Znany na całym świecie zakonnik, pochodzący z Libanu, św. Szarbel, nawiedził parafię Miłosierdzia Bożego w znaku relikwii I stopnia (ex ossibus) oraz w znaku obrazu z relikwią.
Podczas swego ziemskiego pielgrzymowania św. Szarbel był wyjątkowo oddany adoracji Najświętszego Sakramentu i spędzał długie godziny na modlitwie przed tabernakulum. Jego życie było przykładem głębokiego zjednoczenia z Chrystusem poprzez Eucharystię.
Postać, duchowość oraz szczególną charyzmę świętego przybliżył wiernym Jacek Paweł Pajor, na co dzień ratownik medyczny, jak również pilot pielgrzymek do Grobu Świętego w Libanie, współzałożyciel Rodziny św. Szarbela w Polsce, jeden z najlepszych znawców jego życia. Podkreślił on także, że św. Szarbel to mistrz posługi charyzmatycznej – zwłaszcza posługi wstawienniczej, której owocem są uzdrawiania fizyczne i duchowe. Chociaż od jego śmierci minęło już 125 lat, św. Szarbel mocą Bożą wciąż uzdrawia. Udokumentowanych cudownych uzdrowień w samym tylko Kościele rzymskokatolickim, związanych z osobą tego świętego mnicha jest dziś ponad 43 tys. Potwierdzają one jego bliskość z Bogiem oraz moc duchowego wstawiennictwa. Są także wyrazem głębokiego współczucia i miłosierdzia, jakie święty z Libanu okazuje wszystkim, którzy szukają jego pomocy. Daje przykład, że modlitwa jest najwspanialszym środkiem komunikacji z Bogiem i ścieżką do głębokiego zjednoczenia z Nim. Przez regularną praktykę modlitwy i kontemplacji, każdy z nas może otworzyć się na działanie Ducha Świętego, który prowadzi do odnowy duchowej.
Spotkanie ze św. Szarbelem było dla uczestników głębokim przeżyciem duchowym, które na zawsze pozostanie w ich pamięci, ale co najważniejsze, było wewnętrznym spotkaniem z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym przez wstawiennictwo św. Szarbela, które wyda błogosławione owoce.
Nosimy w sercu przekonanie, że jesteśmy w najlepszych rękach i jeżeli będziemy wierni Bogu, to nic złego się nam nie stanie – mówi Anna Podwysocka z parafii Bożego Miłosierdzia.
Matka Boża Ostrobramska, która nazywana jest również Matką Bożą Miłosierdzia lub Matką Bożą Łaskawą, jest patronką naszej wspólnoty parafialnej – podkreśla Anna Podwysocka z parafii Bożego Miłosierdzia. Kontynuuje: – Zależało nam, by nasz kościół, czyli zarazem i wspólnotę nawiedził wizerunek Matki Bożej Łaskawej – patronki Warszawy i tak się stało. Przed wizerunkiem Maryi, który gościł u nas przez tydzień, codziennie gromadzili się wierni i trwali na modlitwie. Wszyscy czuliśmy, że jest to dla nas ważne spotkanie, ponieważ każdy z nas ma wiele spraw do omodlenia, ale też są takie rzeczy, które dotyczą naszej narodowej przyszłości, choćby te związane z trwającą wojną na Ukrainie. Chcę podkreślić, że w naszej świątyni każdego 16. dnia miesiąca modlimy się w intencji ojczyzny i pokoju na świecie. Robimy to, przywołując wstawiennictwa św. Andrzeja Boboli, który jest jednym z patronów Polski i którego relikwie znajdują się w naszym kościele. Podczas liturgii Mszy św. bp Ireneusz Pękalski oddał naszą parafię pod opiekę Matki Bożej Łaskawej, której historię kultu mogliśmy poznać dzięki pani Anecie Ciężarek z Komitetu Krzewienia Kultu Matki Bożej Łaskawej Patronki Warszawy i Strażniczki Polski.
Trzydzieści dni w drodze, walka z morderczym upałem i 2,5 tys. kilometrów pokonanych bez nowoczesnej nawigacji. Lidia i Stanisław Jankowscy ze szczecińskiej parafii Niepokalanego Serca NMP dotarli do Rzymu, by uczcić rodzinny jubileusz i by uczestniczyć w Eucharystii z Papieżem Leonem XIV. Ta niezwykła pielgrzymka była dla nich nie tylko sportowym wyczynem, ale przede wszystkim czasem głębokich rekolekcji oraz umacniania małżeńskiej więzi.
Wyprawa do Wiecznego Miasta była realizacją konkretnego marzenia jubilata. "Mąż sobie wymyślił, że jak skończy 70 lat, to pojedziemy do Rzymu” – wspomina w rozmowie z Vatican News Pani Lidia. Małżeństwo to doświadczeni cykliści. Mają na swoim koncie trasy do Santiago de Compostela, Fatimy, La Salette, Lourdes czy Wilna. Tym razem podróż trwała miesiąc, a największym wyzwaniem okazała się pogoda. Zapytani o trudności, odpowiadają bez wahania: „Najtrudniejszy był upał, upał i jeszcze raz upał”.
Pilot rejsu LOT-u lecącego we wtorek z Warszawy do Tel Awiwu poinformował o porwaniu maszyny, później przekazał, że była to pomyłka; izraelskie lotnictwo poderwało dwa myśliwce, samolot zawrócił - podały izraelskie media. Maszyna zgłosiła stan zagrożenia, zgłoszenie wycofano - przekazały PAP PLL LOT.
„Podczas rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu wykonywanego samolotem Airbus A320 linii Electra Airways, załoga zgłosiła stan zagrożenia. Zgłoszenie zostało wycofane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego” - przekazał PAP rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski. Dodał, że samolot skierowano na lotnisko bazowe linii Electra Airways w bułgarskim Burgas.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.