Reklama

Na krawędzi

Wolność bredzenia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zazwyczaj nie garnę się do polemik z prasowymi komentarzami. Ale tym razem... Jechałem do Poznania, a podróże zazwyczaj są dla mnie szansą na nieco dokładniejszą prasówkę. I oto wyczytałem w Gazecie Wyborczej, że w Poznaniu powstał konflikt wokół dzieła sztuki - znany malarz Leon Tarasewicz zaproszony na 750-lecie lokacji Poznania w prezencie miastu ofiarował swoje dzieło, nazwał je „instalacją”. Pomysł polega na tym, że ubrał kolumny poznańskiej opery w rodzaj rajtuzów w poziome, żółto-zielone paski. Leon Tarasewicz jest twórcą uznanym, jego twórczość prezentowana jest w muzeach i na wystawach na całym świecie. Ma już swoje miejsce w encyklopediach, a jego znakiem rozpoznawczym są właśnie rozmaite pasy oparte na kontrastach barwnych. Poznański pomysł bardzo nie spodobał się radnym z Ligi Polskich Rodzin - uznali rzecz za bardzo brzydką, protestowali wobec finansowania tej brzydoty z pieniędzy podatników. Co jest prawdą, bo choć pieniądze wyłożyła Fundacja 750-lecia Lokacji Poznania, to środki, którymi ta fundacja dysponuje, pochodzą z budżetu miasta.
Gazeta ustami Doroty Jareckiej postanowiła dać odpór. Króciutki, ale najeżony mocnymi słowami komentarz autorka kończy tak: „Wczoraj krytycy sztuki z LPR obwieścili, że instalacja Tarasewicza «oszpeca» Teatr Wielki w Poznaniu. Tylko co z tego? Nic. Powstała legalnie. Tarasewicz skorzystał z konstytucyjnego prawa do wolności wypowiedzi artystycznej. Niestety, obok niej jest u nas także wolność do bredzenia bez ładu, sensu, umiaru i kontroli umysłu”.
Nie są mi specjalnie bliscy uczestnicy tego sporu - bliski mi jest natomiast Poznań i ton polskiej dyskusji społecznej. Akurat jechałem do Poznania, zatem zaraz po wyjściu z pociągu powędrowałem pod operę. Nie spodobała mi się ta „instalacja” - nie czuję się znawcą sztuki, ale odniosłem wrażenie, że te przypominające pończochy „instalacje” ośmieszają nobliwą instytucję... Moje niezadowolenie zmalało, gdy dowiedziałem się, że „instalacja” jest czasowa (do 20 października) i nie niszczy samych kolumn. Umiarkowana szkodliwość czynu... Pozostała jednak sprawa tonu i przedmiotu ostrej dyskusji na ten temat.
Gazeta odmawia radnym prawa do uczestnictwa w decydowaniu, na co mają iść publiczne pieniądze i jak ma wyglądać ich miasto - ich opinie nazywa bredzeniem bez ładu, sensu, umiaru i kontroli umysłu. To kto w demokratycznym społeczeństwie, jeśli nie radni, ma o tym decydować? Domyślam się - autorzy z Wyborczej uważają się za koneserów sztuki, ludzi ze wszech miar wykształconych - a radnych z LPR uważają za przeżarty nienawiścią prymityw, tak? Trzeba być na jakimś poziomie, żeby mieć prawo powiedzieć, co się podoba, a co nie, prawda? Nie mam nic przeciw Tarasewiczowi, niech tworzy, ale czy jego twórczość koniecznie musi podobać się wszystkim? Czy stosunek do pasków ma być miarą inteligencji? Czyż to nie jest właśnie bredzeniem bez ładu, sensu, umiaru i kontroli umysłu?
Właściwie paski na kolumnach „zdobiące” przez miesiąc kolumny opery nie przeszkadzają mi tak bardzo. Niech tam... Nie przeszkadza mi nawet to, że miasto na ten cel wydało sporą kwotę - ja bym nie wydał, ale oni mają prawo decydować. Natomiast pełen pogardy ton dyskusji - to jest to, co niszczy Polskę. Wolność tworzenia, wolność słowa - to wszystko prawda, to bardzo ważne. Ale cóż są warte bez sprawiedliwości, bez prawdy, bez miłości? Czy wolność bez nich nie staje się zaprzeczeniem samej siebie?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Martwisz się o bliską osobę? Maryja też zna ten lęk

2026-10-02 21:08

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Agata Kowalska

Są ludzie, o których trudno przestać się martwić. Możemy ich chronić, pomagać im i próbować zmieniać ich decyzje, ale nie możemy przeżyć życia za nich. Możemy za to zrobić coś bardzo ważnego – powierzyć ich Bogu.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Poznanie Boga jest wymianą życia między Ojcem a Synem

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Finał Księgi Hioba jest krótki jak wyrok po długim procesie. Hiob, który przez dziesiątki rozdziałów domagał się rozprawy, po teofanii z wichru mówi: „wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić”. Dodaje zdanie, które jest kapitulacją innego rodzaju niż ta, do której namawiali go przyjaciele: „mówiłem, nie rozumiejąc, o rzeczach zbyt cudownych dla mnie”. Hiob przyznaje się jedynie do granic poznania. To wielka różnica. Bóg zresztą za chwilę oświadczy przyjaciołom, że to oni „nie mówili o Mnie prawdy, jak sługa mój, Hiob”. „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko”. Cała księga zmierza do tego jednego wersetu, od teologii referowanej do spotkania. Hiob otrzymał zamiast odpowiedzi obecność i ona wystarczyła. „Odwołuję i żałuję w prochu i popiele”. Proch i popiół są tu miejscem człowieka, który zobaczył miarę rzeczy. Grzegorz Wielki, którego Moralia in Iob są największym starożytnym komentarzem do tej księgi, widział w tym pokłonie początek prawdziwej mądrości. Więcej wie ten, kto wie, przed Kim stoi, niż ten, kto ma odpowiedzi. Epilog przywraca Hiobowi dobra w dwójnasób. Czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, siedmiu synów i trzy córki, którym, rzecz w Biblii wyjątkowa, nadano imiona i dano dziedzictwo „pomiędzy ich braćmi”. Ta podwójna restytucja bywa czytana płasko, jakby Bóg wyrównywał rachunek. Tekst mówi ostrożniej. Pan „przywrócił Hioba do dawnego stanu” (dosłownie odwrócił jego los), gdy ten „modlił się za swoich przyjaciół”. Odnowa przychodzi przez wstawiennictwo za tych, którzy zawinili wobec niego. Hiob umiera „stary i pełen dni”, jak brzmi formuła patriarchów. Jego historia pozostaje otwarta ku większej odpowiedzi. Da ją dopiero Ten, który sam przejdzie przez niesprawiedliwy proces i grób aż do restytucji poranka wielkanocnego.
CZYTAJ DALEJ

Biskupi na XXVI Dzień Papieski: Naszą misją może być odwaga czynienia znaku krzyża w pociągu

2026-10-03 19:44

[ TEMATY ]

wyciek danych

XXVI Dzień Papieski

pexels.com

Jego życie i słowa wciąż inspirują nas do tego, by odnawiać Kościół i świat oraz być uczniami-misjonarzami - napisali o św. Janie Pawle II biskupi w liście pasterskim zapowiadającym XXVI Dzień Papieski. Będzie on obchodzony w całej Polsce i środowiskach polonijnych w niedzielę, 11 października.

Przypowieść o winnicy z dzisiejszej Liturgii Słowa w najszerszym sensie jest obrazem historii świata. Bóg z niesamowitą cierpliwością nieustannie posyła do nas swoich proroków, by głosili Jego miłosierdzie i wzywali nas do nawrócenia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję