Reklama

Są takie szpitale

O katastrofalnym stanie naszej służby zdrowia mówi się i pisze wiele. Wciąż za mało uwagi poświęca się jednak tym, którzy - na przekór wszystkim uwarunkowaniom - sprawiają, że na dźwięk słowa „szpital” wcale nie dostaje się przysłowiowej gęsiej skórki.

Niedziela Ogólnopolska 7/2006, str. 14

Lekarze i pielęgniarki Wojewódzkiego Zespołu Reumatologicznego w Sopocie
Ewa Górska

Lekarze i pielęgniarki Wojewódzkiego Zespołu Reumatologicznego w Sopocie<br>Ewa Górska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ten patronat zobowiązuje

Reklama

W tym roku minie 50 lat od momentu, gdy z inicjatywy dr Jadwigi Titz-Kosko, lekarza i społecznika o wielkim sercu, powstał w Sopocie - jedyny na Wybrzeżu i znany w całej Polsce - specjalistyczny ośrodek leczenia chorób reumatycznych i rehabilitacji dla dzieci i dorosłych. Jej umiejętności i oddanie pracy zawodowej doceniały nawet władze komunistyczne, skoro nie tylko dyrektorowała w tym szpitalu, ale potrafiła przez najgorsze lata partyjnych represji utrzymać w nim posługę sióstr zakonnych - serafitek.
W 1990 r. pałeczkę po dr Titz-Kosko przejęła dr Danuta Wierzbińska-Zarówny. I ona wkłada całe serce w tę pracę, a że ma przy tym niezwykłe zdolności organizacyjne, więc udaje jej się jakoś zapewnić właściwe funkcjonowanie Wojewódzkiego Zespołu Reumatologicznego, noszącego obecnie imię swej Założycielki. Co najważniejsze, Pani Dyrektor stworzyła zespół lekarzy niezwykle przyjaznych pacjentowi - zatroskanych o ich samopoczucie i cierpliwych. Ta ostatnia cecha jest bardzo potrzebna, bo starsi, schorowani ludzie, którym niezmiernie ciężko się poruszać, bywają na ogół trudnymi pacjentami. A w tej atmosferze życzliwości i przychylności jak gdyby łagodnieją, otwierają się na innych, a to przecież też pomaga w leczeniu.
Pacjenci, którzy przyjeżdżają tu z całej Polski, cierpią na różne, nie tylko reumatologiczne schorzenia i często muszą być badani kompleksowo. Bywa, że przy okazji wykryty zostaje nowotwór w bardzo wczesnym stadium. Nieraz też okazuje się, że opieka medyczna nie wystarcza, bo kogoś np. trzeba ubrać i załatwić mu zasiłek.
Wszyscy lekarze w szpitalu mają drugi stopień specjalizacji i na ogół długi staż pracy. To bardzo się przydaje przy ocenie stanu chorego. Dzięki temu np. dr Elżbieta Brzezik-Szafran, ordynator I oddziału - na wniosek lekarza prowadzącego Bożeny Pobłockiej - podjęła decyzję o skierowaniu ogromnie cierpiącej ponad 80-letniej pacjentki na rezonans magnetyczny, mimo że specjalista neurolog nie widział takiej potrzeby. To pozwoliło usunąć poważne uszkodzenie kręgosłupa. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby lekarki zawierzyły jednemu specjaliście…
Trudno się więc dziwić, że pacjenci chętnie wracają do Sopotu, zresztą wymagają tego ich przewlekłe schorzenia. I wszyscy twierdzą, że czują się tu jak w domu, a niektórzy nawet lepiej.

Jedyny na Półwyspie

Reklama

O Szpitalu Wojskowym w Helu kilka lat temu głośno było na całym Pomorzu, gdy decydenci uznali, że nie ma on racji bytu, choć to jedyna tego typu placówka na całym Półwyspie Helskim. W kościołach czytano dramatyczne apele, zbierano pieniądze. Na szczęście reorganizatorskie zapędy zostały powstrzymane, a nowa dyrektor Weronika Nowara sprawiła, że trzy oddziały: wewnętrzny, chirurgii i rehabilitacji nadal funkcjonują.
Ten ostatni - niewielki, bo liczący 20 łóżek - przyjmuje pacjentów z całej Polski (taki był wymóg Narodowego Funduszu Zdrowia). Przyjeżdżają tu nawet ze Śląska, bo jak mówią, warto pokonać setki kilometrów i czekać wiele miesięcy, aby odbywać rehabilitację w atmosferze prawdziwego zatroskania. Ale też pewnego „wojskowego” rygoru, więc ci sprawniejsi, którzy liczą na wycieczki po kurorcie i plażowanie, mogą czuć się zawiedzeni, bo spacerować wolno tylko po terenie należącym do szpitala.
Kierująca oddziałem dr Lidia Kreft wcale nie narzeka na uciążliwość codziennych dojazdów z Gdyni. Wystarczająco rekompensuje jej to praca w atmosferze wzajemnej życzliwości i zadowolenie pacjentów. Rzadko można ją zastać w gabinecie, bo stara się być jak najbliżej chorych, poznać ich problemy, doradzić, załatwić konsultację internistyczną czy chirurgiczną, a czasem wypić razem kawę. Wspólnie z czterema fizykoterapeutami mobilizuje pacjentów, twierdząc, że skuteczność terapii w 80 procentach zależy właśnie od nich samych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pielęgniarki na sto procent

To one w każdym szpitalu są najbliżej pacjenta i to od nich w dużym stopniu zależy, czy chory chce jak najszybciej uciekać do domu, czy może całkowicie skoncentrować się na leczeniu. Wiadomo - przykład idzie z góry. Nic więc dziwnego, że w anonimowych ankietach „satysfakcji pacjentów” (wypełnianych przez opuszczających Szpital Reumatologiczny w Sopocie) niemal wszyscy oceniają ich pracę na „bardzo dobrze”. „Super, bardzo uczynne i cierpliwe, są na każde zawołanie, pielęgniarki z prawdziwego zdarzenia, na sto procent” - to najczęstsze określenia.
W helskim szpitalu nie prowadzi się tego typu badań, ale pacjenci dobrze wiedzą, że zawsze mogą liczyć na pomoc tzw. średniego personelu. Ba, spotkałam się z opinią, że pielęgniarki… za często dopytują się, czy czegoś nie potrzeba, czy w czymś pomóc. Pewnie przyczyniła się do tego przede wszystkim siostra Ewa, niezwykle skrupulatna we wszystkim, co robi. Przed oczami staje - wydawałoby się wyidealizowany - obraz szpitala z Leśnej Góry.

Wiem z osobistego doświadczenia, co to znaczy być chorym i przebywać w szpitalu przez dłuższy czas, i jak można pocieszać i podnieść na duchu innych, którym przypada w udziale odosobnienie i cierpienie, jak trzeba modlić się za chorych i okazywać im szczerą troskę.

Jan Paweł II, „Myśli o życiu we współczesnym świecie”

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ukraina wydała zgody na ekshumacje szczątków polskich ofiar w Hucie Pieniackiej i Ugłach na Wołyniu

2026-08-08 20:25

[ TEMATY ]

ekshumacja

Karol Porwich/Niedziela

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (UINP) poinformował w sobotę, że wydane zostały zgody na ekshumacje szczątków polskich ofiar w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim oraz na poszukiwania i ekshumacje w Ugłach na Wołyniu.

Decyzje w tej sprawie podjęto na posiedzeniu ukraińskiej Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Upamiętnienia Uczestników Operacji Antyterrorystycznej, Ofiar Wojny i Represji Politycznych, które odbyło się w piątek, 7 sierpnia.
CZYTAJ DALEJ

„Odwagi, Ja jestem”

2026-07-10 10:35

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Jezus chodzi po jeziorze

Jezus chodzi po jeziorze
Eliasz dociera do Horebu jako człowiek przegrany: po triumfie na Karmelu przyszła groźba Izebel, ucieczka, pragnienie śmierci pod krzewem janowca. Czterdzieści dni drogi do góry Bożej czyni z niego drugiego Mojżesza - i cała scena jest utkana z odniesień do tamtej teofanii. Prorok wchodzi do groty (tekst hebrajski mówi o „tej grocie”, jakby wskazywał rozpadlinę skalną, w której stał Mojżesz, gdy przechodziła chwała Pana; Wj 33,21-23), i słyszy zapowiedź: „Pan przechodzi” - ten sam czasownik, który opisywał przejście Boga przed Mojżeszem (Wj 33,19; 34,6).
CZYTAJ DALEJ

Zmarł brat Marian Markiewicz CFCI

2026-08-08 23:53

[ TEMATY ]

br. Marian Markiewicz

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Do wieczności odszedł dziś - 8 sierpnia - brat Marian Markiewicz ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego, świadek życia i świętości Jana Pawła II. Od wielu lat pełnił posługę w Archikatedrze Warszawskiej.

Brat Marian Markiewicz urodził się w Sulejowie nad Pilicą w 1951 r. Już jako nastolatka jego marzeniem było stworzenie wspólnoty młodych ludzi, którzy mieliby możliwość działania w konkretnych sprawach, obierać cele, dążyć do ich realizacji, razem podróżować, odkładać środki na wspólne potrzeby. Wtedy nie wiedział jeszcze, że tak właśnie wygląda życie zakonne. Wspominał, że potem zdarzyło się coś, co przesądziło sprawę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję