Zawierzenie Maryi swojego życia i swojej przyszłości jest wspaniałą ochroną przed atakami złego ducha. Warto to zrobić skoro sam Bóg powierzył Jej swoje życie.
Prawdę tę przypomniał bp Józef Szamocki w sanktuarium Matki Bożej Podgórskiej Niepokalanej Królowej Rodzin w Toruniu podczas uroczystości odpustowych, które odbyły się 21 sierpnia.
Uroczystość rozpoczęła się przytoczeniem przez kustosza sanktuarium o. Jozuego Misiaka, franciszkanina, krótkiej modlitwy św. Franciszka do Matki Bożej oraz przywitaniem gości: bp. Józefa Szamockiego, ministra prowincjalnego o. Leonarda Bieleckiego, władz miasta Torunia, kapłanów, osób konsekrowanych, ojców duchownych zakonu franciszkańskiego wiernych parafian i pielgrzymów.
W homilii bp Józef wskazał na atuty Matki Bożej Królowej Rodzin. Podkreślił, że ważnym elementem naszej duchowości jest uznanie Maryi za Królową nieba i ziemi, ale przede wszystkim Królową każdego człowieka i Matki, troszczącej się o swoje dzieci, aby były zawsze blisko Boga, swojego najlepszego Ojca. Wskazał również, że szczególnymi znakami Bożej Miłości do człowieka są Eucharystia i kapłaństwo, bardzo zagrożone w dzisiejszych czasach, w czasach kryzysu wiary i upadku moralności. Podkreślił, że tylko żarliwa modlitwa w rodzinach za swoje dzieci, rodziców, a także zawierzenie Maryi Niepokalanej Królowej Rodzin swojego życia, swojej przyszłości, swoich rodzin, chroni przed atakami szatana, który jest głównym sprawcą rozpadu związków sakramentalnych.
Reklama
Kolejnym aspektem homilii było wskazanie na zagrożenia ówczesnej cywilizacji, jakimi są: aborcja, eutanazja, życie w związkach niesakramentalnych, akceptacja związków jednopłciowych, prawo do wyboru płci dla najmłodszych, niewłaściwe pojmowanie tolerancji, które wkradły się do Kościoła katolickiego przez zawładnięcie przez szatana sercem zagubionego człowieka.
Motywem przewodnim kazania było także podkreślenie wiernym znaczenia zawierzenia Matce Bożej, aby zawsze była Panią i Królową wszystkich ludzi, ale przede wszystkim naszych rodzin, gdzie życie rozwijające się pod sercem matki powinno być zawsze chronione, nienaruszone i święte.
Siła wspólnoty
Na zakończenie uroczystości o. Leonard Bielecki wygłosił przemówienie, w którym podkreślił wagę wspólnoty parafialnej i siłę wspólnej modlitwy, także w trudnościach.
Ksiądz biskup podziękował za modlitwę wszystkim wiernym oraz wyraził uznanie dla dzieł, które powstały przy parafii, jakimi są m.in. różnorodne, prężnie rozwijające się grupy i wspólnoty osób duchownych i świeckich, rodzin i dzieci, a także Franciszkańskie Liceum Ogólnokształcące wraz z kaplicą, prowadzone przez dyrektora o. Justyna Berusa. Po Mszy św. nastąpiła uroczysta procesja z obrazem Matki Bożej Podgórskiej.
Uroczystościom przewodniczył bp Stanisław Stolárik ze Słowacji
Maryjne uroczystości odbyły się w strugach deszczu i bez procesji różańcowej ulicami miasta, ale z wielką radością w sercach pielgrzymów.
W sobotni wieczór 3 lipca, przed katedrą zgromadzili się uczestnicy święta ku czci Najświętszej Maryi Panny Płaczącej. Pontyfikalnej Mszy św. przewodniczył bp Stanisław Stolárik z Rożniawy w Słowacji. Wokół ołtarza stanęli biskupi z abp. Stanisławem Budzikiem i kilkudziesięciu kapłanów. Łaskami słynący wizerunek Matki Bożej otoczyła rzesza wiernych. – Jesteśmy w progu katedry przed obliczem najlepszej z matek, Matki Bożej i Matki naszej, którą Chrystus z wysokości krzyża dał nam za matkę – powitał zgromadzonych abp Budzik. Jak podkreślił, lipcowe święto jest okazją do wdzięczności za dar Prymasa Tysiąclecia, za 9 lat jego obecności na lubelskiej ziemi, i do nauki, jak na wzór Maryi możemy służyć Bogu.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Tomaszowscy pielgrzymi w drodze do Sanktuarium św. Anny w Smardzewicach
Parafia NMP Królowej Polski w Tomaszowie Mazowieckim we współpracy z Krucjatą Wyzwolenia Człowieka zaprasza w piątek, 1 maja, na pieszą pielgrzymkę do Sanktuarium św. Anny w Smardzewicach.
Pielgrzymi wyruszą o godz. 9.00 z Sanktuarium św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim. Będzie to już 31. piesza pielgrzymka na tej trasie. W programie przewidziano modlitwę różańcową, wspólny śpiew oraz Eucharystię w Smardzewicach. Nie zabraknie także czasu na integrację przy ciepłym posiłku i dzieleniu się chlebem. Zwieńczeniem wspólnego dnia będzie nabożeństwo majowe. Powrót planowany jest około godz. 16.00.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.