Reklama

Niedziela Lubelska

Młode oblicze Kościoła

Pan Bóg chciał, żebyśmy byli w Rzymie – powiedział ks. Przemysław Ruszniak.

Niedziela lubelska 34/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Jubileusz Młodych w Rzymie

Bychawa na szlakach ŚDM

Jedno z licznych pamiątkowych zdjęć w gronie rówieśników

Jedno z licznych pamiątkowych zdjęć w gronie rówieśników

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z Jubileuszu Młodych w Rzymie szczęśliwie powróciło kilkuset uczestników z naszej archidiecezji. Lubelskie było jednym z najliczniej reprezentowanych regionów Polski na tym światowym wydarzeniu. Młodzież przywiozła ze sobą mnóstwo głębokich i radosnych przeżyć i niekończące się wspomnienia młodego, pełnego wiary i entuzjazmu Kościoła.

Reklama

Jubileuszowe wyjazdy koordynowało Centrum Duszpasterstwa Młodzieży z ks. Przemysławem Ruszniakiem z parafii św. Jana Chrzciciela w Bychawie. – Gdy patrzę wstecz, myślę sobie, że czasem porywam się z motyką na słońce. Długa podróż, milion dodatkowych osób w Rzymie, upał, niesamowite zmęczenie, trzy nie przespane noce na Tor Vergata, odpowiedzialność za młodych ludzi… A jednak jestem wdzięczny za ten czas. Warto było być częścią młodego, żywego, dynamicznego Kościoła, który zgromadził się na jubileuszu – mówi z przekonaniem duszpasterz. – Dla mnie najmocniejszym przeżyciem była adoracja Najświętszego Sakramentu z papieżem Leonem. Mam w pamięci i sercu chwilę kompletnej ciszy, obejmującej milionową rzeszę wiernych, a wiem, że taki efekt trudno jest osiągnąć nawet w kilkunastoosobowej klasie, a obok mnie chłopak z mojej grupy, z różańcem w ręku, ze łzami w oczach. W takie doświadczenia warto inwestować – podkreśla. Jak zapewniają młodzi z Bychawy, jubileusz był niezwykłym spotkaniem zarówno z Chrystusem, jak i z Ojcem Świętym, czasem modlitwy i wzruszenia, głośnego uwielbienia i cichej adoracji w rytm bijącego serca Kościoła, prawdziwej wspólnoty.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na spotkanie z papieżem

60-osobowa grupa bychawska, prowadzona przez diecezjalnego koordynatora, składała się z osób w większości zaangażowanych w życie Kościoła. Dominowała w niej młodzież związana z Ruchem Światło-Życie i Liturgiczną Służbą Ołtarza. – Nasz wyjazd poprzedziły roczne przygotowania. Spotykaliśmy się co miesiąc, by wspólnie modlić się, poznawać orędzia na Światowe Dni Młodzieży, ale też włoską kulturę – mówi ks. Przemysław Ruszniak. Ponieważ koszty dwutygodniowego wyjazdu były spore, młodzież wraz z duszpasterzami podjęła systematyczne działania w celu zgromadzenia dodatkowych środków. – Jestem dumny z młodzieży, która włożyła wiele wysiłku w materialne przygotowania, jak i z moich parafian, którzy chętnie wspierali młodych i uczestniczyli w licznych kiermaszach – mówi kapłan. Dzięki pomysłowej współpracy została m.in. wyremontowana salka w domu parafialnym, w wielu domach pojawiło się okazjonalne rękodzieło, a młodzi ludzie dołożyli do otrzymanych od rodziców środków na wyjazd własnoręcznie zarobione pieniądze.

Reklama

Na przygotowania do jubileuszowego wyjazdu cieniem położyła się nagła śmierć papieża Franciszka, lecz kolejny następca św. Piotra podjął rozpoczęte dzieło. Zrządzeniem losu ks. Przemysław Ruszniak, w ramach organizacyjnych obowiązków, znalazł się w Rzymie w tym czasie, i jak mówi, jako pierwszy w historii wikary z Bychawy wziął udział w papieskim pogrzebie. Smutek ustąpił miejsce wdzięczności, ale i oczekiwaniom wobec nowego papieża. – W naszej grupie były osoby, które uczestniczyły w Światowych Dniach Młodzieży w Lizbonie. Tam byliśmy w odległym sektorze i nie widzieliśmy Ojca Świętego z bliska. Teraz było zupełnie inaczej, a papież Leon przejeżdżał obok nas aż trzy razy! Młodzi byli bardzo podekscytowani i wdzięczni, że Ojciec Święty nas wprost pobłogosławił. W czasie katechezy słuchaliśmy go z uwagą, a „zadaniem domowym” było dokładne przestudiowanie jego nauki. Z kolei życiowym zadaniem jest przeniesienie tego doświadczenia w codzienność – mówi duszpasterz. Jak zauważa, wiele osób porównuje papieża Leona do św. Jana Pawła II, bo jest blisko ludzi, bezpośredni w kontakcie, a jego słowa trafiają prosto do serca.

Na jubileuszowym szlaku

Wyjątkowym doświadczeniem dla lubelskich grup było wspólne przejście przez Drzwi Święte w Bazylice św. Piotra. – Już o godz. 6 rano ok. 350 osób zebrało się przed Zamkiem Świętego Anioła, by z modlitwą i śpiewem na ustach, z jubileuszowym krzyżem i wielką flagą Polski przejść niemal pustą ulicą na Plac św. Piotra i do bazyliki. Tam mieliśmy zamówioną Mszę św. przy ołtarzu Tronu św. Piotra, którą pod przewodnictwem bp. Adama Baba sprawowało ok. 20 kapłanów z naszej diecezji. Młodzi stworzyli piękną scholę, której śpiew niósł się po pustej jeszcze bazylice. Mimo zmęczenia i bardzo wczesnej pobudki, byliśmy szczęśliwi. Bardzo wzruszyła mnie ta Eucharystia – wyznaje ks. Przemysław. Wyjątkowy był także czas spędzony w Domu Polskim przy Instytucie Salezjańskim, doskonale przygotowany i zorganizowany dla polskich pielgrzymów, z pięknymi celebracjami, zapadającymi w serce katechezami i widowiskami najwyższej klasy. – Zarówno tam, jak i podczas całej pielgrzymki, każdy uczestnik mógł znaleźć dla siebie przestrzeń dla duchowego rozwoju, dla pogłębienia wiary. Ja osobiście bardzo głęboko przeżyłem Mszę św. w bazylice Cudu Eucharystycznego w Lanciano – powiedział duszpasterz.

Reklama

Pielgrzymka do Rzymu była połączona ze zwiedzaniem najważniejszych i najpiękniejszych miejsc na mapie Italii. – Codziennie odmawialiśmy Różaniec za naszych ofiarodawców i uczestniczyliśmy we Mszach św., nawiedzaliśmy bazyliki i sanktuaria, żeby odetchnąć duchowo, ale też sporo zwiedziliśmy. Zobaczyliśmy najważniejsze miejsca i zabytki w Rzymie, odwiedziliśmy Wenecję, Asyż, San Giovani Rotondo, Gargano, Lanciano, Loreto i Manopello. Był także czas na wypoczynek i plażowanie – wylicza ks. Ruszniak. – Nie tracąc sprzed oczu głównego celu, jakim było pielgrzymowanie, po prostu dobrze spędziliśmy czas – podsumowuje.

Zadanie na przyszłość

Chociaż wyjazd szybko minął, wspólnie przeżyte chwile radości, zachwytu nad pięknem świata i duchowych uniesień pozostaną w sercach na długo. – Pielgrzymka to jedno, ale najważniejsza jest stała formacja – mówi wikary z Bychawy. Wychowany na oazie, widzi głęboki sens stałej formacji, czy to w Ruchu Światło-Życie, czy w Liturgicznej Służbie Ołtarza, Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży, czy w Akademii Młodzieżowej, albo w innych wspólnotach. – Rozpalić ogień to jedno, ale utrzymać żar serca, to ogromna i wymagająca praca jednak warta zachodu – podkreśla.

Kapłan przyznaje, że młodzież jest najtrudniejszą grupą duszpasterską, bo gdy dorośli są już uformowani, a dzieci słuchają starszych, to młodzi kontestują, pytają, szukają swojej tożsamości. Z dumą dodaje, że w Bychawie udaje się zaangażować młodzież i utrzymać ją blisko Chrystusa i blisko Kościoła. – Systematyczna praca, ale też włożone serce, a nawet konkretne środki materialne, z czasem przynoszą efekty i pozwalają wykorzystać potencjał młodości. A nawet dla jednej osoby warto się trudzić – dzieli się duszpasterz. Z troską zauważa, że narzędzia, jakimi dysponuje Kościół w pracy z młodzieżą, nie są w pełni wykorzystywane. – Wielkim bogactwem są młodzi uformowani chrześcijanie, którzy swoim przykładem pociągają rówieśników. Nie zawsze z ewangelicznym przekazem do młodych dotrze kapłan czy katecheta, zwłaszcza w obecnej sytuacji w szkole, ale koleżanka czy kolega bywa niekwestionowanym autorytetem. Warto o takie osoby dbać jak o bezcenne skarby – podkreśla ks. Przemysław Ruszniak.

2025-08-20 07:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Zawsze można bardziej kochać” – ojcowie Szustak i Nowak z finałową katechezą w Casa Polonia

[ TEMATY ]

Jubileusz Młodych w Rzymie

Casa Polonia

Jubileusz Młodych

Vatican News / ks. Marek Weresa

Ojcowie Adam Szustak i Tomasz Nowak podczas trzeciej katechezy na Casa Polonia

Ojcowie Adam Szustak i Tomasz Nowak podczas trzeciej katechezy na Casa Polonia

Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości - przypominał św. Jan od Krzyża, a dziś słowa te wybrzmiały z nową mocą w katechezie w Casa Polonia w trakcie Jubileuszu Młodzieży w Rzymie. W trzecim dniu rozważań, dominikanie, ojcowie Adam Szustak i Tomasz Nowak, skupili się na Marii - siostrze Marty i Łazarza - ukazując jej postawę miłości, dopełniającą wiarę i nadzieję.

„Ta kobieta, Maria, to esencja tego, co znaczy być z Jezusem” - mówił o. Szustak OP, twórca kanału Youtube’owego „Langusta na palmie”. „Ona po prostu siedziała i chciała Go słuchać” - dodawał dominikanin, nawiązując do ewangelicznego opisu wizyty Jezusa w domu w Betanii. O. Szustak przywołał też obrazy uczty po wskrzeszeniu Łazarza. Maria namaszcza nogi Jezusa drogocennym olejkiem. Jak wyjaśniał, w kulturze żydowskiej taki gest wobec mężczyzny mogła wykonać tylko żona lub córka. Na uwagi Judasza, że drogocenny olejek można było sprzedać, a za uzyskane pieniądze pomóc biednym, Jezus odpowiedział: „Zostaw ją!”.
CZYTAJ DALEJ

Przepis na radosne życie według ks. Jana Bosko

[ TEMATY ]

św. Jan Bosko

commons.wikimedia.org

Święty Jan Bosko zasłynął, jako genialny wychowawca, nauczyciel młodzieży, pisarz i publicysta, założyciel zgromadzeń zakonnych. Często zachęcał swoich uczniów mówiąc: „bądźcie zawsze radośni, bardzo radośni!”. Radość w jego wydaniu nie oznacza jednak ciągłego, bezmyślnego uśmiechu na twarzy. Radość to postawa ducha, nastawienie wobec życia. 

Jan Bosko przyszedł na świat 16 sierpnia 1815 roku w ubogiej wiejskiej rodzinie w Becchi niedaleko Turynu, we włoskim Piemoncie. Rodzice, Franciszek Bosko i Małgorzata Occhiena, dali mu na chrzcie dwa imiona: Jan, Melchior. Kiedy chłopiec miał dwa lata, umarł mu ojciec. Wychowaniem Jana i dwóch jego braci zajęła się matka, która zaszczepiła w nich chęć do nauki i pobożność.
CZYTAJ DALEJ

Nowe sanktuarium inauguruje działalność. To najdalej wysunięty na północ kościół w Polsce

2026-02-01 09:46

[ TEMATY ]

Kościół

inauguracja

nowe sanktuarium

najdalej wysunięty

Parafia pw. św. Ignacego Loyoli i św. Andrzeja Boboli

Nowe sanktuarium zainaugurowało działalność

Nowe sanktuarium zainaugurowało działalność

Kościół pod wezwaniem św. Ignacego Loyoli i św. Andrzeja Boboli w Jastrzębiej Górze, prowadzony przez oo. jezuitów, 4 stycznia został ustanowiony sanktuarium przez metropolitę gdańskiego abp. Tadeusza Wojdę. W sobotę, 31 stycznia nastąpiła oficjalna inauguracja działalności sanktuarium.

Podziel się cytatem - zauważył w homilii o. Bogusław Steczek SJ, który przewodniczył Mszy św. inaugurującej działalność sanktuarium św. Ignacego w Jastrzębiej Górze. Imię zakonne, które przyjął Inigo Lopez de Loyola, czyli Ignacy, pochodzi od słowa „płomień”. Okazało się ono prorocze, bo ten święty był dla wielu osób jak ogień, który rozjaśnia, ogrzewa, pociesza i prowadzi. Bycie „płomieniem” dla ludzi pogrążonych w ciemnościach, błędach i smutku to także zadanie wszystkich nas, wierzących w Chrystusa - zauważył kaznodzieja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję