Reklama

Kościół

Nie wystarczy mówić, że Kościół jest dla nich

Zapytać, zrozumieć, spotkać się. Wydaje się, że te trzy słowa mogłyby stać się programem duszpasterstwa ludzi młodych. Bo młodzi rzeczywiście odchodzą z Kościoła.

Niedziela Ogólnopolska 12/2025, str. 10-12

[ TEMATY ]

wiara

młodzież

Archiwum Magdaleny Pijewskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie odchodzą z buntu. Często nie czynią tego gwałtownie, nie manifestują swojej decyzji. Po prostu... przestają przychodzić. A my nie zawsze zauważamy, kiedy znikają. Dlaczego tak się dzieje? I co możemy z tym zrobić, zanim będzie za późno?

Nie wiem, po co to wszystko...

Reklama

– Nie czuję, żeby to miało sens. Naprawdę, to nie bunt – ja po prostu nie wiem, po co miałabym to wszystko robić – mówi Zosia, uczennica III klasy liceum. Pochodzi z rodziny, która nie ma zwyczaju regularnie chodzić do kościoła, ale nie można powiedzieć, że jest antykościelna. W święta – oczywiście. Kolęda – zdecydowanie tak. Ale żeby niedzielna Msza św. była czymś ważnym? Raczej nie. Zosia chodziła na religię, przyjęła bierzmowanie. Dziś mówi, że to „z rozpędu”. – Było trzeba, to zrobiłam. Ale po bierzmowaniu wszystko się urwało. Nie czułam żadnej więzi, żadnej potrzeby. Miałam wrażenie, że Kościół jest dla ludzi, którzy mają już wszystko poukładane. A ja nie miałam. Nadal nie mam – dodaje. I właśnie w takich słowach ukryta jest prawda, o której mówi ks. Mateusz Wójcik, duszpasterz młodzieży archidiecezji lubelskiej. – Myślę, że gdybyśmy zapytali młodych ludzi, którzy odeszli z Kościoła: „dlaczego to zrobili?”, u podstaw większości wypowiedzi pojawiłoby się jedno słowo: „niezrozumienie” – wyjaśnia. I nie chodzi tu o niezrozumienie w sensie braku wiedzy teologicznej. Chodzi o głębsze zagubienie – o brak świadomości, czym tak naprawdę są Kościół, Dekalog, zbawienie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ksiądz Mateusz podkreśla, że współczesny młody człowiek myśli w sposób zadaniowy. To bardzo praktyczne podejście – jeśli coś zrobię, to coś za to dostanę. Praca – wypłata. Nauka – lepsze oceny. Pomoc w domu – pochwała. Konkrety. Tymczasem wiara nie daje od razu „efektu”. Jej cel – życie wieczne – brzmi abstrakcyjnie, odlegle, trudno go zmierzyć, a jeszcze trudniej zrozumieć. – W wierze będą kolejne etapy na ziemi, ale ostateczny cel jest w wieczności. I to jest bardzo trudne do uchwycenia nawet dla dorosłych, a co dopiero dla kogoś, kto ma 16-17 lat – tłumaczy duszpasterz. Na katechezie ks. Mateusz często słyszy pytania zaczynające się od: „Proszę księdza, a jak to jest z...?”. I w tych pytaniach zawiera się wszystko: niepewność, ciekawość, czasem bunt, ale też szczera potrzeba poznania prawdy. Problem polega na tym, że młodzi szukają dziś odpowiedzi nie w rozmowie z drugim człowiekiem, ale w internecie. – W sieci trafiają na fragmenty wyrwane z kontekstu, nagłówki, komentarze, które wypaczają sens nauczania Kościoła. Na tej podstawie budują sobie obraz wiary, który jest zniekształcony. A potem ten obraz odrzucają, sądząc, że właśnie odrzucają Kościół – opowiada duszpasterz.

Rola rodziców

Reklama

Bartek miał 16 lat, gdy zrezygnował z bycia ministrantem. Po prostu któregoś dnia przestał przychodzić na zbiórki. A potem przestał też chodzić na Msze św. – W sumie to sam nie wiem dlaczego. Na początku było fajnie, byłem z kolegami, czasami coś się działo. Ale z czasem mi się znudziło. Kiedy przestałem przychodzić, nikt się nie odezwał – wspomina. Ta historia nie jest wyjątkowa. W wielu parafiach młodzi ludzie znikają po cichu, bo nie zbudowano z nimi prawdziwej więzi.

Z pełnym przekonaniem mówi o tym ks. Przemysław Kapała, diecezjalny duszpasterz młodzieży kaliskiej, znany w internecie jako Fit Pasterz. – Młodzi potrzebują relacji. To, co dziś ich trzyma, to nie systemy formacyjne, nie kolejne podręczniki, ale żywe więzi. Jeśli nie czują się zauważeni, jeśli nie widzą, że ktoś ich zna i rozumie, to po prostu odchodzą – stwierdza. Ksiądz Przemysław, który pracuje m.in. z ministrantami, podkreśla, że kluczowe jest nie tylko to, co dzieje się podczas zbiórek, ale również, a może przede wszystkim to, jaki jest kontakt z rodzicami. – Zawsze staram się spotkać z całą rodziną, bo to właśnie od nich wszystko się zaczyna. Jeśli rodzice są w Kościele obecni, dziecko widzi, że wiara ma sens. Jeśli ich nie ma – młody człowiek nie widzi powodu, by samemu zostać.

Reklama

To brzmi prosto, ale w praktyce widać wyraźnie, jak bardzo brakuje dziś wzorców wiary w rodzinie. – Podczas spotkań przed bierzmowaniem wielu rodziców widzę pierwszy raz w życiu. Dla nich Kościół to obowiązek do odhaczenia, a nie wspólnota, z którą się identyfikują – przyznaje. To z kolei przekłada się na postawę młodych. – Kiedy pytam nastolatków, dlaczego nie chodzą do kościoła, często słyszę: „bo mi się nie chce”. Ale gdy zapytam, czy ich rodzice chodzą, odpowiadają: „nie”. To jest prosta zależność. Jeśli dom nie żyje wiarą, trudno oczekiwać, że młody człowiek nagle sam odkryje jej sens.

Obraz Kościoła z memów i social mediów

Maja ma 18 lat. Jest pogodna, kulturalna, otwarta. A jednak kiedy ją pytam, co myśli o Kościele, mówi bez wahania: – Nie czuję się z nim związana. Wiem, że to brzmi źle, ale Kościół kojarzy mi się bardziej z instytucją niż ze wspólnotą. No i... memy. Te wszystkie żarty z księży, z papieża. Tak naprawdę nie wiem, co z tego jest prawdą – stwierdza. Ten problem doskonale rozumie ks. Mateusz Wójcik. – Część młodych ludzi, którzy nie doświadczyli prawdziwej wspólnoty Kościoła, poprzestaje na tym, jaki obraz przedstawiają social media. A tam Kościół to pedofilia, pieniądze, groza, wyzysk. I bardzo trudno jest taki obraz „odczarować” – wyznaje szczerze.

Nie chodzi tylko o skandale, choć te mocno wpływają na sposób myślenia młodych. Chodzi o to, że Kościół został zredukowany do kilku negatywnych skojarzeń i krzykliwych tytułów. Kiedy młody człowiek widzi w mediach wyłącznie nagłówki o kolejnych aferach, trudno oczekiwać, że będzie chciał do takiego Kościoła należeć. – Z jednej strony młodzi widzą moralizowanie, z drugiej – hipokryzję. Z jednej strony surowość, z drugiej – brak spójności. A jeśli nikt im nie pokaże innej twarzy Kościoła, to właśnie taka zostaje im w głowie – wyjaśnia ks. Wójcik.

Reklama

Jednym z najbardziej symbolicznych przykładów tej przemiany postrzegania Kościoła jest postać św. Jana Pawła II. Dla wielu starszych osób to postać fundamentalna, głęboko związana z ich życiem duchowym. Dla młodych – postać z memów, ironicznych komentarzy albo... po prostu puste hasło. – Dla ludzi w średnim wieku papież Polak to ikona. Dla młodzieży to 21.37, Barka i kremówki. Ale nie chodzi o to, że oni śmieją się z papieża – po prostu nikt im nie pokazał, czym naprawdę było jego nauczanie. My, jako Kościół, nie walczymy o to, żeby jego przesłanie do młodych przebiło się do ich świadomości – ubolewa ks. Mateusz.

Dekalog jako system zakazów

– Jak mam chodzić do kościoła, skoro wiem, że i tak nie spełniam oczekiwań? – pyta Tomek, 17-letni licealista. – Tam ciągle słyszę, co robię źle; że to grzech, tamto grzech, to też grzech. A ja nie chcę się co niedzielę biczować. Wolę po prostu... żyć. I nie mieć tego poczucia winy co tydzień – kwituje. To nie jest odosobniony głos. Wielu młodych ludzi doświadcza Dekalogu nie jako daru, ale jako sztywnego zbioru zasad, na których podstawie ktoś próbuje sterować ich życiem. Dziesięć przykazań – brzmi poważnie, ale zbyt często kojarzy się z systemem: kara, zakaz, obowiązek, zakaz, kara. Ksiądz Wójcik przyznaje, że dla wielu młodych Dekalog bywa wręcz powodem odejścia z Kościoła. – Dekalog czasami ich przeraża – stwierdza. – Niektórzy nigdy nie poznali go jako daru Boga dla człowieka, ale traktują go jako system nakazów i zakazów. I czasami odejście z Kościoła jest swego rodzaju ucieczką od grzechu – tłumaczy. – Młody człowiek może mieć świadomość, że nie żyje zgodnie z zasadami wiary – i może się z tym źle czuć. Ale zamiast szukać pomocy, zrozumienia, przebaczenia, wybiera milczenie i dystans. Bo obecność w kościele to dla niego nie tylko kontakt z Bogiem, ale także ciągłe przypominanie sobie o tym, że „nie jest w porządku”.

Reklama

Ksiądz Mateusz zwraca uwagę na coś jeszcze: brakuje świadomości, czym naprawdę są Boże przykazania. – Nie uczymy młodych patrzeć na Dekalog jako na drogowskaz do szczęśliwego życia. Nie pokazujemy im, że to nie jest lista zakazów, tylko mapa wolności – bo chroni to, co w człowieku najważniejsze: życie, miłość, prawdę, relacje. Chodzi nie o to, by Dekalog zmiękczać, ale o to, by go tłumaczyć – z miłością, spokojnie, jasno. Młodzi nie są przeciwni wymaganiom, gdy rozumieją, po co one są. Chcą wiedzieć, że warto się starać. Ale nie chcą być potępiani.

Bo jeśli przykazania są tylko zakazem – uciekają. Ale jeśli odkryją w nich ślad troski Boga o ich życie – mogą wrócić. I zostać.

„Ja chcę tu być”

Kiedy Ewelina, tegoroczna maturzystka, po raz pierwszy pojechała na Spotkanie Młodych Archidiecezji Lubelskiej – SMAL – miała mieszane uczucia. Jechała trochę z ciekawości, trochę dlatego, że koleżanka ją namówiła, a trochę... z braku innych planów na sierpień. – Spodziewałam się czegoś ciężkiego. Nudnych konferencji, modlitw bez końca, jakiegoś odpytywania z katechizmu. A tymczasem poczułam się tak, jakbym znalazła coś naprawdę dla mnie – wspomina.

