Reklama

Niedziela Łódzka

Zawsze głoście Ewangelię

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Aaron Burden

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Kościół jest apostolski, ponieważ jest zbudowany na Apostołach”, czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Kościół jest naszym domem. Apostołowie zaś - świadkowie wybrani i posłani przez samego Jezusa, są fundamentem tego domu.

Oni usłyszeli od Niego zdrową naukę. Oni „pili ze źródła wody życia”. Byli najbliżej Boga, towarzyszyli Mu na co dzień. Wzrastali w szkole Jezusa Chrystusa i tylko dzięki Jego miłosierdziu ukończyli tę szkołę i to z wyróżnieniem. Za wyjątkiem jednego ucznia – Judasza. Misję niesienia ludziom zbawienia Pan powierzył im osobiście. Aby ich posłannictwo trwało przez wieki, wyznaczyli po sobie następców – biskupów, wspomaganych przez kapłanów, pozostających w jedności z Biskupem Rzymu, Najwyższym Pasterzem Kościoła. Bezpośrednim bowiem zwierzchnikiem każdego biskupa jest papież. Ta jedność Kolegium Biskupów z Ojcem Świętym jest gwarancją jedności Kościoła. Wyraża się ona chociażby podczas każdej mszy świętej, kiedy to w modlitwie eucharystycznej wymieniane są imiona: papieża oraz biskupa diecezjalnego. Z naszej łódzkiej perspektywy to imiona papieża Franciszka i abpa Grzegorza Rysia. Ich „urzędowa” jedność jest jednak wzmacniana jednością ducha – obaj myślą podobnie, obaj prezentują podobny styl apostolstwa.

Kościół jest jednak apostolski nie tylko dzięki duchowieństwu, ale także dlatego, że każdy katolik jest apostołem. Ja i Ty – jesteśmy apostołami. Jesteśmy nimi w domu, w szkole, w pracy, na ulicy – wszędzie tam, gdzie jesteśmy. Wszędzie mamy okazję być świadkami Chrystusa. Wszędzie mamy szansę, by nieść Boga drugiemu człowiekowi. I możemy to czynić na nieskończenie wiele sposobów, choćby uśmiechem, dobrym słowem, modlitwą – całym naszym życiem. Być może nasze życie jest jedyną Ewangelią, którą ktoś „przeczyta”. Bo jak mawiał św. Franciszek z Asyżu: „Zawsze głoście Ewangelię, a gdyby okazało się to konieczne, także słowami!”. To świadectwo naszego życia jest bowiem najbardziej autentycznym znakiem obecności bądź nieobecności życia Bożego w naszych sercach. To w naszych czynach, sposobie zachowania, reagowania objawiają się, bądź nie, owoce Ducha Świętego. „Po owocach poznacie” (por. Mt 7,20). „Nie może się ukryć miasto położone na górze” (Mt 5,14b). Nie ma takiej możliwości, abyś żył Bogiem i nikt tego nie zauważył – tak samo w drugą stronę. Łaska Boża bądź jej brak, oddziałuje przez nas na drugiego człowieka. Nie my decydujemy o tym „czy” mamy wpływ na innych, lecz o tym „jaki” ten wpływ jest. Idźcie i głoście.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2020-07-03 10:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. K. Krajewski zachęca do Komunii świętej pod dwiema postaciami

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

Kard. Konrad Krajewski Metropolita Łódzki

Kard. Konrad Krajewski Metropolita Łódzki

Na zakończenie Mszy Krzyżma, sprawowanej w Wielki Czwartek 2 kwietnia w bazylice archikatedralnej w Łodzi, kard. Konrad Krajewski skierował do zgromadzonych kapłanów i biskupów ważne duszpasterskie życzenie dotyczące życia eucharystycznego całej archidiecezji.

Metropolita łódzki wyraził pragnienie, aby każdy czwartek w Archidiecezji Łódzkiej był dniem Eucharystii, a wierni we wszystkich kościołach mogli tego dnia przyjmować Komunię świętą pod dwiema postaciami – chleba i wina, Ciała i Krwi Chrystusa. – To jest możliwe. Przygotujcie się do tego i dajmy wiernym taką możliwość – powiedział kard. Krajewski do kapłanów, podkreślając, że Wielki Czwartek, czyli dzień ustanowienia Eucharystii, staje się naturalnym punktem odniesienia dla tej inicjatywy.
CZYTAJ DALEJ

Realizm duchowy św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Niedziela Ogólnopolska 28/2005

[ TEMATY ]

święta

pl.wikipedia.org

Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę - czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii. Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”. Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość, nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia. Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu. Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie. Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło. Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu, albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości. Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością. Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę, że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?
CZYTAJ DALEJ

Minister finansów i gospodarki: w przyszłym tygodniu ceny na stacjach benzynowych w Polsce będą niższe

2026-10-01 21:19

[ TEMATY ]

paliwo

Adobe Stock

Ceny paliw na stacjach będą niższe już w przyszłym tygodniu - oświadczył w czwartek na konferencji prasowej w USA minister finansów i gospodarki RP Andrzej Domański.

- Prezydent zupełnie niepotrzebnie zwlekał wiele, wiele tygodni z podpisaniem ustawy, bo przypomnę, że tę ustawę mógł podpisać znacznie, znacznie wcześniej i wtedy ceny na stacjach benzynowych byłyby już od wielu tygodni niższe - powiedział Domański.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję