Jeszcze niedawno widzieliśmy tysiące pielgrzymów pragnących jak najszybciej znaleźć się przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze. Ale teraz, kiedy sezon pielgrzymkowy już powoli wygasa, warto uświadomić odwiedzającym Częstochowę, że aleja prowadząca do sanktuarium nie jest zwykłą, przeciętną ulicą. I może warto poznać kilka z wielu jej tajemnic.
Owce i kozy
Przez wieki w okolicy sanktuarium rozwijały się niezależnie od siebie dwie miejscowości. Przy płytkim brodzie nad Wartą – Stara Częstochowa, a na północ od klasztoru – Częstochówka. Łączyła je pierwotnie zwykła droga polna, na której pasły się owce i kozy, a wzdłuż niej stało po obu stronach kilka chałup krytych słomą. Na początku XIX wieku obie miejscowości postanowiono ze sobą połączyć.
Stało się to ostatecznie w sierpniu 1826 r., ale już kilka lat wcześniej wynajęto Jana Bernharda, geodetę i urbanistę, do profesjonalnego wytyczenia centralnej ulicy dla nowo tworzonego miasta. Dzięki jego i burmistrza Aleksego Tolińskiego determinacji powstała niezwykła arteria: o długości ok. 1,5 km i szerokości 44 m, z dwiema dwupasmowymi jezdniami przedzielonymi biegnącym między nimi bulwarem. Współcześni stukali się w głowę – po co taka aleja dla miasteczka liczącego sobie wówczas niewiele ponad 5 tys. mieszkańców? Pomysł się jednak spodobał światłym decydentom. W jednym z dokumentów z tego czasu podkreślano tempo prac: „Na wiosnę będą miały chodnik otoczony barierami i kasztanami w 4 rzędy wysadzony, co bardzo przyjemny widok sprawia. Liczni cudzoziemscy Fabrykanci tu osiadają, spacerują tą piękną ulicą. Kościół Jasnogórski i parafialny Starego Miasta – naprzeciwko siebie”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