Co się wydarzyło? Może nie było wielkiego przełomu, jednej konkretnej chwili, która zmieniła wszystko, ale był czas; ludzie, obecność, autentyczność. – Ktoś mnie zapytał, jak się czuję. Po prostu, tak zwyczajnie, ale szczerze. Ktoś się uśmiechnął, inny przysiadł się do mnie bez pytania, czy jestem w jakiejś wspólnocie. Nie musiałam grać żadnej roli. Mogłam być sobą. I w tym Kościele się zmieściłam – mówi. To doświadczenie bardzo dobrze zna ks. Emil Mazur, prezes Centrum Duszpasterstwa Młodzieży i jeden z organizatorów SMAL. – My naprawdę co roku przeżywamy małe trzęsienie ziemi. W 2021 r. na SMAL było 500 osób, rok później – ponad 800 i każdego roku jest coraz więcej. I prawie wszyscy mówią: „Wrócę. I przywiozę kogoś ze sobą” – opowiada z entuzjazmem.

Reklama

Dlaczego to działa? Ksiądz Emil nie ma wątpliwości: ponieważ zaczyna się nie od moralizowania, ale od miłości: – Trzeba po prostu młodych ludzi kochać. Dać im przestrzeń, w której mogą być, zanim zaczną rozumieć. Nie rozliczać ich za przeszłość. Nie wymagać gotowości do spowiedzi pierwszego dnia. Po prostu być z nimi i dla nich.

Co ciekawe, jak pokazują badania prowadzone przez organizatorów, większość uczestników SMAL to nie członkowie oaz, KSM czy innych grup formacyjnych, ale osoby niezrzeszone. Takie, które przyszły „z zewnątrz”. I właśnie dlatego to wydarzenie ma tak wielką wartość – bo przekracza bariery, otwiera drzwi dla tych, którzy czuli, że w Kościele „nie ma miejsca dla takich jak oni”. – Młodzi przychodzą nie tylko dla koncertów czy atrakcji. Chcą doświadczenia Boga. Mają dość powierzchowności. Widzą, że świat ich oszukuje – że social media wypaczają myślenie, niszczą samoocenę. I tęsknią za czymś głębszym. SMAL daje im przestrzeń, żeby się zatrzymać i posłuchać serca – tłumaczy ks. Emil.

Wiara zaczyna się od relacji

To nie teologia dogmatyczna zatrzymuje młodych w Kościele. Nie doskonałość liturgii, nie wyszukane konferencje. Nawet nie najlepiej napisany program duszpasterski. To człowiek. Drugi człowiek – autentyczny, cierpliwy, bliski. Ktoś, kto nie wygłasza monologów z ambony, ale potrafi zadać najprostsze pytanie: „co u ciebie?”. Ksiądz Przemysław Kapała często powtarza, że dziś ksiądz nie może być tylko „urzędem”. – Kiedyś ksiądz był szanowany, bo był księdzem. Dziś musi być po prostu dobrym księdzem. Młodzi patrzą, czy nam zależy. Czy jesteśmy obecni, czy żyjemy tym, co głosimy.

Reklama

Nie chodzi o bycie idealnym. Młodzi nie szukają ludzi bez skazy – szukają ludzi prawdziwych. Takich, którzy przyznają się do błędów, potrafią wysłuchać, nie oceniają od pierwszego zdania. I to właśnie relacja staje się kluczem. Ksiądz Przemysław jest aktywnym duszpasterzem, nie boi się trudnych pytań. Wie, że media nie ułatwiają sprawy, że Kościół musi dziś walczyć o swoją obecność w przestrzeni młodych. Ale nie rezygnuje. Wręcz przeciwnie. – Czasem ktoś mówi: „po co nagrywasz te tiktoki? Po co się pchasz w to szambo?”. A ja wtedy odpowiadam: Jezus też wszedł w szambo tego świata, żeby spotkać człowieka. I ja chcę robić to samo.

Bo w tym właśnie rzecz, by być obecnym. Tam, gdzie są młodzi. W tym, co ich interesuje. Nie po to, żeby ich śledzić, kontrolować, pouczać, ale po to, żeby kiedy przyjdzie pytanie: „czy Kościół jest też dla mnie?”, usłyszeli odpowiedź: „tak, dla ciebie też”.

Młodzi nie odchodzą z Kościoła dlatego, że są leniwi. Odchodzą, bo nie spotkali nikogo, kto by ich zatrzymał. Ale zostają – kiedy spotkają człowieka, który patrzy z miłością, mówi z serca i trwa mimo wszystko. Bo wiara – prawdziwa, głęboka, zakorzeniona – zaczyna się właśnie od relacji.

2025-03-18 13:52

Ocena: +11 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy można być dobrym bez Boga?

Niedziela Ogólnopolska 31/2009, str. 24

[ TEMATY ]

wiara

Bóg

Karol Porwich/Niedziela

To był dla mnie duży problem, kiedy mój dorastający syn oświadczył, że nie będzie chodził do kościoła i że już przestał wierzyć w Boga. Trudno mi to było zaakceptować - pochodzę z tradycyjnej, katolickiej rodziny - ale jakoś to przyjęłam i uszanowałam jego wolność. Pozwoliłam, żeby nie chodził w niedzielę na Mszę św., zgodziłam się nawet, żeby wypisał się z katechezy. Myślałam sobie wtedy, że przecież najważniejsze, żeby mój syn był dobry. Jak będzie dobry, to może kiedyś i Bóg, w zamian za jego dobre uczynki, wybaczy mu niewiarę. Niestety, szybko okazało się, że mój syn zaczął schodzić na złą drogę. Jakby kolejnym krokiem po odejściu od Boga było znalezienie sobie złego towarzystwa, niemoralne zachowania i całkowity zanik odpowiedzialności za swoje czyny. Dziś widzę, jak mój syn niszczy życie swoje i co jeszcze gorsze - staje się problemem dla wielu innych ludzi, którzy żyją obok niego. Helena
CZYTAJ DALEJ

Komunikat ws. reportażu "Ksiądz rektor i pani Emilia" wyemitowanego w TVN24

2025-11-26 10:33

[ TEMATY ]

komunikat

Red.

Publikujemy najnowszy komunikat archidiecezji warszawskiej ws. reportażu TVN24 - "Ksiądz rektor i pani Emilia".

Jak czytamy na stronie Superwizjera TVN24: Rektor katolickiego uniwersytetu w niejasnych okolicznościach został właścicielem mieszkania starszej, schorowanej kobiety, które może być warte nawet półtora miliona złotych. Mimo tego że, ksiądz rektor zobowiązał się do domowej opieki nad kobietą, ta od ponad roku przebywa w miejskim ośrodku opiekuńczym, który opłacany jest z jej własnej emerytury. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że umowa pomiędzy księdzem a 88-letnią panią Emilią została podpisana za plecami jej rodziny i osób, które faktycznie sprawowały nad nią opiekę. Zignorowany został także spisany wcześniej testament. Czy kobieta jest świadoma swojej sytuacji i dlaczego to ksiądz, a nie rodzina, jako jedyny może decydować o jej przyszłości? O tym w reportażu Michała Fui "Ksiądz rektor i pani Emilia".
CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Królowa Pokoju w Brzegu Dolnym

2025-11-30 08:29

Aleksandra Pławska

W ramach przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Seulu w 2027 roku parafie Archidiecezji Wrocławskiej odwiedza ikona Matki Bożej Królowej Pokoju. W miniony piątek ikona została przekazana z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Wrocławiu-Ołtaszynie do parafii NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym.

Uroczystości wprowadzenia i przekazania ikony przewodniczył ks. Jacek Włostowski, proboszcz parafii. Po Mszy świętej była także okazja do modlitwy przy ikonie, zorganizowane zostało czuwanie modlitewne, a młodzi wraz ze swoimi duszpasterzami modlili się o pokój na świecie oraz prosili w intencji dobrego przygotowania się na ŚDM w Korei Południowej: - Przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w naszej parafii są świetną okazją do tego, aby przyciągnąć jeszcze więcej osób młodych do Kościoła. Dzięki modlitwom, kiermaszom, różnym wydarzeniom, czy tak jak dzisiaj peregrynacji ikony Matki Bożej Królowej Pokoju przychodzi wiele osób, których wcześniej tu nie było. Przychodzą uczniowie z naszej szkoły, z innych parafii naszego miasta - podkreśla ks. Paweł Andrejczuk, wikariusz parafii NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję