byłem załamany, osamotniony i zrozpaczony. Siedziałem w Rawiczu w celi numer 88, on pod numerem 90. Gdy wybiegaliśmy podczas «wolnej godziny» na spacer, na plac więzienny, ksiądz przebiegał obok mojej celi i wrzucał do niej swoją porcję chleba. Początkowo nie wiedziałem, kto to robi. Ale pewnego razu spóźniłem się z wyjściem z celi i zobaczyłem, że to o. Leander. Spytałem: «Dlaczego ojciec to robi?». «Umartwiam się, aby Bóg miał cię w swojej opiece. Nie martw się. Pan Jezus pościł na pustyni 40 dni, to i ja wytrzymam. A ty jesteś młody, ty musisz żyć» – odpowiedział kapłan. O. Leander wspierał współwięźniów na duchu, zachęcał do modlitwy, rozdawał robione przez siebie medaliki z blachy aluminiowej, krzyżyki z drewna, różańce z nitek i napisane przez siebie modlitewniki. Przekazywał grypsy, które podnosiły współwięźniów na duchu. – Gdy więźniowie narzekali, że są bici i źle traktowani, o. Leander mówił do nich: „Pamiętajcie, módlcie się za swoich oprawców, bo tak czynił Chrystus”, co zawsze powtarzał p. Sobkowiak – mówi Joachim Niczke. 26 października 1941 r.więźniowie zostali przewiezieni z Rawicza do Zwickau, do klasztoru adaptowanego na więzienie. O. Leander działał tu jako duszpasterz więźniów. Organizował wspólne modlitwy, słuchał spowiedzi, udzielał sakramentów; pomagał chorym i potrzebującym, pocieszał, wspierał duchowo. Sam cierpliwie znosił doznawane upokorzenia. 27 kwietnia 1942 r. stanął przed sądem z pierwszą 37-osobową grupą członków Czarnego Legionu. W czasie rozprawy do niczego się nie przyznał, a nikt ze współoskarżonych go nie wydał. Został skazany na 5 lat ciężkiego obozu karnego za to, że umożliwiał przywódcom oddziału spotkania na probostwie i że wiedział o istnieniu organizacji, a nie powiadomił o tym władz okupacyjnych. W więzieniu w Zwickau o. Leander spotkał pięciu beatyfikowanych w 1999 r. przez Jana Pawła II wychowanków Salezjańskiego Oratorium w Poznaniu: Czesława Jóźwiaka, Edwarda Kaźmierskiego, Jarogniewa Wojciechowskiego, Franciszka Kęsego i Edwarda Klinika, którym udzielił ostatnie rekolekcje w ich życiu. 24 sierpnia 1942 r. w Dreźnie wykonano na nich wyrok śmierci przez ścięcie. W drugiej rozprawie przed sądem stanęła grupa 42 członków Czarnego Legionu. 13 maja 1942 r. w Zwickau 12 z nich zostało skazanych na karę śmierci przez ścięcie. Najmłodszy, Jan Kaźmierczak, miał zaledwie 17 lat. O. Leander bardzo głęboko przeżył ten fakt. Świadczy o tym wyryty z tyłu krzyżyka jego osobistego różańca napis „PAX Zwickau 13 V 1942”. Zachowane listy pożegnalne Czarnolegionistów i Pięciu Błogosławionych Młodych Salezjan, pokazują, jak wielkie znaczenie miała duszpasterska działalność o. Leandra wśród współwięźniów, ponieważ tuż przed śmiercią nie było w nich rozpaczy, natomiast głęboka wiara i nadzieja.

Epilog

20 maja 1942 r. o. Leander został przewieziony z Zwickau do więzienia w Darmstadt, następnie do Dieburgu i Wronek. Tu na 3 tygodnie przed śmiercią odwiedziła go matka. Zrozpaczona poczęła robić mu wyrzuty, że zaangażował się w Czarny Legion, wiedząc dobrze, czym to grozi. Na co o. Leander jej odpowiedział: „Dobrze, matko, wiesz, że nie mogłem tych chłopców zostawić samych. Bez opieki duchowej i bez Boga”. Wyczerpany pracą ponad siły zmarł 14 października 1942 r. Trumnę ze zwłokami sprowadzono do Starego Kramska 17 października, po tym, jak matce kapłana udało się przekupić więziennego urzędnika. Chcąc ostatni raz popatrzeć na syna, złamała zakaz i otworzyła trumnę, w której ujrzała zmasakrowane ciało w roboczym ubraniu. O. Leander został pochowany 19 października na cmentarzu parafialnym w Nowym Kramsku, gdzie obok swej matki spoczywa do dnia dzisiejszego.

