Reklama

Blask dawnej muzyki

Już po raz 9. bazylika mniejsza pw. św. Andrzeja Apostoła w Olkuszu gościła wybitnych muzyków i melomanów. Międzynarodowe Dni Muzyki Organowej i Kameralnej, zorganizowane przez MOK w Olkuszu, trwały przez 4 dni, od 23 do 26 października. Patronat nad tegorocznymi wieczorami muzycznymi objęło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Marszałek Województwa Małopolskiego. Niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem tegorocznych Dni był koncert poświęcony Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w wykonaniu Chóru Żeńskiego i Orkiestry Kameralnej PO SM II stopnia im. K. Szymanowskiego w Katowicach pod dyrekcją Szymona Bywalca i Mirosławy Knapik.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Z Janem Pawłem II łączą nas szczególne więzi - powiedział podczas rozpoczęcia Międzynarodowych Dni Muzyki Organowej i Kameralnej ks. prepozyt Stefan Rogula - on przecież 13 stycznia 2002 r. podniósł naszą świątynię do godności bazyliki mniejszej. To wielkie wyróżnienie i zaszczyt. Jesteśmy mu także wdzięczni za niestrudzoną posługę na rzecz Kościoła i świata. Mam nadzieję, że muzyka i śpiew, jakie będą przez najbliższe 4 dni rozbrzmiewały w naszej świątyni, doprowadzą państwa do bliższego obcowania z Bogiem” - podkreślił Ksiądz Prepozyt.
Wyjątkowy charakter inauguracyjnego koncertu uwydatnił również Jerzy Kulka, kierownik artystyczny, a zarazem prowadzący festiwal. „Myślę, że pierwszy koncert odważnie możemy zadedykować Ojcu Świętemu. Jestem pewien, że przyniósłby mu radość, a to dlatego, że utwory muzyczne wykonają młodzi ludzie, a przecież Papież kocha młodzież, a po drugie będą to tylko utwory polskie świadczące o charakterze naszej kultury. I to zapewne również ucieszyłoby Ojca Świętego”.
Koncerty rozpoczynały się o godz. 19.00. Pierwszego dnia wystąpił wspomniany już Chór Żeński i Orkiestra Kameralna PO SM II stopnia im. K. Szymanowskiego w Katowicach pod dyrekcją Szymona Bywalca i Mirosławy Knapik. Drugiego dnia koncertował Konstanty Kulka - skrzypce i Orkiestra Kameralna „Camerata Impuls” pod dyrekcją Małgorzaty Kaniowskiej. Trzeciego wieczoru wystąpiła Magdalena Czajka oraz Natalia Niemen i Maciej Pospieszalski z zespołem New Life M. Na zakończenie melomani mogli wysłuchać koncertu organowego Hansa Jurgena Kaisera z Niemiec oraz „Scholi Cantorum Minorum Chosoviensis”.
Międzynarodowe Dni Muzyki Organowej i Kameralnej są z jednej strony popisem starych mistrzów, których kunszt z przyjemnością podziwiamy, a z drugiej strony są okazją do zaprezentowania się młodych artystów. Tak też było w przypadku Szymona Bywalca i Magdaleny Czajki.
Szymon Bywalec studia muzyczne w zakresie dyrygentury symfoniczno-operowej ukończył z wyróżnieniem w klasie prof. Jana Wincentego Hawela w Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Jest asystentem tej uczelni. Prowadzi Orkiestrę Symfoniczną Zespołu Szkół Muzycznych w Katowicach, a jednocześnie kończy studia instrumentalne w klasie oboju prof. Jerzego Kotyczki w Akademii Muzycznej w Krakowie. Jest stałym dyrygentem „Orkiestry Muzyki Nowej”, propagującej utwory kompozytorów współczesnych. W 2000 r. założył przy Akademii Muzycznej w Katowicach Orkiestrę Kameralną „Art Musicae”, specjalizującą się w wykonywaniu muzyki dawnej, która wspólnie z zespołem wokalnym „Cappella Theoreticorum Cantans” dała cykl koncertów, zawierający najpiękniejsze kantaty kościelne J. S. Bacha.
Magdalena Czajka studia muzyczne odbyła w Akademii Muzycznej w Warszawie na Wydziale Reżyserii Dźwięku pod kierunkiem Antoniego Karużasa oraz na Wydziale Instrumentalnym w klasie organów Andrzeja Chorosińskiego. W ciągu dwóch lat doskonaliła swe umiejętności w klasie mistrzowskiej Daniela Rotha, uzyskując na zakończenie jednogłośnie przyznaną pierwszą nagrodę. Jest laureatką III Szwajcarskiego Konkursu Organowego im. J. S. Bacha. Brała udział w mistrzowskich kursach interpretacji prowadzonych m.in. przez Guy Boveta, Christiane Jaccottet, Gustava Leonhardta, Michaela Schneidera, Monserrat Torrent. Występowała w większości krajów Europy. Dokonała przekładu na język polski książek Nicolausa Harnoncourta Muzyka mową dźwięków i Dialog muzyczny. Jest profesorem warszawskiej Akademii Muzycznej, prowadzi także klasę organów w Państwowej Szkole Muzycznej II st. im. Józefa Elsnera w Warszawie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Aniołowie stróżowie są niebieską stroną godności

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Grażyna Kołek

„Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem”. Bóg daje Izraelowi na pustynię nie tylko prawo i mannę, lecz także eskortę. Hebrajski malak znaczy po prostu „posłaniec”. Cała jego godność płynie z Posyłającego: „jest w nim bowiem moje imię”. Imię Boże w posłańcu to najściślejsza z możliwych legitymacji. Kto słucha anioła, słucha Tego, który go posłał, a kto się mu sprzeciwia, sprzeciwia się samemu Bogu. Tekst wiąże z darem anioła wymaganie: „szanuj go i słuchaj jego głosu”. Opieka jest towarzyszeniem, które domaga się posłuszeństwa drodze Bożej. To samo powie chrześcijańska teologia aniołów stróżów. Ich posługa wspiera wolność człowieka. Psalm 91, który liturgia dziś śpiewa, ujmie to najpiękniej: „swoim aniołom nakazał w twej sprawie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach”. Wiara w anioła stróża jest konsekwencją biblijnego obrazu Boga, który prowadzi swój lud konkretnie, przez posłańców. Bazyli Wielki pisał, że przy każdym z wiernych stoi anioł jako wychowawca i pasterz prowadzący życie. Hieronim dodawał, że wielka to godność dusz, skoro każda od narodzenia ma przydzielonego anioła. Kościół wspomina dziś tę cichą asystencję, o której zwykle przypominamy sobie dopiero w niebezpieczeństwie, a która trwa w dni powszednie. Anioł jest przede wszystkim od drogi.
CZYTAJ DALEJ

Matka Boża z Aparecidy nie będzie już patronką Brazylii? Burza w kampanii wyborczej

2026-10-02 11:12

[ TEMATY ]

kampania wyborcza

Matka Boża z Aparecidy

patronka Brazylii

Adobe Stock

Matka Boża z Aparecidy, patronka Brazylii

Matka Boża z Aparecidy, patronka Brazylii

Na kilka dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich w Brazylii Matka Boża z Aparecidy, patronka kraju, stała się przedmiotem sporu politycznego. Flávio Bolsonaro zaprzeczył, jakoby zamierzał podważyć jej tytuł. Najnowszy sondaż Datafolha pokazuje zarazem wyraźne różnice między elektoratem katolickim a ewangelikalnym.

W mediach społecznościowych rozpowszechniano informacje, jakoby Flávio Bolsonaro, kandydat Partii Liberalnej (PL), był związany z inicjatywą mającą odebrać Matce Bożej z Aparecidy tytuł patronki Brazylii. Polityk określił te informacje jako „największy fakenews Trybunału kampanii”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję