- zadaję sobie niejednokrotnie takie pytanie - że nad tak wieloma złymi przejawami życia społecznego ubolewamy i wylewamy potoki łez i nie przynosi to skutku. Nic się
nie poprawia. Pierwszy wniosek, jaki z tego płynie, jest taki: Same łzy, choćby wielkie jak grochy, nic nie dadzą. Cóż z tego na przykład, że płaczemy nad korupcją, kiedy ktoś te
łapówki wręcza i to wcale nie jest „niewidzialna ręka”. Cóż z tego, że ubolewamy nad upadkiem wielu polskich firm, kiedy na rynku chętniej kupujemy produkty firm zagranicznych.
Na co przyjdzie jęczenie nad bolesnymi podziałami i nieustanne inwokacje do jedności, kiedy zaraz potem dzielimy ludzi na swoich i obcych, wrogów i przyjaciół, miłych
i gburowatych.
Drugi wniosek też jest prosty, żeby cokolwiek się zmieniło, potrzeba wysiłku i aktywności. Warunkiem zmiany jest działanie. To działanie musi mieć swój podmiot. Swoje imię i nazwisko.
Nie może dotyczyć nieokreślonych „ICH”, musi odnosić się do tego, który płacze i narzeka.
Podziały są rzeczywiście bolesne. I to każde podziały. Podziały w rodzinach. Animozje między sąsiadami. Mury, które z uporem stawiamy w środowiskach pracy
i wypoczynku. Brak jedności wśród chrześcijan jest z kolei o tyle bardziej bolący, że jest wielkim zgorszeniem. Skąd się te wszystkie podziały biorą? Na pewno jedną z przyczyn
jest to, że brak nam umiejętności i woli wybaczania.
Jesienią wszystko trochę zwalnia. Dni są krótsze, szybciej robi się ciemno, częściej zostajemy w domu. Mamy też więcej okazji, żeby sięgnąć po telefon, włączyć kolejny serial albo bez przerwy przeglądać media społecznościowe. Może więc jesień jest dobrym momentem, żeby trochę inaczej poukładać swój dzień. Nie chodzi o wielkie postanowienia ani o to, żeby nagle zmienić całe swoje życie. Czasem wystarczy kilka minut ciszy, fragment Ewangelii albo różaniec odmówiony bez pośpiechu.
Do czytania Biblii łatwo wracać z myślą, że trzeba mieć dużo czasu. Tymczasem nie zawsze tak jest. Można przeczytać jeden fragment Ewangelii, zatrzymać się przy jednym zdaniu i zastanowić się, co właściwie mówi ono do mnie. Co jest w nim ważnego? Czy przypomina mi o czymś, z czym właśnie się zmagam? A może pokazuje mi coś, czego wcześniej nie zauważałem?
Czy współczesna katecheza potrafi odpowiedzieć na pytania i potrzeby młodego pokolenia? Skąd bierze się dystans młodych wobec wiary i co możemy zrobić, aby go przełamać?
Podziel się cytatem
Rozmawiamy również o konsekwencjach rezygnacji z nauczania religii w szkołach i o tym, co taka zmiana może oznaczać dla wychowania oraz formacji młodego człowieka. Pojawia się także pytanie o to, kim powinien być współczesny katecheta i dlaczego sama wiedza nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy jej autentyczne świadectwo życia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.