Z wielkim bólem rozmawiam z różnymi osobami, które przychodzą do redakcji, szukając pracy. Z przykrością jesteśmy zmuszeni odpowiadać, że pracy nie mamy. Ale pozostaje ogromny smutek z tego powodu, iż
nie potrafimy pomóc, nie możemy dać ludziom szansy wyrwania się z beznadziei. Rozpacz tych ludzi udziela się ich rodzinom, głównie dzieciom. To samo dotyczy listów, które napływają do redakcji i są błaganiem
o pomoc. Jesteśmy bezradni.
Przychodzi mi na myśl pewna propozycja, która wydaje się być jakby światełkiem w tunelu. Może należałoby uruchomić pomoc na zasadzie rodzina - rodzinie. Są rodziny, osoby, które mają pracę i - choć
najczęściej nie są to wysokie pensje - mogłyby oddać biednemu bratu coś z tego, co posiadają. Często nie wiedzą, kto takiej pomocy najbardziej potrzebuje, jak można ją okazać, czy się ktoś nie obrazi,
czy ktoś nie będzie dokonywał nadużyć itp.
Myślę, że jest wielu ludzi, którzy chcieliby podać rękę potrzebującym braciom i siostrom, pomagać rodzinom wielodzietnym, osobom starszym, samotnym, osieroconym dzieciom. Może chcieliby przyjść z
pomocą tym dzieciom, młodym ludziom, którym zawaliło się życie rodzinne, a przecież muszą żyć, muszą się uczyć.
Oczywiście, trzeba by było postawić jeden warunek: wszystko odbywa się bezinteresownie, nikt od nikogo nie będzie niczego żądał, będzie to chrześcijańskie świadczenie miłości bliźniemu - dla Chrystusa
i z powodu Chrystusa, dla rozwoju Bożego Królestwa. Nic więcej. I tylko pod takim warunkiem moglibyśmy się zobowiązać do pomocy w prowadzeniu tego dzieła.
Nasi Czytelnicy zainteresowani tą formą pomocy, mogą pisać pod adresem Niedzieli:
Redakcja Tygodnika
Katolickiego "Niedziela"
ul. 3 Maja 12
42-200 Częstochowa
z dopiskiem na kopercie:
"Pomoc: Rodzina - Rodzinie".
Każde spojrzenie Maryi coś odsłania: Boga, człowieka, drogę. W maju zapraszamy Cię do zatrzymania się przy 31 takich spojrzeniach. Dziś zobacz jedno z nich.
Jezus nie odpowiada tak, jak Maryja mogła się spodziewać.
A jednak ona nie wycofuje się.
Maryja nie rozumie wszystkiego.
Ale ufa.
Ubiór w kościele świadczy o wierze, a także o miłości do Boga i wspólnoty oraz odpowiedzialności za wyobraźnię bliźnich.
Po chłodnej wiośnie nastały gorące dni lata. Różnie znosimy upały. Dla jednych to czas słonecznych kąpieli, a dla innych, zwłaszcza osób starszych i z nadwagą – zmaganie z wysoką temperaturą. Lekarze w tej sytuacji zalecają unikanie przebywania w miejscach nasłonecznionych. Trudno jednak w upalne dni znaleźć, poza klimatyzowanymi pomieszczeniami, chłodne zakątki. Taki chłód bywa np. w gotyckich świątyniach. Na wakacyjnym szlaku warto je odwiedzać nie tylko po to, aby się ochłodzić i w celach turystycznych, ale nade wszystko w celach duchowych. Przy wejściu do niektórych miejsc sakralnych umieszczone są tablice z informacjami o stosownym stroju. Różnie te wskazania są przestrzegane. A my, księża, rzadko o tym mówimy, z obawy, aby kogoś nie urazić i nie być podejrzanymi o pruderię. Stosowny strój jest jednak istotny, i to nie tylko podczas liturgii, ale także w trakcie zwiedzania świątyń. I nie jest to postulat wynikający tylko z wyznawanej religii, ale dotyczy on kultury bycia. W jednej z katedr podczas oprowadzania wycieczki przewodnik poprosił turystę o zdjęcie nakrycia głowy. Odpowiedział on, że tego nie zrobi, ponieważ jest niewierzący. Przewodnik na to odparł, że miał nadzieję spotkania z osobą kulturalną, a o wierze w tym momencie nie rozmawia.
W ostatnich dniach temu jedna z aktywistek z organizacji Aborcyjny Dream Team i Aborcja bez Granic „pochwaliła się” w mediach społecznościowych, że działaczki Aborcji bez Granic pomogły parze w zabiciu swojego nienarodzonego dziecka. Chociaż stale przyzwyczajani jesteśmy do podobnych wystąpień aktywistek aborcyjnych – które z niezrozumiałych powodów nie spotykają się z żadną reakcją organów ścigania – niektóre przejawy ich skandalicznej działalności szczególnie poruszają opinię publiczną. Tak było w przypadku wypowiedzi aktywistki o udzielonej przez organizację aborcyjną pomocy w tzw. selektywnej aborcji na życzenie, której ofiarą jest jedno z bliźniąt. W związku z tym, Instytut Ordo Iuris przygotowuje zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez działaczki proaborcyjne.
Najprościej rzecz ujmując, terminem tym określa się zabicie w drodze aborcji wybranego albo wybranych (kilkoro) dzieci w ciąży mnogiej. W sprawie, o której mowa, doszło do poczęcia dwójki dzieci zamiast – jak to przedstawiła aktywistka w swoim nagraniu – planowanego jednego. Rzecz wydawałoby się normalna – przypuszczać można, że niewiele jest małżeństw albo par, które planują posiadanie na raz dwójki lub większej liczby dzieci, a to, że takie sytuacje się zdarzają zwyczajnie jest kwestią biologii. Ale nie tym razem. Rodzice zaplanowali sobie jedno dziecko i koniec, natura musi ustąpić, a w to miejsce wkracza Aborcja bez Granic ze swoją śmiercionośną „pomocą”… Organizują parze dostęp do aborcji selektywnej, czyli zabicia jednego z dzieci, tak aby plany życiowe rodziców mogły zrealizować się za wszelka cenę. Nawet za cenę życia ich własnego dziecka.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.