Reklama

Moim zdaniem

Napisać „List do braci Żydów”…

Niedziela Ogólnopolska 23/2026, str. 23

[ TEMATY ]

Moim zdaniem

Archiwum TK Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

List Konferencji Episkopatu Polski z 12 marca, napisany z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, rozgrzał do czerwoności katolicką (i nie tylko) opinię publiczną. Nie ukrywam, że mnie też. Ledwo się ukazał, już chciałem „na koń wsiadać i z szablą (klawiaturą) gnać”, ale... wstrzymałem się. Zamiast tego poczytałem i posłuchałem mądrzejszych od siebie, zajrzałem do przywołanych w liście dokumentów Kościoła, obejrzałem debatę zorganizowaną przez Wydział Teologiczny UMK w Toruniu z udziałem ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, ks. prof. Mirosława Wróbla i – uwaga! – Ryszarda Montusiewicza, członka Komitetu KEP ds. Dialogu z Judaizmem, czyli gremium, które przygotowało treść listu. Przede wszystkim zaś zajrzałem do Biblii. Uczyniwszy to wszystko, pomedytowałem nad tym, co zawiera list podpisany przez księży biskupów; owszem, ktoś powie: jako amator, ale – było nie było – z wykształcenia historyk, obserwator i uczestnik życia publicznego, a z wyboru – katolik zanurzony w Kościół.

Reklama

Myśl pierwsza. Jest wiele innych sposobów „trwania w śmierci”, którymi należałoby się zająć w trybie pilnym. Vide: pełna nienawiści, wyniszczająca wojna polsko-polska, ciągnąca się od ponad 20 lat; odwracanie się Polaków od życia i wiary katolickiej (zima demograficzna, wzrastające przyzwolenie na aborcję, wolne związki, promocja związków homoseksualnych jako formy małżeństwa), materializm, zdziczenie klasy politycznej, wyprzedawanie wolności za unijne pożyczki. W porównaniu z tymi odsłonami grzechu, czyli duchowej śmierci, „polski antysemityzm” to „pikuś”. A jednak to on tuż przed Wielkanocą 2026 „zasłużył” na tak obszerny list.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Myśl druga, powiązana z pierwszą. Jan Paweł II, gdy odwiedzał synagogę, powiedział: „Żydom jako narodowi nie można przypisywać żadnej dziedzicznej ani zbiorowej winy za to, co popełniono podczas męki Jezusa”. Święta racja. Ale, jak dobrze wiemy, w świecie nie brakuje prób przypisania takiej zbiorowej winy Polakom – za rzekomą obojętność wobec Holokaustu lub wręcz współpracę z Niemcami przy dokonywaniu tej zbrodni. Gdy pamięta się o uporczywie przyprawianej nam gębie antysemitów, trudno oprzeć się refleksji, że list KEP znacząco przyczyni(ł) się do umocnienia takiej narracji w świecie. To siarczysty policzek dla narodu, któremu jako jedynemu w Europie podczas II wojny światowej Niemcy zagrozili karą śmierci (i wykonywali ją) za jakąkolwiek pomoc okazywaną Żydom – dla narodu, którego przedstawiciele w niezliczonych przypadkach mimo to ryzykowali życiem i wielokrotnie płacili za to najwyższą cenę.

Myśl trzecia. W liście KEP czytamy: „W swoim wystąpieniu papież radykalnie sprzeciwił się przedstawianiu Żydów jako «odrzuconych albo przeklętych». Przez ponad półtora tysiąca lat treści te, obecne w katolickim nauczaniu i błędnej interpretacji Pisma Świętego, kształtowały postawy chrześcijan, przyczyniając się do nienawiści, prześladowań i manifestacji antysemityzmu”. Nie sposób nie postawić tu pytania: jak można było przez ponad 1,5 tys. lat aż tak błędnie interpretować ducha Ewangelii, która przecież wyraźnie każe kochać wszystkich, nawet nieprzyjaciół? Jak to było możliwe, że doszło do tak długiego okresu „błędów i wypaczeń”? W takim razie ciekawe, ile jeszcze „poletek” doczeka się takiego kościelnego „przewrotu kopernikańskiego”? Może nierozerwalność małżeństwa i ocena aktów homoseksualnych? W tych kwestiach nauczanie, a zwłaszcza praktyka Kościoła ostatnio wyraźnie tracą na wyrazistości i ciekawe, dokąd to nas zaprowadzi...

Myśl czwarta. „Stare Przymierze nigdy nie zostało odwołane”. Ze strony Boga nie. Lecz przecież przymierze zawarły dwie strony. Czy ta druga go dochowała? A może, jak powiedział sam Chrystus, Żydzi „nie rozpoznali czasu swojego nawiedzenia” (por. Łk 19, 44), lecz rolą Kościoła nie jest „zagłaskiwanie” tego faktu przez atrapy dialogu z judaizmem, tylko wytrwała zachęta, aby Żydzi jeszcze raz przemyśleli wybór („Krew Jego na nas i na dzieci nasze!” – por. Mt 27, 25), którego 2 tys. lat temu dokonali ich przodkowie? Owszem – Zbawiciel na nich czeka: wiernie, nieodwołalnie, do końca świata. Ale co robią oni – niegdysiejsze ofiary Holokaustu? Może najwyższy czas, aby zawrócili z drogi, której symbolem jest dokonywane przez nich ludobójstwo w Gazie. A gdyby tak Komitet ds. Dialogu z Judaizmem napisał „List do braci Żydów” głoszący im Chrystusa Zmartwychwstałego? Przecież „my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (por. Dz 4, 20). Chętnie bym poparł taki list.

2026-06-02 11:44

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czerwoni albo „Wzgórze psów”

Na szczytach zdradzieckich grup mających za zadanie owładnąć „ciemnym polskim ludem” narodziły się dzisiejsze „elitki” Warszawy.

Istnieje w Polsce warstwa społeczna, która zawsze rości sobie pretensje do bycia elitą państwa. Ukształtowała się ona po 1945 r. i w większości była swobodną kreacją inżyniera dusz i narodów Józefa Wissarionowicza Stalina. To on wyciągnął z polskich czworaków i zamtuzów najbardziej rozchełstaną hołotę i uzupełnił ją nawiezionymi do Polski ludźmi, którzy mieli za zadanie udawać Polaków. Do tego prowokował napuszczanie Polaków na przywiezionych nad Wisłę Żydów w wydaniu najbardziej roszczeniowym i grubiańskim, bo litwackim. Tak, tak, proszę nie srożyć się na historyczne fakty. W pierwszych latach PRL konstruowano bezpiekę i wymiar sprawiedliwości. Kiedy trzeba było przytrzeć nosa rosyjskim Żydom, nagłe wzmocnienie z Moskwy otrzymał ukraiński towarzysz (o dziwo jego pobratymcem był ojciec Adama Michnika) Demko, w naszych stronach bardziej znany jako Mieczysław Moczar. To on – przy akceptacji Władysława Gomułki – urządził pod koniec lat 60. ubiegłego wieku antysemicką hecę, aby w ten sposób odebrać bezpiekę litwakom i przekazać ją w ręce Rusinów oraz wynarodowionych Polaków. Tak właśnie tworzyła się przyszła elita Trzeciej Rzeczypospolitej. Z tego też powodu nikt z liczących na frukty historyków nie wspomni o tej drodze krystalizowania się warszawskiej elity. Potem mieliśmy jeszcze czkanie historii, gdy stare PZPR-owskie frakcje „chamów” (Moczara) i „Żydów” (z linii płk. Hollanda i samej Julii Brystiger) wzięły się za łby w czasach prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego; gdy stary weteran moskiewskich pieniędzy Leszek Miller przeżywał „szorstką, męską przyjaźń” z tym pieszczoszkiem Michnika i dawnej frakcji „żydowskiej z PZPR”. W wyniku tej rywalizacji na szczytach zdradzieckich grup mających za zadanie owładnąć „ciemnym polskim ludem” narodziły się dzisiejsze „elitki”, przesiadujące w modnych warszawskich kawiarniach i teatrach. Obie frakcje odziedziczyły jednak po swoich przodkach i promotorach traktowanie polskości jako nienormalności, stanu patologicznego. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, jakiej grupy dzieckiem jest Donald Tusk, niemniej jego przemówienie w Brukseli było kwintesencją stalinowskich wyziewów pomieszanych z kompleksami nieczującego się Polakiem człowieka, mieszkającego jednak nad Wisłą i uznającego polskość za stan patologiczny, nadający się jedynie do zwalczania. Oto ukształtowany przez Republikę Okrągłego Stołu – było nie było aktualny premier urzędujący w Warszawie – wygłosił płomienny manifest pochwały bycia... Europejczykiem. Tusk wręcz wezwał do kształtowania i obrony współczesnych wzorców „europejskiego patriotyzmu”, i to w nader widocznej kontrze do konserwatywnej ofensywy Donalda Trumpa. Nie wiem, co znaczy bycie Europejczykiem zamiast Polakiem, nie obchodzą mnie też arkana europejskiego patriotyzmu. Istotne są dla mnie wiwisekcja takiej świadomości, dotarcie do mechanizmów obronnych skutkujących tak radykalnie antypatriotyczną (wobec własnego kraju) postawą.
CZYTAJ DALEJ

Jakie książki czyta abp Galbas? Lektura jako propozycja na wakacje

2026-08-07 08:44

BP KEP

Abp Adrian Galbas

Abp Adrian Galbas

Żałuję, że mam mało czasu na czytanie, aczkolwiek każdą wolną chwilę na to wykorzystuję i bardzo zachęcam do tego, żebyśmy czytali dużo literatury pięknej – wskazał w rozmowie z Polskifr.fr metropolita warszawski abp Adrian Galbas. Czytanie wartościowych książek to dobra propozycja na wakacje.

Podziel się cytatem – zaznaczył abp Galbas. Polecił też lekturę listu papieża Franciszka o roli literatury w życiu Kościoła i osób wierzących.
CZYTAJ DALEJ

Przeor Jasnej Góry: „W pieszym pielgrzymowaniu jest coś niezwykłego”

2026-08-07 13:57

Karol Porwich/Niedziela

- W pieszym pielgrzymowaniu jest coś niezwykłego - przyznaje Przeor Jasnej Góry. O. Grzegorz Prus ponad dwadzieścia razy „smakował pątniczego chleba”. Zapewnia, że Jasna Góra jest przygotowana na spotkanie z pielgrzymami, z radością przyjmie każdego. W najbliższym czasie (8-14 sierpnia) na uroczystość odpustową Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny do Sanktuarium dotrzeć mają dziesiątki tysięcy pątników.

Podziel się cytatem - mówi przeor Jasnej Góry o. Grzegorz Prus.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję