Posługę biskupią rozpoczął Ksiądz Kardynał w 1970 r. Święcenia przyjął z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego w katedrze białostockiej. Został mianowany Administratorem Apostolskim w Białymstoku i biskupem tytularnym Acci.
Z początkiem pełnienia posługi biskupiej wiąże się znana anegdota: Kiedy, będący wtedy rektorem seminarium olsztyńskiego, Henryk Gulbinowicz dowiedział się o tym, że ma być biskupem, miał powiedzieć: „Ale ja nie umiem być biskupem”. Na to kard. Wyszyński odpowiedział: „To się ksiądz nauczy”.
Na swoje zawołanie biskupie wybrał słowa: Patientia et caritas, cierpliwość i miłość. Po latach tak tłumaczył wybór zawołania:
- Jest to wynik pewnego doświadczenia życiowego. Pracując z młodzieżą akademicką w Białymstoku, a później będąc rektorem, profesorem, wychowawcą w seminarium w Olsztynie, zauważyłem, że współczesny człowiek potrzebuje zrozumienia, chce by go ktoś wysłuchał. Podobne doświadczenie zdobyłem pełniąc posługę biskupią. Ludzie chcą, aby ich wysłuchać. Bez tego biskupiego zawołania „Patientia et caritas” nie da się tego poprawnie dokonać. Aby odpowiedzieć wymaganiom współczesnego człowieka, trzeba mieć bardzo dużo cierpliwości.
Po pięciu latach pracy na wschodzie kraju Ojciec Święty powierzył mu kierowanie wielką diecezją wrocławską. Tu do 2004 roku przewodził lokalnemu Kościołowi. Przez wiele trudnych lat służył, wskazywał drogę, dawał przykład. W inauguracyjnym kazaniu w katedrze wrocławskiej podkreślał wolę kontynuowania tego, co już zastał. Prosił też Boga, aby te wielkie cyfry nigdy nie przysłoniły mu pojedynczego człowieka.
Po latach widać, że nie tylko nic nie przysłoniło Kardynałowi ludzi; on podbił ich serca.
Dziś nie trzeba nikogo przekonywać o tym, jak wielkie to było pasterzowanie.
W tym roku przypada również 25. rocznica wyniesienia do godności kardynalskiej (25 maja 1985), 60. rocznica święceń kapłańskich (18 czerwca 1950) i 35. rocznica nominacji na Metropolitę Wrocławskiego (15 grudnia 1975). Główne uroczystości tych wszystkich jubileuszy odbędą się 29 maja 2010 r. w katedrze wrocławskiej.
Msza św. z okazji 40. rocznicy święceń biskupich zostanie odprawiona 8 lutego w katedrze wrocławskiej.
Nie podobała mi się ostra i postkolonialna reakcja ambasadora USA Tomasa Rosa, ale także nie podobała mi frontalna krytyka prezydenta USA ze strony marszałka Włodzimierza Czarzastego. Choć konflikt z administracją Białego Domu może się podobać elektoratowi lewicy, to dla Polski jest skrajnie niebezpieczny.
Po ostrej wymianie zdań miedzy ambasadorem USA a marszałkiem sejmu i premierem, w mediach tradycyjnych i społecznościowych przybrała fala dyskusji o suwerenności, dumie i honorze. Jednego dnia prawie wszyscy używali narracji konserwatywno-patriotycznej, która wcześniej zarezerwowana była dla prawej strony sceny politycznej. Co najdziwniejsze, bohaterem tego ruchu stał się marszałek Włodzimierz Czarzasty, człowiek który szczyci się tym, że był komunistą i członkiem PZPR. Przypomnę, że komunizm został przywieziony do Polski na taczce z Moskwy tylko po to, by realizować rosyjską politykę kolonialną nad Wisłą. Chichotem historii jest fakt, że ktoś kto był częścią partyjnych struktur imperialnej władzy Moskwy nad Warszawą, dziś jest głównym obrońcą Polski przed „obcymi” wpływami z Waszyngtonu.
Do sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie przybyło w 2025 r. ponad 6,5 mln pielgrzymów, przekazała w piątek administracja jednego z najpopularniejszych na świecie miejsc kultu maryjnego.
Liczba ta jest zbliżona do rekordu, jaki zanotowano w 2023 r., kiedy w Portugalii organizowane były Światowe Dni Młodzieży z udziałem papieża Franciszka. Wówczas w Fatimie łącznie w ciągu całego roku odnotowano 6,8 mln wiernych, poinformowała PAP rzeczniczka prasowa sanktuarium fatimskiego Patricia Duarte. Dodała, że w ostatnich kilku latach liczba pątników przekraczała 6 mln, co oznacza, że wróciła do poziomu sprzed pandemii koronawirusa.
Nie podobała mi się ostra i postkolonialna reakcja ambasadora USA Tomasa Rosa, ale także nie podobała mi frontalna krytyka prezydenta USA ze strony marszałka Włodzimierza Czarzastego. Choć konflikt z administracją Białego Domu może się podobać elektoratowi lewicy, to dla Polski jest skrajnie niebezpieczny.
Po ostrej wymianie zdań miedzy ambasadorem USA a marszałkiem sejmu i premierem, w mediach tradycyjnych i społecznościowych przybrała fala dyskusji o suwerenności, dumie i honorze. Jednego dnia prawie wszyscy używali narracji konserwatywno-patriotycznej, która wcześniej zarezerwowana była dla prawej strony sceny politycznej. Co najdziwniejsze, bohaterem tego ruchu stał się marszałek Włodzimierz Czarzasty, człowiek który szczyci się tym, że był komunistą i członkiem PZPR. Przypomnę, że komunizm został przywieziony do Polski na taczce z Moskwy tylko po to, by realizować rosyjską politykę kolonialną nad Wisłą. Chichotem historii jest fakt, że ktoś kto był częścią partyjnych struktur imperialnej władzy Moskwy nad Warszawą, dziś jest głównym obrońcą Polski przed „obcymi” wpływami z Waszyngtonu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.