Szerokim echem odbiło się w Stanach Zjednoczonych - i nie tylko - zabójstwo aborcjonisty George’a Tillera, którego dokonał rzekomy „obrońca życia” - 51-letni Scott Roeder. W tarapatach znalazły się organizacje broniące życia, które wiązano z tą zbrodnią, a rzecznicy grup „pro choice” chętnie używali argumentu, że to retoryka „pro life” doprowadziła do morderstwa.
Sprawa nie wygląda jednak tak prosto, jak przedstawiają ją liberalne tytuły i stacje. Tło ciemnej historii opisał serwis „The Christian Post”. Scott Roeder był bardziej związany z silnie antyrządowymi organizacjami politycznymi niż z grupami religijnymi. Z tego powodu był notowany w kartotekach policyjnych. Kilka lat temu patrol policji zatrzymał jego samochód. Auto nie miało licencji dopuszczającej je do ruchu, a w bagażniku znaleziono materiały, które mogły być wykorzystane do zrobienia ładunku wybuchowego. Roedera wypuszczono warunkowo, zalecając mu zerwanie kontaktów z ekstremistami. Głos zabrała także jego była żona, która stwierdziła, że religijność byłego męża choć była bardzo mocna, to jednocześnie pełna nienawiści, zgodnie z zasadą: oko za oko, ząb za ząb.
Obrońcy życia podkreślają, że świętość życia dotyczy zarówno zabijanych nienarodzonych dzieci, jak i tych, którzy pomagają w ich zabijaniu.
Choroba zmienia papieski kalendarz, ale może też stać się częścią papieskiej misji. Gdy Leon XIV przygotowuje się do pobytu w szpitalu, powracają niezwykłe słowa Jana Pawła II wypowiedziane po czterech tygodniach spędzonych w Poliklinice Gemelli: „Zrozumiałem, że jest to dar konieczny”. Papież Polak był przekonany, że Kościół w trzecie tysiąclecie ma wprowadzić nie tylko modlitwą i działaniem. „To nie wystarczy: trzeba było wprowadzić go cierpieniem” - wyznał.
12 lipca 1992 r. Jan Paweł II podczas modlitwy Anioł Pański podzielił się z wiernymi osobistą wiadomością. Tego samego wieczoru miał udać się do Polikliniki Gemelli na badania diagnostyczne.
Po ogłoszeniu przez Papieża Leona XIV, że w tym tygodniu przejdzie operację usunięcia guzka w płucu, katolicy na całym świecie zapewniają go o modlitwie i życzą mu szybkiego powrotu do zdrowia.
W niedzielę 11 października Ojciec Święty poinformował, że na zalecenie lekarzy zdecydował się poddać operacji usunięcia „niewielkiego, zlokalizowanego guzka w płucu”, który wykryto na „bardzo wczesnym etapie”.
Dziś, aby podzielić się treścią religijną, wystarczy nagrać krótki film, opublikować post albo przygotować podcast. Internet daje możliwości, o których jeszcze kilkadziesiąt lat temu trudno było marzyć. Ewangelizacja nie zaczęła się jednak wraz z rozwojem nowych technologii. W XIX wieku, w zupełnie innych warunkach, swoją misję prowadził bł. Honorat Koźmiński. Nie miał do dyspozycji mediów społecznościowych, a mimo to potrafił docierać do ludzi i pomagać im odkrywać powołanie.
Działalność Honorata przypadła na czas zaborów, kiedy władze carskie ograniczały swobodę życia religijnego, a po kasacie wielu klasztorów życie zakonne w Królestwie Polskim znalazło się w trudnej sytuacji. W takich okolicznościach kapucyn szukał sposobów, by nadal służyć ludziom.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.