Ewangelia mówi, że kobiety, które w wielkanocny poranek udały się do grobu, niosły ze sobą pytanie o to, kto odsunie kamień do wejścia do tego grobu, by mogły wejść i namaścić martwe ciało Chrystusa – przypomina w tegorocznych życzeniach wielkanocnych przeor Jasnej Góry o. Samuel Pacholski. Podkreśla, że „życie chrześcijanina bardzo często jest porównywane do drogi i do wędrówki, która zmierza do domu Ojca”. Uświadamiamy sobie, że na tych drogach prowadzących do domu Ojca napotykamy wiele trudności, wiele kamieni, które tę drogę utrudniają albo nawet zamykają nam dostęp do kolejnego etapu, który nas zbliży do Pana Boga. Pytamy się wtedy, kto odsunie nam ten kamień, który z czasem stał się wielki i ciężki, abyśmy mogli zobaczyć zmartwychwstałego Jezusa. Tym kamieniem wydają się dzisiaj nasza obojętność, powierzchowna wiedza, konformizm, skrajny indywidualizm. Jest wiele kamieni, które obciążają nas i nasze serca.
Reklama
– Życzę, aby Święta Wielkanocne w tym roku były momentem, w którym zobaczycie, jak Bóg odsuwa kamień z Waszych serc i otwiera Was na żywą nadzieję, która jest źródłem niewymownej radości – te słowa o. Pacholski skierował do jasnogórskich pielgrzymów. – Niech ten czas paschalny będzie dla Was wszystkich osobistym doświadczeniem przejścia ze śmierci do życia. Wdzięczni za Waszą obecność z nami przed obliczem Jasnogórskiej Matki, my, paulini jasnogórscy, życzymy Wam radosnego i pełnego pokoju przeżywania Świąt Zmartwychwstania Pańskiego oraz doświadczenia Chrystusa żyjącego, którego dzisiaj można spotkać i dotknąć.
„Uwierzcie! Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał. Alleluja!”. Niech ta uroczystość pogłębi w nas wiarę, nadzieję i miłość i będzie okazją do przebaczenia bliźnim, a przede wszystkim niech będzie czasem zaufania Bogu – życzy najstarszy z jasnogórskich paulinów o. Melchior Królik. – Próżna byłaby nasza wiara, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał. Proszę szczególnie młode pokolenie Polaków i wszystkich, którzy odeszli od Kościoła, żeby uwierzyli, iż Jezus prawdziwie zmartwychwstał. W dzisiejszych czasach konfliktów i niepokoju On jest naszą jedyną nadzieją. Jeżeli w Niego uwierzycie, to wszystko inne wróci na swoje miejsce, zaczną się powroty do spowiedzi i Komunii św., do życia Bożego, na drogę zbawienia, bo właśnie taki ma być owoc tych świąt.
Ojciec Królik zaznacza, że dzień Zmartwychwstania Pana daje radość triumfalną i jest przypieczętowaniem zbawienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa. – On urodził się dla nas i za nasze grzechy został bestialsko zamordowany. Nie ma większego potwierdzenia Jego miłości niż to, że oddał swoje życie na krzyżu dla każdego z nas – podkreśla paulin.
Reklama
Zwraca uwagę na to, że są wierni, dla których przyjście do kościoła jest tylko symbolem, zwyczajem, który pielęgnują, tymczasem ta uroczystość powinna wszystkim uświadomić, iż Chrystus jest obecny w naszym życiu, a Jego zmartwychwstanie rozciąga się na naszą teraźniejszość. – Spotykamy Go na Mszy św., adorujemy jako triumfującego Zwycięzcę, i to powinno nas zwrócić w stronę sakramentu pojednania i przebaczenia sobie i bliźnim – apeluje paulin.
Zaznacza, że do tego, abyśmy mogli dziś odważnie kroczyć drogą, która prowadzi do Boga, miały nas przygotować rekolekcje, nabożeństwa i całe Triduum Paschalne. – Jezus przez Wielki Tydzień, liturgię, słowo Boże, cytowane Ewangelie przypominał nam o wieczności, o zbawieniu, przekonywał, że mamy żyć uczciwie, zachowywać prawo Boże, żyć Bogiem i Jego miłością – wyjaśnia o. Melchior. Dodał, że ten czas jest dla paulinów wielkim dziękczynieniem za Eucharystię. On sam codziennie dziękuje Bogu za to, że właściwie rozeznał swoje powołanie i teraz może być kapłanem i sprawować Mszę św.
Życzy, aby uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego pogłębiła nasze wiarę, nadzieję i miłość, żebyśmy uwierzyli w Boga, zaufali Mu i nade wszystko Go umiłowali, czyli uwierzyli w Jego zmartwychwstanie.
Jasnogórski flesz
• 2 kwietnia – pielgrzymka maturzystów arch. łódzkiej;
• 3 kwietnia – pielgrzymka maturzystów diec. opolskiej;
• 6 kwietnia – pielgrzymka Ruchu Rodzin Nazaretańskich;
• 7 kwietnia – pielgrzymka maturzystów diec. zielonogórsko-gorzowskiej oraz Pomocników i Przyjaciół Jeevodaya.
– Ta tajemnica jest ciągle do odkrycia, dlaczego Częstochowa, dlaczego Jasna Góra stała się dla narodu polskiego opatrznościowym miejscem – powiedział abp Wacław Depo. W uroczystość NMP Częstochowskiej, Patronki metropolii częstochowskiej, przewodniczył on na szczycie jasnogórskim wieczornej Mszy św. w intencji Częstochowy i jej mieszkańców.
– Przybyliście, aby uczcić Jasnogórską Matkę, Królową, Patronkę swojego miasta. Jesteście sąsiadami Jasnej Góry. Jesteśmy dla siebie sąsiadami i pozostając w takich relacjach, najbardziej nawzajem siebie potrzebujemy – podkreślił o. Rafał Wilk, podprzeor Jasnej Góry, witając uczestników liturgii.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
„Przekażcie sobie znak pokoju” – to wezwanie nie kończy się w liturgii. Ono dopiero tam się zaczyna
2026-04-30 11:44
Dziś w kaplicy sejmowej w godzinach rannych odprawiona została Msza święta z udziałem parlamentarzystów RP w intencji zmarłego posła Łukasza Litewki. To dzień po pogrzebie i tydzień od tragicznej śmierci posła Litewki. W kazaniu ks. Andrzej Sikorski nawiązał do gestu "znaku pokoju", który przekazujemy sobie podczas Mszy świętej. Duszpasterz Parlamentarzystów powiedział: "Ten gest nabiera szczególnego znaczenia w przestrzeni publicznej. Wczoraj – można powiedzieć – wydarzył się symboliczny pierwszy „mały cud” tego czasu żałoby: znak pokoju przekazany sobie przez najwyższych przedstawicieli w naszej Ojczyźnie. W świecie napięć i podziałów taki gest staje się znakiem nadziei i jedności. Pokazuje, że można inaczej – że można spotkać się ponad podziałami". Dalej ks. Sikorski podkreślił, że "Ewangelia zawsze prowadzi nas w stronę jedności. „Łączyć, a nie dzielić” – to nie jest tylko hasło. To jest wymaganie ewangeliczne, które pozostawia nam Ewangelia, ale i życie posła Łukasza Litewki".
Gromadzimy się dziś, kiedy mija tydzień od tragicznego wypadku samochodowego, dzień po pogrzebie śp. pana posła Łukasza Litewki.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.