Siedmiu częstochowskich alumnów 8 grudnia publicznie wyraziło swoją gotowość do kolejnego etapu formacji prowadzącej do przyjęcia święceń diakonatu i prezbiteriatu. Był to moment obłóczyn, kiedy klerycy III roku po raz pierwszy założyli sutanny.
Wyjątkowy rocznik
Mszy św. przewodniczył ks. Ryszard Selejdak, a homilię wygłosił rekolekcjonista o. Michał Tomczak. Uroczystość zgromadziła wspólnotę seminaryjną, księży, rodziny alumnów i przyjaciół, którzy z dumą patrzyli na kolejne pokolenie seminarzystów. – To jest wspaniała rzecz dla naszej archidiecezji, że w tej trudnej dzisiejszej rzeczywistości mamy tych siedmiu wspaniałych – podkreśla ks. Selejdak.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jest to kolejny rocznik, ale dość szczególny. Można usłyszeć, że grupa jest bardzo zgrana i odznacza się wyjątkową dynamiką oraz pomysłowością. – Podejmują różne działania i niekiedy trzeba trzymać rękę na pulsie, bo te działania wyprzedzają nasze myśli, ale w zdecydowanej większości są bardzo pozytywne i naprawdę ogromnie się z nich cieszę – z zadowoleniem przyznaje ksiądz rektor.
Potrzebny znak
Reklama
Przyjęcie sutanny przez kleryka ma znaczenie teologiczne i duszpasterskie. Noszenie sutanny jest również znakiem odwagi, miłości do Chrystusa i ufności, że ci, którzy ją noszą, chcą być jak On dobrym pasterzem. – Dlatego sutanna jest bardzo potrzebna w dzisiejszych czasach – czasach wielkiego chaosu i niepokoju. Ważny jest również fakt, że młodzi ludzie prezentują w taki sposób swoją wiarę wobec społeczeństwa, któremu przyszło żyć w takich okolicznościach. Zawsze powtarzam, że sutanna ma też bardzo duże znaczenie dla życia osobistego seminarzysty i później księdza – podkreśla rektor. I wyjaśnia: – To jest taka tarcza, ochrona przed zakusami świata, różnymi pokusami i grzechami.
Podczas Mszy św. uczestniczący w niej wierni modlili się właśnie o godne przyjęcie sutanny przez kleryków i o to, żeby nigdy się jej nie wstydzili. Niekiedy sutanna noszona przez nich będzie znakiem sprzeciwu i nie zawsze będą to miłe chwile pochwały czy radości. – Ale to tak jak w życiu Jezusa Chrystusa, były dni, kiedy wołano: „ukrzyżuj Go!”, i podobnie będzie w życiu seminarzystów i w życiu kapłanów – wyjaśnia ks. Selejdak. I podkreśla: – Pierwszym znakiem tego, że coś niepokojącego dzieje się w życiu kapłańskim, w duchowości kapłańskiej, jest fakt, że księża pozbywają się sutanny.
Odważna droga
Czas, kiedy kleryk publicznie wyraża swoją gotowość dalszej formacji, to moment, w którym pytanie towarzyszące na pierwszym roku: czy chcę zostać kapłanem?, zamienia się w głębokie pytanie: jakim kapłanem chcę być? Zapytani przeze mnie o to seminarzyści III roku mają świadomość, że to dopiero połowa drogi do kapłaństwa i pytanie mocno wybiegające w przyszłość. – Chciałbym być na pewno widocznym świadkiem Pana Jezusa na ziemi nie tylko przez strój duchowny, ale przede wszystkim przez swoje wnętrze, zachowanie i postawę. Tak, żeby ludzie, patrząc na mnie, mogli jasno stwierdzić, kim jestem – powiedział Igor Mesjasz. – A ja każdego spotkanego na drodze mojego życia człowieka chciałbym przyprowadzić do Jezusa – zapewnia Paweł Woźniak. Tomek Piechowicz chciałby pomagać cierpiącym chorym: – Może gdzieś w szpitalu, tak siebie widzę.