2018-03-21 09:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W odpowiedzi na krzyk wykorzystywanych dzieci

Liczby przerażają! Na całym świecie 140 mln dziewczynek i 75 mln chłopców padło ofiarą nadużyć seksualnych; 600 tys. dzieci wykorzystywanych jest w biznesie pornografii dziecięcej, który sięga 14 mld euro. Średni wiek ofiar pedofilów to 11-14 lat, chociaż zdarzają się i przypadki krzywdzenia noworodków! Najwięcej wykorzystywanych seksualnie dzieci jest w takich krajach, jak: Kenia, Indie, Filipiny, Republika Południowej Afryki, Tajlandia, Kambodża, ale oczywiście trudno tam znaleźć polskich dziennikarzy zaniepokojonych losem nieletnich – wolą pisać swe kłamliwe teksty z Modlnicy, spod rodzinnego domu ks. Wojciecha Gila. Większość mediów zajmuje się wyszukiwaniem pojedynczych przypadków domniemanych nadużyć seksualnych księży wobec dzieci. Przykładem tego typu skrajnie stronniczych działań jest właśnie nagonka na polskiego księdza. Równocześnie z nią daje się zauważyć niepojęte zjawisko – wiele wpływowych grup podejmuje próbę normalizacji pedofilii, uznania jej za jedną z wielu orientacji seksualnych. Co ciekawe, w dominujących mediach nikt nie bije na alarm, nikt się na to nie oburza. O tych niepokojących sprawach rozmawiam z sycylijskim księdzem Fortunato Di Noto, który założył organizację o nazwie „Meter Onlus”. Od ponad 20 lat zajmuje się ona walką z pedofilią, głównie w Internecie.
(W. R.)

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Od bardzo wielu lat zajmuje się Ksiądz walką z pedofilią. Jak zareagował Ksiądz na decyzję papieża Franciszka o powołaniu specjalnej komisji w celu ochrony nieletnich?
CZYTAJ DALEJ

Kolejne podpalenie świątyni katolickiej

2026-05-03 09:01

[ TEMATY ]

Mozambik

Karol Porwich/Niedziela

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

Podpalono kościół, doszło również do ataku na dom zakonny i przedszkole. To kolejny akt przemocy ze strony dżihadystów w Cabo Delgado w Mozambiku, gdzie od ponad ośmiu lat trwa wojna, która dotychczas pochłonęła ponad 6 200 ofiar i spowodowała wysiedlenie ponad 1,3 miliona osób, a której media nie poświęcają wiele miejsca. O kolejnym ataku opowiedziała „Avvenire” s. Laura Malnati, przełożona prowincjalna Sióstr Misjonarek Kombonianek w tym kraju.

Według relacji siostry zakonnej, po południu w czwartek 30 kwietnia bojownicy z lokalnej grupy powiązanej z fundamentalistycznym ugrupowaniem samozwańczego Państwa Islamskiego (IS) i działającej od 2017 roku - zaatakowali wioskę Meza w dystrykcie Ancuabe, w północnej prowincji Cabo Delgado. „Podpalili budynki we wsi” - zrelacjonowała wstrząśnięta siostra. „Na szczęście księża zostali ostrzeżeni na czas i zdołali opuścić Mezę, zanim przybyli terroryści” - dodała. Terroryści zniszczyli również kilka domów, a także podpalili niektóre budynki parafii. Parafia ta, poświęcona św. Ludwikowi Marii Grignon de Montfort i zbudowana w 1946 r., jest uważana za symbol obecności katolickiej w regionie.
CZYTAJ DALEJ

Kard K. Krajewski: Ojczyzna moja jest piękna moim pięknem!

2026-05-03 13:29

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

Metropolita łódzki kard. K. Krajewski przewodniczył Mszy Św. w intencji Ojczyzny w archikatedrze łódzkiej

Metropolita łódzki kard. K. Krajewski przewodniczył Mszy Św. w intencji Ojczyzny w archikatedrze łódzkiej

W święto rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja trzeba sobie zadać pytanie na czym buduje moją wolność osobistą, w naszej Ojczyźnie i na świecie? – mówił kard. Konrad Krajewski w trakcie Mszy św. za Ojczyznę.

Metropolita łódzki przewodniczył Mszy Św. w intencji Ojczyzny w archikatedrze łódzkiej, w której wzięli udział przedstawiciele władz rządowych, samorządowych, miejskich, służb mundurowych, duchowieństwa bratnich kościołów chrześcijańskich i wierni świeccy. - Wolność zawsze kosztuje, sami wiemy to po naszej historii państwowej, ale i osobistej. Jezus w Ewangelii mówi: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we mnie wierzcie!”. On nam zadaje pytanie tu w katedrze łódzkiej, wierzycie we mnie? Czego się boimy? Że Rosjanie wejdą do Polski? Że Ukraina padnie? (…) My sami dla siebie jesteśmy czasem niebezpieczni, bo nie potrafimy cieszyć się wolnością. Apostołowie mówią: „Panie nie wiemy gdzie i dokąd idziesz”. A Jezus odpowiada w niesamowity sposób kiedy oni pytają o drogę. - Ja jestem droga, ja jestem prawda, ja jestem życiem! - odpowiedział im Jezus, dla każdego z nas – przekonywał metropolita łódzki. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję