Reklama

Koledzy z liceum

Niedziela Ogólnopolska 7/2012, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Urodzony na Litwie Kowieńskiej ks. Walerian Meysztowicz, od 1932 r. radca kanoniczny Ambasady Polskiej przy Stolicy Apostolskiej, odmalował w swoich barwnych wspomnieniach ze świata, który przeminął, sytuację polskich uczniów elitarnego liceum w Petersburgu - tuż przed wybuchem I wojny światowej. Mimo że społeczność uczniowską tworzyła „biała międzynarodówka” synów ziemiaństwa i arystokracji, między Polakami a Rosjanami istniała różnica nie do przezwyciężenia. Co się na nią składało? Otóż z pozoru wszystko w Lycée Imperial Alexandre (jak brzmiała jego oficjalna nazwa) było eleganckie i kulturalne. Międzynarodowa obsada profesorów. Lekcje w języku francuskim, niemieckim, rosyjskim, profesorowie o sławnych nazwiskach, poszerzony kurs prawa - szkoła miała kształcić elitę do rządów imperium, „oświeconą, a zarazem wierną tronowi” - duży nacisk na nienaganne maniery. Kurtki mundurów szkolnych miały czerwone kołnierze i złote guziki. Młodzi Rosjanie i Polacy byli schludni, rozmawiali między sobą po francusku. „Ale bywały okoliczności, gdy ta zewnętrzna elegancka powłoka pękała - i ukazywało się spod niej coś innego. Raz do roku - w dzień, gdy koledzy z najstarszej klasy opuszczali liceum - wolno było pohulać. Więc wypijano wiele wódki i szampana, surowo w innych czasach zakazanych, bito szyby, rozlegały się ryki, odchodzących kolegów podrzucano na rękach i znowu pito, śpiewano, ryczano”. Polacy nigdy w tych manifestacjach dzikości nie uczestniczyli. Trzymali się z daleka, obserwując przebieg licealnych burd z uwagą. „Należałoby oczekiwać, że te demonstracje naszej rezerwy i wyższości będą względem nas budzić niechęć; tymczasem wcale tego nie było: na ogół objawy «europeizmu» ze strony polskich i bałtyckich kolegów były przyjmowane jako coś naturalnego. A my nabywaliśmy doświadczenia o charakterze Moskali, tych «z najlepszych rodzin», i stawaliśmy się absolutnie odporni na wszelkie teorie samodierżawne”.
Jak zachowywali się Polacy w chwilach próby? Jeden z kolegów ks. Meysztowicza, Maciej Starzeński, znany w czasach szkolnych z ulicznych rozpraw z chuliganami, którym gruchotał szczęki, gdy wybuchła rewolucja - był wówczas oficerem - natychmiast zameldował się ze szwadronem kawalergardów w Carskim Siole, do rozkazów cesarzowej, która tam pozostała z dziećmi. „Gest - pisze ks. Meysztowicz - bez sensu politycznego - odruch rycerski względem kobiety, która z niego w żaden sposób skorzystać nie mogła. Ale właśnie trzeba było Polaka do takiego gestu: dla Rosjan ich «samodierżec» się skończył, gdy tylko przestał «dierżeć», a względy dla kobiet i dzieci nie należały do charakteru narodowego”. By zachować pewną „odległość moralną” od rosyjskiego internatu, by utrzymać niezależność od szkoły, Walerian Meysztowicz i jego koledzy Polacy spotykali się w wolne dni w domach dość licznie w Petersburgu osiadłej polskiej kolonii - pracowników dyplomacji, naukowców, ziemian nadzorujących przebieg edukacji swojego potomstwa. Jednym z takich domów był dom rodziny Broel-Plater, który stał się polskim ośrodkiem wychowawczym. Trzej bracia Platerowie byli, jak zaznacza ks. Meysztowicz, mocną podstawą polskości i zachodniości, choć polowanie na głuszce w rodzinnym majątku pociągało ich o wiele bardziej niż prawo międzynarodowe czy literatura francuska. „Mocno odbijali - jak większość Polaków - od petersburskiego snobistycznego sceptycyzmu”, bowiem byli „prawdziwie i szczerze religijni, jak zresztą wszyscy Polacy w Liceum”. „Poza tym - dodaje ks. Meysztowicz - wpływy mongolskiego Wschodu, tak łatwo widoczne u Demidowów, Golicynów, Wołkońskich i innych Rosjan, natrafiały u nich - jak zresztą u wszystkich Polaków - na pogardliwy, niezwyciężalny opór; ten opór budził sprzeczne uczucia u Rosjan: z jednej strony polska «zachodniość» ich pociągała, mieli dla niej coś w rodzaju podziwu, z drugiej - złościło ich to, że musieli się wysilać, by zdobyć to, co Polacy posiadali z natury, bez wysiłku, z naturalnego usposobienia i domowego wychowania”.
Dzisiejsi nasi przyjaciele „Moskali”, których tak wielu pokazuje się na publicznej scenie, niewiele lub zgoła nic nie mają z polskich cech. Dlatego niewiele ich różni od prawosławnych sąsiadów. I dlatego - być może ku swemu zdziwieniu - napotykają z ich strony, zamiast szacunku, pełną wyższości pogardę.
„Ogromne miasto, o tyle większe od Wilna, o ile leniwie płynąca szara Newa jest większa od Wilii - podsumowuje autor wspomnień obraz Petersburga. - Szare gmachy. Granitowe wybrzeże. Niebo nigdy niewidoczne, zawsze zakryte niską, szarą, jednolitą mgłą. Chłód i absolutna, nigdy nieprzezwyciężona obcość”.

Ks. Walerian Meysztowicz, „Gawędy o czasach i ludziach”, LTW, Londyn, Łomianki 2008.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Depo: jeszcze nie zdajemy sobie sprawy, jakim darem był św. Jan Paweł II

2026-10-10 10:10

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Karol Porwich/Niedziela

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

Dzień Papieski to nie tylko wspomnienie postaci historycznej, ale żywe zadanie dla sumień — mówi abp Wacław Depo. Metropolita częstochowski w niedzielnych "Rozmowach z ojcem” wskazywał, że z pontyfikatu Jana Pawła II zostało w nas zbyt mało nauczania, a zbyt dużo spiżu.

Dar, z którego jeszcze nie zdajemy sobie sprawy
CZYTAJ DALEJ

Beatyfikacja Matki Isacchi. Ideał świętości wprowadziła w życie

2026-10-10 16:07

[ TEMATY ]

Włochy

Maria Ignacja Isacchi

Vatican Media

Przekształciła ideał świętości w rzeczywistość życia – mówił kard. Marcello Semeraro o Matce Marii Ignazii Isacchi podczas jej Mszy św. beatyfikacyjnej 10 października. Prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych wskazał, że założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Najświętszego Serca Jezusa z Asoli miała dar przekazywania pobośności ludziom młodym.

Uroczystość beatyfikacyjna odbyła się 10 października w Mantui. Jak mówił kard. Semeraro podczas Mszy św. beatyfikacyjnej, Kościół celebruje Matkę Marię Ignazję Isacchi, z domu Angelę Caterinę, zwaną Ancillą, „nie dlatego, że dokonała czegoś nadzwyczajnego w oczach świata, ale dlatego, że pozwoliła, by Ewangelia przeniknęła do konkretów jej życia i stopniowo je przemieniała, czyniąc z niego świetlane świadectwo Chrystusa”.
CZYTAJ DALEJ

Kraków: Rozpoczęła się II tura przedterminowych wyborów na prezydenta miasta

2026-10-11 08:19

[ TEMATY ]

Kraków

wybory

Adobe Stock

O godz. 7 rozpoczęła się II tura przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa. Wyborcy, do godz. 21, będą głosowali w 454 obwodach na terenie miasta; wszystkie zostały otwarte o czasie – podał PAP Piotr Bukowski, zastępca dyrektora Wydziału Organizacji i Nadzoru Urzędu Miasta Krakowa. 

Na karcie do głosowania są dwa nazwiska kandydatów, którzy uzyskali dwa najwyższe wyniki w I turze: Łukasz Gibała i Monika Piątkowska. Aby głos był ważny, trzeba będzie wpisać znak „x” przy nazwisku jednego z kandydatów. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję