Reklama

U Matki Bożej na herbacie

2019-02-06 11:52

Dominika Szymańska
Edycja łódzka 6/2019, str. IV

Archiwum właścicieli
Cała jedna ściana kawiarni wypełniona jest wizerunkami Matki Bożej

Czy z Matką Bożą można napić się herbaty? Albo kawy? Gdzie jednocześnie można usiąść u stóp Matki Bożej Częstochowskiej, Nieustającej Pomocy, Fatimskiej i Tej z Medjugorje? Czy można postawić wszystko na jedną kartę i w wielkim mieście otworzyć kawiarnię pod opieką Maryi?

Wędrując ul. Piotrkowską, uważny przechodzień w bramie pod numerem 35 zauważy intrygujący szyld, z krzyżem w logo, zapraszający do Kawiarni – Księgarni Miriam. Jasne, nowoczesne wnętrze przyciąga spokojem i przytulnością. Tuż przy wejściu cieszą oko najróżniejsze wypieki, od tart i serników po robiące furorę zapiekane gruszki i jabłka. Cała jedna ściana dedykowana jest Jej – Miriam w najróżniejszych odsłonach. To u Jej stóp można wypić kawę z przyjaciółką, pracować, spotkać się z ukochanym, spędzić wspólnie rodzinnie czas.

Kawiarnia ruszyła 22 września. Jest spełnieniem marzeń i piątym dzieckiem Karoliny i Krystiana Janiszewskich. Niemal dosłownie, bo od pomysłu do realizacji minęło 9 miesięcy. Najpierw długie oczekiwanie na dofinansowanie, które nigdy nie nadeszło. Później decyzja o zainwestowaniu oszczędności i sam remont, wykonany własnym sumptem według pomysłu właścicieli, z pomocą znajomych i przyjaciół. Jak stwierdzają: – Chcieliśmy otworzyć takie miejsce, w którym sami też chcielibyśmy usiąść i spędzić czas. Miejsce spotkania, gdzie ludzie mogliby porozmawiać też o wierze i duchowości.

A wszystko zaczęło się od Niej. Od Miriam. – Tym hebrajskim imieniem określił ją o. Adam Szustak i bardzo mnie to poruszyło. Od razu wiedziałam, że to jest to! Że to na pewno będzie Miriam. Zresztą od dzieciństwa była mi bliska duchowość maryjna. Chyba moja mama, dla której zawsze ważny był kult maryjny, mnie tym „zaraziła” – opowiada właścicielka.

Reklama

Maryja pomagała też Karolinie i Krystianowi na różnych etapach powstawania kawiarni. – Miałam wiele trudności ze znalezieniem odpowiedniego lokalu. W pewnym momencie stwierdziłam, że ja się już poddaję i byłam o krok od rezygnacji z pomysłu. Uklęknęłam wtedy i powiedziałam: „Matko, ja ci to oddaję, zawsze Ci to oddawałam, zaprowadź mnie do tego miejsca”. Przechodząc ulicą, dosłownie kilka dni później, zobaczyłam ogłoszenie. A kiedy weszłam do tego pomieszczenia, wiedziałam, że to jest to – zapewnia Karolina.

Kawiarnia Miriam to miejsce, w którym można znaleźć zarówno coś dla ciała, jak i dla ducha. Ta pierwsza sfera jest domeną Krystiana, z zawodu cukiernika, który na miejscu wyczarowuje przepyszne wypieki z naturalnych składników. Do tego na gości czeka wyborna kawa i herbata, a oferta ciast rozszerza się wraz z zapotrzebowaniem klientów. W ten sposób pojawił się sernik na jaglanym spodzie z myślą o osobach uczulonych na gluten czy ciasta ze zmniejszoną zawartością cukru. Karolina odpowiada za strefę duchową, dba o dobór muzyki i lektur.

Krzyż w logo, chrześcijańska muzyka w tle i dziesiątki wyobrażeń Maryi. Czy to oznacza miejsce zarezerwowane tylko dla katolików? Na pewno znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że im to przeszkadza. Choć przychodzą też ludzie niewierzący, którzy mówią, że dla nich to pewnego rodzaju egzotyka. Są też goście, którzy wchodzą, rozglądają się i wychodzą. Ale Janiszewscy nie dopytują o przyczyny.

– Ludzie mogą sobie też wybrać czy im się tu podoba, czy nie podoba. My od początku chcieliśmy, aby to było miejsce otwarte absolutnie dla wszystkich, a nie tylko zarezerwowane dla wybranej grupy. Staraliśmy się też cenowo to dostosować, żeby starsza osoba na emeryturze czy studenci, którym, wiadomo – też się nie przelewa, również mogli sobie pozwolić na kawę i ciastko. Wychodzimy naprzeciw tym, którzy chcieliby wyjść, chcieliby się spotkać, ale finansowo w normalnej kawiarni byłby to dla nich problem – wyjaśnia Karolina. Dlatego zestaw – kawę i ciasto – dnia dostaniemy już za 10 zł.

W przyszłości Miriam będzie też miejscem, w którym będzie można posłuchać koncertów uwielbienia, spotkać się z autorami książek o tematyce religijnej czy usłyszeć świadectwo nawrócenia. Na tę chwilę świadectwem jest samo miejsce i małżeństwo Karoliny i Krystiana, którzy wkładają w jego prowadzenie całe serce. Stworzyli przestrzeń do bycia ze sobą nawzajem i z Bogiem, z którym można spotkać się na kawie.

– Mamy klientów, którzy przychodzą, piją kawę i czytają Pismo Święte. Wierzę, że Matka Boża tu jest, że Ona tworzy ten klimat. Niektórzy stwierdzają wręcz, że ten dogłębny spokój, jaki tu panuje, jest czymś niezwykłym. Że chce się tu siedzieć jak najdłużej albo wracać jak najczęściej. Gdy słyszę coś takiego, myślę sobie: „Mamo, Ty tu jesteś!”. Zapytana – czy Maryja, żyjąc w dzisiejszych czasach, chodziłaby do kawiarni – Karolina nie ma wątpliwości: – Myślę, że Ona była osobą bardzo otwartą na drugiego człowieka. Przyszłaby nie dla samej siebie, żeby napić się kawy, ale przyszłaby dla drugiego człowieka, żeby się z nim spotkać.

Tagi:
kawiarnia

Prezes Trybunału broni aborcji

2019-10-21 11:34

Artur Stelmasiak

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska dąży do umorzenia skargi konstytucyjnej ws. aborcji eugenicznej. A przecież na finiszu kampanii politycy PiS mówili, że czekają na ten wyrok Trybunału.

trybunal.gov.pl

Według ustaleń "Niedzieli" sędziowie chcą orzekać w sprawie aborcji eugenicznej, ale od 2 lat są blokowani przez prezes Trybunału Konstytucyjnego. Wraz z pierwszym posiedzeniem Sejmu wniosek 107. posłów złożony w poprzedniej kadencji sejmu ulegnie dyskontynuacji. Oznacza to, że prawo posłów, które jest zapisane w konstytucji, zostanie skutecznie ograniczone poprzez celową blokadę w organizacji pracy sędziów w Trybunale Konstytucyjnym.

Ustalenia "Niedzieli" o coraz mocniejszej blokadzie w Trybunale Konstytucyjnym w złym świetle stawiają także najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. To oni przecież w jesiennej kampanii wyborczej do Sejmu mówili, że są za życiem, ale czekają na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. - W tej chwili czekamy na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ ustawowe zagwarantowanie tej kwestii będzie dużo słabszą gwarancją, że ta sprawa zostanie raz na zawsze rozwiązana tak, jak byśmy chcieli, żeby aborcja eugeniczna była niemożliwa.

Dlatego wybraliśmy drogę konstytucyjnego zabezpieczenia - mówił w "Naszym Dzienniku" wicepremier Jacek Sasin.

Wniosek do Trybunału ws. stwierdzenia niekonstytucyjności aborcji eugenicznej trafił w październiku 2017 roku. Początkowo prezes Trybunału Konstytucyjnego mówiła o tym wniosku w superlatywach i że będzie on traktowany poważnie. - Na pewno nie będzie nieuzasadnionych opóźnień. Apeluję do opinii publicznej, aby spokojnie oczekiwać na rozstrzygnięcia. Nadmierne emocje w takich sprawach zawsze przeszkadzają - mówiła Julia Przyłębska w listopadzie 2017 roku.

Niestety dotychczasowa postawa szefowej najważniejszego sądu w Polsce nie ma nic wspólnego z tymi deklaracjami. Tygodnik "Niedziela" już rok temu ujawnił, że prezes Przyłębska celowo blokuje wniosek, który mógłby ocalić życie ponad tysiąca zabijanych dzieci rocznie (https://www.niedziela.pl/artykul/140126/nd/). Niestety po ponad roku dalsze postępowanie pani prezes potwierdziło tylko, że publikacja tyg. "Niedziela" była w 100 proc. prawdziwa.

Także posłowie poprzedniej kadencji byli zaszokowani biernością prezes Trybunału Konstytucyjnego. Pod koniec roku 2018 wysłali do niej list z kategorycznym żądaniem (https://www.niedziela.pl/artykul/39325/Poslowie-zadaja-aby-Trybunal-zajal-sie). "Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. (...) Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia" - czytamy w liście podpisanym przez 79. posłów.

W grudniu 2018 roku posłowie dostali odpowiedź od prezes TK, że sprawa "jest w toku postępowania merytorycznego". Dodaje, że "gdy na niejawnej naradzie skład orzekający wyznaczy termin rozpoznania ww. wniosku, zostanie on niezwłocznie opublikowany na stronie internetowej Trybunału". Zdaniem Przyłębskiej, "zarówno w tej, jak i w innych sprawach, które są rozpatrywane przez Trybunał Konstytucyjny, nie ma żadnych opóźnień".

Za czasów rządów Lewicy, AWS i Platformy Obywatelskiej nigdy nie było takiej blokady prac Trybunału Konstytucyjnego ws. tzw. światopoglądowych. W 1997 roku prezes TK prof. Andrzej Zoll doprowadził do przełomowego orzeczenia Trybunału po 5 miesiącach od złożenia wniosku ws. aborcji. Natomiast za czasów prezes Juli Przyłębskiej sprawa praktycznie nie została ruszona po 2 latach od złożenia wniosku, a przecież od dawna Trybunał ma komplet dokumentów z bardzo dobrymi opiniami Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego. Wszyscy są zgodni co do faktu, że aborcja eugeniczna jest sprzeczna z konstytucją, ale dotychczasowa postawa prezes Trybunału wskazuje, że nie chce ona stanąć po stronie konstytucji. - Niestety wszystko wskazuje, że wniosek posłów będzie umorzony wraz z końcem kadencji sejmu - mówi jeden z naszych informatorów z Trybunału Konstytucyjnego.

Zgodnie z ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, która została zmieniona za czasów rządów PiS, wniosek 107. posłów zostanie umorzony przed zaprzysiężenia nowych posłów 12 listopada. Pani prezes Julia Przyłębska ma więc niewiele czasu by wywiązać się ze swoich konstytucyjnych obowiązków. Przecież już rok temu posłowie pisali w swoim apelu, że przeciąganie prac nad aborcją eugeniczną jest motywowane względami politycznymi, co uderza w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem