Droga Redakcjo „Niedzieli”! Pragniemy bardzo gorąco podziękować osobom redagującym rubrykę „Chcą korespondować” za „skojarzenie” naszego małżeństwa. Dzięki Państwa pośrednictwu poznaliśmy się w lutym 2005 r. - Marysia z Płocka i Janusz z Wałbrzycha. Najpierw pisaliśmy do siebie listy, potem spotkaliśmy się. Zaręczyliśmy się w walentynki 2006 r., 9 września br. wzięliśmy ślub na Jasnej Górze w Częstochowie, na stałe zamieszkaliśmy w Płocku. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Bóg poprowadził nas ku sobie dziwną, ale piękną drogą. Jeszcze raz gorąco dziękujemy tym, którzy pomogli nam spotkać się i poznać. Życzymy wszystkim samotnym osobom, by za pośrednictwem „Niedzieli” znalazły „drugą połówkę”. Marianna i Janusz z Płocka
Nasza rubryka, choć z założenia nie jest rubryką matrymonialną, może w niektórych przypadkach dać początek głębszego związku dwojga ludzi, dwóch serc, dwóch dusz. Boża Opatrzność działa w różny sposób i prowadzi różnymi drogami. Bo przecież od przyjaźni do miłości dzieli nas czasem tylko jeden mały krok. Ale to od nas zależy, czy go uczynimy.
- To wola Boża, że jestem samotny/a - mówią niektórzy. Tymczasem to nie tyle wola Boża, co nasze zamknięcie się w sobie, nieumiejętność otworzenia się na drugiego człowieka, niemożność zrozumienia go, wysłuchania i pragnienia jego dobra. „Chcę” to naprawdę niewystarczająca motywacja, by zmienić coś w swoim życiu. Same pragnienia to za mało. Trzeba coś robić, by przybliżyć się do wymarzonego celu. A przede wszystkim zapytać siebie, dlaczego mi się nie udaje znaleźć przyjaciół, stworzyć udanego związku małżeńskiego. Można zapytać kogoś bliskiego, jak nas postrzega, bo może nie jesteśmy w stanie sami zobaczyć siebie w prawdzie. Ale jak to zrobić, jeśli uważamy, że tylko my mamy rację, a inni na pewno się mylą?
Ktoś, kto ma w sobie miłość, odnajdzie ją i w drugim człowieku.
Srebrny medalistaw konkurencji 10 000 m mężczyzn łyżwiarstwa szybkiego Vladimir Semirunniy z Polski.
Z Jekaterynburga przez Tomaszów Mazowiecki i Hamar do Mediolanu - tak wiodła droga Władimira „Władka” Semirunnija po olimpijski medal. Pochodzący z Rosji reprezentant Polski w piątek był drugi w łyżwiarskim wyścigu na 10 000 metrów w igrzyskach we Włoszech.
Piątkowy medal olimpijski uzupełnił dorobek 23-letniego panczenisty, na który składają się również srebro i brąz mistrzostw świata na dystansach oraz złoto i srebro mistrzostw Europy.
w najbliższy piątek – 20 lutego – Kościół w Polsce po raz dziesiąty będzie przeżywał Dzień modlitwy i solidarności z Osobami Skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym. W naszej diecezji szczególną okazją do wspólnej modlitwy będą wieczorne czuwania (Msza św., nabożeństwo Drogi Krzyżowej oraz adoracja Najświętszego Sakramentu), które odbędą się tego dnia w katedrze opolskiej, a także w parafiach: św. Marii Magdaleny w Dobrodzieniu, Narodzenia NMP w Głubczycach, św. Mikołaja w Kędzierzynie-Koźlu, Wniebowzięcia NMP w Niemodlinie oraz św. Michała Archanioła w Prudniku.
„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.