Conn Iggulden, autor, który z wirtuozerią godną mistrza gatunku odkurzył już postacie tak wielkich osobistości, jak Juliusz Cezar i Czyngis-chan, tym razem wziął na literacko-historyczny warsztat jedną z najbardziej kontrowersyjnych figur w historii – Nerona. Jego najnowsza powieść – Tyran to druga część trylogii Neron. Pierwsza część była w dużej mierze portretem Agrypiny – zimnej, wyrachowanej, gotowej otruć, uwieść i zamordować każdego, kto stoi między jej synem a cesarskim tronem. Druga część, którą teraz otrzymujemy, przedstawia już głównego bohatera, jego pierwsze, zdecydowane kroki w stronę tronu. Neron nie jest tu jeszcze szalonym matkobójcą i podpalaczem Rzymu, jak zapamiętała go historia, lecz jest młodym chłopakiem rzuconym w sam środek dynastycznych intryg dworu julijsko-klaudyjskiego i zakładnikiem ambicji politycznych swojej matki. Widzimy proces „lepienia” przyszłego władcy – od nastoletnich wybryków po lekcje u Seneki. Autor nie demonizuje Nerona od pierwszej strony, ale też nie próbuje go usprawiedliwiać. Pokazuje raczej mechanizm: jak strach, pochlebstwa, brak granic i absolutna władza nad życiem i śmiercią każdego w promieniu setek kilometrów robią z człowieka potwora.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
