Reklama

Niewierzących nie ma

- U nas w parafii ludzie są głęboko wierzący. To przecież już prawie siedleckie - mówi z dumą ks. kan. Adam Żmijewski, od dwunastu lat proboszcz par. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Pustelniku k. Mińska Mazowieckiego.

Niedziela warszawska 6/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Położony między Okuniewem a Stanisławowem Pustelnik ma kościół, cztery sklepy i małą piekarnię. Zatrzymują się tu autobusy jadące z Warszawy w kierunku Stanisławowa, Łochowa i Mińska Mazowieckiego. Życie codzienne 2700 parafian nie należy do najłatwiejszych. W Pustelniku nie ma żadnych zakładów przemysłowych, a nieliczni mieszkańcy mający pracę, dojeżdżają do niej do stolicy, Stanisławowa i Starej Miłosnej. - Tu jest bieda. Nie ma gospodarza, który żyłby z ziemi. Kiedyś w każdej wiosce były punkty skupu mleka, dziś nie wiem, czy na terenie całej mojej parafii jest 20 krów - mówi proboszcz ks. Żmijewski. Od kilku lat nie ma także jednostki wojskowej, w której zatrudnienie znajdowali cywilni pracownicy z okolicy. Kiedyś zawodowym żołnierzom dawałem 10 ślubów rocznie, chrzciłem ich dzieci, przyjeżdżali nawet panowie ze Sztabu Generalnego - przypomina Proboszcz Pustelnika, który był kapelanem jednostki.
Ale zmienia się też na lepsze. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych do niektórych wiosek - zwłaszcza po opadach deszczu czy śniegu - nie można było dojechać. Dziś - dzięki wybudowaniu nowych dróg i zorganizowaniu komunikacji autobusowej - problem ten zniknął. Zaraz też zaczęli tu przybywać mieszkańcy stolicy, którzy kupują na terenie parafii działki i stawiają sobie domy. Ksiądz Proboszcz jest zadowolony z nowych parafian. - To dobrzy ludzie. W niedziele i święta przychodzą do kościoła. Gdy kończą budowę, proszą o poświęcenie domu - mówi ks. Żmijewski.
Parafia w Pustelniku erygowana była już w 1540 r. przez bp. Jakuba Buczackiego na terenie niezwykle rozległej wówczas diecezji płockiej. Wiadomo, że już wcześniej istniał tu kościół drewniany. Niestety spłonął on, jak również kilka następnych świątyń drewnianych, które stawiano w Pustelniku. W XVII w. po kolejnym pożarze, parafia nie podźwignęła się i faktycznie na okres 150 lat przestała istnieć. Teren kościelny zarósł lasami, i zamieszkało tu dwóch pustelników. Odrodzenie parafii nastąpiło pod koniec XVIII w. Ostatni modrzewiowy kościół z własnego drewna wystawił tu dziedzic Arkuszewski. On też pobudował pierwszą w Pustelniku szkołę. Sprowadził do niej nauczycieli i wszystkie miejscowe dzieci mogły się bezpłatnie uczyć. Gdy przyszła komuna, majątek należący do spadkobierców dziedzica rozparcelowano. Do dziś jeszcze starsi mieszkańcy Pustelnika pamiętają rodzinę Arkuszewskich, której grobowiec znajduje się w pobliżu kościoła.
Obecny kościół wybudowany został przez śp. ks. Witolda Adama Górnego, który był proboszczem w Pustelniku w latach 1982-1991. 19 października 1983 r. obok rozpadającego się kościoła drewnianego wykopano fundamenty. Kościół powstał według projektu arch. Wiesławy Pląski z Siedlec. 7 maja 1985 r. do Pustelnika przybył kard. Józef Glemp, Prymas Polski, który poświęcił kamień węgielny pod budowę świątyni pochodzący z bazyliki św. Piotra w Rzymie. W uroczystość Chrystusa Króla 1986 r. ks. kan. Edmund Jakacki, dziekan stanisławowski, odprawił w nim pierwszą Mszę św. Proboszczowi ks. Górnemu udało się wybudować kościół w stanie surowym, pokryć go blachą miedzianą i doprowadzić prąd. I z pewnością dalej kontynuowałby swoje dzieło. Plany Boże były jednak inne. 24 czerwca 1991 r. po Mszy św. wychodząc z kościoła upadł. Okazało się, że doznał obustronnego wylewu. Nie zdążyli go dowieźć do szpitala...
Po jego śmierci do parafii przybył ks. Adam Żmijewski, wcześniej proboszcz w Dzierzbicach i Budziszewicach na terenie dzisiejszej diecezji łowickiej. Za rok miała powstać diecezja warszawsko-praska. Ks. Żmijewski wiedział już o nowym podziale diecezji, dlatego parafię w Pustelniku przyjął chętnie. Dalszą swoją posługę kapłańską wiązał z diecezją warszawsko-praską.
Od razu podjął się zadania wykończenia wnętrza nowej świątyni. Do współpracy zaprosił arch. Hannę Szczypińską z Otrębus. - Pani architekt projektuje wszystko z niedrogich materiałów. Wiernych naszej parafii nie stać na marmury i inne kosztowne inwestycje - mówi ks. Żmijewski. Uwagę w kościele zwracają namalowane przez arch. Szczypińską stacje drogi krzyżowej. Prezbiterium wyłożone jest klinkierem, a w jego centrum znajduje się zabytkowy krzyż pamiętający jeszcze poprzednie kościoły drewniane. Ołtarze boczne poświęcone są patronom parafii i kościoła - św. Katarzynie Aleksandryjskiej, męczennicy oraz św. Stanisławowi, biskupowi. Kiedy trzeba było przywieźć ze Śląska wspomniany klinkier, natychmiast zgłosili się chętni i trzema samochodami został przywieziony. To tylko jeden z przykładów dobrej współpracy laikatu z Księdzem Proboszczem. W przeszłości doskonale układała się współpraca z wojskiem.
W kościele uwagę zwraca kaplica Miłosierdzia Bożego, którego kult jest tak żywy w wielu parafiach diecezji warszawsko-praskiej. W Pustelniku także jest on obecny, a w piątki odprawiana jest Msza św. o Miłosierdziu Bożym, po której w kaplicy odmawiana jest Koronka do Miłosierdzia Bożego.
Przez dwanaście lat obecności ks. kan. Adama Żmijewskiego w Pustelniku udało się wykończyć wnętrze świątyni. Zakupiono nowe ławki, konfesjonały, żyrandole, wybudowano wspomnianą kaplicę Miłosierdzia Bożego. Poddano restauracji obrazy; świątynia wzbogaciła się o organy. Powiększono też znacznie (o 1,5 ha) miejscowy cmentarz założony jeszcze w 1819 r. Dziś stosunkowo dużo odbywa się na nim pochówków. W ubiegłym roku było ich 41. Część z nich to pogrzeby osób spoza parafii.
Radością ks. Żmijewskiego jest fakt, że jego parafianie poważnie traktują obowiązek niedzielnej Mszy św. O ile w większości polskich parafii na niedzielne Msze św. uczęszcza nie więcej niż 30% wiernych, w Pustelniku jest ich co najmniej 50%, a w święta jeszcze znacznie więcej. I to się dzieje w parafii tak rozległej terytorialnie, że wioski należące do niej leżą na terenie 5 gmin!
Gdy pytam o ruchy kościelne działające w parafii, ks. Żmijewski chętnie opowiada o asyście światła, która w procesji niesie światło, o kołach różańcowych, o kilkudziesięciu ministrantach i bielankach, lektorach, z których dwóch jest studentami Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Z dumą mówi o 50-osobowej scholi dziecięco-młodzieżowej i oazie. Schola śpiewa nie tylko na uroczystościach parafialnych, ale np. na diecezjalnych dożynkach grupa oazowa pomaga przy budowie żłóbka i Grobu Pańskiego.
W pracy duszpasterskiej Księdza Proboszcza wspomaga wikariusz ks. Sławomir Żakowicz. Jest on dobrze znany miejscowym wiernym. Zaraz po święceniach kapłańskich pracował w tej parafii, a w roku 2003 powrócił tu ponownie. Katechizuje w miejscowym gimnazjum, otacza opieką ministrantów. W szkole podstawowej pracuje katechetka Edyta Marczak, absolwentka Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ksiądz Proboszcz bardzo wysoko ocenia jej kwalifikacje, zwłaszcza przygotowanie dzieci do spowiedzi. - Współpraca ze szkołą układa się znakomicie - podkreśla i przypomina ostatnie jasełka.
W najbliższym czasie parafię czekają misje. Przeprowadzą je tuż przed Wielkanocą ks. kan. Andrzej Piotrowski, proboszcz z Huty Mińskiej i ks. Marian Sobieszek, proboszcz z Mińska Mazowieckiego. Na pewno wezmą w nich udział prawie wszyscy wierni. - U nas niewierzących nie ma - mówi ks. Żmijewski.

Msze św. w kościele w Pustelniku
dni powszednie 7.30 i 8.00
niedziele 9.00, 11.00 i 12.30

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej: Polska jest dla Watykanu ważnym partnerem

2026-09-24 07:14

[ TEMATY ]

Adam Kwiatkowski

prezydent.pl

Adam Kwiatkowski

Adam Kwiatkowski

O projektach, realizowanych wspólnie z polskimi i międzynarodowymi partnerami, miejscu Polski pośród państw mających swoje stałe przedstawicielstwa przy Watykanie i znaczeniu relacji dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską mówi w rozmowie z KAI Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej przy Stolicy Apostolskiej i Suwerennym Zakonie Maltańskim Adam Kwiatkowski.

O. Stanisław Tasiemski OP: Panie Ambasadorze, wkrótce zakończy Pan swoją czteroletnią misję dyplomatyczną jako przedstawiciel Polski przy Stolicy Apostolskiej. Jak podsumowałby Pan ten czas?
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV we Francji: entuzjazm odradzającego się Kościoła

2026-09-26 09:48

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

PAP/EPA/TERESA SUAREZ / POOL

Paryż to pierwszy przystanek podczas intensywnej podróży apostolskiej Leona XIV do Francji. Już pierwszego dnia Ojciec Święty ponowił apel o poszanowanie ludzkiego życia, odbył historyczną wizytę w siedzibie UNESCO, modlił się jako pierwszy papież w odnowionej katedrze Notre-Dame i rozmawiał z 80 tys. młodych na stadionie Stade de France, których nazwał „świętymi Francji".

Papież na paryskim lotnisku Orly wylądował o 9.56, serdecznie przywitany przez licznie zgromadzonych Francuzów, z prezydentem Macronem na czele. Papieża powitał również nuncjusz apostolski we Francji abp. Celestino Migliore. Jeszcze więcej osób zgromadziło się na ulicach Paryża, które pozdrawiały przejeżdżającego papamobile Ojca Świętego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję