Reklama

Słoneczna Ania

Niedziela Ogólnopolska 11/2010, str. 20-21

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

LIDIA DUDKIEWICZ: - Na czym polega tajemnica żywej obecności Anny Jantar wśród nas, mimo że mija już trzydzieści lat od jej niespodziewanej śmierci?

Reklama

KS. PROF. ANDRZEJ WITKO: - Kiedy w jednym z ostatnich wywiadów zapytano Annę, co sądzi na temat własnej urody, odpowiedziała, że nie uroda zdobi człowieka, lecz jego serce, i że sama pragnie, aby zdobiło ją przede wszystkim jej serce, stojące otworem dla wszystkich ludzi. Tym właśnie sercem kierowała się w swoim krótkim życiu. Z tego serca wypływała jej wielka miłość do Boga i do ludzi, zarówno do najbliższych, jak i do wielomilionowych rzesz słuchaczy. To serce wciąż bije w jej niezapomnianych piosenkach, dając niezwykle wzruszające świadectwo nieprzemijających wartości. Szczerość, bezpośredniość i zniewalająca dobroć Anny, której mogli doświadczyć jej bliscy i znajomi, wciąż emanują z jej utworów; i z pewnością dlatego nieznosząca fałszu, a ceniąca tak prawdziwy jej obraz publiczność wciąż nie zapomina o słonecznej Ani. Wręcz przeciwnie - odkrywają ją coraz to młodsze pokolenia miłośników piosenki, wciąż powstają jej fankluby, nadal wznawiane są jej płyty. Jej przedwczesna i dramatyczna śmierć przyczyniła się do utrwalenia „bursztynowej legendy”, w której postać Ani jawi się niezwykle wyidealizowana, wręcz anielska. Tymczasem była ona zwyczajnym człowiekiem, cieszącym się życiem, mającym swoje tęsknoty i nadzieje, zwycięstwa i porażki. Rzadko jednak zdarza się, że w jednej osobie koncentruje się tyle pięknych cech, świadcząc tym samym o bogactwie jej człowieczeństwa. Dlatego choć Ani nie ma wśród nas już od trzydziestu lat, jednak pozostaje z nami nadal, młoda i piękna, przyjacielska i serdeczna, ciepła i pełna dobroci...

- A skąd u Księdza Profesora wzięła się fascynacja osobą Anny Jantar, czego owocem jest wydanie niezwykłej książki - pośmiertnego wywiadu z tą wyjątkową kobietą?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- U progu owej duchowej przyjaźni z pewnością leżały te walory, o których wspominam - dobrość, serdeczność, ciepło, które emanowały z jej piosenek, o czym mogłem się przekonać także osobiście, choćby podczas niezapomnianego koncertu na krakowskim Rynku w 1977 r. Znajomość ta, która z czasem przerodziła się w silną duchową więź z rodziną Ani, sprawiła, że staliśmy się sobie nawzajem bardzo bliscy. I także z potrzeby serca powstała przywołana książka pt. „Anna Jantar”, która w pierwszej kolejności miała być prezentem dla jej najbliższej rodziny, dla mamy - Haliny, męża - Jarosława i przede wszystkim dla córki - Natalii i jej dzieci, by utrwalić tak czarujący i ulotny rys życia, dramatycznie przerwanego przed trzydziestu laty.

- Zapewne poznał Ksiądz wszystkie dostępne ślady, które pozostały po Annie Jantar, dotarł do jej rodziny i przyjaciół. Jakim człowiekiem jawi się z tych opowieści ta piękna, młoda kobieta, uwielbiana przez estradową publiczność lat siedemdziesiątych, która nagle odeszła u szczytu wokalnej kariery, w momencie gdy osiągała artystyczną dojrzałość i miała rozpoczynać nowy rozdział swojej wokalnej kariery?

Reklama

- Z jednej strony postać Ani jawi się jako pełna dobroci, delikatności, taktu i skromności. To rzadkie cechy u człowieka ze świata show-biznesu. Umiała także wczuć się w potrzeby drugiego człowieka, potrafiła słuchać. Ale z drugiej strony - kochała życie i chciała się nim cieszyć. Lubiła markowe perfumy, piękne kreacje i dobrą kuchnię. Nade wszystko jednak kochała ludzi i chciała przez swoją pracę, niezwykle poważnie pojmowaną działalność artystyczną, przynieść im nieco radości i pokoju. I choć wielokrotnie zarzucano jej, że nie sięga po ambitniejszy repertuar, czyniła to celowo, chcąc jak najpełniej sprostać oczekiwaniom słuchaczy. Mówiła o tym kiedyś w następujących słowach: „Mogłabym śpiewać i takie utwory, których linia melodyczna byłaby trudna do zapamiętania, a jeszcze trudniejsza do powtórzenia przez przeciętnego słuchacza. Ale jaki sens miałaby wtedy moja działalność piosenkarska? Jestem przekonana, że w takim przypadku straciłabym wielu ze swoich sympatyków, kto wie, czy nie wszystkich... Śpiewam przecież nie dla siebie, ale dla tych rzesz publiczności, które przychodzą na moje koncerty, kupują moje płyty i są wdzięcznymi odbiorcami moich piosenek na antenie radiowej”.

- Z Księdza książki dowiadujemy się, że Anna Jantar kochała poezję, szczególnie Leśmiana, Pawlikowską-Jasnorzewską, ale także Herberta, Baczyńskiego, a miłość do wierszy zaszczepił w niej starszy brat Roman Szmeterling, który jest wybitnym polonistą. Okazuje się, że był on autorem kilku poetyckich tekstów, które śpiewała Anna Jantar, a ukrywał się pod artystycznym pseudonimem Roman Surmacewicz.

- To oczywiste świadectwo jej naturalnej wrażliwości i delikatności. Właściwie zawsze nosiła ze sobą i czytała tomiki poezji. Ten świat słowa przyciągnął ją na nowo z mocą, gdy zaczęła dojrzewać w swej twórczości i gdy zwróciła baczniejszą uwagę na teksty swych piosenek, chcąc, by niosły konkretne przesłanie. Wtedy też powstały, pomimo aktywnej cenzury, tak znakomite utwory, jak pełna dramatyzmu modlitwa „Tylko mnie poproś do tańca”, ostatni wielki przebój „Nic nie może wiecznie trwać” czy ostatni nagrany utwór „Spocząć”.

- Podobno ojciec Anny Jantar był aktorem amatorem, a ona najpierw uczyła się gry na fortepianie, a potem myślała o szkole aktorskiej. Jednak wybrała mikrofon, bo „urodziła się po to, aby śpiewać”, i „miała słuch absolutny”.

Reklama

- Rzeczywiście, Ania zdała nawet egzamin do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, ale nie została przyjęta, bo zabrakło jej punktów za pochodzenie robotniczo-chłopskie. Wówczas zaczęła śpiewać. I to właśnie muzyka stała się jej pasją, w realizacji której z pewnością pomagały jej umiejętności aktorskie. Zresztą wystąpiła w kilku produkcjach filmowych, m.in. „Milion za Laurę” czy „Prawdziwy urok filmu dźwiękowego”.

- Anna Jantar była osobą religijną. Z pewnością Ksiądz poznał również te ślady jej życia...

- To niezwykle subtelny rys, nieznany nawet bliskim znajomym, którzy pamiętają jedynie krzyżyk zawieszony na złotym łańcuszku. Religijność Ania wyniosła z domu rodzinnego, co jeszcze zostało wzmocnione przez bardzo pobożną rodzinę Kukulskich. Teść Ani był nawet klerykiem, ale wskutek drugiej wojny światowej musiał przerwać formację teologiczną. Anna potrafiła dać wymowne świadectwo swej wiary, gdy lekarz nakłaniał ją do usunięcia ciąży, która zagrażała jej życiu. Nie godziła się także na robienie kariery przez rezygnację z zasad moralnych, przez co nawet raz nie dopuszczono jej do udziału w festiwalu opolskim, a później nigdy nie zdobyła na nim żadnej nagrody. Oprócz spełniania normalnych obowiązków religijnych potrafiła znaleźć czas na to, by spotkać się z kapłanami i porozmawiać z nimi na tematy religijne. W jej agendzie znalazłem terminy takich kontaktów przynajmniej raz na kwartał. Wzruszający i pełen głębokiej wymowy jest także fakt potwierdzony przez lekarza medycyny sądowej, że w chwili przejścia do wieczności, w momencie tragicznej katastrofy lotniczej, trzymała zaciśnięty w swej dłoni mały różaniec, który zawsze nosiła ze sobą.

Reklama

- Wiemy, że Natalia, największa miłość Anny Jantar, dyskretnie pielęgnuje pamięć o swojej mamie. Dostępna jest specjalna strona internetowa, została nagrana płyta poświęcona mamie, odbyło się kilka koncertów jej piosenek...

- Natalia robi to w sposób niezwykle zaangażowany, ale i pełen wyczucia. Wielokrotnie doświadczyła ludzkiej zawiści, zarzucającej jej, że buduje swą karierę na twórczości matki. Dlatego jako córka, zabiegając o utrwalenie jej obrazu, podejmuje różne inicjatywy. Doprowadziła m.in. do ożywienia zainteresowania mediów Anią w związku z rocznicą jej śmierci, ale czyni to bardzo taktownie i delikatnie. A wielu młodych fanów, słuchając na jej koncertach utworów „Tyle słońca w całym mieście” czy „Nic nie może wiecznie trwać”, na nowo odkrywa nieznaną do tej pory postać polskiej sceny muzycznej sprzed lat.

- W mediach pojawiła się zapowiedź, że na trzydziestą rocznicę śmierci Anny Jantar ukaże się czteropłytowy album z nieznanymi dotąd utworami, któremu towarzyszyć będzie bogaty materiał ilustracyjny i tekstowy...

Reklama

- Z pewnością obecny rok stanowi okazję do przypomnienia Anny Jantar. 14 marca 2010 r. mija trzydziesta rocznica jej śmierci, a 10 czerwca - sześćdziesiąta rocznica urodzin. Zapewne pojawi się wiele wydawnictw i koncertów dedykowanych „bursztynowej Dziewczynie”. Do mnie zwrócono się z prośbą o udział w trzech projektach. Pierwszy z nich dotyczy wydania nowej płyty z piosenkami Anny Jantar w ramach serii „Złota kolekcja”. Znajdą się na niej zarówno te bardziej, jak i mniej znane utwory z repertuaru artystki. 22 marca w krakowskim Teatrze Groteska odbędzie się „Koncert dla Anny Jantar”, w czasie którego zostaną przypomniane jej niezapomniane piosenki, m.in. przez Katarzynę Jamróz, Annę Sokołowską i Mariusza Jaśko. Gościem specjalnym będzie Natalia Kukulska. Z kolei na rocznicę urodzin Anny Jantar ukaże się pięknie wydany przez Pomaton EMI czteropłytowy album, zawierający wiele nieznanych i nigdy niepublikowanych nagrań, które udało się odnaleźć w polskich i zagranicznych archiwach radiowych i telewizyjnych.

- Czego uczy nas Anna Jantar przez swoje piękne życie?

- Ania przypomina nam o kruchości ludzkiego życia, dlatego wzywa nas, abyśmy umieli wykorzystać dany nam czas, abyśmy byli piewcami dobra, piękna i miłości i byśmy umieli się dzielić tym z innymi. Wreszcie pokazuje też, że nawet śmierć nie jest w stanie rozdzielić tych, którzy żyją nadzieją na rychłe spotkanie w domu Ojca.

Tylko mnie poproś do tańca *

W. Żukowska, B. Olewicz

Ty co garść marzeń mych za nic masz
Za nic masz
Tak krótko trwa życie moje
Ty co dni w rok nie zliczasz czy wiesz
Czy Ty wiesz
Co to jest strach u schyłku dnia
Ty nie chodzisz spać
A ja się boję
Coraz bliżej kroki słyszę
Jedną chwilkę jeszcze tylko...

Tylko mnie poproś do tańca
Ja na nic więcej nie liczę
Od krańca świata do krańca
Od piekła do nieba bram
Tylko mnie poproś do tańca
Jakbyś mnie kochał nad życie
Ja Ci z nadziei Różańca odpust dam
Tylko mnie poproś do tańca
Dopóki młoda godzina
Pożółknie zegara tarcza
Zanim wybije mój czas
Tylko mnie poproś do tańca
W którym się życie zatrzyma
Ta płyta chociaż już zdarta
Jeszcze gra

Ty co sny nam układasz do gry
Myśli me znasz
I za nic masz szanse moje
Ty co gwiazdy rozwieszasz Ty wiesz
Dobrze wiesz
Wszystko ma kres
Czy boisz się
Raz wysłuchaj mnie
Nie myśl o sobie

Tylko mnie poproś do tańca...

* Tę piosenkę-modlitwę, zainspirowaną biblijną Księgą Przysłów, Anna Jantar często śpiewała na estradzie.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szkaplerz „kołem ratunkowym”

Szkaplerz to najpopularniejsza obok Różańca świętego forma pobożności maryjnej. Historia szkaplerza sięga góry Karmel w Ziemi Świętej, kiedy to duchowi synowie proroka Eliasza prowadzili tam życie modlitewne. Było to w XII wieku. Z powodu prześladowań ze strony Saracenów bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel przenieśli się do Europy i dali początek zakonowi zwanemu karmelitańskim. W południowej Anglii w Cambridge mieszkał pewien bogobojny człowiek - Szymon Stock, generał zakonu, który dostrzegając grożące zakonowi niebezpieczeństwa, modlił się gorliwie i błagał Maryję, Najświętszą Dziewicę, o pomoc. Pewnej nocy, z 15 na 16 lipca 1251 r., ukazała mu się Najświętsza Panienka w otoczeniu aniołów. Szymon otrzymał od Maryi brązowy szkaplerz i usłyszał słowa: „Przyjmij, Synu najmilszy, szkaplerz Twego zakonu jako znak mego braterstwa, przywilej dla Ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania”. Od tamtej pory karmelici noszą szkaplerz, czyli dwa prostokątne skrawki wełnianego sukna z naszytymi wyobrażeniami Matki Bożej Szkaplerznej i Najświętszego Serca Pana Jezusa, połączone tasiemkami. Słowo „szkaplerz” pochodzi od łacińskiego słowa „scapulae” (plecy, barki) i oznacza szatę, która okrywa plecy i piersi. Papież Pius X w 1910 r. zezwolił na zastąpienie szkaplerza medalikiem szkaplerznym. Do wielkiej Rodziny Karmelitańskiej chcieli przynależeć wielcy tego świata - królowie, książęta, możnowładcy, ale i zwykli, prości ludzie. Dzięki papieżowi Janowi XXII - temu samemu, który wprowadził święto Trójcy Świętej i wyraził zgodę na koronację Władysława Łokietka - szkaplerz stał się powszechny. Papież miał objawienia. Matka Boża przyrzekła szczególne łaski noszącym pobożnie szkaplerz karmelitański. A Ojciec Święty ogłosił te łaski światu chrześcijańskiemu bullą „Sabbatina” z dnia 3 marca 1322 r. Bulla mówiła o tzw. przywileju sobotnim. Szczególne prawo do pomocy ze strony Maryi w życiu, śmierci i po śmierci mają ci, którzy noszą szkaplerz. Jest to niejako suknia Maryi, czyli znak i nieomylne zapewnienie macierzyńskiej opieki Matki Bożej. Kto nosi szkaplerz karmelitański, ten otrzymuje obietnicę, że dusza jego wkrótce po śmierci będzie wyzwolona z czyśćca. Stanie się to w pierwszą sobotę miesiąca po śmierci. Oczywiście, pod warunkiem, że ta osoba nosiła szkaplerz w należytym duchu i żyła prawdziwie po chrześcijańsku, zachowała czystość według stanu i modliła się modlitwą Kościoła. Jan Paweł II pisał do przełożonych generalnych Zakonu Braci NMP z Góry Karmel i Zakonu Braci Bosych NMP z Góry Karmel, że w znaku szkaplerza zawiera się sugestywna synteza maryjnej duchowości, która ożywia pobożność ludzi wierzących, pobudzając ich wrażliwość na pełną miłości obecność Maryi Panny Matki w ich życiu. „Szkaplerz w istocie jest «habitem» - podkreślał Ojciec Święty. - Ten, kto go przyjmuje, zostaje włączony lub stowarzyszony w mniej lub więcej ścisłym stopniu z zakonem Karmelu, poświęconym służbie Matki Najświętszej dla dobra całego Kościoła. Ten, kto przywdziewa szkaplerz, zostaje wprowadzony do ziemi Karmelu, aby «spożywać jej owoce i jej zasoby» (por. Jr 2, 7) oraz doświadczać słodkiej i macierzyńskiej obecności Maryi w codziennym trudzie, by wewnętrznie się przyoblekać w Jezusa Chrystusa i ukazywać Jego życie w samym sobie dla dobra Kościoła i całej ludzkości” (por. Formuła nałożenia szkaplerza). Papież Polak od wczesnych lat młodości nosił ten znak Maryi. I zawsze zaznaczał, jak ważny w jego życiu był czas, gdy uczęszczał do kościoła na Górce (Karmelitów) w Wadowicach. Szkaplerz przyjęty z rąk o. Sylwestra nosił do końca życia. (Szkaplerz św. Jana Pawła II znajduje się w klasztorze Karmelitów w Wadowicach.) W orędziu z okazji jubileuszu 750-lecia szkaplerza karmelitańskiego pisał, że szkaplerz „staje się znakiem przymierza i wzajemnej komunii między Maryją i wiernymi, a w rezultacie konkretnym sposobem zrozumienia słów Jezusa na krzyżu do Jana, któremu powierzył swą Matkę i naszą duchową Matkę”. Matka Boża, kończąc swe objawienia w Lourdes i w Fatimie, ukazała się w szatach karmelitańskich jako Matka Boża Szkaplerzna. Wszystkie osoby noszące szkaplerz karmelitański mają udział w duchowych dobrach zakonu karmelitańskiego. Ten, kto go przyjmuje, zostaje na mocy jego przyjęcia związany mniej lub bardziej ściśle z zakonem karmelitańskim. Rodzinę Karmelu tworzą następujące kręgi osób: zakonnicy i zakonnice, Karmelitańskie Instytuty Życia Konsekrowanego, Świecki Zakon Karmelitów Bosych (dawniej zwany Trzecim Zakonem), Bractwa Szkaplerzne (erygowane), osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością w różnych formach zrzeszania się (wspólnoty lub grupy szkaplerzne) oraz osoby, które przyjęły szkaplerz i żyją jego duchowością, ale bez żadnej formy zrzeszania się. Do obowiązków należących do Bractwa Szkaplerznego należy: przyjąć szkaplerz karmelitański z rąk kapłana; wpisać się do księgi Bractwa Szkaplerznego; w dzień i w nocy nosić na sobie szkaplerz; odmawiać codziennie modlitwę zaznaczoną w dniu przyjęcia do Bractwa; naśladować cnoty Matki Najświętszej i szerzyć Jej cześć. Modlitwa do Matki Bożej Szkaplerznej O najwspanialsza Królowo nieba i ziemi! Orędowniczko Szkaplerza świętego! Matko Boga! Oto ja, Twoje dziecko, wznoszę do Ciebie błagalne ręce i z głębi serca wołam do Ciebie: Królowo Szkaplerza, ratuj mnie, bo w Tobie cała moja nadzieja. Jeśli Ty mnie nie wysłuchasz, do kogóż mam się udać? Wiem, o dobra Matko, że Serce Twoje wzruszy się moim błaganiem i wysłuchasz mnie w moich potrzebach, gdyż Wszechmoc Boża spoczywa w Twoich rękach, a użyć jej możesz według upodobania. Od wieków tak czczona, najszlachetniejsza Pocieszycielko utrapionych, powstań i swą potężną mocą rozprosz cierpienie, ulecz, uspokój mą zbolałą duszę, o Matko pełna litości! Ja wdzięcznym sercem wielbić Cię będę aż do śmierci. Na twoją chwałę w Szkaplerzu świętym żyć i umierać pragnę. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 28/2004

[ TEMATY ]

Matka Boża

szkaplerz

Matka Boża Szkaplerzna

Agata Kowalska

Matka Boża Szkaplerzna, Katania

Matka Boża Szkaplerzna, Katania

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, które przypada 16 lipca, popularnie zwane jest świętem Matki Bożej Szkaplerznej. Jego początki sięgają drugiej połowy XIII w., kiedy to w zakonie karmelitów św. Szymonowi Stockowi objawiła się Matka Boża. Miała mu Ona wręczyć szkaplerz, dając obietnicę, że wszyscy, którzy będą go nosić, unikną kary potępienia. Szkaplerz stał się znakiem szczególnej przynależności do Maryi. W 1726 r. papież Benedykt XIII zatwierdził święto Matki Bożej Szkaplerznej jako święto całego Kościoła.

Duchowi synowie proroka Eliasza na Górze Karmel prowadzili życie kontemplacyjne. Prześladowania tureckie, które dosięgły ich w XII w., wymusiły na braciach przeprowadzkę do Europy. Stolica Apostolska upatrywała w Braciach Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel skuteczną pomoc w ożywieniu życia chrześcijańskiego. Zakon szybko rozwijał się w Anglii, dzięki zasługom Szymona Stocka. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 r., gdy trwał na modlitwie, ujrzał Najświętszą Dziewicę w otoczeniu aniołów podającą mu szkaplerz brązowego koloru. Usłyszał przy tym słowa Maryi: Przyjmij, najmilszy synu, szkaplerz twego zakonu, jako znak mego braterstwa, przywilej dla ciebie i wszystkich karmelitów. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania. Jan XXII potwierdził oficjalnie te łaski w bulli z 3 marca 1322 r.
CZYTAJ DALEJ

Castel Gandolfo: koncert na cześć Leona XIV, dar diecezji Albano

2026-07-16 14:34

[ TEMATY ]

koncert

Castel Gandolfo

Albano

Leon XIV

na cześć

dar diecezji

Vatican Media

W sobotę 18 lipca odbędzie się „Koncert ku czci Ojca Świętego Leona XIV”

W sobotę 18 lipca odbędzie się „Koncert ku czci Ojca Świętego Leona XIV”

W najbliższą sobotę 18 lipca o godz. 21.00 na dziedzińcu Pałacu Apostolskiego w Castel Gandolfo odbędzie się wyjątkowe wydarzenie - „Koncert ku czci Ojca Świętego Leona XIV”. To prezent miejscowej diecezji Albano dla Papieża, który weźmie udział w tym wydarzeniu - informuje Vatican News.

Koncert ma na celu okazanie Papieżowi bliskości poprzez muzykę. „Powrót Ojca Świętego na terytorium naszej diecezji – wskazał ordynariusz Albano bp Vincenzo Viva – napełnił radością nasz lokalny Kościół i mieszkających tu ludzi. Chcemy ofiarować ten koncert symfoniczny jako gest miłości i wspólnoty, a program, który przygotowaliśmy, otworzy przed słuchaczami utwory o wyjątkowej wspaniałości”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję