Reklama

Polityka

Prezydent dla PAP: Współpraca jest podstawą dobrej działalności samorządów

Współpraca jest podstawą dobrej działalności samorządów; także zgodna współpraca między administracją rządową i samorządami jest warunkiem sprawnego funkcjonowania państwa; czasem ta oczywista prawda może komuś umykać, jeśli patrzy z perspektywy Warszawy - mówi w wywiadzie dla PAP prezydent Andrzej Duda.

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

Krysztof Sitkowski/KPRP

PAP: Panie Prezydencie dziś obchodzimy 30. rocznicę pierwszych wyborów samorządowych; jak ważna dla Pana jest ta data?

Andrzej Duda: Jest bardzo ważna dla Polski. W końcu dokładnie 30. lat temu odbyły się pierwsze prawdziwie wolne wybory w naszym kraju. I były to wybory samorządowe. Mam wrażenia, że czasem pozostają one nieco w cieniu częściowo wolnych wyborów do Sejmu z 1989 r. Niesłusznie. Bo to przecież w wyborach samorządowych z 1990 roku doszło do wielkiej zmiany w Polsce. Wybrano blisko 52 tysiące radnych. Olbrzymi sukces odniosły Komitety Obywatelskie „Solidarność”, które zdobyły ponad 53 proc. głosów i lokalne komitety wyborców, na które zagłosowało ponad 24 proc. wyborców.

To zupełnie zmieniło rzeczywistość tysięcy gmin w Polsce. Po 40 latach został przywrócony samorząd terytorialny i skończyły się rządy lokalnych przedstawicieli komunistycznych władz. Był to ogromny przełom w sensie prawnym, ustrojowym, ale też w sensie społecznym i psychologicznym. Polacy jeszcze tego samego roku tłumnie poszli do powszechnych, wolnych wyborów prezydenckich, a rok później – do pierwszych w pełni wolnych wyborów parlamentarnych. Zaczęło się jednak od samorządów. Ona jest też dla mnie osobiście ważna – to były pierwsze wybory, w których mogłem zagłosować.

Reklama

PAP: Jaki jest Pana zdaniem bilans tych 30. lat?

A.D.: Niezwykle pozytywny. Nie waham się nawet powiedzieć, że przywrócenie samorządu terytorialnego to jedno z największy osiągnieć naszego państwa w ostatnich 30 latach. Polacy aktywnie angażowali się i angażują w sprawy swoich małych ojczyzn. Tysiące ludzi pełniło funkcję radnych gminnych, powiatowych i wojewódzkich, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Starostów w powiatach i marszałków województw. Nie można też zapominać o sołtysach, których mamy w Polsce ponad 40 tys., a także pracownikach instytucji samorządowych. Razem daje nam to setki tysięcy osób zaangażowanych w pracę na rzecz swoich społeczności. To dzięki ich zaangażowaniu Polska lokalna wypiękniała, przeprowadzono niezwykle ważne inwestycje, skutecznie wykorzystaliśmy środki unijne. Nie byłoby tak ogromnego skoku cywilizacyjnego, jaki jest udziałem Polaków w ostatnich latach, gdyby nie aktywna, przedsiębiorcza, pełna pomysłów samorządność. Zasługuje na uznanie, jak wspaniale polscy samorządowcy potrafili zagospodarować szanse związane z członkostwem naszego kraju w Unii Europejskiej.

PAP: Polska bardzo się zmieniła.

Reklama

A.D.: Trzydzieści lat to szmat czasu. Wyrosło już całe pokolenie, które nie pamięta jak wyglądały i jak funkcjonowały polskie wsie, miasteczka, miasta w okresie PRL. Młodzi nieraz opowiadają, że zapoznając się z realiami tamtego słusznie minionego ustroju nie dowierzają własnym oczom i uszom. Dla nich gładka, dobrze utrzymana droga, piękne place i skwery, zadbane zabytki, wodociągi i kanalizacja, dobre oświetlenie ulic, domy kultury i cykliczne imprezy kulturalne, kompetentni i pomocni pracownicy urzędów wydają się normalną częścią codzienności. Ale przecież nie zawsze tak było – i wielu z nas wciąż to pamięta. To, jak zmieniały się nasze małe ojczyzny zostało też utrwalone na fotografiach, filmach, w dokumentach. Dzięki temu każdy może zobaczyć i docenić niebywały ogrom pracy, którą wykonali samorządowcy przez ostatnie trzy dekady.

Za to wszystko pragnę dzisiaj wszystkim tym, którzy dołożyli swoją cegiełkę do rozwoju samorządu lokalnego najserdeczniej podziękować – to, Wy realnie zmieniliście Polskę na lepsze. Dzisiaj jest Wasze wielkie święto. Dzień Waszego sukcesu.

PAP: Pan postanowił spędzić ten dzień z samorządowcami w woj. małopolskim i świętokrzyskim; dlaczego akurat tam?

A.D.: Jeśli się chce rozmawiać o Polsce i problemach Polaków to najpierw trzeba je dobrze poznać. Wiedzy tej nie uzyskamy z sensacyjnych przekazów medialnych, skupiających się na sporach stricte politycznych i personalnych, na ideologicznych i propagandowych sloganach. Prawdziwa Polska i prawdziwe życie jest gdzie indziej. W takich miejscach jak Grójec, Alwernia, Wola Rzędzińska, Lwówek Śląski, Grybów czy Staszów. To tutaj bije serce polskiego samorządu. W lokalnym zakładzie pracy lub gospodarstwie rolnym. Na osiedlu czy we wsi, na drodze, którą zmierzamy po pracy do domu. W szkole, w przychodni, w miejscowym urzędzie. W lokalnej parafii, klubie sportowym, stowarzyszeniu, w domu kultury i bibliotece. Wśród współpracowników, znajomych i sąsiadów. Wśród swoich.

Polska lokalna i jej sprawy zawsze były mi bliskie. Sam byłem kiedyś radnym – właśnie w Małopolsce, w Krakowie. Jako prezydent starałem się przez całą kadencję być blisko ludzi – odwiedziłem wszystkie powiaty w Polsce i za każdym razem spotykałem się z samorządowcami. Bardzo mi na tym zależało. To były setki spotkań i rozmów. Dzięki temu mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć samorządowcom: Znam Wasze problemy i doceniam Waszą pracę. Dlatego zawsze byłem i będę po Państwa stronie. Także wówczas, jeżeli będzie to dla mnie osobiście trudne. Jak w 2017 roku kiedy, przeciwstawiając się środowisku politycznemu, z którego się wywodzę i kierując się Państwa opiniami, zawetowałem nienajlepszą w mojej ocenie ustawę o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. Ponieważ rozwiązania w niej zaproponowane były zbyt daleko idące. Ustawa pozwalała na zbyt mocną ingerencję w działalność samorządów.

PAP: Część samorządowców, zwłaszcza prezydentów dużych miast krytykuje jednak współpracę z władzami centralnymi; uważają, że państwo za mało robi by pomóc samorządom…

A.D.: Nie zgodzę się z tym. Olbrzymi wysiłek, jaki wkładamy ma na celu m. in. właśnie poprawę jakości życia w Polsce lokalnej. Przywracamy lokalne połączenia autobusowe, budujemy nowe przystanki kolejowe, otwieramy na nowo zamknięte komisariaty policji i urzędy pocztowe. Inwestycje w obiekty sportowe i służące kulturze. Wszystko po to, by mieszkańcom każdej gminy w Polsce, każdego powiatu żyło się lepiej. Walczymy też o lokalne miejsca pracy – stąd olbrzymia pomoc, która w ramach tarcz antykryzysowych trafiła do ponad 180 tysięcy małych i średnich firm w całej Polsce.

PAP: Nie da się jednak ukryć, że spór polityczny z poziomu centralnego coraz częściej przenosi się na szczebel samorządowy.

A.D.: Dotyczy to w największym stopniu dużych miast i samorządu na poziomie wojewódzkim. To tam podziały przenoszone z polityki ogólnopolskiej są najbardziej widoczne. Czasami mam wrażenie, że mówiąc o samorządach – zwłaszcza w mediach – postrzega się je głównie przez pryzmat największych miast. Tymczasem jest to istotny, ale zaledwie wycinek polskiego samorządu. Polska lokalna to ciągle nie jest Polska partyjna. Samorządy to nasze wspólne dobro. Chciałbym zwrócić uwagę, że ze wszystkich partii politycznych to Prawo i Sprawiedliwość ma po ostatnich wyborach samorządowych najwięcej radnych na różnych szczeblach samorządu – ponad 8 tysięcy. Jednak radnych, którzy nie należą do żadnego ugrupowania jest wciąż kilkukrotnie więcej.

Niestety po ostatnich wyborach samorządowych dochodziło do licznych niepokojących sygnałów, że w wielu miejscach w Polsce zakazuje się koalicji, porozumień z tym czy innym ugrupowaniem, komitetem, grupą radnych. To bardzo zły sygnał, gdyż współpraca jest podstawą dobrej, skutecznej działalności samorządów. Podobnie zgodna współpraca między administracją rządową i samorządami jest warunkiem sprawnego funkcjonowania państwa i najlepiej służy obywatelom. Czasem ta oczywista prawda może komuś umykać jeśli patrzy z perspektywy Warszawy i rozdzierających ją sporów. Jednak jest doskonale widoczna tutaj na samym dole, w lokalnych wspólnotach. (PAP)

2020-05-27 10:27

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

ONZ/ Prezydent Duda: Polska walczy o świat bez dominacji jednych państw nad drugimi (opis)

2020-09-21 19:19

[ TEMATY ]

ONZ

Andrzej Duda

źródło: prezydent.pl

Prezydent Andrzej Duda

Prezydent Andrzej Duda

Tak jak 75 lat temu Polska walczyła o świat bez dominacji jednych państw nad drugimi, tak samo przez ostatnie 75 lat dąży do tego samego, aktywnie uczestnicząc w pracach Organizacji Narodów Zjednoczonych - powiedział prezydent Andrzej Duda podczas debaty poświęconej 75. rocznicy powstania ONZ.

W związku z pandemią koronawirusa podczas tegorocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ oraz towarzyszących mu debat uczestnicy dyskusji, szefowie państw i rządów, ministrowie i wiceministrowie mogli nagrać swoje wystąpienie. Są one odtwarzane na sali obrad po krótkim wprowadzeniu przez fizycznie obecnego tam przedstawiciela danego kraju przy ONZ.

W poniedziałek odbywa się debata z okazji 75. rocznicy powstania Organizacji Narodów Zjednoczonych, w której bierze udział prezydent Andrzej Duda.

Polski przywódca rozpoczął wystąpienie od odniesienia do historii. Jak mówił, gdy 26 czerwca 1945 roku w San Francisco podpisywano Kartę Narodów Zjednoczonych, Artur Rubinstein, polski pianista żydowskiego pochodzenia, jeden z najwybitniejszych wirtuozów fortepianu XX wieku, poproszony został o uświetnienie ceremonii występem.

"Swój koncert, ku zaskoczeniu wielu, poprzedził słowami: +w tej sali, w której zebrały się wielkie narody, aby uczynić ten świat lepszym, nie widzę flagi Polski, za którą toczono tę okrutną wojnę+. Następnie poprosił wszystkich o powstanie i zagrał polski hymn narodowy" - mówił Duda.

Zaznaczył, że postawa Artura Rubinsteina "w pełni wyrażała to, co naród polski czuł po zakończeniu II wojny światowej". "Najtrafniej można to ująć określeniem +słodko-gorzka wiktoria+" - powiedział. Jak mówił, Polska była pierwszą ofiarą agresji III Rzeszy Niemieckiej i Związku Sowieckiego we wrześniu 1939 roku.

"To w tamtym momencie rozpoczęła się, napaścią na Polskę, druga wojna światowa. Na okupowanych polskich terenach hitlerowskie Niemcy zbudowały system Zagłady" - mówił prezydent. Podkreślił, że "Polska, podzielona pomiędzy agresorów nigdy się nie poddała, a jej żołnierze walczyli od pierwszego do ostatniego dnia w tym najokrutniejszym w historii świata konflikcie zbrojnym na wszystkich jego frontach".

Jak mówił, ostatecznie zostaliśmy uznani za członka-założyciela ONZ, ale polskiej flagi zabrakło 26 czerwca 1945 roku w San Francisco. "Nasz kraj nie brał udziału w tej konferencji. Stało się tak dlatego, że zakończenie II wojny światowej nie oznaczało dla Polski pełnej wolności. Symboliczny dla polskiego losu jest fakt, że to osobisty sprzeciw Józefa Stalina skutkował nieobecnością polskiej delegacji 75 lat temu w San Francisco. I to właśnie tak bardzo bolało Artura Rubinsteina" - mówił prezydent.

Prezydent podkreślił, że "tak jak 75 lat temu Polska walczyła o świat bez dominacji jednych państw nad drugimi, tak samo przez ostatnie 75 lat dąży do tego samego, aktywnie uczestnicząc w pracach Organizacji Narodów Zjednoczonych".

Wskazał, że "do naszego dorobku z pewnością należy włączyć wysiłki Rafała Lemkina na rzecz uwrażliwienia społeczności międzynarodowej na niewypowiedziane okrucieństwo zbrodni ludobójstwa". Duda zaznaczył, że Lemkin był najpierw autorem samego terminu, a następnie współtwórcą projektu konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 roku.

Innym ważnym osiągnięciem Polski w dziedzinie prawa międzynarodowego - mówił Duda - było uchwalenie przez ONZ Konwencji o prawach dziecka w 1989 roku.

Prezydent przypomniał, że Polska sześciokrotnie była pochodzącym z wyboru państwem członkowskim Rady Bezpieczeństwa ONZ, zasiadając w niej łącznie przez 11 lat. Ostatni raz w latach 2018-2019.

Wskazał, że w czerwcu 2017 roku Polska została wybrana do Rady rekordową liczbą głosów: 190 państw z całego świata poparło naszą kandydaturę. Prezydent podkreślił, że za główne przesłanie obecności w Radzie Bezpieczeństwa, a szerzej w systemie Narodów Zjednoczonych, Polska uważa ideę "pokój przez prawo".

Duda wskazał też, że z inicjatywy Polski oraz Wielkiej Brytanii 20 czerwca 2019 roku Rada Bezpieczeństwa jednogłośnie przyjęła pierwszą w historii rezolucję dotyczącą osób z niepełnosprawnościami w konfliktach zbrojnych. Podobnie z inicjatywy Polski w maju ubiegłego roku Zgromadzenie Ogólne ONZ ustanowiło Międzynarodowy Dzień Upamiętniający Ofiary Przemocy na Tle Religijnym - mówił prezydent.

Polski przywódca zaznaczył, że obecnie Polska kontynuuje tę misję w Radzie Praw Człowieka, w której będzie zasiadać do 2022 roku.

"We wszystkich naszych aktywnościach na forum ONZ kierujemy się zasadą, że tylko stosunki międzynarodowe oparte o pryncypia i normy prawa międzynarodowego mogą przynieść światu pokój, a prawo powinno być nie tylko przestrzegane, ale wciąż udoskonalane" - oświadczył polski przywódca.

Prezydent podkreślił też polski wkład w międzynarodowe wysiłki w walce ze zmianami klimatycznymi. Wskazał, że w ostatnich latach Polska trzykrotnie gościła konferencje klimatyczne ONZ. Po raz ostatni w 2018 roku. "Podczas COP 24 w Katowicach przyjęliśmy Reguły Katowickie – Katowice Rulebook – będące +instrukcją obsługi+ precyzującą, w jaki sposób wprowadzić w życie założenia Porozumienia Paryskiego" - mówił prezydent. Zaznaczył, że efektem katowickiego COP 24 jest też "pojęcie sprawiedliwej transformacji – Just Transition – tj. dążenia do harmonii pomiędzy ochroną środowiska naturalnego i klimatu a potrzebami społeczno-gospodarczymi.

Duda zapewnił, że Polska "była i zawsze jest gotowa do realizacji praktycznej współodpowiedzialności za pokój na świecie". "Przykładem tego niech będzie mająca długą tradycję obecność Polski w misjach pokojowych ONZ" - mówił, przypominając, że od listopada 2019 roku 250-osobowy polski kontyngent wznowił udział w misji pokojowej ONZ UNIFIL w Libanie. "Powrót do misji pokojowych, jak również działania na forum ONZ na przestrzeni ostatnich dekad, stanowią bezpośredni wkład Polski na rzecz utrzymania pokoju i bezpieczeństwa" - stwierdził Duda.

Przywołał też słowa papieża Jana Pawła II, który w 1995 r. mówił w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych: "w pięćdziesiąt lat po zakończeniu drugiej wojny światowej trzeba przypomnieć, że przyczyną tego konfliktu było pogwałcenie praw narodów", a "wyrażona w Karcie ONZ wola uchronienia przyszłych pokoleń od plagi wojny musiała wiązać się z moralnym nakazem obrony każdego narodu i kultury przed niesprawiedliwą agresją i przemocą".

"Dziś, jak wspomniałem, Polska kontynuuje tę misję ochrony pokoju poprzez prawo. Działamy w ten sposób, ponieważ głęboko wierzymy w możliwość pokojowego współistnienia państw. Wierzymy, że współpraca i wspólnota wolnych narodów i równych państw, a nie konfrontacja, imperializm i koncert mocarstw, są nadzieją dla świata" - powiedział prezydent.

Podkreślił, że "dziś flaga Rzeczypospolitej Polskiej – wolnego, suwerennego państwa – dumnie powiewa przed siedzibą ONZ w Nowym Jorku". "Niech tak pozostanie na zawsze" - dodał.(PAP)

autor: Marzena Kozłowska

mzk/ mobr/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Piontkowski: Na razie nie planujemy zamykania szkół, reagujemy lokalnie

2020-09-21 09:26

[ TEMATY ]

szkoła

Adobe.Stock

Nie planujemy na razie zamykania szkół; wprowadzony system, czyli reakcja lokalna na zwiększone zagrożenie epidemiczne, sprawdza się - tak pierwsze ponad dwa tygodnie roku szkolnego ocenia szef resortu edukacji Dariusz Piontkowski.

"Na razie tylko bardzo niewielki ułamek, poniżej procenta szkół, przeszło bądź na system całkowicie zdalny, a zdecydowana większość tych szkół, to są szkoły, w których jakaś część uczniów uczy się zdalnie bądź część nauczycieli pracuje zdalnie, a pozostała część szkoły pracuje normalnie" - mówił w poniedziałek Piontkowski na antenie Polskiego Radia Białystok.

Według przedstawionych przez niego danych, na 48,5 tys. szkół taki system (mieszany lub edukacja tylko na odległość) dotyczy ok. dwustu placówek. "To naprawdę jest ułamek procenta, więc na razie nie ma potrzeby, aby przechodzić na system zdalny" - mówił minister edukacji.

Zwracał uwagę, że system kształcenia na odległość "ma jednak swoje ograniczenia, trudno zastąpić bezpośredni kontakt nauczyciela z uczniem nawet przy pomocy najnowocześniejszych technik". "Stąd nie planujemy w tej chwili zamykania szkół, uważamy że dopóki będzie to możliwe - a wydaje się na razie, że jest to możliwe - żeby szkoły normalnie funkcjonowały" - dodał.

"Zwłaszcza w niewielkich szkołach, gdzieś daleko od dużych aglomeracji, gdzie nie widać zachorowań, nie ma żadnej potrzeby zamykania szkół. Podobnie zresztą w dużych miastach, dopóki nie ma tutaj jakieś większego zagrożenia epidemicznego. Sam fakt, że ktoś pod Szczecinem zachorował, wcale nie oznacza, że pod Rzeszowem trzeba zamykać szkoły" - powiedział minister Piontkowski.(PAP)

autor: Robert Fiłończuk

rof/ krap/

CZYTAJ DALEJ

Ten katechizuje, kto doświadczył dobroci Jezusa

2020-09-21 21:59

Marzena Cyfert

Eucharystii z okazji 30-lecia katechezy w szkole przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski

Eucharystii z okazji 30-lecia katechezy w szkole przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski

Codzienne doświadczenie Kościoła nauczającego to właśnie katecheza. Wiemy, jaki to trud, ile poświęcenia, ile nerwów, ale ile też rozlewa się błogosławionego doświadczenia Bożej łaski, że udało się przekazać coś z wiary młodemu pokoleniu – mówił bp Andrzej Siemieniewski.


Hierarcha przewodniczył Eucharystii z okazji 30-lecia obecności katechezy w szkole, która miąła miejsce 21 września w Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. W homilii podzielił się własnym doświadczeniem katechezy, na które patrzy z trzech perspektyw. Pierwsza to uczniowska, z którą zetknął się 50 lat temu jako uczeń. Uczęszczał na katechezę przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego przy Moście Grunwaldzkim.

Zobacz zdjęcia: 30 lat katechezy w szkole - spotkanie we Wrocławiu

– Do Pierwszej Komunii Świętej uczyły nas siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Pamiętam tę atmosferę modlitwy i tajemniczości wiary chrześcijańskiej, a także obrazki, które trzeba było wypełnić kolorami. Potem przyszli księża salezjanie, którzy też uczyli mnie katechezy w szkole podstawowej, a potem średniej. Potrafię wymienić ich imiona i nazwiska. Wspominam ten czas z wdzięcznością – mówił.

Kolejna perspektywa to katechizowanie w parafii świętych Stanisława i Wacława w Świdnicy. To wspomnienie dzielenia się z uczniami Ewangelią, ale także wspomnienie ich młodzieńczych wybryków.

– Wielu mówi, że gdyby religia była przy parafii, to nie pojawiałyby się problemy z zachowaniem i z dyscypliną. Uczyłem właśnie przy parafii i tam też bywały te problemy – mówił hierarcha.

Trzecie spojrzenie to perspektywa biskupa. – Składam podziękowanie w imieniu Kościoła wszystkim katechetom. I tym, którzy pamiętają jak to 30 lat temu zaczynało się w szkole i tym, którzy w kolejnych latach wstępowali w szeregi katechetyczne. Trudno nie zauważyć, że bardzo istotna część nauczania wiary dokonuje się właśnie przez katechetów i katechetki – mówił.

Nawiązując do Ewangelii odczytywanej tego dnia przypomniał, że Pan Jezus obdarza swoimi darami przez ludzi, którzy posługują w Kościele. Dlatego ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, ewangelistami, pasterzami, nauczycielami.

– Uczeń szkoły podstawowej może nie znać słowa „encyklika”, ale zna swoją katechetkę, bo nauczanie Kościoła w taki sposób do niego dociera. Im kto dłużej uczył katechezy, tym większą może mieć satysfakcję, że przyczynia się do budowania Ciała Chrystusowego, czyli Kościoła, budowli złożonej z ludzkich serc – mówił bp Siemieniewski i złożył podziękowanie katechetom za ich służbę.

– Przez św. Mateusza otrzymaliśmy wzór tego, czym jest katecheza. Przykład Mateusza sprawił, że za Panem Jezusem poszło wielu celników i grzeszników. Ten katechizuje, kto najpierw doświadczył dobroci Jezusa, potęgi Jego łaski. To w dużej mierze dzięki wam Kościół się buduje – zakończył bp Siemieniewski.

Po Eucharystii zebrani wysłuchali wykładu ks. dr Macieja Małygi pt. „Duchowość katechety”.

Prelegent podkreślił, że jest coś, co wyróżnia katechetę spośród chrześcijan. Jest to spojrzenie Jezusa podobne do Jego spojrzenia na Mateusza. – W oczach innych Mateusz był nikim. A w spojrzeniu Jezusa był pierwszy. To spojrzenie, które „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomieniu”. Nawet gdy ktoś odchodzi, jak to zrobił bogaty młodzieniec – mówił ks. Małyga.

Kolejnym elementem duchowości katechety jest czoło z diamentu. Jak mówi prorok Ezechiel: „Przekażesz im moje słowa: czy będą słuchać, czy też zaprzestaną”. – Jest to wspólne dla wszystkich próbujących żyć wiarą: księży, katechetów. Bycie prorokiem to wołanie na puszczy, owoce, których nie widać.

I trzeci a właściwie pierwszy i najważniejszy element to modlitwa – modlitwa duszy wzniesionej do Boga.

Podczas spotkania dyrektor Wydziału Katechetycznego ks. dr Mariusz Szypa wręczył specjalne wyróżnienia, pamiątki i podziękowania dla nestorów pracy katechetycznej obchodzących jubileusz 30-lecia. Odczytał również przygotowany z tej okazji list abp. Józefa Kupnego, metropolity wrocławskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję