Nazwa Uroczystości Wszystkich Świętych nie wzięła się bynajmniej od powszechnego zwyczaju nawiedzania cmentarzy. Odnosi się do jednej z podstawowych prawd zawartych w chrześcijańskim
wyznaniu wiary. Chodzi o tajemnicę świętych obcowania.
Wierzymy bowiem, że istnieje nadprzyrodzona więź miedzy tymi, którzy z tego świata odeszli i tymi, co na nim pozostali. Szczególnie interesujący dla nas jest związek z tymi,
którzy już osiągnęli szczęście wieczne i oglądają Boga twarzą w Twarz. Ich relacja wobec nas wyraża się nie tylko w dobrym przykładzie życia, jaki nam pozostawili, ale
również we wstawiennictwie przed Bogiem, na jakie z ich strony możemy liczyć. Dzień Wszystkich Świętych jest więc okazją do radości i dziękczynienia za wszystkich
ludzi znanych i nieznanych z imienia, którzy kiedykolwiek żyli w doczesności, a dziś pomagają nam z nieba w zmaganiach o świętość.
Nazajutrz koncentrujemy swą uwagę na tych zmarłych, których świętości nie jesteśmy jeszcze pewni.
Odnoszę jednak wrażenie, że w pierwsze dni listopada więcej niż kiedykolwiek ludzi wyznaje praktyczną niewiarę nie tylko w świętych obcowanie, ale i w życie
wieczne. W centrum ich uwagi nie jest niebo, tylko grób. Przemierzają wprawdzie setki kilometrów, by nawiedzić miejsca, gdzie pogrzebali swoich krewnych i znajomych - nawet
te rozsiane w znacznej odległości. Ale co to ma wspólnego z chrześcijaństwem, skoro niejeden w zapale składania wieńców i pilnowania zniczy, zapomina o obowiązkowym
tego dnia udziale we Mszy św.? Czyżby grzech na cześć zmarłych?
Zresztą na cmentarzach obowiązuje zasada „zastaw się a postaw się”. Odnosi się to zarówno do kreacji kupowanych dla żywych, by dobrze się zaprezentować, jak i do
tego, co rzekomo przynosi się zmarłym. Nagrobki zastawione tuzinami kopcących lampionów i sztucznych kwiatów, mają o wiele bardziej za zadanie karmić pychę stojących nad
grobem niżeli odpowiadać na potrzeby tych, których szczątki pokrywa ziemia.
Zmarłym, bardziej od tego, co nazajutrz tysiącami kontenerów wywozi się na śmietnisko, potrzebny jest nasz udział we Mszy św. w ich intencji, modlitwa, ofiarowanie odpustu i czyny
chrześcijańskiego miłosierdzia. Trzeba jednak wiary w życie wieczne, w niebo i piekło, aby to zrozumieć.
Kim jest patriarcha w Kościele i czym są patriarchaty?
Termin „patriarchat” kojarzy się nam być może z systemem organizacji społecznej, w którym władzę sprawują wyłącznie mężczyźni. W językach greckim i łacińskim termin patriarcha oznacza głowę rodu lub rodziny. Tytuł patriarchów w Piśmie Świętym noszą protoplaści Izraela, czyli Józef Egipski, Abraham, Jakub i jego dwunastu synów. Kim natomiast jest patriarcha w Kościele i czym są patriarchaty? Gdy myślimy o patriarchach w kontekście kościelnym, zazwyczaj myślimy o patriarchach prawosławnych, np. Bartłomieju I z Konstantynopola i Cyrylu z Moskwy. Tymczasem patriarcha i patriarchat to pojęcia, które dotyczą rozwoju struktur Kościoła w pierwszym tysiącleciu. Był to okres bardzo burzliwy, a zarazem owocny – czas potężnych herezji, takich jak arianizm, a jednocześnie okres, w którym odbywały się sobory powszechne, począwszy od pierwszego soboru w Nicei (325 r.) do ósmego soboru w Konstantynopolu (lata 869-870). Początkowo tytuł patriarchy był wyłącznie honorowy. Po raz pierwszy pojawia się w 450 r. w liście cesarza Teodozjusza II w odniesieniu do papieża Leona I. Stopniowo termin ten staje się oficjalnym tytułem, używanym odtąd tylko wobec biskupów z najbardziej znaczących miast, którzy podlegali jedynie papieżowi w Rzymie.
Od śmierci wielkiego świętego, która miała miejsce w 1898 r., zanotowano już ponad 45 tysięcy oficjalnie potwierdzonych i zweryfikowanych medycznie cudów; niewytłumaczalnych uzdrowień nieuleczalnych schorzeń a nawet operacji dokonanych w sposób mistyczny. Cichy i skromny zakonnik z Libanu stał się największym cudotwórcą naszych czasów. Dodajmy, że nikt nie prowadzi statystyk nawróceń, pojednania zwaśnionych małżonków, poczęcia dziecka czy szczęśliwego rozwiązania, wymodlonego u grobu maronickiego świętego.
Po bestsellerowych polskich cudach św. Szarbela oddajemy do rąk czytelnika tom o światowych cudach wielkiego świętego. Książka zawiera również wywiad z ojcem Louisem Matarem – archiwistą z Sanktuarium św. Szarbela w Annai, który weryfikuje cuda, a następnie je spisuje i zachowuje dla potomnych.
Nasza jubileuszowa droga prowadzi nas do Miedniewic – miejsca, które udowadnia, że Bóg wybiera to, co pokorne, by objawić swoją wielkość. Choć dziś wznosi się tu monumentalna świątynia, wszystko zaczęło się w 1674 roku w zwykłej, chłopskiej stodole. To właśnie tam pobożny gospodarz, Jakub Trojańczyk, umieścił zakupiony na odpuście w Studziannie mały drzeworyt przedstawiający Świętą Rodzinę.
Miedniewicka historia jest niezwykła: Jakub powiesił odpustowy obrazek na dębowym słupie wspierającym dach stodoły i tam każdego dnia żarliwie się modlił. Wkrótce mieszkańcy zaczęli dostrzegać nad stodołą dziwny blask, który brano za pożar. Gdy okazało się, że to nadprzyrodzone zjawisko, do Miedniewic zaczęły płynąć rzesze pielgrzymów. Sam wizerunek – choć wykonany na skromnym papierze – przedstawia Jezusa, Maryję i Józefa siedzących przy wspólnym stole, co czyni go wyjątkowym znakiem bliskości Boga w codzienności domowego życia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.