Reklama

Niedziela Częstochowska

Środa całkiem inna

Kiedy kapłan posypuje moją głowę popiołem, nie czuję lęku, czuję wolność. W świecie, który wymaga ode mnie bycia „niezastąpionym” i „stale produktywnym”, Kościół mówi mi: „Zatrzymaj się. Jesteś tylko człowiekiem, twoje życie na ziemi ma kres” – mówi Krzysztof.

Niedziela częstochowska 7/2026, str. VIII

[ TEMATY ]

Środa Popielcowa

Karol Porwich/Niedziela

Popiół przypomina nam o przemijaniu

Popiół przypomina nam o przemijaniu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Środa Popielcowa rozpoczyna w Kościele Wielki Post, 40-dniowy okres przygotowania do Świąt Wielkanocnych, czyli Zmartwychwstania Pańskiego. Podczas liturgii tego dnia wiernym posypuje się głowy popiołem na znak podjęcia pokuty. Zapytaliśmy naszych czytelników, jak przeżywają ten dzień i czym dla nich jest Wielki Post.

Maria Teresa: Dzień wyciszenia

Reklama

Środa Popielcowa i gest posypania głów popiołem przypomina mi, że rozpoczyna się okres podejmowania umartwień i postu, pracy nad sobą. To jest czas, w którym muszę pogłębić moją relację z Bogiem i naprawić relacje z bliźnimi. Jak pamiętam z dzieciństwa, Środa Popielcowa to był czas wyciszenia się. Zawsze zadziwiały mnie słowa kapłana, że jestem prochem. Oczywiście, tego dnia mama zabierała w modlitewniku popiół dla chorych domowników bądź sąsiadów. Zawsze w tym dniu uświadamiała sobie, że człowiek przemija na tym świecie, ale zmierza ku Bogu. Popiół i proch przypominają nam o tym przemijaniu, a jednocześnie o pokorze. Dla mnie osobiście Środa Popielcowa jest przypomnieniem o wartości pokuty w moim życiu. Nie zawsze przecież życie codzienne idzie w parze z Bożymi przykazaniami i dlatego dla mnie Środa Popielcowa jest pewnym aktem zadośćuczynienia. W życiu codziennym tak często nie myślimy o naszym zbawieniu i właśnie w Środę Popielcową uświadamiam sobie, jak mało myślę o Bogu. Oczywiście, modlę się, chodzę do kościoła, ale wiem też, że Bóg czeka na mnie w każdej chwili.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Marek: Nie popaść w minimalizm

Dla mnie Środa Popielcowa jest taką próbą charakteru. Jesteśmy w czasie, w którym trwają zimowe igrzyska olimpijskie. I właśnie to czas pewnej próby. Jestem zagorzałym kibicem. Uwielbiam sport i śledzę na bieżąco najważniejsze transmisje sportowe. Sam zadaję sobie pytanie, czy w Środę Popielcową będę potrafił chociaż na chwilę wyłączyć telewizor, aby pójść na Mszę i tak po chrześcijańsku rozpocząć Wielki Post. To jest dla mnie naprawdę wielka próba. Mam też już swoje lata i wiem, jak ważne jest uświadomienie sobie tego, że przemijamy. Zdaję sobie też sprawę z tego, że w relacjach z Panem Bogiem nie można popaść w minimalizm. Oczywiście, sam post także jest dla mnie czasem wymagającym, ale wiem, że dla pogłębienia relacji z Bogiem jest bardzo ważny.

Krzysztof: To nie czas na wymówki

Kiedy kapłan posypuje moją głowę popiołem, nie czuję lęku, czuję wolność. W świecie, który wymaga ode mnie bycia „niezastąpionym” i „stale produktywnym”, Kościół mówi mi: „Zatrzymaj się. Jesteś tylko człowiekiem, twoje życie na ziemi ma kres”. To uczy mnie pokory i pomaga ustawić priorytety. Codzienne zabieganie, stres, liczenie pieniędzy przy kasie w markecie, konflikty w pracy czy z sąsiadami – wszystko to traci na znaczeniu wobec wieczności.

Popiół na mojej głowie przypomina mi, że sam z siebie jestem kruchy, słaby i przemijający, ale jednocześnie bezgranicznie umiłowany. W popiele widzę zarówno swoją nędzę, jak i miłosierdzie Boga, który pochyla się nad tym prochem i tchnie w niego życie.

Środa Popielcowa to dla mnie także czas, w którym przestaję szukać wymówek. Post i wstrzemięźliwość to nie są ćwiczenia fitness, taki jogging dla duszy, lecz to jest realny sprawdzian tego, co mną rządzi: ja czy moje zachcianki, namiętności? Ten dzień uświadamia mi, że potrzebuję nawrócenia. To taki moment, w którym staję przed Bogiem w pełnej prawdzie, bez filtrów i retuszu, ja i On. W codziennym zabieganiu tak łatwo o tym zapomnieć. Dlatego potrzebny jest taki dzień, który ustawia nasze priorytety i pozwala spojrzeć z odpowiedniego dystansu na nas samych i na to, dokąd zmierzamy.

2026-02-10 14:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Leon XIV: poczuć w popiele ciężar płonącego świata

[ TEMATY ]

Środa Popielcowa

Papież Leon XIV

PAP/EPA/VATICAN MEDIA HANDOUT

Nazwać śmierć po imieniu, nosić na sobie jej znaki, ale dawać świadectwo zmartwychwstania – zachęcał Papież Leon XIV w Środę Popielcową, inaugurując Wielki Post. Wskazał na „miasta zniszczone przez wojnę”, „popioły prawa międzynarodowego i sprawiedliwości między narodami”, „całe ekosystemy”, „popioły krytycznego myślenia i dawnych mądrości lokalnych”, „popioły sacrum” i „zgody między ludźmi” - relacjonuje Vatican News.

18 lutego 2026 r. Papież przewodniczył tradycyjnej liturgii stacyjnej, która rozpoczęła się w kościele św. Anzelma na Awentynie, a następnie w procesji przeszła do bazyliki św. Sabiny, gdzie celebrował Mszę św. z obrzędem posypania głów popiołem.
CZYTAJ DALEJ

Ojciec Pio ze wschodu. Św. Leopold Mandić

[ TEMATY ]

święci

en.wikipedia.org

Leopold Mandić

Leopold Mandić

W jednej epoce żyło dwóch spowiedników, a obaj należeli do tego samego zakonu – byli kapucynami. Klasztory, w których mieszkali, znajdowały się w tym samym kraju. Jeden zakonnik był ostry jak skalpel przecinający wrzody, drugi – łagodny jak balsam wylewany na rany. Ten ostatni odprawiał ciężkie pokuty za swych penitentów i skarżył się, że nie jest tak miłosierny, jak powinien być uczeń Jezusa.

Gdy pierwszy umiał odprawić od konfesjonału i odmówić rozgrzeszenia, a nawet krzyczeć na penitentów, drugi był zdolny tylko do jednego – do okazywania miłosierdzia. Jednym z nich jest Ojciec Pio, drugim – Leopold Mandić. Obaj mieli ten sam charyzmat rozpoznawania dusz, to samo powołanie do wprowadzania ludzi na ścieżkę nawrócenia, ale ich metody były zupełnie inne. Jakby Jezus, w imieniu którego obaj udzielali rozgrzeszenia, był różny. Zbawiciel bez cienia litości traktował faryzeuszów i potrafił biczem uczynionym ze sznurów bić handlarzy rozstawiających stragany w świątyni jerozolimskiej. Jednocześnie bezwarunkowo przebaczył celnikowi Mateuszowi, zapomniał też grzechy Marii Magdalenie, wprowadził do nieba łotra, który razem z Nim konał w męczarniach na krzyżu. Dwie Jezusowe drogi. Bywało, że pierwszą szedł znany nam Francesco Forgione z San Giovanni Rotondo. Drugi – Leopold Mandić z Padwy – nigdy nie postawił na niej swej stopy.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Pińczów. U Pani Ponidzia w mirowskim klasztorze

2026-05-12 20:38

[ TEMATY ]

Pinczów

Majowe podróże z Maryją

Pani Ponidzia

sanktuariummirowskie.com.pl

Matka Boża Mirowska

Matka Boża Mirowska

Nasza pielgrzymka przyprowadziła nas do Pińczowa – miasta o bogatej, wielokulturowej historii, nazywanego niegdyś „Atenami Sarmackimi”. Nad brzegiem Nidy, w cieniu klasztornych murów fundacji margrabiego Zygmunta Myszkowskiego, czeka na nas Matka Boża Mirowska. To tutaj, w sanktuarium powierzonym opiece duchowych synów św. Franciszka, Maryja od wieków hojnie rozdziela swoje łaski.

Kiedy wchodzimy do kaplicy Matki Bożej, nasze oczy spotykają wizerunek pełen dostojeństwa i matczynego ciepła. Obraz ten, sprowadzony z Rzymu na przełomie XVI i XVII wieku, jest kopią słynnego wizerunku Salus Populi Romani (Ocalenie Ludu Rzymskiego). Maryja na tym obrazie trzyma na lewym ramieniu Dzieciątko, a Jej wzrok zdaje się przenikać serce każdego pielgrzyma. Nazwa „Mirowska” pochodzi od dzielnicy Mirów, w której osiedlili się franciszkanie, czyniąc to miejsce bezpieczną przystanią dla wszystkich strapionych. Historia obrazu utkana jest z cudownych uzdrowień i ocalenia miasta przed zarazą, co potwierdziła uroczysta koronacja koronami papieskimi w 1992 roku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję