Reklama

Nasza rozmowa

Prymas czasu przełomów

Niedziela warszawska 10/2006

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W czwartek 9 marca nastąpi przeniesienie relikwii Sługi Bożego Kard. Prymasa Augusta Hlonda z krypty do sarkofagu w kaplicy św. Jana Chrzciciela w archikatedrze. Mszę św. o godzinie 13. odprawi kard. Józef Glemp, Prymas Polski

Stanisław Klimaszewski: - Obchodzimy 80-lecie ingresu kard. Augusta Hlonda do Gniezna. Jakie znaczenie dla Kościoła miała jego posługa?

Ks. dr Henryk Małecki: - Był to drugi wielki arcybiskup metropolita warszawski po odzyskaniu niepodległości Polski. Mieliśmy wówczas dwóch prymasów: prymasa Królestwa Polskiego - abp. Aleksandra Kakowskiego i prymasa gnieźnieńskiego - kard. Augusta Hlonda. Prymas Hlond był postacią niezwykłą w świecie katolickim. Znany był dobrze w Rzymie, gdzie studiował, ceniony był przez papieża Piusa XII. To pierwszy biskup katowicki, a następnie Prymas i arcybiskup poznańsko-gnieźnieński. W trosce o Polonię założył Zgromadzenie Księży Chrystusowców. Był legatem papieskim na I Krajowy Kongres Eucharystyczny, który odbył się w czerwcu 1930 r. w Poznaniu. Kiedy wybuchła II wojna światowa polski rząd, łącznie z marszałkiem Rydzem-Śmigłym, zobligowali go, by opuścił kraj.

- Oddzielili go od owczarni?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Obawiali się, że może stać się zakładnikiem Niemców, a takie niebezpieczeństwo istniało; był jednym z pierwszych na liście przewidzianych do uwięzienia i likwidacji. Udał się razem z rządem na emigrację sądząc, że będzie miał większą możliwość nagłaśniania sprawy polskiej i tego dramatu, który się dział w kraju. I tak rzeczywiście było. Występował w Radiu Watykańskim informując świat o eksterminacji Polaków i Żydów oraz o niszczeniu wielowiekowego dorobku kulturowego. Opisywał egzekucje, profanacje, burzenie struktur diecezjalnych, liczne aresztowania, konfiskowanie klasztorów, rozkradanie kościołów, kasowanie pism i organizacji katolickich, likwidację seminariów duchownych. Jego wystąpienia były przekładane na język włoski, jak również przedrukowywane przez prasę anglojęzyczną. W końcu musiał opuścić Włochy. We Francji został aresztowany w 1944 r. przez gestapo, przewieziony do Paryża, a następnie więziony w Bar-le-Duc i w Wiedenbrück, gdzie doczekał wyzwolenia przez armię amerykańską. Ciekawostką jest, że w 1939 r. zaproponowano mu, by został premierem polskiego rządu na emigracji. Odmówił.

- Dlaczego musiał opuścić Włochy?

- Z powodu presji faszystowskiego rządu włoskiego na Watykan. Został uznany przez ten rząd za persona non grata i poradzono mu, by opuścił Italię.

- Wraca do kraju, gdzie z karabinem w ręku instaluje się komunizm. Co to dla niego znaczyło?

Reklama

- Jest nowa sytuacja, bo 4 marca 1946 r. został arcybiskupem gnieźnieńsko-warszawskim. Ma świadomość, że naród jest wykrwawiony, zmęczony wojną i zubożony materialnie oraz duchowo. Na przykład archidiecezja warszawska miała 11,5 procenta strat osobowych stanu duchownego. Tak wielu duchownych zginęło w obozach koncentracyjnych, zostało zamordowanych w łagrach sowieckich i w czasie działań wojennych. Przystępuje więc energicznie do odbudowy życia duchowego i materialnego archidiecezji warszawskiej. Powołuje do życia Radę Prymasowską i Radę Odbudowy Kościołów. Dokonuje nowego podziału administracyjnego diecezji. Trzyletni okres rządów Prymasa jest ważnym czasem dla życia Kościoła w Polsce i Kościoła warszawskiego. Stara się, na ile jest to możliwe, ożywić życie religijne i kościelne. Czas jego posługi pasterskiej pozwala przynajmniej częściowo zagoić rany po wydarzeniach wojennych i uporządkować wiele wewnętrznych spraw kościelnych. Ustanawia administrację kościelną na ziemiach odzyskanych. Jego hasłem jest Daj mi duszę, resztę zabierz.
Umiera w 1949 r. w przekonaniu, że zwycięstwo ducha nad nowym systemem totalitarnym przyjdzie przez Maryję. Był wielkim czcicielem Matki Bożej. Wierzył w Jej szczególne wstawiennictwo.

- Jego posługa przypada na dwa szczególne okresy historyczne naszej ojczyzny: odbudowy państwa po rozbiorach i II wojnę światową. Ogrom prac dla Kościoła?

- To jest też czas, kiedy w życiu społecznym i kulturowym ścierają się różne ideologie. I komunistyczna i faszystowska, i postępująca sekularyzacja świata zachodniego. Prymas zdecydowanie walczy o godne miejsce Kościoła. O to, żeby w sposób wolny mógł głosić swoje orędzie, z poczuciem swojej tożsamości. Świadom, że Kościół ma ważną misję do spełnienia w świecie i w Polsce, robił wszystko, by stworzyć warunki do wolnego głoszenia Ewangelii. W okresie międzywojennym za jego pasterzowania następuje rozkwit Akcji Katolickiej oraz katolickich mediów. Powstają duszpasterstwa stanowe oraz ośrodki formacji duchowej, w których ludzie związani nieraz z lewicą odnajdują drogę do Boga. Po II wojnie światowej próbował w swojej posłudze nawiązać do tego, co było przed wojną, by ocalić jak najwięcej z tego dorobku.

- Po wojnie nastąpiło przesunięcie polskich granic i ucieczka wielu ludzi ze Wschodu, którzy osiedlili się na ziemiach zachodnich. Jak prymas Hlond włączył się w te dramaty polskich katolików?

Reklama

- Bardzo jednoznacznie, nawet nie czekając na dyrektywy Watykanu, który w tej sprawie był ostrożny. Podjął dzieło zagospodarowania duszpasterskiego tych ziem. Zakłada tam administrację kościelną. To był czas niezwykle trudny, gdyż państwo uważało, że powinno mieć wpływ na obsadę kościelnych stanowisk. Konflikt ten później się zaostrzył za posługi pasterskiej kard. Wyszyńskiego. Ale wówczas się już rysował. Kard. Hlond rozumiał, że znaleźli się tam ludzie wierzący i jest konieczne, żeby życie kościelne na tych terenach było uporządkowane i coraz bardziej sprawne administracyjnie. Czasami ze Wschodu przenosiły się całe parafie, z własnym proboszczem.

- Dlaczego właśnie teraz chcemy przypomnieć tę postać?

- To wielki patriota. Człowiek, który kochał ojczyznę. Ma ogromne zasługi w integrowaniu Polski po rozbiorach, dla ożywienia życia religijnego oraz kościelnego w Polsce. Był obrońcą Polski, wolnym głosem w czasie terroru hitlerowskiego. Postacią, z którą się liczono po wojnie. Komunistom niezręcznie było od razu przystąpić do frontalnego ataku na Kościół, który miał takiego przewodnika, jak kard. August Hlond. Na pewno w pierwszych latach wyhamował dynamikę natarcia, co pozwoliło Kościołowi troszeczkę okrzepnąć. Wskazał kierunki rozwoju Kościoła. Doceniał on również religijność ludową. Myślę, że prymas Wyszyński bardzo czerpał z tego wzoru posługi. Tak jak można dostrzec duchowy związek prymasa Wyszyńskiego z kard. Wojtyłą, tak też wyraźny jest związek między prymasem Wyszyńskim i Hlondem. Wszyscy oni trzej mają wspólny mianownik: kult maryjny i miłość do Ojczyzny. Wszyscy trzej głęboko wierzyli w to, że odnowa moralna i duchowa dokona się za Jej wstawiennictwem. W to, że Ona zwycięży.

August Józef Hlond, Prymas Polski w latach 1926-1948, był drugim z dwanaściorga dzieci dróżnika kolejowego w Mysłowicach. Urodził się 5 lipca 1881 r. Uczył się we Włoszech, w zakonie Salezjanów w Valsalice pod Turynem oraz na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, gdzie uzyskał doktorat z filozofii. Studiował także polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim i we Lwowie.
W 1905 r. otrzymał święcenia kapłańskie w Krakowie. W 1927 r. jest już kardynałem. Zakłada pisma katolickie, m.in. Gościa Niedzielnego, szkoły, uczelnie, seminaria. Wysyła młodzież na studia zagraniczne. W 1930 r. organizuje Akcję Katolicką. W 1932 r. powołuje zakon Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej (chrystusowcy), którego celem jest opieka duchowa nad rodakami na całym świecie.
Zmarł 22 października 1948 r. po nieudanej operacji na wyrostek robaczkowy. W styczniu 1992 r. obecny Prymas Polski kard. Józef Glemp rozpoczął proces beatyfikacyjny.

Ks. Henryk Małecki, doktor teologii. Dyrektor Wydziału Nauki Katolickiej Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, wykładowca w Papieskim Wydziale Teologicznym, w Prymasowskim Instytucie Życia Wewnętrznego i w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Autor licznych artykułów z zakresu teologii i historii Kościoła.

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pasja Perpetui i Felicyty

Niedziela legnicka 10/2006

[ TEMATY ]

święta

pl.wikipedia.org

Maria z Dzieciątkiem oraz święte Felicyta i Perpetua

Maria z Dzieciątkiem oraz święte Felicyta i Perpetua

Podczas gdy akta męczeństwa opisują przebieg urzędowego, autentycznego postępowania sądowego w sprawach męczeństwa, to pasje męczenników ukazują męczeństwo z punktu widzenia wiary Chrystusowej. Ich chrześcijańscy autorzy zmierzają ku temu, by opisać ostatnie dni oraz śmierć męczenników, interpretując je z punktu widzenia wiary. W pasjach (opisach cierpień) materiały z akt męczeństwa wzbogacone zostają o informacje dotyczące, np. okoliczności dostania się do niewoli, warunków w więzieniu, charakterystyki osób, opisu kaźni oraz występujących przy tym cudów.

Właściwym celem pasji nie było wierne przekazanie sprawozdania odnośnie do zaistniałego męczeństwa, lecz duchowe zbudowanie wierzących oraz religijne wzmocnienie tych, którzy być może również później będą musieli doznać męczeństwa. Z wielu przekazanych pasji męczenników pierwotnego Kościoła, pasja Perepetui i Felicyty zasługuje na specjalną uwagę. Wprowadza nas ona do miasta Kartaginy, która była kiedyś znamienitą metropolią handlową i głównym miastem rzymskiej prowincji w Afryce.
CZYTAJ DALEJ

Ostatnie pożegnanie ks. Jana Sienkiewicza

2026-03-07 16:32

ks. Łukasz Romańczuk

Przewodniczył bp Maciej Małyga

Przewodniczył bp Maciej Małyga

– „Twój brat był umarły, a ożył” – tymi słowami Ewangelii o miłosiernym Ojcu rozpoczął homilię podczas Mszy świętej pogrzebowej Maciej Małyga, żegnając ks. Jana Sienkiewicza, proboszcza parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Moczydlnicy Klasztornej.

Msza święta odbyła się w kościele pw. św. Jadwigi Śląskiej we Wrocławiu - Leśnicy, a ciało z trumną zostało złożone w wyznaczonym miejscu przy kościele. – Właśnie słyszeliśmy Ewangelię o miłosiernym Ojcu, miłosiernym Bogu, o dwóch braciach. Tę Ewangelię czyta dziś cały Kościół na swojej wielkopostnej drodze nawrócenia w kierunku Krzyża i Zmartwychwstania – powiedział biskup na początku homilii, jak podkreślił, fragment ten nie jest specjalnie przeznaczony na liturgię pogrzebową, ale w chwili pożegnania nabiera szczególnego znaczenia.
CZYTAJ DALEJ

Kto śpiewa, dwa razy się modli. W Zielonej Górze trwają Warsztaty Liturgiczno-Muzyczne, którym patronuje św. Józef

2026-03-07 18:37

[ TEMATY ]

Warsztaty Liturgiczno‑Muzyczne

parafia św. Józefa

Piotr Pałka

Karolina Krasowska

Dziś uczestnicy ćwiczyli w 4 grupach

Dziś uczestnicy ćwiczyli w 4 grupach

"Święty Józefie prowadź mnie do Pana..." - pod takim hasłem w parafii pw. św. Józefa Oblubieńca w Zielonej Górze trwają Warsztaty Liturgiczno-Muzyczne. Wydarzenie prowadzi krakowski muzyk Piotr Pałka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję