Reklama

Niedziela Podlaska

Głos wołającego na pustyni

Polecenia na Adwent

Niedziela podlaska 48/2018, str. VIII

[ TEMATY ]

adwent

Graziako/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Słowo Boże dotyczy zawsze rzeczy wielkich, ale zaprasza do drogi przez konkretne sprawy. Mimo że Adwent jest oczekiwaniem na wielką tajemnicę Wcielenia, otrzymujemy dość szczegółowe wytyczne. Św. Paweł podkreśla: „Znacie przecież polecenia, jakie daliśmy wam w imię Pana Jezusa”. Spróbujmy zatem zauważyć w pierwszą niedzielę Adwentu kilka poleceń w imię Jezusa Chrystusa.

Uważajcie na siebie

Słowo Boże kilkakrotnie dziś zauważa, żeby zatroszczyć się o własne serce, ponieważ ono stanowi centrum naszego dowodzenia. Jeśli nasze serce nie będzie szczególnie chronione, to nie zdołamy uniknąć tego wszystkiego, co ma się zdarzyć. Św. Paweł modli się i życzy nam, aby w trakcie Adwentu Pan umocnił nasze serca, abyśmy byli nienaganni w świętości wobec Boga, naszego Ojca. Konkretnym zagrożeniem Adwentu jest obżarstwo, pijaństwo i troski codziennego życia, ponieważ one czynią serca ociężałymi. Człowiek z zatłuszczonym sercem nie jest zdolny do Adwentu, bo nie uważa na siebie. W konsekwencji osoba nieuważna względem siebie będzie niewrażliwa na znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach. Ociężałe serce jest nieuważne na bliźniego i może mieć problem z zauważeniem przychodzącego Syna Człowieczego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie

Ociężałe serce jest raczej skłonne do spania, aniżeli do czuwania. Człowiek, który dogadza sobie w jedzeniu i piciu raczej nie będzie zdolny do wigilii, bo sen go zmorzy. Tylko osoba wolna i zatroskana o rzeczy przyszłe nie pozwoli zamknąć się w troskach doczesnych. Czujne serce jest bardzo wrażliwe na wolność, dlatego uważa na każdą pułapkę rozstawioną w Adwencie. Serce zamknięte w klatce codziennych trosk będzie miało ogromny problem z modlitwą i czuwaniem. Bez modlitwy i czuwania, wcześniej czy później, zorientujemy się, że jesteśmy jak ptaszek w klatce, który nie może usiąść na drzewie życia. Papież Franciszek ciągle przypomina, że wygoda i komfort usypiają serce i zamykają w sobie. Żyjąc w złotej klatce, można mieć pełny karmnik i ciepłe gniazdko, ale skrzydła coraz bardziej niezdolne do latania. Będąc w takim stanie, można dziś słyszeć słowa: „gdy to zacznie się dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy, bo zbliża się wasze odkupienia” i być zupełnie do tego niezdolnym. Człowiek bez modlitewnego czuwania nie będzie w stanie wyprostować się i podnieść głowy, ale raczej skuli się i ze wstydem opuści głowę.

Adwent jest dla nas wszystkich czasem nadziei, łaski i przebudzenia ze snu. Bóg obiecuje nam, że będzie umacniał w nim nasze serca, a nas zaprasza do czynienia powyższego coraz lepiej. Adwentowe polecenia prowadzą do wzajemnej miłości.

2018-11-28 11:04

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie – bo Pan jest blisko!

Jak potężnie brzmiąca trąba rozlega się dziś słowo Boże, aby nas zbudzić  ze snu, aby wyrwać nas z letargu, wezwać do czujności, modlitwy i gorliwości. „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach”, „moce niebios zostaną wstrząśnięte”, „ludzie mdleć będą ze strachu” – głosi dziś Ewangelia – ale „nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.

Adwent, który rozpoczynamy, to czas oczekiwania, czujności i modlitwy, trwania w gotowości. Pan jest blisko, Pan przychodzi, jest już u bram. Dlatego trzeba wrócić do gorliwego życia wiarą, do autentycznej miłości, na nowo podjąć drogę nawrócenia. Czy gdy przyjdzie, zastanie nas przygotowanych? W Księdze Apokalipsy mówi do nas: „Obyś był zimny albo gorący! A skoro jesteś letni, […] chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3,15-16).
CZYTAJ DALEJ

Św. Norbercie Biskupie! Czy Ty nie lubisz Polaków?

Ależ skąd! Oczywiście, że lubię! Kocham przecież wszystkich ludzi. Rozumiem jednak, dlaczego padło takie pytanie. „Usprawiedliwię się” za chwilę. Wpierw powiem parę zdań o sobie. Moje staroniemieckie imię oznacza osobę, która dokonuje wielkich i widocznych czynów gdzieś na północy (nord, czyli „północ” i beraht, czyli „błyszczący”, „jaśniejący”). W pewnym sensie byłem taką osobą. Żyłem na przełomie XI i XII wieku. Urodziłem się w Niemczech w bogatej i wpływowej rodzinie. Dzięki temu od dziecięcych lat obracałem się wśród elit (przebywałem m.in. na dworze cesarza Henryka V). Można powiedzieć, że zrobiłem kościelną karierę - byłem przecież arcybiskupem Moguncji. Wcześniej, mając 35 lat, cudem uniknąłem śmierci od rażenia piorunem. Wydarzenie to zmieniło moje życie. Przemierzałem Europę, ewangelizując i wzywając do poprawy postępowania. Będąc człowiekiem wykształconym i jednocześnie mającym dar popularyzacji posiadanej wiedzy, potrafiłem szybko zgromadzić wokół siebie grono naśladowców. Umiałem zjednywać sobie ludzi dzięki wrodzonej inteligencji, kulturze osobistej oraz ujmującej osobowości. Wraz z moimi uczniami stworzyliśmy nowy zakon (norbertanie). Poświęciliśmy się bez reszty pracy apostolskiej nad poprawą obyczajów wśród kleru i świeckich. Powrócę do pytania. Zapewne wielu tak właśnie myśli o mnie. Dzieje się tak, ponieważ jako arcybiskup sąsiadującej z wami metropolii rościłem sobie prawo do sprawowania władzy nad diecezjami w Polsce, które podlegały metropolii w Gnieźnie. Przyznaję, że nie było to zbyt mądre. Jako usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że kierowała mną troska o dobro Kościoła powszechnego. Wtedy na Waszych ziemiach chrześcijaństwo jeszcze dobrze nie okrzepło. Bóg jednak wezwał mnie rychło do siebie, a Stolica Apostolska przywróciła bardzo szybko arcybiskupom gnieźnieńskim przysługujące im prawa. Wszystko więc dobrze się skończyło. W sztuce przedstawia się mnie zwykle w stroju biskupim z krzyżem w dłoni. Moimi atrybutami są najczęściej anioł z mitrą i monstrancja. Mógłbym jeszcze sporo o sobie powiedzieć, gdyż moje życie obfitowało w wiele wydarzeń. Patrząc jednak na nie z perspektywy tylu stuleci, chcę na koniec gorąco zachęcić wszystkich do realizowania Bożych zamysłów w swoim życiu. Proszę mi uwierzyć, że nawet najgorsze rzeczy Bóg jest w stanie przemienić w dobro. One też mają sens, choć my jeszcze tego nie widzimy z niskiego poziomu naszej ludzkiej egzystencji.
CZYTAJ DALEJ

Całe moje życie to kapłaństwo, mawiał śp. ks. inf. Jan Sobczak

2026-06-06 19:26

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Uroczystości pogrzebowe śp. infułata śp. Jan Sobczak

Uroczystości pogrzebowe śp. infułata śp. Jan Sobczak

W osobach kard. Konrada Krajewskiego, duchownych, sióstr zakonnych i wiernych parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Łodzi Archidiecezja Łódzka pożegnała ks. inf. Jana Sobczaka - najstarszego duchownego Kościoła Łódzkiego.

Uroczystości pogrzebowe - którym przewodniczył metropolita łódzki - odbyły się dziś przed południem w najstarszym kościele łódzkiej Retkini, którego budowniczym i wieloletnim proboszczem był zmarły kapłan.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję